Lewicki: Rosja – postępująca restalinizacja

0
490
W Polsce szeroko komentuje się skandaliczne stwierdzenie Jewgienija Satanowskiego, rosyjskiego politologa, prezesa Instytutu Bliskiego Wschodu, byłego prezesa Rosyjskiego Kongresu Żydów, który na kanale Rossija-1, powiedział, że Stalin miał rację w sprawie rozstrzelania polskich jeńców w Katyniu. Czy ten wyskok znanego komentatora w rosyjskiej telewizji to jest odosobniony przypadek, czy raczej odzwierciedla on efekt pewnego procesu, mianowicie restalinizacji rosyjskiej polityki, a szczególnie polityki historycznej?
Do niedawna można było postrzegać dzisiejszą Rosję jako kraj zmierzający ku Europie, a na dodatek wzmacniający, także i tam, tendencje konserwatywne i stanowiący oparcie dla tych, którzy, na Zachodzie, starają się przeciwstawiać fali lewicowo-liberalnej rewolucji. Niestety, ostatnio coraz bardziej widać, że było to złudzenie, a owe konserwatywne oblicze Rosji coraz bardziej przybiera rysy Józefa Stalina. I nie dzieje się to przez przypadek, a ten proces jest efektem zaplanowanych działań, które zapewne taki efekt uwzględniały. Od pewnego już czasu media informowały, że poziom akceptacji dla Stalina w Rosji rośnie i jest największy od 20 lat.[i] Nie jest to też jakaś subiektywna ocena, ale wynik systematycznych badań przeprowadzanych przez Centrum Lewady. Według badań z roku 2019 aż 69 proc. respondentów uważa, że Stalin odegrał pozytywną rolę w historii kraju, a o negatywnej roli Stalina jest przekonanych tylko 19 proc. mieszkańców Rosji.

Dla Polaków jest to zapewne szokujący fakt i należałoby się zastanowić co spowodowało taki wzrost sympatii do Stalina w Rosji. Zapewne wielką rolę ma tu propagandowy przekaz rosyjskich rządowych mediów i akcji prowadzonych przez władze. Dla przykładu, od kilku lat z wielkim rozmachem prowadzi się w Rosji obchody kolejnych rocznic zwycięstwa nad III Rzeszą i mają miejsce masowe pochody pod nazwą „marsz nieśmiertelnego pułku”, gdzie ludzie paradują z wizerunkami przodków, którzy walczyli podczas wojny. Ta akcja wydaje się być wielkim sukcesem władz, lecz jednocześnie, skoro było to tak wielkie zwycięstwo, to także i jego twórca i wódz, czyli Stalin, znajduje coraz większe uznanie i usprawiedliwienie dla swoich działań. Ta sympatia dla Stalina jest, można by powiedzieć, produktem ubocznym tej wielkiej akcji upamiętniania zwycięstwa w II wojnie światowej, którego obchody są głównym projektem i osnową polityki historycznej obecnej Rosji.

Z kolei narastająca sympatia do Stalina powoduje, że także i jego zbrodnie są usprawiedliwiane. I tego właśnie dokonał profesor Satanowski, zaś jego opinia nie jest jakimś ekscesem, a wydaje się zgodna z przekonaniem większości Rosjan. Taka jest prawda i musimy się z nią zmierzyć, jak też wyciągnąć z tego wnioski dla polityki naszego kraju względem Rosji. Z takim krajem graniczymy. Niektórzy próbują tego unikać skupiając uwagę na pochodzeniu Satanowskiego, ale nie wydaje się by to miało znaczenie, raczej to, że od 1982 roku Satanowski był współpracownikiem KGB[ii], a w tej organizacji przekonanie o racji Stalina w sprawie Katynia było powszechne. Ciekawe, że pan Satanowski nie wziął pod uwagę tego, że Katyń został uznany za bezprzykładną zbrodnię już przez Trybunał Norymberski. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ, pani Maria Zacharowa, zwróciła się niedawno z apelem: „Polacy czytajcie postanowienia Trybunału Norymberskiego”. No to czytamy, ale słyszymy też, co na ten temat mówi się w rosyjskiej telewizji. Jeśli zaś ktoś by się upierał co do tego, że przypadek Satanowskiego jest odosobniony to polecam obejrzenie innego programu telewizji Rossija-1, który był w części poświęcony ocenie postaci Stalina.[iii]

Był on wyemitowany 23 grudnia 2019. Władimir Sołowjow, który prowadził dyskusję starał się być obiektywny, ale słabo mu to wychodziło i trudno mu było maskować sympatię do Stalina. Już na wstępie zinterpretował wyniki sondaży, pozytywne dla Stalina w stosunku 70 do 30, w ten sposób, że uznał za błędy może 30 procent decyzji Stalina, a reszta to były same sukcesy i to oszołamiające. Aby wprowadzić właściwą atmosferę pokazano fragmenty kroniki z obchodów 70 urodzin Stalina w roku 1949 i powszechny wówczas entuzjazm, szczególnie dzieci.

Po takim inspirującym wstępie poszło już z górki. Pierwszy zabrał głos Siergiej Kurginian, polityk, politolog, teatrolog, doktor fizyki. Jego opinia o stalinowskich represjach jest zadziwiająca: „Mojego dziadka rozstrzelali w 1938 roku, chcę jednak powiedzieć, że jeśli chodzi o te represje, to odnosząc je do tych lat i tej rzeczywistości, to one kolosalne nie były. (…) Nasza liberalna inteligencja mocno podziwia Pinocheta(…) ale w stosunku do liczby mieszkańców, w Chile mało mieszkańców, to represje były tam większe”. To są oczywiste kłamstwa, gdyż w Chile, jak stwierdziła, po jego odejściu, specjalna komisja, represje spowodowały śmierć maksymalnie 3,2 tys. osób, zaś za Stalina, tylko podczas dwóch lat Wielkiego Terroru, zginęło od represji co najmniej 3 miliony ludzi, czyli tysiąc razy więcej. Nawet uwzględniając różnice w liczbie ludności (W 1937 roku w ZSRR ok 160 mln, w Chile w 1970 – 10 mln) to wychodzi, że zbrodnie stalinowskie, tylko za dwa lata, spowodowałaby relatywnie 60 razy więcej ofiar. I to podejście tego pana; represje stalinowskie były niewielkie, a poza tym to Stalin miał olbrzymie osiągnięcia i zasługi. A że dziadka rozstrzelali? No widać taka logika dziejów. Gdyby wszyscy potomkowie ofiar Stalina mieli takie podejście to, jak nic, Józefa Wissarionowicza można by ogłosić świętym, co zresztą niektórzy w Rosji i tak czynią.

Jednym z takich jest niewątpliwie Aleksander Prochanow. Ten znany w Rosji pisarz, członek sekretariatu Związku Pisarzy Rosji, także zabrał głos w tej dyskusji. Już anonsując jego wystąpienie Sołowiow określił kim jest Prochanow: „człowiek którego obwiniają o to, że kłania się butowi Stalina”. To, co on mówił na temat Stalina, to wyjątkowy zbiór peanów, które przechodziły wprost w ubóstwienie: „Stalin powiedział narodowi: Jesteś wielkim, niezrównanym, niezwyciężonym narodem i na ciebie ciąży gigantyczna misja. Jesteś zrodzony po to by bajka stała się rzeczywistością, by szczytem stała się praca, by twój kraj stał się krajem marzycieli i bohaterów. Jesteś nadczłowiekiem, jesteś bogiem-człowiekiem. To mówił Jezus swoim apostołom”. Na ten potok piramidalnych bredni zareagował sam prowadzący, bo już nawet dla niego było to chyba za wiele, choć Prochanow dalej kontynuował w tym samym duchu: „Stalin wzniósł się do niebios i, powtarzam, my byliśmy w niebiosach i dlatego naród dziś ceni Stalina”.

Nie było oczywiście tak, że w programie występowali tylko obrońcy i wyznawcy Stalina. Z pozoru była to formuła czerech na czterech, ale ci co chcieli wskazywać na zbrodnie, czy nawet błędy Stalina, rzadko byli dopuszczani do głosu i prowadzący im przerywał, a wręcz zagłuszał swoim krzykiem ich wypowiedzi, ale to standard dla Sołowjowa. Gdy jeden z dyskutujących zwrócił uwagę, że nigdzie, poza stalinowską Rosją, nie było zupełnego niszczenia całych klas społecznych, Sołowjow gniewnie przerwał i stwierdził: „po pierwsze, zniszczenie klasy nie oznacza zniszczenia ludzi i chcę przypomnieć, że niszczenie klas zachodzi cały czas w historii ludzkości”. Pan Sołowjow udaje, że nie wie, że likwidacja kułaków jako klasy polegała głównie na ich rozstrzeliwaniu lub wysłaniu do łagrów, gdzie umierali.

Ciekawą opinię wygłosił także Aleksander Sosnowski, urodzony w Kijowie, a mieszkający obecnie w Niemczech, politolog i pisarz. To ten, który niedawno przypisał antysemityzm rabinowi Szudrichowi. Otóż, według niego, nawet gdyby te wszystkie złe rzeczy, które mówi się o Stalinie, były prawdą, to i tak są dwie rzeczy, które całkowicie go usprawiedliwiają: pierwsza to ta, że uratował Żydów, których nie zdążyli zabić Naziści, a druga to ta, że przyczynił się bardzo do stworzenia państwa Izrael. Interesujące podejście, ciekawe ilu potomków rozstrzelanych i zamęczonych w łagrach jej podziela? Na koniec zaś Siergiej Kurginian, ten któremu dziadka rozstrzelali w ‘38, brawurowo wyrecytował jakiś wiersz sławiący Stalina.

Takich to wrażeń dostarcza rosyjska telewizja. Przyznam się, że długo nie mogłem wstać z fotela po obejrzeniu i wysłuchaniu tego wszystkiego. Ta stalinomania, która coraz bardziej się wylewa z rosyjskich mediów, robi bardzo przygnębiające wrażenie. Cóż z tego wynika dla nas? Musimy przyjąć do wiadomości, że graniczymy z krajem gdzie wraca kult Stalina i gdzie uwielbienie dla Stalina już coraz częściej skutkuje usprawiedliwianiem jego metod. Jak podał dziennik „Kommiersant”, w Rosji na podstawie utajnionego rozporządzenia z 2014 roku niszczone są archiwalne karty ewidencyjne z informacjami o osobach represjonowanych w ZSRR.[iv] W lipcu ubiegłego roku prezydent Putin podpisał nowelizacje Kodeksu karnego, zgodnie z którymi powstaną obozy pracy przy dużych budowach i przedsiębiorstwach państwowych, gdzie będzie wykorzystywana praca więźniów.[v] To już było praktykowane na wielką skalę w państwie Stalina i teraz to jakby wraca.
I co my z tym mamy robić, jak reagować?

Stanisław Lewicki

[i] https://www.newsweek.pl/swiat/spoleczenstwo/od-ponad-20-lat-rosjanie-tak-dobrze-nie-oceniali-stalina/xvbmqye

[ii] http://council.gov.ru/activity/meetings/83882/transcript/

[iii] https://www.youtube.com/watch?v=1-Rq2fsSE08

[iv] https://www.polskieradio.pl/13/53/Artykul/2143826,Rosyjski-Kommiersant-alarmuje-dane-ofiar-represji-usuwane-z-archiwum

[v] https://www.rp.pl/Rosja/301139967-Rosja-Przy-wielkich-budowach-i-fabrykach-powstana-lagry.html

za: konserwatyzm.pl

Władimir Sołowjow. Fot. Rossija1, youtube