„Demon rewolucji” a współczesna Rosja – cz. 3

0
729
Z okazji przypadającej na miniony wtorek 80. rocznicy agresji sowieckiej na Polskę (17 września 1939 roku) przypominamy ten artykuł z 2017 roku, gdyż zawiera wiele nieporuszanych w Polsce wątków, zarówno natury historycznej jak i współczesnej dotyczącej powstania ZSRR jak i funkcjonowania współczesnej Rosji.

ZOB. RÓWNIEŻ:

„Demon rewolucji” a współczesna Rosja – cz. 1

„Demon rewolucji” a współczesna Rosja – cz. 2


2. Konflikt na Ukrainie i jego następstwa

Nakłady poniesione na przygotowanie i wspomaganie dwóch kolejnych rewolucji na Ukrainie („pomarańczowej” i „godności”) okazały się owocne. Wprawdzie Rosja w sposób pokojowy zajęła Krym, wyraźnie poprawiając swoje położenie geostrategiczne w basenie Morza Czarnego, a także przecinając najważniejszy szlak przerzutowy radykałów islamskich z terenu Federacji Rosyjskiej na Bliski Wschód, to jednak jej sytuacja w regionie uległa pogorszeniu. Przede wszystkim bezpośrednio przy granicy Rosji powstał rejon konfliktu zbrojnego o tzw. słabym nasileniu (low intensity conflict), bez widoków na w miarę szybkie rozwiązanie. Przypomnieć trzeba, że Rosja jest uczestnikiem trzech konfliktów, które aktualnie są zamrożone – Abchazja, Osetia Południowa i Naddniestrze, a ponadto odgrywa rolę arbitra w długotrwałym konflikcie azersko-ormiańskim o Górny Karabach oraz uzbecko-kirgiskim w Kotlinie Fergany. To wyraźnie ogranicza jej swobodę działania.

Jednocześnie konflikt na Ukrainie stał się okazją do manipulowania sankcjami gospodarczymi oraz nasileniem wojny specjalnej przeciwko Rosji, obejmującej praktycznie najważniejsze dziedziny życia: politykę, gospodarkę, informację i propagandę, naukę, kulturę a nawet sport. Jeśli chodzi o sankcje gospodarcze to nie mogły one spełnić takiej roli jak w czasach Gorbaczowa, bowiem obecnie Rosja zajmuje miejsce w pierwszej dziesiątce eksporterów zbóż, co jest tym bardziej godne uwagi, że po rozpadzie ZSRR odeszła Ukraina – czołowy ich producent. Także w dziedzinie nowoczesnych technologii zależność Rosji od Zachodu jest nieporównywalna do sytuacji przed ćwierćwieczem. Wiele problemów, jak na przykład niedostateczna produkcja leków (w 2014 r. importowano ok 60%), zerwanie kooperacji w przemyśle lotniczym, czy choćby produkcja własnych kart kredytowych zostało rozwiązanych. Tym niemniej Rosja poniosła i ponosi nadal straty kilkudziesięciu miliardów dolarów rocznie, przy czym mniej więcej podobnej wielkości straty ponoszą państwa, które przeforsowały sankcje. Podobnie jak trzydzieści lat temu, wyraźnie spadły ceny ropy i gazu, co odbiło się na budżecie FR, ale nie spowodowało jakiś drastycznych cięć. Natomiast ofensywa informacyjno-propagandowa okazała się dość skuteczna. Wyraziło się to między innymi w niespotykanym dotąd wzroście rusofobii, nie tylko na Ukrainie, ale praktycznie w całej Europie Środkowo-Wschodniej, przy czym Polska jest tego przykładem. Manipulowanie zagrożeniem agresją rosyjską ułatwia przeforsowanie szeregu decyzji w ramach NATO, jak rozmieszczenie dodatkowych kontyngentów i rodzajów broni, a także uzasadnia wzrost wydatków wojennych. Uruchomiono szereg dodatkowych ośrodków propagandowych nadających w językach mniejszości narodowych FR. Rosja ze swej strony odpowiedziała na to ustawą ograniczającą działalność instytucji pozarządowych korzystających ze środków zagranicznych, a także uznała rozgłośnie: „Głos Ameryki”, „Swoboda” i „Wolna Europa” za tzw. „agentów zagranicy”. Zostało to zresztą zrobione w ramach rewanżu za podjęcie podobnych decyzji w USA wobec podmiotów rosyjskich. Działania informacyjno-propagandowe ulegną zapewne nasileniu w związku z kampanią wyborów prezydenckich w FR. Jednak jak dotąd nie ma poważniejszych oznak skuteczności tych działań wewnątrz Rosji. Dodać należy, że trwa prawdziwa ofensywa wielorakich nacisków na Białoruś. Jest to o tyle istotne, że jakakolwiek utrata wpływów w tym kraju byłaby przyjęta przez społeczeństwo rosyjskie jako klęska.

Odnośnie Ukrainy rysuje się problem – co dalej? Rosja mogłaby w ciągu najwyżej dwóch tygodni zdestabilizować sytuację w tym kraju bez specjalnych obaw o reakcję USA czy NATO. Ale to oznaczałoby wzięcie na siebie odpowiedzialności za dalszy rozwój sytuacji w tym kraju, gdzie przecież działa 15 reaktorów jądrowych. Rosja więc ze swej strony postępuje bardzo ostrożnie. Nie wprowadziła ograniczeń dla prawie trzech milionów Ukraińców tam pracujących. Nie hamuje też ruchu osobowego płynącego z Ukrainy (5,7 mln Ukraińców w 2017 r., wzrost o 25%). Jest to typowe wyczekiwanie na rozwój wydarzeń.

3. Syria

Dwa lat temu Rosja podjęła ryzykowną operację interwencji w Syrii. Ryzykowną ze względu na rozpaczliwe w tym momencie położenie wojsk rządowych a także trudne do pogodzenia interesy zaangażowanych w tym rejonie państw (Stany Zjednoczone, Izrael, Turcja, Iran, kraje Półwyspu Arabskiego). Interwencja, którą krytykowano nawet w obozie rządzącym, była częściowo wymuszona. Upadek rządu Asada oznaczał utratę przez Rosję ostatniego stałego punktu oparcia nad Morzem Śródziemnym. Ponadto około 25–30% bojowników tzw. Państwa Islamskiego (IS) stanowili obywatele WNP, z czego około 6 tys. to obywatele Federacji Rosyjskiej. Były więc obawy, że po upadku Syrii skierują się oni do Azji Środkowej bądź na Kaukaz. Jeszcze na cztery miesiące przed ostatecznym rozbiciem formacji IS oceniano ilość tych ludzi na 11 tys., z czego 2,5 z FR. Rosjanie tym razem ustrzegli się błędu afgańskiego. Zaangażowano głównie siły powietrzne i morskie. Siły lądowe reprezentowało kilkuset doradców, niewielka ilość wysoko wykwalifikowanych specjalistów a także szpitale polowe. Rosjanie zdołali doprowadzić do porządku jednostki syryjskie oraz przy nieprzerwanym wsparciu lotniczym i morskim rozbić ostatecznie islamskich radykałów, i co jest rzeczą bardzo ważną doprowadzić do rozpoczęcia rozmów pokojowych z przedstawicielami kilkunastu ugrupowań tzw. umiarkowanej opozycji popieranej przez USA. Uczynili to przy minimalnych stratach własnych (kilkudziesięciu ludzi). Umiejętnie zorganizowana i efektywnie przeprowadzone akcje humanitarne przyczyniły się dodatkowo do wzrostu autorytetu Rosji w regionie. Jest to jednak dopiero początek. Na terenie kraju nadal pozostaje kilkadziesiąt tysięcy uzbrojonych ludzi. Brak jest postępu w rozwiązywaniu bardzo trudnych problemów ludności kurdyjskiej itp.

Mimo formalnego współdziałania Stany Zjednoczone czynią wszystko, aby rosyjska misja skończyła się fiaskiem. Jeśli pomimo to pokój w Syrii zostanie na trwałe ustanowiony będzie to ogromny sukces dyplomatyczny i wojskowy Rosji.

4. Sytuacja wewnętrzna – opozycja

Można by zadać pytanie – czy w kraju, który w okresie ostatnich dwóch dekad odnotował szereg sukcesów zarówno na arenie międzynarodowej, jak i wewnętrznej, osiągając wysoki stopień konsolidacji społeczeństwa, mogą wystąpić zjawiska wywołujące szerokie społeczne potępienie. Okazuje się, że mogą. W Rosji takim problemem jest na przykład korupcja, którą można porównać do działalności włoskiej mafii. Wszyscy ją zwalczają, a ona ma się dobrze. Decyduje tu zarówno tradycja historyczna sięgająca czasów imperialnych, jak i w niemałym stopniu dekada Jelcynowska, gdzie była ona wszechobecna, doprowadzając w efekcie do utraty znacznej części majątku narodowego. W ostatnim pięcioleciu mieliśmy do czynienia w Rosji z kilkoma aferami o dużym zasięgu. Były to między innymi: nadużycia przy budowie kosmodromu wschodniego; masowy wyrąb lasów i nielegalna wywózka drewna za granicę; rabunkowa gospodarka w dziedzinie rybołówstwa na Dalekim Wschodzie; wyprzedaż majątku będącego w dyspozycji MON itp. To jest oczywiście tylko przysłowiowy wierzchołek góry lodowej. Osobliwym przykładem może być nielegalna produkcja i dystrybucja alkoholi. Otóż po licznych ofiarach śmiertelnych spowodowanych spożyciem alkoholu z nielegalnych źródeł, przeprowadzono w ubiegłym roku szerokie działania profilaktyczne. Okazało się, że w kraju działało kilkadziesiąt nielegalnych zakładów produkcyjnych a także podrabiających alkohole znanych marek. Niektóre zakłady zatrudniały nawet po kilkaset osób. Taki rozmach działalności przestępczej nie mógł się odbywać bez wiedzy lokalnych władz i organów ścigania, do szefów obwodów włącznie.

W Rosji zwalczaniem korupcji zajmuje się szereg instytucji. Od centralnych i branżowych organów kontroli finansowej, po Federalną Służbę Bezpieczeństwa i Komitet Śledczy FR. Zapadają wysokie wyroki. Obecnie w różnego typu koloniach karnych przebywa ponad 80 urzędników i funkcjonariuszy od szczebla podsekretarza stanu wzwyż. Są wśród nich również aktywiści partii rządzącej „Jedinaja Rossija”. Ostatnim takim przykładem jest były minister gospodarki A. Ulukajew skazany na 8 lat kolonii karnej. Jako element wspomagający zwalczanie korupcji oraz wszelkiego rodzaju nadużycia utworzono szeroko rozbudowany organ społeczny Front Narodowy (Narodnyj Front), któremu patronuje sam prezydent W. Putin. W sumie na pewno nastąpiło istotne ograniczenie tych bulwersujących społeczeństwo zjawisk, ale wciąż są to rezultaty połowiczne.

W minionym dwudziestoleciu osiągnięto wyraźny wzrost poziomu życia i zamożności Rosjan. Dystans dzielący Rosję w tej dziedzinie od wysoko rozwiniętych państw świata znacznie się zmniejszył. Znacznej poprawie uległo zabezpieczenie socjalne ludności. Na przykład obecna wysokość tak zwanego macierzyńskiego kapitału (matierinskij kapitał) przydzielanego po urodzeniu dziecka wynosi ok 7,5 tys. dolarów (w przeliczeniu). Rodziny wielodzietne otrzymują dodatkowe wsparcie. A jednak wzrosła fala krytyki z powodu pogłębiania się różnic społecznych zarówno między regionami, jak i w szczególności między grupami społecznymi. Przy tym nie chodzi tu tylko o nielicznych przecież oligarchów, ale o wciąż wzrastającą warstwę tzw. „nowobogackich”. W reportażach telewizja rosyjska często pokazuje tereny podmiejskie, głównie w okolicy dużych aglomeracji, które zawłaszczane są w sposób graniczący z prawem lub go przekraczający, gdzie powstają całe osiedla apartamentowców lub domków czy rezydencji itp. Ponadto w wielkich miastach (szczególnie Moskwie i St. Petersburgu) pojawiły się dość liczne grupy tzw. „złotej młodzieży”, dzieci milionerów, często bezkarnie łamiących prawo. Frustrację pogłębia fakt, iż sądząc po personaliach są to bardzo często wprawdzie obywatele FR, ale narodowości nierosyjskiej.

Opozycja parlamentarna dysponuje łącznie 23% głosów w Dumie Państwowej i przy zdecydowanej przewadze „Jedinej Rossiji” jej możliwości oddziaływania są niewielkie i dotyczą głównie polityki wewnętrznej. Polityka zagraniczna stanowi swoiste tabu, w zasadzie niepodlegające krytyce. Ci z przywódców partii opozycyjnych, którzy kandydują w wyborach prezydenckich czynią to z partyjnego obowiązku, a nie z przekonania o możliwości odniesienia sukcesu. Tak ukształtowany układ sił powoduje znaczny spadek zainteresowania wyborami. Na przykład  w 2016 r. w porównaniu do 2012 frekwencja obniżyła się o 12,5% (z 60,5 do 48 %). Opozycję pozaparlamentarną można by podzielić  na dwie grupy: umiarkowaną i radykalną. Przedstawiciele grupy umiarkowanej mają zapewniony dość szeroki dostęp do mediów, w tym do telewizji publicznej, gdzie często prezentują bardzo krytyczne oceny rosyjskiej rzeczywistości. Istnieje niezależna prasa i inne środki przekazu, co prawda o ograniczonych możliwościach oddziaływania. Dla rządzących stanowi to jak gdyby przysłowiowy „kwiatek do kożucha”. Przykładem, w ostatnich wyborach parlamentarnych najbardziej znana grupa opozycyjna partia „Jabłoko” uzyskała wskaźnik 1,7%. Cechą charakterystyczną tych środowisk są głębokie podziały wewnętrzne i co za tym idzie brak jednolitego programu działań. Na przykład w zbliżających się wyborach prezydenckich partia „Jabłoko” wystawiła swego kandydata (Grigorij Jawlinskij) przedstawiając jednocześnie program działania. Tymczasem liderka ugrupowania „Inicjatywa obywatelska” – Ksenia Sobczak (córka byłego mera St. Petersburga) wzywa do generalnego protestu i głosowania „przeciw wszystkim” (protiw wsiech). Natomiast najbardziej głośny obecnie przedstawiciel radykalnej opozycji Aleksiej Nawalny nawołuje do generalnego bojkotu wyborów. To rozproszenie i wzajemne animozje ograniczają możliwość uzyskania przyzwoitego wyniku w wyborach, a przecież pewne możliwości istnieją. Na przykład w ostatnich wyborach lokalnych na terenie Moskwy partia „Jabłoko” uzyskała 12%, zwyciężając z innymi w rejonie, gdzie formalnie zameldowany jest prezydent W. Putin.

Opozycja uważana za skrajną, działająca zarówno w kraju, jak i zagranicą nie ma w zasadzie żadnego realnego programu, poza totalną negacją istniejącej rzeczywistości. Przykładem może być działająca głównie zagranicą organizacja „Swoboda Rossii”, kierowana przez byłego premiera M. Kasjanowa i szachowego mistrza świata G. Kasparowa. Możliwości oddziaływania takich zrzeszeń są stosunkowo niewielkie. W tym przypadku nie powinny mylić cyklicznie organizowane protesty, pikiety czy manifestacje. W takich wielomilionowych aglomeracjach, jak Moskwa czy St. Petersburg zebranie kilkusetosobowych a niekiedy i kilkutysięcznych grup nie jest wielką sztuką. Przedstawiciele kontestującej inteligencji, różnego rodzaju organizacje młodzieżowe działające półlegalnie, sekty religijne czy nawet mniejszości seksualne są wystarczającą bazą. Wspólną cechą tych wystąpień jest agresja, dążenie do starcia z organami porządkowymi, co stanowi pożywkę propagandową wykorzystywaną zagranicą. Odrębnym problemem są niezbyt częste, ale cyklicznie pojawiające się akcje antyreligijne (obraźliwe wystąpienia w świątyniach, rozpowszechnianie wydawnictw antyreligijnych, ścinanie krzyży itp.). Jest to uderzenie zaplanowane, bowiem w obecnej sytuacji rosyjskie prawosławie stanowi istotną podporę systemu państwowego. Póki co efekty tych działań nie są znaczące.

Takie pojęcia wytrychy, jak: „społeczeństwo obywatelskie”, „prawa człowieka”, „swobody obyczajów” czy „orientacja proeuropejska” nie mogą w Rosji uzyskać większego znaczenia. Podobnie ci, którzy negują zagraniczne zagrożenia Rosji oraz publicznie krytykują włączenie Krymu do FR nie mogą liczyć na poważne poparcie w tamtejszym społeczeństwie. Tam istnieją inne tradycje historyczne, polityczne i obyczajowe oraz inne zasady funkcjonowania państwa. Warto byłoby, aby animatorzy działań destabilizacyjnych wewnątrz Rosji, w szczególności zagraniczni, pamiętali o ostrzeżeniach wybitnego przecież znawcy problemów rosyjskich (radzieckich) Zbigniewa Brzezińskiego, który wielokrotnie przestrzegał przed stawianiem Rosji w położeniu „oblężonej twierdzy”, bowiem może się ona stać nieprzewidywalna.

Podsumowując należy stwierdzić, że pomimo tego iż działania propagandowo-psychologiczne, a także różnorodne formy nacisku oraz wspieranie działań opozycji zza granicy będą zapewne kontynuowane, a być może i nasilane, to możliwości zrealizowania przemian ustrojowych wewnątrz Rosji drogą rewolucyjną są jak na razie bardzo ograniczone.

 

płk rez. Jan Stec

Art. został opublikowany w numerze 10-11/2017 Polityki Polskiej

„Demon rewolucji” a współczesna Rosja - cz. 3 Okladk Nr 10 11 30 31 maly


MOŻE CIĘ RÓWNIEŻ ZAINTERESUJE:

Aleksander Sołżenicyn – opisał historię Żydów w Rosji (200 lat razem od 1772 roku). Publikujemy wywiad z autorem rok przed śmiercią.

Ezoteryczne źródła komunizmu