Czerwony Fritz

0
79

Bramki strzelone na wyjeździe liczą się podwójnie

Dziesiątki moich znajomych, kolegów i przyjaciół w Rosji w ubiegły weekend, jak co roku świętowało rocznicę zakończenia wojny, znany tam jako Dzień Zwycięstwa.

Obserwuję tą celebrę od lat z mieszanymi uczuciami. Znając ludzi prywatnie, mając z nimi regularne normalne kontakty, które utrzymuję już blisko trzy dekady, nie mogę powiedzieć złego słowa o nich. Obserwując te składane kwiaty pod pomnikami udekorowanymi czerwoną gwiazdą i wypisaną datą wojny 1941-1945 mam świadomość, że ich perspektywa zdarzeń jest zupełnie inną i wynikająca z tego narracja nie może się pokrywać z tym co jest naszym polskim doświadczeniem.

Dla nich wojna wybuchła w 1941 roku, kiedy 22 czerwca Niemcy zaatakowały Związek Radziecki. W 1945 roku Związek Radziecki pokonał ostatecznie „faszystowskiego najeźdźcę” i tą datę przyjęło się u nich świętować jako Dzień Zwycięstwa.

Co ta data symbolicznie oznaczała dla Polski to jest w tej chwili inna sprawa, ale generalnie warto mieć świadomość, że perspektywy tutaj są różne i np. data 1 września to tylko wybuch wojny polsko-niemieckiej, że zachodni historycy przyjmują datę 3 września 1939 jest data wybuchu drugiej wojny światowej, że dla Amerykanów to będzie data ataku Japończyków na Pearl Hearbour, itd.

Każda z przyjętych perspektyw ma wynikające z tego daleko idące implikacje i optykę, która wydaje się z czasem tylko utrwalać.

Szansa na zmianę optyki i narracji był rozpad Związku Radzieckiego, ale nic takiego nie nastąpiło. Miliony ofiar komunizmu niczego to nie zmieniły, mimo tego, że nie ma rodziny, który by nie poniosła ofiar i strat. Ostatecznie liczy się dla przeciętnego Rosjanina fakt, że Związek Radziecki wygrał wojnę z Niemcami, Stalin doprowadził do industrializacji kraju, uczynił że Związku Radzieckiego mocarstwo atomowe i dekadę po śmierci Stalina Związek Radziecki jako pierwszy wystrzelił człowieka w kosmos.

I koniec. Nie pogadasz. To są osiągnięcia i bez Stalina i komunizmu to by się w Rosji takiej czy innej nie wydarzyło. Miliony ludzi, które poszły przy okazji do piachu nie przeważą tutaj argumentu.

Dla Rosjan wojna światowa to Wielka Wojna Ojczyźniana i żadne tajne protokoły do Paktu Ribbentropa z Mołotowem tego nie zmienią, ani żadna wojna zimowa z Finlandią. To są rzeczy nieistotne i przemilczane, które mają znaczenie dla Polaków, czy Finów, ale nie dla Rosjan.

Tyle wstępu.

Kilka lat temu szwajcarska telewizja wyemitowała program o najbardziej znanym szwajcarskim komuniście. Fritz Platten urodził się w Tablat, na przedmieściach St.Gallen, raptem cztery kilometry od miejsca w którym obecnie mieszkam.

Fritz w 1892 r. przybył do Zurychu, gdzie ukończył szkołę średnią, a następnie rozpoczął praktykę ślusarską w firmie inżynieryjnej w Zurychu Escher Wyss, której nie był w stanie ukończyć z powodu wypadku. Firma Escher-Wyss istnieje do dzisiaj.

Fritz dołączył do związku zawodowego Eintracht w 1904 roku, w wieku 21 lat. Tam poznał swoich przyszłych kolegów-towarzyszy i to przez nich w latach 1905–1907 wyemigrował do Rosji robić rewolucję. W 1906 roku brał udział w powstaniu w Rydze na Łotwie, został skazany na kilka miesięcy więzienia, ale udało mu się uciec do Szwajcarii w 1908 roku. Podczas swojego pobytu w Rydze Platten poznał Żydówkę-rewolucjonistkę Linę Chait, która została jego kochanką. Kiedy Platten został uwięziony w Rydze w 1906 roku, został zwolniony za kaucją, za pieniądze swojej kochanki, która wyłożyła na jego uwolnienie swój posag. Razem uciekli do Zurichu. Owocem tego związku był syn urodzony w 1909 roku Georg Platten.

Pierwszą oficjalną żoną Plattena była Rosjanka Olga Nikołajewna Korslinska. Małżeństwo doczekało się syna Fritza Nicolausa Plattena, który wychowywał się w rodzinie Willi Trostelsa, partyjnego kolegi Plattena, po tym jak Olga matka popełniła samobójstwo w Zurychu w wieczór sylwestrowy roku 1918 r., a papa Fritz był za bardzo pochłonięty sprawami rewolucji, żeby zajmować się wychowaniem syna. W międzyczasie drugą żoną Platena została Litwinka Lisa Rosowsky, ale szczęście nie trwało za długo.

Platten był organizatorem wyjazdu Lenina i jego trzydziestoosobowej bandy zaplombowanym pociągiem z Zurichu, przez Niemcy i Szwecję do Petersburga w kwietniu 1917 roku. To on negocjował w Bern z niemieckim ambasadorem Gisbertem Freiherr von Romberg warunki organizacji przejazdu pociągu i pieniądze na całą operację, jak również z Trockim, Leninem, Zinowjewem, Krupska był pasażerem tego pociągu, aż do szwedzko-rosyjskiej granicy, gdzie nie został dalej wpuszczony z powodu braku dokumentów tranzytowych. Znalazł się jednak w Petersburgu bardzo szybko, bo w styczniu 1918 roku zasłonił własnym ciałem Lenina podczas zamachu na niego, podczas którego został ranny w rękę. Jego przyjaźń z Leninem scementowana została krwią.

W 1919 roku Platten znalazł się na szczycie międzynarodowego ruchu komunistycznego, wchodząc w skład kierownictwa III Międzynarodówki, powołanej w Moskwie z inicjatywy Lenina. Wkrótce potem wrócił do Szwajcarii robić światową rewolucję. Był motorem strajku generalnego w Szwajcarii, ale po jego stłumieniu przez policję, Platten trafił na sześć miesięcy do więzienia. W 1923 roku zdecydował się na opuszczenie Szwajcarii razem ze swoją rodziną, trzecią żoną – szwajcarską komunistką, żydówką Berthą Zimmernann, ojcem i synem Georgiem.

Platten wyjechał do Związku Radzieckiego zdecydowany bardzo dosłownie budować komunizm. Osiadł na wsi próbował budować szczęśliwość od podstaw. Znudziło mu się po czterech latach, kiedy zmarł ojciec Fritza, a brak podstawowych środków do życia i trzydziestostopniowe mrozy nie okazały się wymarzonymi sprzymierzeńcami w budowie komunizmu i Platten zdecydował się na powrót do Moskwy.

Dobra passa Plattena została przerwana wraz ze śmiercią jego przyjaciela i protektora – Włodzimierza Uljanowa. U Stalina Platten już nie miał takich notowań. Tym nie mniej wiódł dostatnie i wygodne życie, pracując na uczelni w Moskwie – w Instytucie Języków Obcych. Sielanka trwała do 1937 roku, kiedy jego żona Bertha została aresztowana, oskarżona o szpiegostwo. Platten interweniował, jednak przeciwskutecznie. Bertha została rozstrzelana, a sam Platten trafił do łagru, do Niandomy, siedemset kilometrów na północ od Moskwy.

Tam też dożył swojej śmierci, kiedy w rocznicę urodzin jego przyjaciela Lenina – 22 kwietnia 1942 roku został rozstrzelany.

Fritz Platten został pośmiertnie rehabilitowany razem ze swoją żona Berthą, w 1956 roku

Jego syn z pierwszego małżeństwa z Olgą, Fritz Nicolaus Platten, został przyjęty w Moskwie w 1988r. Z okazji obchodów 105. urodzin Plattena, otrzymał od rosyjskich [wtedy – „radzieckich” PP] władz teczkę personalną z dokumentami dotyczącymi swojego ojca.

Redaktorka z filmu dokumentalnego, który został wyprodukowany przez szwajcarska telewizję, która odbyła podróż do Moskwy i do miejsc w których Platten mieszkał, została tam miło przyjęta i zaskoczona tym, że Rosjanie o Plattenie pamiętają. Jako o kimś, kto przyjechał z daleka, pomagał im i chciał coś dla nich zrobić, pamiętają o nim również jako o ofierze stalinowskiego terroru. Platten w rosyjskiej Niandomie ma nawet swoją ulicę. Szwajcarski dokument kończy się puentą, że helwecki „radykalny socjalista” jest upamiętniony w Rosji, a w Szwajcarii nie ma nawet zaułka, a tym bardziej pomnika, ani jednej książki na swój temat. Bez wątpienia był postacią szczególną, która była związaną z kluczowymi momentami dziejów Europy i Świata, bez reszty oddana idei rewolucji, w która wierzył do końca, za którą gotów był oddać swoje życie i co w końcu się wypełniło.

Platten rozgoryczony upadkiem szwajcarskiego strajku generalnego i pogrzebaniem szans na szwajcarską rewolucję, trzydniowego protestu, podczas którego zginęło trzech robotników stwierdził

–„Hunderttausend tote wären kein Preis wenn wir in der Schweiz den Sozialismus bringen würden”.*

Czymże jest bowiem rewolucja bez ofiar?

*Sto tysięcy zabitych nie byłoby [zbytnią] ceną, gdybyśmy wprowadzili socjalizm w Szwajcarii.

za: valser.szkolanawigatorow.pl, srf.ch

Fot. Fritz Walter z Leninem podczas obrad Międzynarodówki w Moskwie