Premier Izraela chce wszczepiać mikroczipy dzieciom

0
314

W Izraelu nastąpiła burza po słowach premiera Binjamina Netanjahu, sugerującego konieczność wszczepiania mikroczipów ostrzegających przed koronawirusem dzieciom wracającym do szkół. Wypowiedź polityka spotkała się z ostrym sprzeciwem ekspertów z dziedziny wysokich technologii.

 – Rozmawiałem z szefami od sektora technologicznego, aby znaleźć sposoby pomiarów, w których Izrael jest dobry, takie jak czujniki. Na przykład każda osoba, każde dziecko – najpierw chcę je mieć u dzieci – będzie miało czujnik, który uruchomi alarm, gdy zbliżysz się za bardzo, tak jak w samochodach – powiedział w zeszłym tygodniu Benjamin Netanjahu.

 Podczas przemówienia na konferencji prasowej izraelski polityk zasugerował, że Ministerstwo Zdrowia zastosuje nową technologię, aby pomóc Izraelowi dostosować się do nowej rzeczywistości, gdy państwo zniesie lockdown. „Oznacza to, że technologia, która nie była wcześniej używana, będzie dozwolona na mocy przepisów prawnych, które wprowadzimy w życie” – wyjaśnił.

 „Trudno będzie zapewnić, aby uczniowie siedzieli w odległości dwóch metrów od siebie przy ponad milionie dzieci powracających do swoich placówek edukacyjnych. To czysta fikcja i niebezpieczeństwo” – skomentował słowa premiera ekspert ds. cyberbezpieczeństwa, Einat Meron.

 „Teoretycznie rozumiem ideę za tym stojącą” – powiedziała. „Ale o ile mikroczipy wykrywające odległość znajdują się w pojazdach, to u ludzi nie działa to w ten sam sposób” – podkreśliła. Ekspert dodała także, że próba wszczepienia mikroczipów dzieciom nie przejdzie testu zarówno pod kątem efektywności czy zgodności z prawem. Zadała także pytanie o udostępnianie lokalizacji dzieci na serwery rządowe, które w przypadku zbyt słabej ochrony staną się obiektem ataków hakerskich i stanowić będą prawdziwy raj dla pedofilów.

 Kancelaria Premiera odpowiedziała zarzuty mówiąc, że pomysł Netanyahu „nie ma być wdrażany za pośrednictwem baz danych, ale poprzez prostą technologię powiadamiającą obywateli o odległościach między nimi. Jest to dobrowolna opcja, która ma pomóc dzieciom zachować dystans, jak Mobileye z pojazdami”. Dodano, że sugestia premiera to „pomysł, który może pomóc w utrzymaniu dystansu społecznego bez naruszania prywatności”.

 Jak wynika z doniesień medialnych, izraelska policja monitoruje i zapisuje ruch samochodowy na terenie całego kraju w nieuregulowanym prawnie systemie Eagle Eye, rozwijanym co najmniej od 2013 r. Pod koniec marca gazeta „Yediot Aharonot” poinformowała, że w tajnej bazie danych Szin Bet (izraelskiej agencji bezpieczeństwa) przechowywane są informacje o wszystkich obywatelach Izraela i większości Palestyńczyków z Zachodniego Brzegu. Dane śledzone przez agencję obejmowały lokalizację, rozmowy telefoniczne i SMS-y.

za: pch24.pl, jpost.com, PR

fot. Krystian Maj/FORUM