W Polsce szeroko komentuje się skandaliczne stwierdzenie Jewgienija Satanowskiego, rosyjskiego politologa, prezesa Instytutu Bliskiego Wschodu, byłego prezesa Rosyjskiego Kongresu Żydów, który na kanale Rossija-1, powiedział, że Stalin miał rację w sprawie rozstrzelania polskich jeńców w Katyniu. Czy ten wyskok znanego komentatora w rosyjskiej telewizji to jest odosobniony przypadek, czy raczej odzwierciedla on efekt pewnego procesu, mianowicie restalinizacji rosyjskiej polityki, a szczególnie polityki historycznej?
Do niedawna można było postrzegać dzisiejszą Rosję jako kraj zmierzający ku Europie, a na dodatek wzmacniający, także i tam, tendencje konserwatywne i stanowiący oparcie dla tych, którzy, na Zachodzie, starają się przeciwstawiać fali lewicowo-liberalnej rewolucji. Niestety, ostatnio coraz bardziej widać, że było to złudzenie, a owe konserwatywne oblicze Rosji coraz bardziej przybiera rysy Józefa Stalina. I nie dzieje się to przez przypadek, a ten proces jest efektem zaplanowanych działań, które zapewne taki efekt uwzględniały. Od pewnego już czasu media informowały, że poziom akceptacji dla Stalina w Rosji rośnie i jest największy od 20 lat.[i] Nie jest to też jakaś subiektywna ocena, ale wynik systematycznych badań przeprowadzanych przez Centrum Lewady. Według badań z roku 2019 aż 69 proc. respondentów uważa, że Stalin odegrał pozytywną rolę w historii kraju, a o negatywnej roli Stalina jest przekonanych tylko 19 proc. mieszkańców Rosji.
Dla Polaków jest to zapewne szokujący fakt i należałoby się zastanowić co spowodowało taki wzrost sympatii do Stalina w Rosji. Zapewne wielką rolę ma tu propagandowy przekaz rosyjskich rządowych mediów i akcji prowadzonych przez władze. Dla przykładu, od kilku lat z wielkim rozmachem prowadzi się w Rosji obchody kolejnych rocznic zwycięstwa nad III Rzeszą i mają miejsce masowe pochody pod nazwą „marsz nieśmiertelnego pułku”, gdzie ludzie paradują z wizerunkami przodków, którzy walczyli podczas wojny. Ta akcja wydaje się być wielkim sukcesem władz, lecz jednocześnie, skoro było to tak wielkie zwycięstwo, to także i jego twórca i wódz, czyli Stalin, znajduje coraz większe uznanie i usprawiedliwienie dla swoich działań. Ta sympatia dla Stalina jest, można by powiedzieć, produktem ubocznym tej wielkiej akcji upamiętniania zwycięstwa w II wojnie światowej, którego obchody są głównym projektem i osnową polityki historycznej obecnej Rosji.

Był on wyemitowany 23 grudnia 2019. Władimir Sołowjow, który prowadził dyskusję starał się być obiektywny, ale słabo mu to wychodziło i trudno mu było maskować sympatię do Stalina. Już na wstępie zinterpretował wyniki sondaży, pozytywne dla Stalina w stosunku 70 do 30, w ten sposób, że uznał za błędy może 30 procent decyzji Stalina, a reszta to były same sukcesy i to oszołamiające. Aby wprowadzić właściwą atmosferę pokazano fragmenty kroniki z obchodów 70 urodzin Stalina w roku 1949 i powszechny wówczas entuzjazm, szczególnie dzieci.
Po takim inspirującym wstępie poszło już z górki. Pierwszy zabrał głos Siergiej Kurginian, polityk, politolog, teatrolog, doktor fizyki. Jego opinia o stalinowskich represjach jest zadziwiająca: „Mojego dziadka rozstrzelali w 1938 roku, chcę jednak powiedzieć, że jeśli chodzi o te represje, to odnosząc je do tych lat i tej rzeczywistości, to one kolosalne nie były. (…) Nasza liberalna inteligencja mocno podziwia Pinocheta(…) ale w stosunku do liczby mieszkańców, w Chile mało mieszkańców, to represje były tam większe”. To są oczywiste kłamstwa, gdyż w Chile, jak stwierdziła, po jego odejściu, specjalna komisja, represje spowodowały śmierć maksymalnie 3,2 tys. osób, zaś za Stalina, tylko podczas dwóch lat Wielkiego Terroru, zginęło od represji co najmniej 3 miliony ludzi, czyli tysiąc razy więcej. Nawet uwzględniając różnice w liczbie ludności (W 1937 roku w ZSRR ok 160 mln, w Chile w 1970 – 10 mln) to wychodzi, że zbrodnie stalinowskie, tylko za dwa lata, spowodowałaby relatywnie 60 razy więcej ofiar. I to podejście tego pana; represje stalinowskie były niewielkie, a poza tym to Stalin miał olbrzymie osiągnięcia i zasługi. A że dziadka rozstrzelali? No widać taka logika dziejów. Gdyby wszyscy potomkowie ofiar Stalina mieli takie podejście to, jak nic, Józefa Wissarionowicza można by ogłosić świętym, co zresztą niektórzy w Rosji i tak czynią.
Jednym z takich jest niewątpliwie Aleksander Prochanow. Ten znany w Rosji pisarz, członek sekretariatu Związku Pisarzy Rosji, także zabrał głos w tej dyskusji. Już anonsując jego wystąpienie Sołowiow określił kim jest Prochanow: „człowiek którego obwiniają o to, że kłania się butowi Stalina”. To, co on mówił na temat Stalina, to wyjątkowy zbiór peanów, które przechodziły wprost w ubóstwienie: „Stalin powiedział narodowi: Jesteś wielkim, niezrównanym, niezwyciężonym narodem i na ciebie ciąży gigantyczna misja. Jesteś zrodzony po to by bajka stała się rzeczywistością, by szczytem stała się praca, by twój kraj stał się krajem marzycieli i bohaterów. Jesteś nadczłowiekiem, jesteś bogiem-człowiekiem. To mówił Jezus swoim apostołom”. Na ten potok piramidalnych bredni zareagował sam prowadzący, bo już nawet dla niego było to chyba za wiele, choć Prochanow dalej kontynuował w tym samym duchu: „Stalin wzniósł się do niebios i, powtarzam, my byliśmy w niebiosach i dlatego naród dziś ceni Stalina”.

Ciekawą opinię wygłosił także Aleksander Sosnowski, urodzony w Kijowie, a mieszkający obecnie w Niemczech, politolog i pisarz. To ten, który niedawno przypisał antysemityzm rabinowi Szudrichowi. Otóż, według niego, nawet gdyby te wszystkie złe rzeczy, które mówi się o Stalinie, były prawdą, to i tak są dwie rzeczy, które całkowicie go usprawiedliwiają: pierwsza to ta, że uratował Żydów, których nie zdążyli zabić Naziści, a druga to ta, że przyczynił się bardzo do stworzenia państwa Izrael. Interesujące podejście, ciekawe ilu potomków rozstrzelanych i zamęczonych w łagrach jej podziela? Na koniec zaś Siergiej Kurginian, ten któremu dziadka rozstrzelali w ‘38, brawurowo wyrecytował jakiś wiersz sławiący Stalina.
Takich to wrażeń dostarcza rosyjska telewizja. Przyznam się, że długo nie mogłem wstać z fotela po obejrzeniu i wysłuchaniu tego wszystkiego. Ta stalinomania, która coraz bardziej się wylewa z rosyjskich mediów, robi bardzo przygnębiające wrażenie. Cóż z tego wynika dla nas? Musimy przyjąć do wiadomości, że graniczymy z krajem gdzie wraca kult Stalina i gdzie uwielbienie dla Stalina już coraz częściej skutkuje usprawiedliwianiem jego metod. Jak podał dziennik „Kommiersant”, w Rosji na podstawie utajnionego rozporządzenia z 2014 roku niszczone są archiwalne karty ewidencyjne z informacjami o osobach represjonowanych w ZSRR.[iv] W lipcu ubiegłego roku prezydent Putin podpisał nowelizacje Kodeksu karnego, zgodnie z którymi powstaną obozy pracy przy dużych budowach i przedsiębiorstwach państwowych, gdzie będzie wykorzystywana praca więźniów.[v] To już było praktykowane na wielką skalę w państwie Stalina i teraz to jakby wraca.
I co my z tym mamy robić, jak reagować?
Stanisław Lewicki
[i] https://www.newsweek.pl/swiat/spoleczenstwo/od-ponad-20-lat-rosjanie-tak-dobrze-nie-oceniali-stalina/xvbmqye
[ii] http://council.gov.ru/activity/meetings/83882/transcript/
[iii] https://www.youtube.com/watch?v=1-Rq2fsSE08
[iv] https://www.polskieradio.pl/13/53/Artykul/2143826,Rosyjski-Kommiersant-alarmuje-dane-ofiar-represji-usuwane-z-archiwum
[v] https://www.rp.pl/Rosja/301139967-Rosja-Przy-wielkich-budowach-i-fabrykach-powstana-lagry.html
za: konserwatyzm.pl
Władimir Sołowjow. Fot. Rossija1, youtube







![„Jedwabne – Świadkowie, świadectwa, fakty” – film dokumentalny Elżbiety i Wacława Kujbidów [WIDEO]](https://politykapolska.eu/wp-content/uploads/2019/06/788303042-100x70.jpg)











![Doniesienia GlobalResearch [ENG]](https://politykapolska.eu/wp-content/uploads/2021/05/Glob-100x70.jpg)
