Jak się dziś umiera w Nowym Jorku – wstrząsająca relacja pielęgniarki

0
439

Joanna Mieszko – Wiórkiewicz

Połowa wszystkich zarejestrowanych jako chorych na Covid19 w szpitalu Elmhurst w Nowym Jorku w rzeczywistości przeszła testy z wynikiem negatywnym. Ci, którzy zmarli z formalną diagnozą Covid 19 w rzeczywistości zmarli w wyniku zastosowania respiratorów. Te fakty oraz o wiele więcej ujawniła młoda pielęgniarka, która od początku kwietnia do końca maja pracowała w szpitalu Elmhurst, który według oficjalnych określeń władz był (jest?) jądrem pandemii w epicentrum amerykańskiej pandemii czyli w nowojorskiej dzielnicy Queens. Szpital Elmhurst jest szpitalem miejskim i większość jego pacjentów to ludzie ubodzy.

Erin Marie Olszewski, młoda kobieta o urodzie i wyglądzie modelki, weteranka armii USA oraz matka trojga dzieci już na początku czerwca przerwała milczenie i zdecydowała sie na publiczne ujawnienie faktów ( o dziwo, FB jak na razie nie zamknął jej konta! Tutaj:  https://www.facebook.com/erinmarie05 ) z jakimi zetknęła sie w szpitalu Elmhurst. Wczoraj dotarł do mnie krótki reportaż na ten temat przygotowany przez rosyjski kanał telewizyjny w Niemczech RT Deutsch (hoplici Szamana mogą mnie teraz nazywaćc „rosyjską onucą“, na co kicham).  

Reportaż ten umieszczam pod tym tekstem, w którym dokonam tłumaczenia wypowiedzi Erin Olszewski. W każdym razie warto zajrzeć na jej konto na FB, gdzie trwa żywa wymiana opinii.. Zgłaszają sie coraz to nowe pielęgniarki i pielęgniarze z podobnymi obserwacjami z całych Stanów.

W trakcie dwóch miesięcy spędzonych na pracy w szpitalu Elmhurst Erin Olszewski wielokrotnie filmowała kamerą telefonu szereg różnych sytuacji oraz nagrywała rozmowy. Jej wypowiedzi są dobrze udokumentowane.

1´08 (video)

-Tutaj jest czterech pacjentów, którzy nie mają żadnego COVID, tymczasem tu jest oddział dla chorych na Covid. Piętro wyżej zostało zamknięte i oczyszczone i tam nie powinno byc żadnych pacjentów z Covid. Tymczasem tutaj jest jedyny oddzial dla chorych na Covid. Nie powinni tutaj przysyłać żadnych pacjentów bez Covid.  

Ale dokładnie to robią. Ja mam dwóch pacjentów na oddziale 26, którzy są negatywni (tzn, bez Covid) Miałam mężczyznę na oddziale 29, na kardiologii, który został przywieziony z udarem. Nie miał covid. Teraz ma, bo go zaraziliśmy i teraz jest podłączony do respiratora. „

Erin Olszewski jest obecnie pomawiana o stronniczość i rozpowszechnianie teorii spiskowych. W ubiegłym roku założyła ona wspólnie z innymi w Tampie na Florydzie, gdzie mieszka, organizację antyszczepionkową Florida Freedom Alliance.

Dalej film: 2’22 –

Po tym, kiedy zakończyłam służbę w armii, pracowałam przez 8 lat (zgodnie z wykształceniem) jako pielęgniarka. Pracowałam w różnych miejscach i często zmieniałam oddziały. Mam szerokie doświadczenie zawodowe. W szpitalu w Tampie na Florydzie, gdzie mieszkam z rodziną wiele z nas, pielęgniarek zostało w trakcie kryzysu Korony przymusowo wysłanych na bezpłatny urlop. Szukałyśmy gorączkowo różnych zajęć, żeby zarobić parę groszy, by wyżywić rodzinę. Znalazłam wtedy okazję, żeby pojechać do pracy w Nowym Jorku. Oczy całej Ameryki były zwrócone na Nowy Jork, który znajdował się w epicentrum epidemii. Szpital Elmhurst stanowił jądro epidemii. Zapytałam więc moich pracodawców w Tampie, czy to będzie w porządku, jeśli podejmę tę okresową pracę. Zgodzili się bez problemu. Nie planowałam, żeby tam pracować jako pielęgniarka undercover i rejestrować różne sytuacje. To tak samo wyszło. Zastanawiałam się, dlaczego jest taka zła sytuacja w Nowym Jorku. Czym ona się różni od tego, co widziałam na Florydzie i co działo się gdzie indziej na świecie.

Od razu w samolocie przeszłam w modus wojenny, Przecież znajdowaliśmy się w stanie wojny z wirusem. Byłam przyzwyczajona do walki w czasie mojej służby w armii. Sądziłam, że kiedy tylko wysiądę z samolotu od razu zostanę skierowana do pracy w szpitalu. Tymczasem przetransportowano mnie do hotelu Marriott Marquise na Times Square, gdzie musiałam czekać kilka dni na zlecenie dyżuru. I to przy gaży 1,5 tysiąca dolarów za dzień! Niektóre z pielęgniarek, które przybyły wcześniej i mieszkały w tym samym hotelu, czekały na dyżur już 18 dni! To był pierwszy sygnał ostrzegawczy. Dlaczego siedzę tutaj bezczynnie i jestem opłacana?! 10 tysięcy dolarów za tydzień! Skoro tak bardzo nas potrzebują? O co w tym wszystkim chodzi?! 

Potem okazało się, że dyżury trwały po 12 godzin, lecz praca była totalnie źle zorganizowana. Wielu pacjentów przeszło negatywny test, pomimo to byli traktowani jako pacjenci z Covid19. Pewien 37-letni pacjent zmarł w szpitalu, bo podłączono go niepotrzebnie do respiratora.

Nie wiem, jak to jest w Niemczech (podobnie, ale nieco taniej-przyp. JMW), ale u nas w Stanach są w szpitalach specjalne finansowe zachęty, żeby mieć pacjentów z Covid19. Szpital otrzymuje 11 tysięcy dolarów za każdego pacjenta z Covid. A jeśli uda się go podłączyć do respiratora, to szpital otrzymuje dodatkowo 39 tysięcy dolarów. Pacjenci potrzebowali opieki, przede wszystkim cierpliwości, ale zamiast tego najszybciej, jak tylko można podłączało się ich do sztucznego oddychania, które jest dla nich zabójcze.

Kiedy tylko pacjenci zostają podłączeni do respiratorów i lekarze to odnotują w raporcie, to szanse na opuszczenie szpitala są równe zeru. 

W końcu kwietnia nagrałam takie przypadki, kiedy pacjenci w ogóle nie potrzebowali tlenu, potrzebowali innych metod leczenia. Tych im jednak nie udzielono.

U nas na Florydzie leczono skutecznie pacjentów za pomocą hydroxychloroquiny (tani lek stosowany przeciwko malarii- przyp.JMW), która otwierała drogi oddechowe i po kilku dniach mogli wrócić do domu. Nikt nie zmarł. W szpitalu Elmhurst było inaczej.

Brało się to z powodu przepisów wydanych przez gubernatora stanu Nowy Jork Andrew Cuomo :executive order z dn. 23 marca 2020, które zabraniają używania hydroxychloroquiny (tutaj link: https://www.governor.ny.gov/news/no-20210-continuing-temporary-suspension-and-modification-laws-relating-disaster-emergency ). Dlatego lekarze nie mogli wypisywac recept na ten lek bez obawy o utratę licencji lekarskiej i miejsca pracy.

Podłączeni do respiratorów pacjenci byli jednocześnie wprowadzani w sztuczną śpiączkę. Kiedy przetrzymali to przez miesiąc, był to prawdziwy cud. Właściwie chodziło o to, by w końcu umarli. Pewnego razu zagadnęłam na ten temat jednego z lekarzy, który przecież miał ukończone wszelkie studia, o to, dlaczego nie próbują innych metod. Zostałam wyśmiana. „To i tak nic nie da” – powiedział- „Ci ludzie umrą tak czy inaczej”.

W innych stanach Ameryki oraz na Florydzie leczy się ludzi z sukcesem lekiem przeciwko malarii. Nie mogę pojąć, dlaczego w Nowym Jorku odmawia się prawdziwej pomocy pacjentom, a zamiast tego zabija się ich respiratorami.

Nie jestem jedyna tak myśląc.. Takie sama pytania zadawały sobie także inne pielęgniarki. Rozmawiałyśmy o tym cały czas. Wszelkie nasze próby dyskutowania o tym z lekarzami były ucinane. „Takie są polecenia z góry”. Chciałyśmy rozmawiać z administracją szpitala. Słyszałyśmy zapewnienia: „My już nad tym problemem pracujemy”. Po czym nie działo się nic. Wielu z tych pacjentów to byli ubodzy ludzie. Nie mogli sobie pozwolić na lepszy szpital. My byłyśmy ich jedyną nadzieją, że ocaleją i nie spełniłyśmy jej.

Od kiedy opublikowałam na FB moje video na ten temat otrzymuję odzew z całego świata, szczególnie od rodzin pacjentów, których spotkał podobny los.”

Ale Erin Olszewski otrzymuje nie tylko pozytywny rezonans. Po publikacji swoich rewelacji Erin Marie Olszewski przeżyła (i nadal przeżywa) niesłychaną nagonkę na swoją osobę. Na szczęście jest ona wytrawnym żołnierzem. Warto zaglądać na jej konto na Facebooku.

za: salon24.pl