Skąd się wzięło Państwo Islamskie?

0
974

Bohdan Piętka

Krwawe zamachy terrorystyczne w Paryżu 13 listopada 2015 roku zostały w tzw. mediach głównego nurtu skomentowane tradycyjnym w takim wypadku truizmem: „wstrząsnęły światem”. A przecież nie powinny. Nikt nie powinien być tymi zamachami zaskoczony, zwłaszcza we Francji. Czy to nie Francja od 40 lat szeroko otwierała swoje granice przed migracją muzułmańską z Afryki i Bliskiego Wschodu? Czy to nie laickie, liberalno-lewicowe elity intelektualne i polityczne Francji traktowały tę migrację jako narzędzie dechrystianizacji swojego kraju oraz tworzenia „nowego społeczeństwa” wedle założeń ideologii multikulturalizmu i tzw. społeczeństwa otwartego? Czy to nie prezydent Francji François Hollande razem z kanclerz Niemiec Angelą Merkel wzywał – jeszcze na kilka godzin przed wspomnianymi zamachami – do przyjmowania bez limitów obecnej fali migracji muzułmańskiej zalewającej Europę? Ignorował przy tym ostrzeżenia – także te płynące od francuskich służb specjalnych – na temat przenikania w masie imigrantów do Europy zorganizowanych grup terrorystów. Czy to nie Francja – obok USA i innych mocarstw zachodnich – wmawiała opinii publicznej, że zagrożeniem dla „demokracji i pokoju” jest stawiający czoła ekstremistom islamskim prezydent Syrii Baszszar al-Asad? Czy to nie
w Paryżu, Waszyngtonie, Londynie i Berlinie – a za nimi także w Warszawie – rozpętano kampanię oszczerstw przeciwko Rosji, gdy ta podjęła 30 września 2015 roku interwencję zbrojną przeciwko Państwu Islamskiemu?
Wreszcie, czy to nie Francja – razem z Wielką Brytanią i USA – wywołała tzw. wojnę domową w Syrii (2011)? Czy to nie Francja stworzyła tzw. Wolną Armię Syrii, werbując do niej najemników i terrorystów, m.in. z Al-Kaidy? Czy to nie owa Wolna Armia Syrii siała przez lata terror ku uciesze Zachodu, wykazując się m.in. sprawnością w technikach podrzynania gardła, zanim techniki te opanowało Państwo Islamskie? Czy to nie francuskie, amerykańskie, brytyjskie i kanadyjskie samoloty bombardowały w 2011 roku Libię, wspierając rebelię ekstremistów islamskich (z Al-Kaidy i nie tylko) przeciwko Muammarowi Kadafiemu? Czy we francuskich mediach nie nazywano wtedy tych ekstremistów
i terrorystów „demokratyczną opozycją”? Czy Muammar Kadafi nie stanowił przez lata opoki broniącej Europę przed migracją muzułmańską z Afryki? Czy bestialski lincz i mord na przywódcy Libii nie został nazwany m.in. w Paryżu „zwycięstwem demokracji”? Czy to nie Francja, Wielka Brytania i USA pociągały za sznurki w tzw. „arabskiej wiośnie” 2011 roku? Czy obecna fala migracji muzułmańskiej, w której przeniknęli do Paryża zamachowcy, nie jest rezultatem m.in. „arabskiej wiosny”?
Czy to nie Francja, USA, Wielka Brytania i Niemcy rozbiły Jugosławię i Serbię, kreując najpierw państwo muzułmańskie w Bośni, a potem w Kosowie? Czy te mocarstwa nie stworzyły i nie popierały terrorystycznej Armii Wyzwolenia Kosowa (UÇK)? Czy w imię tego wsparcia nie dokonały następnie agresji na Jugosławię w 1999 roku? Czy te mocarstwa nie uczyniły swoimi sojusznikami sponsorów terroryzmu islamskiego z Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu, Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich? Czy te mocarstwa nie popierały też od 2004 roku banderowskiego nacjonalizmu i neonazizmu na Ukrainie, a równolegle szowinistycznego nacjonalizmu na Białorusi? Czy nie organizowały wsparcia dla tych nacjonalizmów i krucjaty przeciw Białorusi i Rosji ze strony zależnych od nich państw europejskich, głównie Polski i Litwy?
Dalsza część artykułu dostępna w nr.8 Polityki Polskiej