Jarek Zienkiewicz
Wyjeżdżając z któregoś z demokratycznych, wolnych i nowoczesnych państw UE (jak twierdzą media i część polityków) do takiego kraju jak Turcja, rządzonego przez „dyktatora”, można przy odrobinie spostrzegawczości doznać szoku.

Siadając w restauracji lub kawiarni otrzymuje się kartę menu wraz z popielniczką. Sam ten fakt nawet mnie, niepalącego, wprawia w dobry humor. Dlatego, że pamiętam na jakie upodlenie zgadzali się ludzie w Niemczech, pod wpływem tego kretyńskiego zakazu palenia papierosów w miejscach publicznych. Podczas mrozów czy deszczu stali na zewnątrz, trzęsąc się jak osika, by „delektować się” dymem.
Oczywiście zdaję sobie sprawę ze szkodliwości palenia, ale jest dla mnie nie do zaakceptowania, że grupa przykurczy intelektualnych uzurpuje sobie prawo do stanowienia o losach innych. Jakoś nie słyszałem, by ktoś próbował pozamykać te przepiękne, nowoczesne, amerykańskie „ozdoby” każdego „światowego” miasta tylko dlatego, że oferują szkodliwe jedzenie powodujące nadwagę. Nadwaga powoduje choroby, a te z kolei koszty. Koszty dla nas wszystkich. A tak przy okazji: byłem teraz w kilku cypryjskich miastach w części tureckiej, i widziałem tylko jedną „restaurację” tego typu. I to nawet nie z tej „najpopularniejszej” sieci.
W Kirenii, zwanej po turecku Girne jeżdżą małe busy, przypominające dużą „nysę”. Poruszają się po głównych ulicach i jeśli kierowca takiego busa widzi ludzi idących lewą stronę drogi (ruch lewostronny), daje krótki sygnał dźwiękowy. Taki bus zatrzymuje się na żądanie zawsze i wszędzie. Nawet gdyby potencjalni klienci stali co 10 metrów. I tu zaczyna się przygoda. Jeździ się ostro, ale też ostrożnie. Nie ma tego typowego dla kilku znanych mi krajów zachowania: ja pierwszy, ja, ja. Kierowcy na Cyprze są bardzo uprzejmi i wyrozumiali. Potwierdza się dla mnie fakt, że wiele „udogodnień” w ruchu drogowym w naszej części Europy prowadzi tylko do tego, że ludzi oducza się bycia miłymi, uprzejmymi, świadomymi i odpowiedzialnymi. Wrzuceni w sztywne ramy z rygorystycznymi zasadami podporządkowując się, tracą własną zdolność oceny sytuacji i umiejętność podejmowania decyzji. Takie ramy, odgórnie narzucone, wywołują u ludzi postawy roszczeniowe.
Okna w busie pootwierane prawie na oścież. Po kilku rozmowach z „tubylcami” wiem, że wielu świadomie tutaj nie używa klimatyzacji. Ludzie chorują niestety pod wpływem tego „cudownego” wynalazku. Za przejazd w obrębie aglomeracji płaci się około 1 euro. Jest to tani sposób na zwiedzanie okolic. Szczególnie wtedy, kiedy ruch lewostronny wywołuje w nas uczucie niepewności. Również podróże „międzymiastowe” kosztują tylko kilka euro. Z Girne (Kirenia) do Lefkosy (Nikozja) około 2 euro.
Nigdzie nie widać policji. Za to wieczorami można zobaczyć ludzi tańczących na ulicy. Stoi samochód z otwartymi oknami, radio na maxa, a wokół auta gromadka tańczących dziewczyn. Albo tańczące i śpiewające przy głośnej muzyce towarzystwo na balkonie. Nie miałem wrażenia, że jest to robione na pokaz, by kogoś zainteresować. Robili po prostu to, na co mieli ochotę. Reakcje przechodniów pozytywne i sympatyczne.
Podczas tego pobytu udało mi się porozmawiać z „tubylcami”. Nie wiem co prawda jak zweryfikować to, że cały Cypr „leży” na miedzi, której od 40 lat nie wolno im wydobywać, ale brzmi to jakoś dziwnie znajomo. Będzie jeszcze ciekawiej. Niedawno odkryto u południowych wybrzeży Cypru, pod dnem morza największe na świecie pokłady gazu ziemnego. Od dłuższego czasu prowadzone są rozmowy na temat ponownego zjednoczenia Cypru. Usłyszałem, że największym przeciwnikiem ich zjednoczenia jest rząd rosyjski. Wynika to z tego, że gdyby Cypr się zjednoczył i zaczął wydobywać ten gaz, to rosyjski straciłby na znaczeniu. Jeśli spojrzymy na mapę tego regionu, to zobaczymy, że poniżej Cypru znajduje się za morzem Palestyna. Ten gaz można też wydobywać przy strefie Gazy. Więc chyba wyjaśni się powoli prawdziwy powód pewnej prowokacji. Ale ostatnio też Rosji przybyło dużo przyjaciół w tym regionie. Dzięki takim dwóm, co wynaleźli „oscylator”. Jak często w historii, tak i w tym przypadku byliśmy wykorzystani do działań, które obracały się przeciwko nam. Cały ten komunistyczno-sowiecki chłam z terenów sowieckich wylądował w kraju, jak mówi Grzegorz Braun, położonym w Palestynie.

fot. grecki punkt graniczny w Nikozji
W tym tak słonecznym kraju najczęściej przepisywaną przez lekarzy witaminą jest witamina….. D. W okresie późno-wiosennym i letnim temperatury są tak wysokie, że wszelkie prace na zewnątrz wykonywane są przed wschodem słońca. Jak tylko słońce zaczyna mocniej przygrzewać życie przenosi się do kawiarni. Dopiero wieczorem wszyscy wracają zmęczeni do domów w przekonaniu dobrze wykonanej pracy. Alternatywą życia kawiarnianego przy tych temperaturach byłoby siedzenie w domu. Z programem telewizyjnym naszpikowanym reklamami, które absolutnie są nie do pogodzenia z „duchem czasu” – to wyobrażenie wydaje się koszmarem. Na przykład przy reklamie pasty do zębów występuje cała rodzina od wnuczka czy wnuczki poprzez rodziców do dziadków włącznie. Co za archaizm? A brak roznegliżowanej panienki czy dwóch czule obejmujących się młodzieńców w reklamie karmy dla zwierząt czy płatków owsianych jest zwyczajnie karygodny i niedopuszczalny.

fot. psy przed restauracją czekają na kolację



fot. osły pobierające myto
fot. kościół i meczet obok siebie we wsi, w której żyją Turcy i Grecy na Cyprze
Na tym półwyspie zachowały się dwie miejscowości, w których podczas ostatniego dzielącego wyspę konfliktu, mieszkańcy greckiego pochodzenia nie zdecydowali się na przeprowadzkę do południowej części wyspy. Pozostali w swoich domostwach. Takie zachowanie było wyjątkiem w tamtym okresie. Zazwyczaj Grecy opuszczali północną część wyspy a południową Turcy. Tylko w dwóch miejscowościach mieszkańcy nie dali się sprowokować, pozostając na miejscu. Do dzisiaj żyją zgodnie obok siebie tak jak i obok siebie stoją kościół i meczet. Nikomu to nie przeszkadza. Kolejny dowód na to, że jeśli nie damy się wciągnąć w te brudne gierki pewnych „elit” to możemy spokojnie razem żyć obok siebie. Obojętnie jakiej narodowości, obojętnie jakiej wiary.


fot. dziki koper olbrzymi, czyli zapaliczka
Pytając w sklepie o to, czy pomarańcze, które właśnie kupiłem, są konserwowane chemią, trafiłem na pełne zdziwienia spojrzenie sprzedawcy. On naprawdę nie wiedział, o czym ja mówię. Wieczorem zapytałem o to przedstawiciela biura podróży. Roześmiał się i stwierdził, że nikt na Cyprze nie używa chemii do oprysków. Przynajmniej w tureckiej części. Ludzie dysponują zwykle niewielką powierzchnią do upraw, i przez to z czysto finansowych powodów nie opłaca się używać chemii. Dzięki temu można z czystym sumieniem zjeść pomarańczę tylko po opłukaniu jej wodą. A wierzcie mi, że warto. Pomarańcza, która dojrzała w pełnym słońcu na drzewie smakuje niebiańsko. Ten, kto tego nie próbował nie może powiedzieć, że wie jak smakuje pomarańcza. Podróże kształcą. Dla mnie to następny powód do zastanowienia się nad tym, co dzieje się w naszej części Europy. Słyszałem – czy to w Polsce, czy w Niemczech – o reakcjach alergicznych na środki konserwujące. Na Cyprze można produkować warzywa i owoce bez tego „dobrodziejstwa” i do tego za śmieszną cenę. W „warzywniaku” kilo kosztuje około 50 centów.
Zdziwiła mnie też zamożność zwykłych ludzi. Taksówkarz, sprzedawca w sklepie, kelnerka czy sprzątaczka w hotelu, wszyscy wystrojeni w „Diory, Prady, Moncler” czy w jakieś „Armani z Gucci”. Nie wspominając o „Versace”. Tylko torebki damskie i walizki dość monotonne – „Louis Vuitton”. Poczułem się swojsko. Dokładnie tak jak w Monachium na Maximilianstraße….
Zszokował mnie fakt, że ci wszyscy designerzy tak dużą sympatią darzą Cypr. Na całym świecie sprzedają te wszystkie szmaty i inne przedmioty za bajońskie sumy a tutaj popatrz, nawet taniej niż na sardyńskiej plaży. Tam za „Rolexa” zapłaciłem kilka lat temu 30 Euro, a tu taki sam za 25…..ale, tak już na poważnie, to nic nie zdołało w ciągu mojego długiego życia tak ośmieszyć tej mody na żywe słupy ogłoszeniowe, jak pobyt na Cyprze. Dopiero tutaj można zrozumieć, jak żałosne i śmieszne jest to zjawisko.
Jedźcie na Cypr. Warto.




























![Relacja z konferencji: Depopulacja Polski – jak przeciwdziałać? Szanse i zagrożenia dla przyszłych pokoleń Polaków [cz.II]](https://politykapolska.eu/wp-content/uploads/2026/05/Rodzina-5-osobowa_CzasDlaMilosci-100x70.png)
![Relacja z konferencji [cz.I]: Depopulacja Polski – jak przeciwdziałać? Szanse i zagrożenia dla przyszłych pokoleń Polaków](https://politykapolska.eu/wp-content/uploads/2026/04/depopulacja-Polski-plakat-1-FB-INSTA-100x70.png)








