Śmierć przez zbieg okoliczności ?

0
1147

Robert F. Kennedy, Jr

Deklaracje urzędników służby zdrowia i producentów szczepionek, jakoby zgony i obrażenia po szczepieniach COVID są niepowiązanymi ze sobą zbiegami okoliczności stają się wzorcem. Pozbawiają też ludzi potrzebnych informacji do podejmowania świadomych decyzji.

Oficjalne postępowania w zeszłym tygodniu w sprawie śmierci dwóch Duńczyków i lekarza z Miami po szczepieniach przeciwko COVID pokazują rażące luki w rządowym systemie nadzoru służącym do wykrywania reakcji na szczepionki po wprowadzeniu ich do obrotu.

[POR.Floryda, USA: ‘Perfekcyjnie zdrowy’ lekarz zmarł 15 dni po otrzymaniu szczepienia na covid firmy Pfizer]

Te incydenty pokazują, jak jest mało prawdopodobnym, aby urzędnicy służby zdrowia przekazali społeczeństwu autentyczne profile ryzyka dla szczepionek przeciwko COVID (zatwierdzonych – przyp. tłum.) dla sytuacjach nagłych.

Dokładne profile ryzyka pozwalają organom regulacyjnym określić, czy interwencja medyczna wyrządza więcej szkody niż pożytku, a konsumenci mogą dokonywać racjonalnych wyborów dotyczących użycia produktu.

Organy regulacyjne zwykle opracowują oceny ryzyka podczas badań przedklinicznych, porównując wyniki zdrowotne osób otrzymujących terapię z grupą placebo. Takie badania muszą być wystarczająco szerokie, aby wykryć rzadkie obrażenia i wystarczająco długie, aby ujawnić dolegliwości w długim horyzoncie diagnostycznym.

Istnienie grupy placebo utrudnia ukrycie lub błędne przypisanie obrażeń. I odwrotnie, brak grupy placebo w systemach nadzoru po szczepieniu ułatwia zaangażowanym urzędnikom farmaceutycznym i organom regulacyjnym zaniżenie liczby obrażeń, przypisując je zbiegowi okoliczności.

Taki zbieg okoliczności okazuje się śmiertelny dla osób zaszczepionych przeciwko COVID.

Śmierć przez zbieg okoliczności

Wkrótce po zgłoszeniu zgonów w Danii i przed jakąkolwiek sekcją zwłok Tanja Eriksen, pełniąca obowiązki szefa Duńskiej Jednostki Nadzoru nad Bezpieczeństwem Farmakoterapii, powiedziała duńskiej gazecie EkstaBladet, że Duńska Agencja Leków ustaliła, że to ​​zbieg okoliczności prawdopodobnie zabił dwóch obywateli Danii, których śmierć nastąpiła po szczepieniach.

Jednym ze zgonów był obywatel, który cierpiał na „ciężką chorobę płuc”. Istnienie choroby współistniejącej sugerowało, że śmierć była zatem przypadkowa. Drugi obywatel otrzymał szczepionkę w „bardzo podeszłym wieku” i dlatego też zmarł z powodów przypadkowych.

„Przy szczepieniach w grupach wrażliwych można się spodziewać zgonów”

wyjaśniła Eriksen, posługując się logiką rzadko stosowaną przez pracowników służby zdrowia w przypadku zgonów spowodowanych wirusem COVID-19.

„Stanie się tak niezależnie od tego, czy zostaną zaszczepieni, czy nie”.

Te proste deklaracje – że zgony i urazy po szczepieniach to niepowiązane przypadki i zbiegi okoliczności – stają się wzorcem.

W dniu 20 grudnia 2020 roku World Today News poinformowało o śmierci 85-letniego mężczyzny w Kalmar w Szwecji, dzień po zaszczepieniu. Dr Mattias Alvunger ze szpitala Kalmar odrzucił obawy dotyczące związku śmierci ze szczepionką, określając fakt, że została ona zgłoszona Szwedzkiej Agencji Produktów Medycznych jako „rutynowy”.

1 stycznia Sonia Acevedo, 41-letnia portugalska pielęgniarka i matka dwójki dzieci, zmarła dwa dni po podaniu szczepionki Pfizer / BioNtech. Jej ojciec powiedział Daily Mail, że nigdy nie piła alkoholu i była w doskonałym zdrowiu. Niemniej jednak portugalski urząd ds. zdrowia oddalił skargę i określił jej śmierć jako smutny zbieg okoliczności.

[POR. 41-letnia pielęgniarka z Porto zmarła nagle dwa dni po przyjęciu szczepionki Pfizera]

Izrael również zgłosił dwa zgony w wyniku pandemii zbiegów okoliczności: jedną u 75-letniego mężczyzny w Beit She’an, a drugą u 88-letniego mężczyzny. Obaj zmarli dwie godziny po szczepieniu. Izraelscy urzędnicy ds. zdrowia ostrzegli opinię publiczną, aby nie przypisywać zgonów szczepionce.

W Lucernie w Szwajcarii zmarł 91-letni mężczyzna pięć dni po otrzymaniu szczepionki firmy Pfizer / BioNtech. Władze szwajcarskie określiły jakikolwiek związek śmierci ze szczepionką jako „wysoce nieprawdopodobny”.

3 stycznia br. dr Gregory Michael, ukochany położnik z Miami i entuzjastyczny propagator szczepionki przeciwko COVID-19, zmarł z powodu udaru krwotocznego po otrzymaniu szczepionki firmy Pfizer / BioNtech. U dr Michael’a rozwinęła się ostra idiopatyczna plamica małopłytkowa (ITP)znany efekt uboczny szczepionek – natychmiast po otrzymaniu szczepionki. Jego liczba płytek krwi spadła ze 150 000 do zera i nigdy się nie podniosła.

Armia ekspertów z całego świata, zaangażowanych w program szczepień, konsultowała się w skazanych na niepowodzenie próbach przywrócenia liczby płytek krwi doktora Michaela. Nieunikniony krwotok mózgu zabił go dwa tygodnie później. Żona Michaela powiedziała, że ​​śmierć jej męża była „w 100% związana ze szczepionką. Dodała, że ​​był zdrowy fizycznie, często ćwiczył, rzadko pił alkohol, nigdy nie palił papierosów i nie miał znanych chorób współistniejących”.

Niemniej jednak Pfizer odrzucił skargi i określił obrażenia Michaela jako kolejny smutny zbieg okoliczności:

„Nie wierzymy w tej chwili, że istnieje jakikolwiek bezpośredni związek ze szczepionką”.

Pfizer zwrócił uwagę, że pierwotna małopłytkowość immunologiczna jest również spowodowana nadmiernym piciem alkoholu i uzasadnił, że

„do tej pory nie zarejestrowano żadnych sygnałów dotyczących bezpieczeństwa w badaniach klinicznych dotyczących szczepień”.

We wtorek New York Times zacytował dr Jerry’ego Spivaka, eksperta ds. chorób krwi na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa, który powiedział:

„Myślę, że zachodzi tu medyczna pewność co do związku ze szczepionką”.

Ale firma Pfizer / BioNtech prawdopodobnie nie była w stanie zauważyć sygnałów trombocytopenii w swoich krótkich, niedostatecznie licznie obsadzonych badaniach klinicznych. Małopłytkowość występuje w około 1 na 25 000-40 000 dawek szczepionki MMR. Jest to również podobnie rzadki, ale uporczywie zgłaszany efekt uboczny szczepionek przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu A, gruźlicy, HPV, ospie wietrznej, DTaP, polio i HiB.

Uraz występujący z taką częstotliwością prawdopodobnie nie mógł być widoczny w badaniu klinicznym II fazy firmy Pfizer / BioNtech, ponieważ tylko 22 000 osób otrzymało szczepionkę. Jednak obrażenia o takim nasileniu występujące raz na 25 000 wstrzyknięć mogą osłabić lub zabić 12 000 z 300 milionów Amerykanów [w Polsce 1 520 osób na 38 mln Polaków], którym firma ma nadzieję podać szczepionkę.

Opinia publiczna może spodziewać się więcej takiego strategicznego mędrkowania: kiedy zdrowy 32-letni meksykański lekarz został hospitalizowany z powodu encefalopatii – zapalenia mózgu i rdzenia kręgowego – po otrzymaniu szczepionki Pfizer / BioNtech, meksykańscy lekarze odrzucili uraz jako niezwiązany ze szczepieniem, uzasadniając, że stan ten nie został wykryty w badaniach klinicznych firmy Pfizer / BioNtech.

W tym tygodniu dom opieki w Auburn w Nowym Jorku poinformował, bez żadnej widocznej ironii, że 32 ze 193 mieszkańców zmarło od czasu, gdy placówka zaczęła podawać szczepionkę Pfizera, czyli od 21 grudnia ub. r.. Twierdzą, że jej klienci umierają z powodu infekcji COVID-19, a nie szczepionki.

Co równie niepokojące, wiele dodatkowych zgonów mogło zostać zupełnie niezgłoszonych.

Wśród wielu wdzięcznych pacjentów doktora Michaelsa była Tessa Levy, która miała z nim umówioną wizytę na wtorek po jego śmierci 3 stycznia. Michaels pomógł przyjść na świat wszystkim czworga dzieciom Tessy, ratując jedno z nich dzięki genialnej, natychmiastowej diagnozie rzadkiej choroby serca, która w przeciwnym razie zabiłaby chłopca.

Tessa jest córką mojego bliskiego przyjaciela, słynnego chirurga z Beverly Hills, doktora George’a Borisa.

„Był zdrowym, silnym, energicznym facetem”

– powiedziała mi o Michaelsie.

„Nigdy nie wykazywał żadnych problemów zdrowotnych”.

W sylwestra, szwagier dr Borisa, Murray Brazner, również zmarł nagle, tydzień po otrzymaniu szczepionki Pfizera. Ani firma zajmująca się szczepionkami, ani żadna agencja zdrowia nie odnotowały ​​jego nagłej niespodziewanej śmierci.

„Nie przeprowadzono sekcji zwłok, a jego śmierć nie została odnotowana jako wywołana szczepionką. To sprawia, że ​​zaczynasz się zastanawiać” – powiedział mi dr Boris.

Śmierć pana Braznera ilustruje dużo poważniejszy problem: wiele obrażeń może zostać nie zauważonych przez system nadzoru i media. Niezgłoszone historie, podobne do tragedii dr Braznera, już są częstymi skargami w mediach społecznościowych.

2 stycznia Janice Hisle opłakiwała na Facebooku, że mama jej przyjaciółki, kobieta z Ohio, zmarła po otrzymaniu szczepionki. Według Hisle, u kobiety wystąpiła wysoka gorączka kilka godzin po szczepionce i zmarła „kilka dni” później.

„Jestem taka zła na moją przyjaciółkę” – skomentowała – „która płacze, ponieważ krewnym nie pozwolono się z nią zobaczyć, zanim została zaszczepiona. Myśleli, że szczepionka „otworzy drzwi”.

Nie znaleźliśmy żadnej wzmianki o śmierci kobiety z Ohio w mediach ani oficjalnych zestawieniach zgonów po szczepieniu COVID.

Można przypuszczać, że skoro zgony po szczepionce COVID-19 można tak łatwo oddalać lub ignorować, to przecież mniejsze obrażenia również nie zostaną zauważone.

Zbyt dobrze znana taktyka propagandy szczepionkowej

Rutynowa praktyka odruchowego lekceważenia podejrzanych zgonów i urazów jako niezwiązanych ze szczepieniami nie tylko poddaje w wątpliwość oficjalne dane dotyczące obrażeń wywołanych szczepionkami, ale także wyraźnie kontrastuje z nawykiem urzędników służby zdrowia, którzy autorytatywnie przypisują do COVID-19 każdą śmierć, o ile zmarły uzyskał wynik pozytywny na obecność COVID  w przeciągu 60 dni przed śmiercią, przy użyciu testu PCR znanego z fałszywie pozytywnych wyników.

W rzeczywistości przedsiębiorstwo o wartości 48 miliardów dolarów sprzedające szczepionki na COVID, od lat przypisuje każdej nowej szczepionce wprowadzonej po 1986 roku trzy charakterystyczne cechy:

  1. Systematyczne wyolbrzymianie ryzyka choroby zwalczanej (Pharma nazywa ten projekt „Brandingiem Choroby”).
  2. Systematyczne wyolbrzymianie skuteczności szczepionki.
  3. Systematyczne bagatelizowanie ryzyka związanego ze szczepieniami.

1. Wyolbrzymianie ryzyka choroby:

Agencje regulacyjne traktują każdą śmierć jako śmierć COVID, o ile zmarły uzyskał wynik pozytywny na obecność COVID w przeciągu 60 dni przed śmiercią – bez względu na to, czy mógł np. zginąć w wypadku motocyklowym.

We wrześniu 2020 roku (CDC) Center for Disease Control and Prevention przyznało, że 94% osób, których śmierć CDC oficjalnie przypisała do COVID, miało inne choroby, które mogły je zabić. Przeciętny zmarły miał 2,8 chorób współistniejących. Jednak w oficjalnych tabelach CDC zawsze pokazuje, że ​​śmierć nastąpiła z powodu COVID-19.

Ale jak widać na wyżej wymienionych przykładach, jeśli chodzi o urazy wywołane szczepionką na COVID, obowiązuje odwrotne założenie: współwystępowanie innej choroby jest zawsze przyczyną śmierci – nawet jeśli, tak jak w przypadku dr Michaelsa, nie są znane żadne choroby współistniejące.

 

2. Systematyczne wyolbrzymianie skuteczności szczepionki:

Pfizer zachwala 95% wskaźnik skuteczności w swoich badaniach klinicznych, ale jest to bezsensowna miara „względnej skuteczności” oparta na małej grupce 94 osób w grupie placebo, u których podczas badań klinicznych wystąpiły łagodne przypadki COVID.

„Bezwzględna” lub „rzeczywista” skuteczność szczepionki podczas badań klinicznych wynosiła 0,88%. Według British Medical Journal oznacza to, że władze zdrowotne muszą podać 155 szczepionek, aby zapobiec jednemu łagodnemu przypadkowi COVID.

 

3. Bagatelizowanie ryzyka związanego ze szczepieniami:

Prawdziwe ryzyko obrażeń wywołanych szczepionką będzie nadal zaciemniane przez zwyczaj urzędników zdrowia publicznego rutynowego oddalania zgłoszonych obrażeń jako niezwiązanych ze szczepieniami.

Praktyki systematycznego wyolbrzymiania bezpieczeństwa szczepionek, niedoszacowania zgonów spowodowanych szczepieniami i wyolbrzymiania ryzyka samego COVID-19 skutecznie pozbawiają społeczeństwo prawa do świadomej zgody.

A więc co tak naprawdę wiemy o prawdziwym ryzyku szczepionek na COVID-19?

Urzędnicy zajmujący się zdrowiem publicznym i rzecznicy branżowi lubią mawiać, że ryzyko poważnych obrażeń w wyniku szczepień wynosi „jeden na milion”. Jednak w pierwszym tygodniu dystrybucji Amerykanie przyjęli 200 000 szczepionek przeciwko COVID i zgłosili 5 000 „poważnych” obrażeń (oznaczających niezdolność do pracy lub wymagających interwencji medycznej).

Jest to wskaźnik obrażeń wynoszący 1 na 40 wstrzyknięć. To oznacza, że 150 zastrzyków niezbędnych do uniknięcia jednego łagodnego przypadku COVID spowoduje poważne obrażenia co najmniej trzech osób.

Jeśli badanie kliniczne może być dobrym prorokiem, to wskaźnik ten prawdopodobnie dramatycznie wzrośnie po drugiej dawce szczepionki (badania kliniczne pokazywały, że prawie wszystkie korzyści ze szczepienia COVID i zdecydowana większość obrażeń były związane z drugą dawką).

Nie znamy prawdziwego ryzyka śmierci spowodowanego szczepionką, ponieważ organy regulacyjne uczyniły praktycznie każdą śmierć niewidzialną, poprzez przypisanie ich wszystkich zbiegom okoliczności.

Ryzyko 1 na 40 „poważnego obrażenia” z powodu szczepionki przeciw COVID firmy Pfizer jest zgodne z tym, co wiemy o innych szczepionkach.

Amerykański Departament Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS) przez wiele lat utrzymywał system nadzoru po wydaniu zezwolenia (na szczepionkę – przyp. tłum.), znany jako Vaccine Adverse Event Reporting System (VAERS). Nawet przedstawiciele rządu, tacy jak naczelny chirurg dr David Kessler, przyznawali, że VAERS to fatalna porażka.

Jednakże, tylko i wyłącznie trzymając się tego „zaprojektowanego na niepowodzenie” systemu, organy regulacyjne i przemysł mogą aż do teraz utrzymywać, że obecne profile ryzyka szczepionek są akceptowalne.

Badanie z 2010 roku finansowane przez HHS wykazało, że VAERS rejestrowało „mniej niż 1% obrażeń”. Innymi słowy, faktyczne wskaźniki obrażeń spowodowane obowiązkowymi szczepionkami są ponad 100 razy wyższe niż HHS wciąż podaje opinii publicznej!

Badanie HHS z 2010 r. wykazało, że prawdziwe ryzyko poważnych poszczepiennych odczynów niepożądanych wynosi 26/1 000, czyli 1 na 37.

Podobnie, badania kliniczne firmy Merck dotyczące szczepionki Gardasil wykazały, że zdumiewająca połowa wszystkich osób zaszczepionych cierpiała z powodu odczynów niepożądanych, które Merck eufemistycznie nazwał „nowymi schorzeniami” oraz że 2,3% osób zaszczepionych (1 na 43) cierpiało na chorobę autoimmunologiczną w ciągu sześciu miesięcy od szczepienia.

Podobnie, niedawne włoskie badanie wykazało, że 41% osób zaszczepionych (412 odczynów niepożądanych na 1000 dawek) doświadczyło odczynów niepożądanych, przy czym 11% z nich oceniono jako „poważne”, co oznacza 38 poważnych odczynów niepożądanych na 1000 zaszczepionych osób. Należą do nich ciężkie zaburzenia żołądkowo-jelitowe i „poważne zaburzenia neurologiczne”. Odpowiada to „poważnym” wskaźnikom obrażeń na poziomie 1/26.

Ocalała z Holokaustu Vera Sharav z Alliance for Human Research Protection zauważyła, że ​​

„każdy, kto otrzymuje którąkolwiek z tych szczepionek, bierze udział w obszernym eksperymencie medycznym”.

Urzędnicy ds. zdrowia ogólnie podzielają zdanie, że przyznanie „zezwolenia na zastosowanie (szczepionki – przyp. tłum.) w nagłym wypadku” i roll-out eksperymentalnych technologii szczepionkowych z zaledwie kilkutygodniowymi testami bezpieczeństwa, dwa lata przed planowanym zakończeniem fazy 2 testów, jest wielkim eksperymentem na ludziach, z udziałem milionów osób.

Jednak badacze raczej nie zobaczą wszystkich sygnałów dotyczących bezpieczeństwa, jeśli źle zaprojektowany system nadzoru pozwoli lokalnym urzędnikom zdrowia i pracownikom firm (farmaceutycznych – przyp. tłum.) na uznanie wszelkich poważnych obrażeń za niepowiązane ze szczepieniami.

za: childrenshealthdefense.org

Tłumacz prosi o 1 “Zdrowaś Maryjo…” za Polskę i Polaków


POWIĄZANE:

Opinia prawna: Szczepienia przeciw COVID-19, w ramach tzw. Narodowego Programu Szczepień, w świetle obowiązującego prawa, są eksperymentem medycznym na ludziach.

#OtwieraMY Biznesy – NIEZBĘDNIK PRZEDSIĘBIORCY

Testy PCR i Szczepionki – NIEZBĘDNIK OBYWATELA