Pedofilia w Polsce a polityka – ostatnie wydarzenia

0
242

W Polsce też miały miejsce w ostatnim czasie wydarzenia, związane z potencjalnymi przyszłymi  śledztwami ws. pedofilii zarówno pośród celebrytów, jak i w polskim Kościele. Temat stał się głośny po II filmie braci Sekielskich oraz filmie Sylwestra Latkowskiego “Nic się nie stało” nt. sopockiego klubu nocnego Zatoka Sztuki, w którym rzekomo sprowadzano nastolatki dla tzw. celebrytów.

 


1. A sejm móóówi NIE – ZBADANIU PEDOFILII. Sejm odrzucił kandydaturę ks. Isakowicza-Zaleskiego do komisji ds. pedofilii

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski nie będzie członkiem w komisji ds. pedofilii. Jego kandydatura została odrzucona głosami części PiS, KO i Lewicy. Za kandydaturą kapłana głosowała mniejszość PiS, PSL-Kukiz’15, Konfederacja oraz trzech posłów KO. Sam ks. Isakowicz-Zaleski uważa, że głosowanie to wynik „sojuszu ołtarza z tronem”.

Kandydaturę ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego do komisji ds. pedofilii zgłosili posłowie Koalicji Polskiej (PSL-Kukiz’15) oraz Konfederacji. „Nie miałem złudzeń, co do wyniku głosowania, bo wierchuszka PiS musiała odwdzięczyć się władzom polskiego Kościoła za ustawiczne poparcie polityczne” – ocenił głosowanie kapłan.

W kluczowym głosowaniu przeciwko niemu zagłosowało 157 posłów PiS, 127 KO oraz 49 Lewicy. Za było 55 polityków PiS, 2 KO, 28 PSL-Kukiz’15 oraz 11 Konfederacji. Od głosu wstrzymało się ponadto 11 posłów PiS.

SZCZEGÓŁY – JAK GŁOSOWALI POSŁOWIE WS. POWOŁANIA KS. ISAKOWICZA-ZALESKIEGO DO KOMISJI DS. PEDOFILII?

W efekcie do Państwowej Komisji ds. wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej 15 lat Sejm powołał trzy osoby: Barbarę Chrobak, Hannę Elżanowską oraz Andrzeja Nowarskiego. Zgodnie z ustawą trzej członkowie komisji mieli zostać powołani większością 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy posłów. Żaden z 10 zgłoszonych kandydatów nie otrzymał większości 3/5 głosów, stąd wyłoniono ich ostatecznie zwykłą większością.

Sojusz ołtarza z tronem w pełnej kresie. Nie miałem złudzeń, co do wyniku głosowania, bo wierchuszka Prawo i Sprawiedliwość musiała odwdzięczyć się władzom polskiego Kościoła za ustawiczne poparcie polityczne. A dla władz tych niezależna i sprawnie działająca komisja państwowa ds. pedofilii to śmiertelne zagrożenie. Będzie tak jak w sprawie molestowań kleryków przez abp. Juliusza Petza w Archidiecezji Poznańskiej czy lustracji w Archidiecezji Krakowskiej – czyli “zamiatanie pod dywan” doprowadzone do perfekcji”

– napisał ks. Isakowicz-Zaleski.

Jeżeli mnie coś dziwi, to fakt, że znaczna część posłów PiS głosowała razem z posłami PO i Lewicy. Z tego wynika, że tzw. “wojna kulturowa” to kolejna ściema dla zamydlenia oczu maluczkim.

Ale do czasu. Mane, tekel, fares.

PS. Bardzo dziękuje 96 posłom z różnych ugrupowań za poparcie. Bardzo to sobie cenię” – dodał.


Ks. Isakowicz-Zaleski o ślubie Kurskiego,
Kościele politycznym i skandalu ws. pedofilii [WREALU24.TV].


 

Hi, hi pedofilia – czyli sejmowe jajcarki i jajcarze

Janusz Sanocki

Marszałek Sejmu pani Elżbieta Witek podczas głosowania w ub. tygodniu składu komisji ds. zwalczania pedofilii wybuchała co chwilę niepohamowanym śmiechem. „Hi, hi – komisja, hi, hi głosowało…, hi, hi wybrano posła..” i tak przez dobrą część obrad.

W tej wesołości, która jeśli dotyka powiedzmy ucznia młodszej klasy podstawówki nazywa się głupawką, towarzyszyło jej grono posłów rezonujących z ław poselskich. Na każdy wybuch śmiechu pani marszałek posłowie (jak sądzę PiS-u) reagowali takimiż samymi podśmiechujkami. Czytelnicy raczą mi wybaczyć to frywolne określenie, ale jakież inne pasowałoby do radości okazywanej przez marszałek polskiego Sejmu w głosowaniu nad składem komisji ds. pedofilii.

Zachowanie pani marszałek Witek było oczywiście w najwyższym stopniu niestosowne – tego chyba nie muszę nikomu tłumaczyć. Ba – nie bójmy się tego słowa – było po prostu głupawe. Ale fakt, że prowadząca obrady Sejmu funkcjonariuszka partii rządzącej pozwala sobie na takie traktowanie Sejmu, swojej funkcji, a także obywateli, daje do myślenia. Nie znam bowiem żadnego podobnego przypadku ani z obrad parlamentów innych krajów, ani nawet nie przypominam sobie, żeby w jakimś samorządzie tak frywolnie (czy głupawo) zachowywał się przewodniczący rady czy sejmiku.

Gdzie leży przyczyna, że marszałek Sejmu okazuje – co tu dużo mówić – lekceważenie słuchaczom?

Kiedy o tym myślałem przyszła mi na myśl scena z Aresztu Śledczego w Opolu, kiedy w roku 1985 siedziałem tam za antypaństwowe malunki na nyskich murach. W celi przebywałem z wieloletnim recydywistą, złodziejem Waldkiem. Kiedy rano, po apelu popijaliśmy – ze słoiczków bo szklanek nie było – rytualny więzienny czaj czyli piekielnie mocną herbatę, Waldek podchodził do okna wychodzącego na opolską ulicę i przystanek autobusowy. Na przystanku kłębił się tłum ludzi jadących rano do pracy i Waldek, stary złodziej, patrząc na nich mówił z pogardą:

„Zapierdzielajta do fabryczki! Do fabryczki!” W domyśle oczywiście było: wy tam – zapi…ć do roboty, a my panowie złodzieje, siedzimy se tu w pierdlu, jeść dają, czaj jest – czego więcej chcieć od życia?

Dlaczego właśnie ta scena przypomniała mi się po chichocie pani marszałek Witek? Bo myślę, że to ta sama pogarda dla ludzi leży u podstaw jej zachowania. Wy tam do fabryczki, a my se tu w Sejmie odczytujemy, rządzimy, kiedy mamy na to ochotę opierniczamy i chichramy się kiedy nam się zrobi wesoło. I co nam zrobicie? My tu w Sejmie, a wy – do fabryczki!

Jak dalece polscy politycy czują się bezkarni, zwolnieni z wszelkich zasad pokazało też głosowanie nad składem komisji ds. pedofilii, które tak rozbawiło panią Witek. Jednym z kandydatów na członka komisji – zgłoszonym przez Konfederację i PSL był ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski kapłan znany z opozycyjnej przeszłości, szykanowany w czasach komuny przez SB, odważny ksiądz domagający się ujawnienia agentów w szeregach księży, od lat zwracający uwagę na zagrożenie kościoła przez tzw. lawendową mafię czyli lobby homoseksualne działające w szeregach kleru. I otóż posłowie Prawa i Sprawiedliwości (przy pomocy Lewicy) odrzucili jego kandydaturę, a wybrali do komisji swoich partyjnych kolesi. Miernych, biernych, ale wiernych – bo „swoich”.

Tak wygląda poszanowanie zasad przez partię, która nazywa sama siebie „prawicą”.

Oczywistą przyczyną upadku moralnego, intelektualnego i jak się okazuje także upadku dobrego wychowania polskiej „klasy politycznej” jest system wyborczy, który zapewnia posłom nieusuwalność. Ordynacja wyborcza uniemożliwia bowiem pojedynczemu obywatelowi kandydowanie do Sejmu. Żeby zostać posłem trzeba zostać wpisanym odpowiednio wysoko na którąś z list partyjnych, co z góry wyklucza ludzi mających własne zdanie, a promuje miernoty i lizusów poszczególnych prezesów. Dopóki ten parszywy mechanizm partyjnych wyborów nie zostanie odrzucony, stan polskiej polityki będzie się pogarszał z wyborów na wybory.

I nie ma się tu z czego śmiać – Pani Marszałek