“Wielki Piątek” dnia 13 sierpnia 1920 roku. Jak i o czym rozmawiają mężczyźni?

0
117

Marcin Drewicz

Sytuacja w dniu piątkowym 13 sierpnia 1920 rzeczywiście może być porównywana z Wielkim Piątkiem znanym nam z Pisma Świętego, podobnie jak poprzedzający ją Wielki Odwrót z czterdziestodniowym postem Chrystusa na pustyni lub z modlitwą w Ogrójcu (i wielu ludziom już wtedy, Sto Lat Temu, nasuwały się takie analogie). Skoro tak, to w niedzielę 15-ego sierpnia powinno nastąpić… a jest to przecież zarazem dzień Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Tymczasem wobec utraty Radzymina dowódca Frontu Północnego, generał Józef Haller i jego szef sztabu pułkownik Włodzimierz Zagórski postanowili przyśpieszyć o jeden dzień kontrofensywę podległej im Piątej Armii, mającą być wyprowadzoną znad Wkry – więc nie 15-ego rano, ale już 14-ego, nazajutrz, w sobotę, rano! Powołaną ledwie co Piątą Armię, złożoną po części z oddziałów mocno pokiereszowanych w Wielkim Odwrocie, po części z zupełnie świeżych i nieostrzelanych sił ochotniczych, po części z oddziałów niedozbrojonych, a bodaj tylko jednej dywizji w zasadzie gotowej do walki, ale dopiero będącej w marszu na wyznaczone jej pozycje, dowódca tejże Armii, generał Władysław Sikorski, na dzień niedzielny 15-ego sierpnia – za półtorej doby! – spodziewał się jakoś pozbierać. Ale na ranek dnia jutrzejszego – na sobotę 14-ego sierpnia – na pewno nie! Ruszanie tymi siłami zaraz po nocy z 13-ego na 14-ego z wielką kontrofensywą musi zakończyć się katastrofą… katastrofą dziejową!

No to może o kilka – o zaledwie kilka! – godzin później? Koniecznie już 14-ego! Lecz jeśli nie rano, no to może w godzinach południowych? To da dowódcy Piątej Armii jakieś około sześciu – SZEŚCIU!!! – godzin na doszykowanie podległych mu wojsk, a samym tym wojskom czas na w ogóle dotarcie na pozycje wyjściowe do kontrofensywy. I to w warunkach, kiedy to nieprzyjaciel jest już w nieustającym natarciu. Obie strony czeka zatem gwałtowny i wyniszczający bój spotkaniowy. Gdzie – na jakiej rubieży do niego dojdzie? To musi być rzeka Wkra, a jeszcze lepiej jakaś linia wiodąca równolegle do niej po wschodniej jej stronie. Wkra jest na wielu odcinkach płytka, zwłaszcza o tej porze roku.

Ze sławnej książki autorstwa samego Sikorskiego zatytułowanej „Nad Wisłą i Wkrą” (wydanie z roku 1991, będące reprintem oryginału Ossolineum z roku 1928), cytujemy ową sławną rozmowę przeprowadzoną pomiędzy trzema wyżej wymienionymi panami za pośrednictwem dalekopisu (tzw. juza), w piątek 13 sierpnia 1920 w godzinach 17-18 (rozmowa zamieszczona w przypisie na ss. 106-111). Generał Sikorski przebywał w swoim sztabie w Modlinie; jego rozmówcy w Warszawie, w sztabie Frontu Północnego mieszczącym się w gmachu Politechniki. Osiągnięto kompromis – kontrofensywa Piątej Armii ruszy wprawdzie nazajutrz, 14-ego sierpnia (jak chcieli Haller i Zagórski), ale nie rano, lecz dopiero w godzinach południowych. Zatem te kilka godzin zwłoki było na miarę ocalenia.

Tylko Haller zmarł zwykłą śmiercią, dożywszy wieku późnego, ale na wygnaniu, w roku 1960. Śmierć Zagórskiego, która nastąpiła w roku 1927 (tak się powszechnie uważa) wciąż owiana jest tajemnicą; a zadali mu ją przecież współrodacy. Nie wiadomo, czy i współrodacy nie przyłożyli się, aby do podobnie tajemniczej śmierci Sikorskiego i towarzyszących mu osób, jaka dopadła ich w dalekim Gibraltarze w roku 1943.

Ale, wróćmy do „Wielkiego Piątku” dnia 13 sierpnia 1920 roku, w godzinach wieczornych. Podajemy tekst bez komentarza (poza uwagami w nawiasach), który by musiał być bardzo obszerny, także co do ruchów i zamiarów nieprzyjaciela. Sytuacja była bowiem bardzo dynamiczna.

Czytajmy uważnie, gdyż każde zdanie, wręcz każdy wyraz jest tutaj nabrzmiały znaczeniem, a osoby je wypowiadające zdają sobie doskonale sprawę z przygniatającej odpowiedzialności, jaka na nich ciąży.

[Gdzie wówczas był i co robił polski Naczelny Wódz? On tych wszystkich trzech rozmówców już wcześniej szczerze nienawidził.]

Gen. Sikorski: Właśnie wróciłem z objazdu odcinka i na podstawie bezpośrednich obserwacji chciałem bezwzględnie prosić o przełożenie terminu jutrzejszego (kontrofensywy) na 15-ego. Jestem wprost zdumiony zarządzonym przyśpieszeniem z dniem 14-ego. Piąta Armia bowiem jest tak dalece nieprzygotowaną, że katastrofa jest pewna. Czy mam to stanowisko uzasadnić?

Płk. Zagórski: Panie generale, przedstawiam panu sytuację i zobaczy pan, że rozpoczęcie akcji (Piątej Armii) w dniu jutrzejszym o brzasku konieczne. Cała Trzecia i Szesnasta Armia bolszewicka przeszła dziś na południowy brzeg Bugu i będzie jutro z brzaskiem atakować zażarcie przyczółek mostowy Warszawa. Na każdej linii jest szeregowych po dwie dywizje. Prócz tego Piętnasta Armia (bolszewicka) w wiadomym składzie, która dosięga czołami Nasielska, będzie atakować od północy odcinek Narwi: Zegrze-Modlin. Opóźnienie ataku (naszej) Piątej Armii chociażby nawet o pół dnia (sic!) spowoduje związanie rezerw Dowództwa Frontu (Północnego, polskiego), 10-ej Dywizji (Piechoty), która skutkiem tego nie będzie już stała do dyspozycji dla ewentualnego wykończenia wyników ataku Piątej Armii. Odcinek Bugu Zegrze-Modlin jest słaby i musi być skutkiem tego broniony ofensywnie. Prócz tego jedynie takie użycie Piątej Armii jest w stanie odciążyć w dniach następnych front przyczółka warszawskiego, który pod nieustającemi uderzeniami zmasowanych na północnym skrzydle dywizyj bolszewickich podzieliłby może los wielu dotychczasowych bojów. Rozumiem zupełnie, że uderzenie Piątej Armii w dniu 15-ego byłoby bezwzględnie silniejsze, ale niestety nie ma najmniejszej wątpliwości, że będzie ono zbyt późne. Niedbałość obsady warszawskiej i brak zrozumienia dla ważności tego właśnie odcinka północnego spowodowała te warunki. Niewątpliwie pan generał rozumie w całej pełni doniosłość jutrzejszego dnia.

Gen. Sikorski: Panie pułkowniku, nie trzeba mnie w tym kierunku przekonywać. Sytuacji jednak nie odwraca się na wojnie papierowymi rozkazami. Gdybym nawet, decydując się na zatratę (sic!) Piątej Armii, chciał rozpocząć jutro ofensywę, to i tak technicznie jest to niewykonalnem (sic!). Sytuacja moich oddziałów jest w tej chwili następująca: 18 Dywizja Piechoty koncentruje się w Płońsku; grupa Baranowskiego bez amunicji (sic!), bez kuchni polowych, gdyż treny bojowe w tej chwili są dopiero w Zegrzu, leży bez sił w rejonie Wrona (kilkanaście kilometrów na północ od Modlina, na zachód od Wkry, więc już na pozycjach wyjściowych do kontrnatarcia – Red.). Brygada Syberyjska (kadra – starzy Sybiracy, żołnierze – najnowsi ochotnicy – Red.) absolutnie niezdolna do akcji; nie mogłaby w obecnej chwili obsadzić odcinka. 17 Dywizja (Piechoty) na odcinku Dębe-Modlin; XVIII Brygada Piechoty zbiera się zaledwie w rejonie Zegrza. Pominąwszy wszystkie braki materialne, które są niezwykle duże, proszę mi powiedzieć, czem ja mam jutro rozpocząć ofensywę. Jestem tak pewny przegranej, że absolutnie tego zadania nie mógłbym wypełnić. Rozumiem sytuację Warszawy (bronionej przez Pierwszą Armię – Red.), ale Warszawa musi się przynajmniej dwie doby trzymać, ja zaś podkreślam, że przy nadludzkich wysiłkach będę mógł rozpocząć dopiero 15-ego. Muszę bowiem przynajmniej XVIII-tą Brygadę przesunąć i uruchomić z powrotem grupę Baranowskiego. Sądzę, że pan pułkownik po tem wyjaśnieniu zmieni zdanie. Nie mówię już o tem, że XVII-ta Brygada jest mi potrzebna koniecznie dla uderzenia. Bez tych warunków uderzenie moje byłoby tak słabe, że nie zaważyłoby na szali, a byłoby powtórzeniem złych eksperymentów z przeszłości. To wszystko.

Płk. Zagórski: Panie generale, wczoraj (12 sierpnia – Red.) wysłałem właśnie w tym celu depeszę, by armie (Frontu Północnego) przygotowały się materialnie do akcji (zaczepnej – Red.) w dniu 14-ego rano. Dziś w południe mówiłem płk. (Romualdowi) Wolikowskiemu (szefowi sztabu Piątej Armii – Red.) obszernie o tym planie. Ponieważ ani na jedno, ani na drugie zawiadomienie nie otrzymałem żadnej odpowiedzi z obiekcjami, wydało Dowództwo Frontu (Północnego) dyspozycje operacyjne na dzień jutrzejszy (tj. na 14-ego sierpnia). Pierwsza Armia wydaje od godziny zarządzenia oparte na tej sytuacji. Zarządzenia te nie dadzą się już bez szkody i chaosu wycofać. Co się zaś tyczy siły uderzenia, to nie ma najmniejszej wątpliwości, że choćby nawet warunki były najnieprzychylniejsze, już sam kierunek i niespodziewany…

Gen. Sikorski: Panie pułkowniku, co mówił Wolikowski, nie wiem; ja w nocy (w trakcie poprzedniej rozmowy Modlin-Warszawa – Red.) wyraźnie podkreśliłem, że 15-ty jest najwcześniejszym terminem. Proszę mi wierzyć, że ja nigdy nie robię żadnych najmniejszych trudności; nie mogę jednak podjąć się planu, który zgubi Piątą Armię, a nikomu nie pomoże (sic!). Brygada Syberyjska, która miała uderzyć na Nasielsk, otrzymała dopiero przed chwilą karabiny maszynowe i nie miała czasu ich rozdzielić; wszystkiego brak tak, że w tej chwili nie ma z czego strzelać. Do (VIII) Brygady Kawalerii nie doszła jeszcze amunicja, która dopiero w nocy będzie mogła być wysłaną. Bezwarunkowo, jak najkategoryczniej proszę o termin 15-ego (sic!).

Płk. Zagórski: Panie generale, proszę mi pozwolić zastanowić się pół minuty… Panie generale, pan generał Haller jest przy aparacie. Pan generał Haller uważa, że uderzenie w ciągu dnia jutrzejszego jest konieczne, ze względu jednak na materialną sytuację Piątej Armii pan generał Haller zezwala na opóźnienie terminu w ciągu dnia 14-ego (sic!); to znaczy (że) Piąta Armia przekroczy – zgrupowana do ataku w podanych w dyspozycji kierunkach – linię rzeki Wkry około południa (i tak się stało – Red.), tak aby uderzenie mogło nastąpić jeszcze 14-ego przed wieczorem z osiągnięciem linii Popowo-Świerszcze.

Gen. Sikorski: Proszę zameldować panu generałowi, że zrobię wszystko, co w ludzkiej mocy leży, aby odpowiedzieć jego życzeniom. Nie wiem jednak, czy i ten termin uda mi się osiągnąć. Czy 17-ta Dywizja Piechoty będzie mogła być ściągnięta z Narwi, gdyż w przeciwnym razie ja rzeczywiście nie mam z czem uderzać.

Gen. Haller: Tu generał Haller. Jestem zupełnie pewnym, że nie tylko wykonasz, generale, cały plan, ale jutro będziemy mieli od ciebie wiadomość o dobrym rezultacie, gdyż ten moment, o który mi chodzi i na który zgodziliśmy się wszyscy wraz z Rozwadowskim, (a) przed chwilą z gen. Weygand, od którego tylko co powróciłem, polega właśnie na ubiegnięciu; wchodzi więc w grę moment czasu, który (tu) jest więcej decydującym od momentu siły, gdyż opóźnienie tej akcji według wszelkiej rachuby musi doprowadzić do związania sił twoich, które do jutra jeszcze nie będą związane, a teraz przejdą do współdziałania z innemi armiami z głównem uderzeniem, do którego jest koniecznie potrzebne, by nieprzyjaciel był już odrzucony od linii Wkry na linię Narwi. Naturalnie, że wolałbym bezwzględnie jeszcze wcześniejsze (sic!) uderzenie, i jestem przekonany, że gdy jutro przed południem zorientujesz się w sytuacji, że to jest możliwem ze względu na zaangażowanie wszystkich sił nieprzyjacielskich w innych kierunkach, że poprowadzisz uderzenie w terminy wcześniejsze (sic!). W każdym razie muszę być pewny, że przekroczysz linię Wkry-Nowe Miasto około południa (14-ego sierpnia – Red.), a nie później, raczej wcześniej.

Co się zaś tyczy amunicji dla Baranowskiego, jak najenergiczniejsze zarządzenia, prócz twoich, idą (też) stąd. Niestety XVII Brygada (Piechoty) wywagonuje się w ciągu nocy (na 14-ego sierpnia) w Warszawie, ze względu na zapchanie linii, ale w każdym razie w ciągu dnia w Modlinie się znajdzie. Będę się starał odesłać ją furmankami lub samochodami. Prócz tego, o ile – generale – uderzeniem swojem energicznem zwolnisz mi siły związane na odcinku Modlin-Zegrze, w w szczególności 10-ą Dywizję (Piechoty, odwód dowódcy Frontu), która jest w pogotowiu w Jabłonnie, będzie ta dywizja mogła skutecznie działać z tobą w każdym kierunku, gdzie będzie potrzeba, mając do dyspozycji odpowiednie lokomocje. Naturalnie, że wszystko zależy od twego ataku, który równocześnie broni ataku rosyjskiego (tj. przed atakiem rosyjskim – Red.) w kierunku Zegrze-Warszawa i odciąga siły (nieprzyjacielskie – Red.) z ataku na Radzymin. Im wcześniej przekroczysz Wkrę, tym wcześniej 10 Dywizja (Piechoty) staje do twojej dyspozycji. O ile by atak twój nie zaznaczył się dość wcześnie, wtedy z powodu możliwych bardzo silnych (sowieckich) ataków na Radzymin mogłaby być 10 Dywizja wciągnięta do akcji na przyczółku Warszawa (i tak się stało – Red.). Wczoraj byłem w Zegrzu u Syberyjskiej Brygady, której duch jest znakomity, zaś 18 Dywizja (Piechoty) jest wszak odpoczęta i uzupełniona, i jestem przekonany, że ona sama mogłaby rezultat zadania osiągnąć (jak pokazała przyszłość, było w tym wiele racji – Red.). Im więcej będzie się ociągało, tem mniejsze prawdopodobieństwo skutecznego uderzenia, które – jak ci mówiłem – polega na czasie; później nawet większa siła trafi w próżnię. W całości więc, jak obecnie sytuacja się przedstawia, liczę bezwzględnie na twoje, generale, skuteczne działanie. Czy tak?

Gen. Sikorski: Czołem panu generałowi. Sytuację zupełnie dobrze rozumiem i proszę mi wierzyć, panie generale, że duszę dałbym za to, żeby zadanie spełnić w żądanym terminie. (…) Muszę więc mieć kilkanaście godzin czasu, aby doszczętnie nie zmarnować uderzenia. A jaka decyzja pana generała w sprawie 17-ej Dywizji (Piechoty), która stoi na odcinku Modlin-Dembe? Jaka sytuacja nieprzyjaciela według Dowództwa Frontu jest na zachód od Ciechanowa? Może pan generał poleci, aby mnie w tym kierunku poinformowano?

Gen. Haller: Dobrze, generale. 17 Dywizja dostała przecież rozkaz zluzowania od ciebie na podstawie depeszy Dowództwa Frontu; odcinek ten obejmuje przecież Pierwsza Armia (tak więc 17 DP staje się odwodem Piątej Armii, do dyspozycji gen. Sikorskiego; będzie więc atakowała w kierunku północnym, na Nasielsk – Red.).

Gen. Sikorski: Przepraszam pana generała; byłem cały dzień na odcinku, nie wiedziałem o tej zmianie.

Gen. Haller: A więc widzisz, że i 17-tą Dywizję masz do dyspozycji. Tem bardziej iść muszę na wykonanie ataku, jak możliwie najenergiczniej, gdyż spodziewam się prawie z matematyczną ścisłością, że nieprzyjaciel w kierunku Nasielsk-Dembe i Pułtusk-Zegrze uderzy wcześnie po południu, jak to zwykle czyni, a w tym wypadku możliwie nawet przed południem (14 sierpnia – Red.). Tak się na to zapatruję i tem bardziej musisz zrozumieć ważność twojej akcji, aby choć Nasielsk wziąć w chwili natarcia nieprzyjaciela na Dembe-Zegrze. Sytuację nieprzyjaciela na zachodzie (sic!) poda ci natychmiast (mój) szef sztabu, gdyż ja muszę odejść, licząc na pewno na jutrzejszy dzień. Szczęść Boże. Cześć.

Gen. Sikorski: Panie generale, proszę (zatem) o rozkaz do Pierwszej Armii, aby natychmiast zluzowała 17-tą Dywizję do Modlina, gdyż jak w tej chwili stwierdziłem, ani od nas, ani od Pierwszej Armii taki rozkaz nie wyszedł. Odnośna depesza Frontu nadeszła przed chwilą. Dywizja więc (nadal) stoi na (dotychczasowym) odcinku.

Płk. Zagórski: Czołem, panie generale. Panie generale, przyczynę opóźnienia depeszy zbadam tu. Nadałem ją o godzinie 13-ej. Co się tyczy sytuacji nieprzyjacielskiej, to (sowiecka) Czwarta Armia kieruje się na Nieszawę i Włocławek. Co się tyczy zluzowania 17-ej Dywizji, to daję powtórnie Pierwszej Armii rozkaz natychmiastowego (jej) zluzowania (czyli oddania pod komendę sąsiadującej od północy Piątej Armii – Red.). O nieprzyjacielu dalej wiadomo, że 21-a Dywizja nieprzyjacielska będzie atakować jutro przez Serock na Zegrze; tem bardziej więc uważam, że opóźnienie akcji Piątej Armii może doprowadzić do katastrofy. Ja ze swej strony, jako szef sztabu Frontu, muszę kategorycznie stwierdzić, że uważam opóźnienie się tej akcji za fakt, którego nam historia nie przebaczy (sic!), i muszę to tu, na tem miejscu, właśnie dla historii stwierdzić.

Gen. Sikorski: Panie pułkowniku, dajmy spokój historii, bo mnie pan zmusi do zupełnie innej odpowiedzi. Rozkaz Dowództwa Frontu (o przyśpieszeniu kontrofensywy – Red.) jest wydany absolutnie na podstawie zupełnej nieznajomości sytuacji własnej. Gdybyśmy mieli zwyciężać papierowymi rozkazami, w takim razie gotów jestem w tej chwili zaczynać ofensywę. Jeżeli jednak mam się bić przy pomocy żołnierzy, to proszę łaskawie wziąć pod uwagę poza opisanym stanem materialnym wojska – także czas i przestrzeń. Nie wiedziałem, że panowie nie liczą już na utrzymanie fortu Zegrze (poza prawym skrzydłem Piątej Armii – Red.), choćby w ciągu kilkunastu godzin. Ja zrobię, co będzie w mojej mocy, a jakie żądania stawiam pod adresem żołnierzy, o tem może was przekonać choćby ostatni rozkaz oficerski (oraz wydany już po odbyciu niniejszej rozmowy rozkaz do ofensywy, do odczytania przed frontem wszystkich oddziałów Piątej Armii, którego tu już nie cytujemy – Red.). Bardzo jednak proszę, aby pan pułkownik całego „szlendrjanu” (sic!) wszystkich władz polskich na mnie wobec historii nie zwalał.

Płk. Zagórski: Panie generale, nie będę zabierał panu generałowi ani sobie czasu repliką na słowa wywołane, jak widzę, oburzeniem wobec mnie, który spełnia tylko swój obowiązek; nie zwalam winy na nikogo, jestem jednakowoż obowiązany wyrazić to, co święcie czuję. Cześć panu generałowi.

Gen. Sikorski: Cześć.

Słowem wprowadzenia opatrzył Marcin Drewicz, sierpień 2020