Zamieniono grypę na covida. Skąd przekonanie polityków, że mamy do czynienia z zarażeniami wyłącznie na koronawirusa?

0
779

Roman Zieliński, profesor genetyki i biologii ewolucyjnej.

Zamieniono grypę na covida. Skąd przekonanie polityków, że mamy do czynienia z zarażeniami wyłącznie na koronawirusa? Grypa 2014 2020 i C19 2020

Może się mylę, ale wychodzi mi na to, że zamieniono grypę na Covida.

Według rządzących Covid-19 to choroba niewydolności oddechowej, wywołana przez koronawirusa, SARS-CoV-2. Pojawiła się ona nagle, wiosną 2020 r., chociaż koronawirusy istnieją w przyrodzie od dawna.

Do 2019 r. w okresie przeziębieniowym mieliśmy grypę z około 4-5 mln zachorowań rocznie, tylko w Polsce.

  Jeśli tak się rzeczywiście wydarzyło z tą zamianą, to “specjaliści” od biomedycznej manipulacji poszli na całość. Wymyślili jednostkę chorobową, zwaną “Covid-19”. I chronią nas przed tą “chorobą”, o wymiarze ponoć “pandemicznym”, kolejnymi lockdownami, kwarantannami, maseczkami I dystansami. Jeśli jesteśmy grzeczni, to trochę popuszczają, a jeśli nie, jak na Krupówkach, to zaostrzają, na zasadzie marchewki i kija, jak to obrazowo określił jeden z ich aktywistów.

Ale to nie wystarcza.

  Są więc i szczepienia, niby na ochotnika. Relacja wydaje się czytelna, jest stado i jest jego właściciel.

Ale wszystko to nie idzie tak gładko. Sa koszty, są poszkodowani I ofiary śmiertelne. Są gromadzone dowody. Będzie trzeba też wyjaśnić związek pomiędzy tym wirusem (SARS-CoV-2) a Covidem. A w ich tle grypa.

  Jak dotąd nie ma żadnego dowodu naukowego, że ostra niewydolność oddechowa spowodowana jest wyłącznie przez coronawirusa. Dla porównania, związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy wirusem grypy a grypą jest dobrze udokumentowany i to na różne sposoby.

  Sprawczego wpływu SARS-CoV-2 na “Covid” zarządzający stadem nie wykazali, chociaż namnożyli mnóstwo objawów tejże “choroby”, do których również zaliczyli “zamglenie umysłu”. To nie żart, tak się wypowiedział zacny profesor na webinariach do grona studentów medycyny. Z pewnością zna to z autopsji.

  Są tylko poszlaki, raczej życzeniowe. SARS-CoV-2 “identyfikowany” jest jedynie za pomocą PCR, ale to marny dowód. Dodatni wynik testu otrzymano też dla papai, oleju silnikowego, coca coli, itd.

  “Chorych na Covida” nie diagnozuje się na obecność innych patogenów. To niewskazane, a nawet zabronione. A technicznie łatwe do wykonania. Badania różnicujące na obecność patogenów to rutyna np. w diagnostyce zakażeń bakteryjnych.

  Wirusy przeziębieniowe to całkiem liczna i sprytna ferajna. Różnych ich typów jest z 200, a szczepów, czy genotypów, ponad tysiąc. Na 1 cm2 naszej skóry możesz naliczyć z milion różnych cząstek wirusów. Trzymają się razem. Pomimo pewnej sezonowości tworzą swoisty koktail. Nie namawiają się: my atakujemy tych od Morawieckiego I Niedzielskiego, a wy tych od Merkel.

  Zakażają solidarnie, choć każdy chce być pierwszy. W takim koktajlu jest około 8% koronawirusów, 30-40% wirusów grypy, 40% adenowirusów i jeszcze jakieś inne, które nie chcą czekać w kolejce. Skąd więc przekonanie polityków, że mamy do czynienia z zarażeniami wyłącznie na koronawirusa?

  Gdyby wirusy miały poczucie humoru, to swoim śmiechem zagłuszyłyby nie tylko brednie polityków, ale i medialny jazgot głównego nurtu.

  Objawy “Covida” i grypy też się pokrywają. Nawet utrata węchu przy “Covidzie” nie jest obligatoryjna. W około 30% przypadków nie obserwuje się tej dolegliwości, którą spotyka się również w przypadku grypy.

  Argument ostateczny, koło ratunkowe dla uwiarygodnienia “koronawirusowej pandemii” to wysoka zakaźność i duża śmiertelność, jak przystało na “prawdziwą pandemię”. A i tutaj powstaje problem.

  Wysokiej zakaźności nie po drodze z wysoką śmiertelnością, przynajmniej w odniesieniu do wirusów przeziębieniowych. Jeśli jest wysoka zakaźność to niska śmiertelność, raczej tak to działa.

A może duża zachorowalność? Też pudło!

  Według badań producentów “szczepionek”, to zaledwie około 1%. Śmiertelność też niewielka, w porywach do 0,2%. Zapomniana już grypa też wywołuje śmiertelność około 0,2%, ale przy zachorowalności 12% ofiar grypy było odpowiednio więcej.

  Jak na ironię chciałoby się zawołać: oddajcie nam grypę, biologiczni manipulatorzy! Dlaczego? Bo z nią było normalniej.

 

Opis rysunku:

  • Roczna zachorowalność na grypę w latach 2014-2020, w porównaniu z zakażeniami SARS-CoV-2 w 2020 r.
  • Przerywana linia czerwona oznacza średnią zachorowalność na grypę w latach 2014-2019, która wynosiła 4,38 mln.
  • W latach 2017-2018 liczba przypadków grypy przekroczyła 5 mln.
  • W roku 2020 stwierdzono zaledwie 3,15 mln przypadków grypy. Zakażenia SARS-CoV-2 (C19, czerwony słupek) stanowiły 1,28 mln.
  • Suma przypadków grypy w 2020 r. oraz zakażeń SARS-CoV-2 (granatowy słupek, grypa+C19) wynosiła 4,43 mln i była ona niemalże identyczna ze średnią wieloletnią zachorowań na grypę.
  • Może to wskazywać, że część zachorowań identyfikowanych do tej pory jako grypa lub zakażenia grypopodobne w 2020 r. opisano jako COVID. Na podstawie PZH oraz danych zebranych przez dr. inż. Rafała Pązika.

Prof. zw. dr hab. Roman Zieliński jest profesorem biologii o specjalności genetyka z prawie 40-letnim doświadczeniem w pracy naukowej i dydaktycznej.

za: politywatory.com

 


POWIĄZANE:

Koronawirusy. Wirusologia. Podręcznik dla studentów

Profesor Roman Zieliński odpowiada 34 naukowcom z PAN ws. szczepień i testów RT-qPCR