Stali się ofiarą „pojednania” polsko-ukraińskiego

0
789
[bsa_pro_ad_space id=5]

Bożena Ratter

W Związku Sowieckim zasadniczą wagę przywiązywano do upamiętnienia bohaterów „wielkiej wojny ojczyźnianej”, którym stawiano monumentalne pomniki, mniejszą zaś – do budowania i właściwego oznaczania mogił wojennych cywilnych ofiar wojen. O symbolach religijnych na grobach nie było w ogóle mowy. Odnajdywane pochówki wojenne komasowano we wspólnych bratnich mogiłach, w których składano szczątki zarówno zamordowanej ludności cywilnej, jak i żołnierzy – pisał Andrzej Przewoźnik.

Tak się dzieje obecnie na Ukrainie. Brak zgody na ekshumację wynika nie tylko z różnicy mentalności cywilizacyjnej, niezrozumienia Ukraińców dla polskiej wrażliwości na potrzebę nazwania z imienia i chrześcijańskiego pochówku szczątków ofiar ludobójstwa, o której mówił dr Pietrzak uczestnik debaty Propaganda a prawda  historyczna.

[bsa_pro_ad_space id=8]

Brak zgody na ekshumację wynika z obawy o wykrycie większej liczby ofiar ukraińskiego ludobójstwa niż określona do tej pory, z obawy o odkrycie metod mordowania, zarówno poprzez pokazanie wieku i płci ofiar jak w przypadku Ostrówek, jak i metod męczenia i sposobu zadawania śmierci

– przypuszcza ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski.

Ćwiartowanie piłą, rozciąganie końmi, odcinanie głowy i nadziewanie na sztachety, odcinanie kończyn i narządów, przybijanie gwoździami, wyrywanie wnętrzności – to rzeczywiście pozostawia ślady. Masowe wydobywanie szczątków i pokazanie zbrodniczej metodologii oczyszczania z innych nacji „Samostijnej Ukrainy”, byłoby ogromnym problem dla narracji państwa ukraińskiego pretendującego do UE i NATO.

Można przypuszczać, iż pan Prezydent to rozumie i właśnie w imię racji ukraińskich a nie polskich, nie mówi o ekshumacji, a jedynie wspólnie oddaje hołd ofiarom Wołynia

– przypuszcza Łukasz Warzecha w rozmowie z Łukaszem Karpielem w PCH24tv.

Zwłaszcza, iż nie doczekaliśmy się spełnienia się zapowiedzi Prezydenta o licznych wydarzeniach polsko-ukraińskich przy okazji 80. rocznicy obchodzonej 11 lipca. Nie ma kompletnie nic.

Można powiedzieć, że śmierć żołnierza w walce jest normalną sprawą, natomiast znajdowanie w masowym grobie kolejnych dziecięcych czaszek było niełatwym przeżyciem

– mówi dr Leon Popek o ekshumacji w Ostrówkach.

A co ze szczątkami zamordowanych przez Ukraińców Żydów? Może tego obawia się prezydent Ukrainy? Nie tylko zbiorowa mogiła w Babim Jarze w Kijowie, gdzie w 1941 roku ukraińska policja zamordowała w ciągu 2 dni 35 tysięcy Żydów z Kijowa.

W Polsce Ludowej, sprzedanej przez zachodnich sojuszników Stalinowi i rządzonej przez agentów Kremla, komunistów a często nawet byłych banderowców, przeciągniętych na swoją stronę przez Sowietów, polskie ofiary nie mogły nawet zapalić świeczek na grobach pomordowanych. Rozkwitała odgórnie zadekretowana „przyjaźń” Polski i narodów Związku Sowieckiego, tak jak obecne „pojednanie” polsko-ukraińskie – bez pokajania, skruchy i chrześcijańskiego wyznania winy

– pisał prof. Czesław Partacz w monografii Politechniki Koszalińskiej w 2013 roku .

Kiedy w 1989 roku odrodziła się Polska niepodległa i suwerenna, przeflancowana ze Stanów Zjednoczonych poprawność polityczna, czyli przefarbowany neomarksizm, znów zakneblowała politykom usta. Kresowiacy mieli milczeć i wspominać pomordowanych w czterech ścianach mieszkania czy na zamkniętych konferencjach, w imię wyższej polityki okrążania Rosji. Był to mord trzeci – tak jak poprzednie,  ale i następne – można by nazwać „mordem przez przemilczenie”.

Mord na kresowianach popełniono również na emigracji. Paryska „Kultura” wbrew opinii większości polskiej emigracji, w imię pojednania polsko-ukraińskiego, drukowała częściej wypowiedzi ukraińskich nacjonalistów niż polskich ofiar. Był to mord czwarty.

Jak widzimy, tylko pierwsze, fizyczne ludobójstwo i moralne upokorzenie zostało dokonane przez banderowców i wieśniaków ukraińskich. Polacy kresowi, wypędzeni z ojczyzny dzieciństwa przez Sowietów i banderowców, stali się ofiarą  „pojednania” polsko- ukraińskiego (halickiego). Za podeptaną godność nikt ich nie przeprosił. Pełni goryczy w sercu, powoli odchodzą z tego niesprawiedliwego padołu. Trzech następnych mordów – przez przemilczenie dokonały polskie władze, media i naukowcy: w PRL, na emigracji i w III RP. I to jest najbardziej smutne i haniebne. (monografia Politechniki koszalińskiej, 2013 r.)

Dzisiaj ci sami lub ich wychowankowie narzucają Prezydentowi, Premierowi i innym politykom oraz ich tubom propagandowym oraz Kościołowi, relatywizację zbrodni na narodzie polskim w interesie narodu ukraińskiego. Symetryzm winy uzasadniany polityką I i II RP (a zwłaszcza „polskich panów”, co typowe dla socjalistycznej propagandy Polski Ludowej), namawianiem  Ukraińców przez NKWD – Rosję i Trzecią Rzeszę do mordów, a nie antypolonizmem i cywilizacją turańską naszych sąsiadów.

Druga grupa to „historycy rewizjoniści” (jak oni sami się nazywają), którzy starają się relatywizować istniejący w Polsce negatywny obraz Ukraińca opierając się na linii myślowej paryskiej „Kultury”. To historycy tej grupy lansują przekłamujące rzeczywistość określenia i stwierdzenia o ludobójczej działalności OUN-UPA typu: „wojna polsko-ukraińska na Kresach”, czy „antypolska akcja UPA”. Wyróżnia ich stosowanie nazw miejscowych niezgodnie z opisywanym czasem historycznym, na przykład „Galicja” zamiast „Małopolska Wschodnia”  i częste przemilczanie dorobku naukowego historyków kresowych. Niektórzy z nich bezkrytycznie podchodzą  do wspomnień działaczy czy bojówkarzy, pisanych w określonych celach, jak i do opracowań ukraińsko-halickich. (…)

Trzecią grupę stanowią deklarowani i utajnieni Ukraińcy pracujący na polskich uczelniach, prawie trzydziestu członków Ukraińskiego Towarzystwa Historycznego. To tacy historycy, jak rektor Akademii Pomorskiej w Słupsku Roman Drozd, autor niesławnej książki pt. Ukraińska Powstańcza Armia czy nieżyjący już Mikola Siwicki oraz Eugeniusz Misiło i inni apologeci banderyzmu. (prof. Czesław Partacz monografia Politechniki koszalińskiej, 2013 r.)

Barbarzyństwo rusińsko/ukraińskie wobec innych nacji ma tradycję. Apoloniusz Zawilski „Znów ożywają kurhany”:

Po kilku tygodniach Sienkiewiczówka zaczęła szybko zapełniać się wylękłymi i na wpół żywymi mieszkańcami okolicznych kolonii polskich, jak Aleksandrówka, Dębowa Karczma, Budki, Dąbrowy Kołodeskie, Żabecznik, Kolonia Lipska oraz kolonie – Olgin, Natolin, Jadwigin itd. Tym, co głównie w Sienkiewiczówce przyciągało, był  landwirt Leopold Hampel. Postać ta stała się duchem opiekuńczym Polaków z całej okolicy, i każdy, kto ocalał z pogromu, zachował ją we wdzięcznej pamięci.

Po zakończeniu I wojny światowej Hampel, jako żołnierz armii austriackiej, wracał z niewoli rosyjskiej do domu, a pochodził z Sudetów. W rejonie Lwowa wpadł w ręce Ukraińców, którzy oblegali to miasto. Dla uprzyjemnienia czasu związali oni bezbronnego człowieka w kij, obłożyli go suchym torfem i podpalili, aby żywcem się usmażył. W takiej sytuacji zjawił się patrol polskiej kawalerii, przepędził Ukraińców, a usłyszawszy jęki, odkrył człowieka w podpalonym torfie. Rzecz prosta, Polacy uwolnili go ze śmiertelnej pułapki, obdarowali na drogę żywnością i wskazali kierunek marszu. Zrozumiałe, że w sercu Niemca zrodziło to dozgonną wdzięczność dla Polaków, a uzasadnioną nienawiść do Ukraińców i ich bestialskich poczynań. (Apoloniusz Zawilski „Znów ożywają kurhany”).

W rozprawie doktorskiej ks. Adam Kubasik pisał: „Płonęły polskie gospodarstwa a chłopi polscy mordowani byli w najokrutniejszy sposób. Bandyci palili ich żywcem, wykłuwali oczy, obdzierali ze skóry i solili. Ciężarnym kobietom rozpruwano brzuchy i napełniano je szkłem. Niemowlęta przybijali do ściany lub wbijali na widły. Z dnia na dzień niewielka osada (Sienkiewiczówka) stała się skupiskiem kilkutysięcznej rzeszy uchodźców, a ponieważ w ataku na Uhrynów brało udział już nie kilkunastu czy kilkudziesięciu bandytów ale tysiące, Hampel zorganizował ewakuację ludności do Łucka.

”Kolumna kilkuset wozów wyjechała swoim czołem w południe…w środku kolumny jechał tabor niemiecki ubezpieczony przez załogę niemiecką, dalej na zewnątrz szło ubezpieczenie oddziałów polskich.”

za: kresykędzierzynkoźle


ZOBACZ RÓWNIEŻ:

POL-UKR – Wiktor Poliszczuk: „Nie ma zbrodniczych narodów, są tylko zbrodnicze ideologie i organizacje”

Dr L. Kulińska: Co się zdarzyło na Wołyniu ?

 

[bsa_pro_ad_space id=4]