Stanisław Lewicki
Mija 400 lat od śmierci, podczas odwrotu spod Cecory, jednego z największych wodzów w historii Polski, zwycięzcy wielu kampanii przeciwko Rosji, Szwedom, Turkom i Tatarom, hetmana i senatora, Stanisława Żółkiewskiego. Najbardziej jest on znany ze swojego świetnego zwycięstwa pod Kłuszynem, gdzie, mając niespełna siedem tys. jazdy, rozbił zupełnie 35 tys. Rosjan i Szwedów. Zwycięstwo to pozwoliło Polakom na dwa lata zająć Moskwę.

Żółkiewski widział podobieństwo tej postaci do Jerzego Mniszcha i tak to skomentował w swoim dziele:
„pokazuje przykład na tym Bryssonecie, jako częstokroć mali, podli, nikczemni ludzie mogą siła złego narobić (…) Tymże sposobem i tej wojny moskiewskiej zaciąg tak obfite krwi rozlania i tak wiele złych rzeczy, które się stały i jeszcze im nie koniec, z podobnego Bryssonetowi człowieka, pana Jerzego Mniszka, wojewody sandomierskiego, poszedł”.

Tak, w polskiej niewoli, zakończył życie ostatni car z dynastii Rurykowiczów. Czyż nie było, wobec tego zdarzenia, pewnym rewanżem historii to, że po prawie 200 latach, ostatni król Polski Stanisław August Poniatowski zmarł w Petersburgu, pozbawiony korony? Dla Polaków, jest to tym bardziej bolesne, że Poniatowski nie potrafił zachować godności wobec sytuacji jaka go spotkała. Spełniał wszystkie żądania carycy Katarzyny, nie mając względu ani na honor, ani na Polskę.
Patriarcha Filaret był przetrzymywany przez Polaków prawie 9 lat w twierdzy w Malborku. Lecz się nie ugiął i nie zgodził się uznać Zygmunta III Wazę za cara Rosji. Polskie wojska zajęły i okupowały Moskwę. Grabiono świątynie prawosławne, zabierając sprzęty liturgiczne. Z ikon zrywano wszystko co złote. Bezcenne dzieła bezpowrotnie zniszczono. Sytuacja ta musiała wywołać opór. W Niżnym Nowogrodzie wybuchło antypolskie powstanie, które przeniosło się do Moskwy. Polacy nie byli w stanie opanować sytuacji i podpalili miasto, a sami wycofali się na Kreml, mordując i łupiąc wszystko po drodze. Uwięzili patriarchę Hermogenesa, który po kilku miesiącach zmarł, zagłodzony. Moskwa płonęła trzy dni jak gigantyczna pochodnia. O tych wydarzeniach tak pisze pamiętnikarz Samuel Maskiewicz:
„A przecież my to wszystko we trzech dniach w popiół obrócili, tak wielkie ozdoby miasta tego w króciutkim czasie zginęły”.
Hetman Stanisław Żółkiewski także zaświadcza:
”Uradzili tedy nasi między sobą drewniane i w białym murze miasto podpalić (…) Tym sposobem moskiewska stolica spłonęła z wielkim krwi rozlaniem i nieoszacowaną szkodą, gdyż dostatnie i bogate to miasto było”.

Tyle już wieków minęło od czasów Stanisława Żółkiewskiego, a nadal zadziwia jego przenikliwość w ocenie konsekwencji bieżących poczynań. Wtedy Polska była wielka, bo miała takich wodzów i mężów stanu.
Dziś, jak jest – sami widzimy.
za: konserwatyzm.pl



















