A. Zapałowski dla Kresy.pl: działania strony ukraińskiej ws. ulicy Kocyłowskiego w Przemyślu są inspirowane z Polski

0
126
Jestem głęboko przekonany, że wszystkie tego rodzaju działania we Lwowie są inspirowane z Polski, być może nawet z Przemyśla, ze strony określonych działaczy – mówi portalowi Kresy.pl dr hab. Andrzej Zapałowski, historyk i wiceprzewodniczący Rady Miasta Przemyśla, komentując potępianie przez samorządowców obwodu lwowskiego zmiany nazwy ul. Kocyłowskiego.

W ostatnim czasie ukraińskie władze lokalne krytycznie zareagowały na decyzję Rady Miasta Przemyśla o przemianowaniu ulicy bł. bpa Jozafata Kocyłowskiego, hitlerowskiego kolaboranta, na ulicę bpa Śnigurskiego, innego greckokatolickiego biskupa, co oznacza powrót do stanu sprzed czerwca 2013 roku. Jak pisaliśmy, rada obwodu lwowskiego (odpowiednik sejmiku województwa w Polsce) potępiła w czwartek decyzję radnych Przemyśla ws. przemianowaniu ulicy Kocyłowskiego, uznając ją za „antyukraińską” i zagrażającą polsko-ukraińskim stosunkom. Wcześniej przemianowanie ulicy skrytykowała ambasada Ukrainy w Warszawie oraz mer Lwowa Andrij Sadowy.

– Jestem głęboko przekonany, że wszystkie tego rodzaju działania we Lwowie są inspirowane z Polski, być może nawet, że z Przemyśla, ze strony określonych działaczy

mówi w rozmowie z portalem Kresy.pl dr hab. Andrzej Zapałowski, historyk, ekspert ds. bezpieczeństwa i wiceprzewodniczący Rady Miasta Przemyśla. Jego zdaniem, biorąc pod uwagę docierające do niego sygnały, można domniemywać, że chodzi m.in. o niektórych działaczy mniejszości ukraińskiej.

– To jest mechanizm, który funkcjonuje od lat 90. XX wieku. We wszystkich kwestiach zarówno instytucje dyplomatyczne Ukrainy, jak i inne podmioty po drugiej stronie, zastraszały wszystkie władze zerwaniem dialogu polsko-ukraińskiego, przeniesieniem wszystkiego na forum międzypaństwowe itd. I w swojej naiwności większość urzędników i polityków się temu poddawała. Obserwuję to już od 30 lat, więc nie nabieram się na takie zabawy, a oni zdają sobie z tego sprawę – zaznacza samorządowiec.

Zwraca też uwagę, że kierowanie takiego rodzaju pisma przez mera Lwowa do prezydenta Przemyśla „to wyjątkowa bezczelność, a nawet chamstwo”.

Mer Sadowyj przez ostatnie dwie dekady w wyjątkowo lekceważący sposób podchodził nie tylko do mniejszości polskiej we Lwowie, ale także do Kościoła Rzymskokatolickiego, ignorując istotne gesty, o które proszą polscy katolicy, czy to w sprawie nazw, czy też zwrotu nieruchomości. Od lat 90. w rejonie Lwowa nie zwrócono Kościołowi czy mniejszości polskiej żadnego istotnego obiektu.

Prof. Zapałowski przypomniał też, że swego czasu mer Sadowyj „uczestniczył w oszukaniu władz polskich w sprawie Narodowego Domu” dla Ukraińców Przemyślu. Gdy 10 lat temu decyzją przemyskiej rady miejskiej oddano Ukraińcom na własność budynek w centrum miasta, w ramach uzgodnień międzypaństwowy taki sam gest miały poczynić władze Lwowa. Tak się jednak nie stało.

– Władze Lwowa szyderczo zwlekały, a następnie podjęły uchwałę, że dadzą działkę, ale na obrzeżach miasta, do tego jedynie dzierżawiąc ją na 49 lat. A Polacy jak chcą, to niech sobie tam budują. To było wyjątkowo chamskie, bezczelne postępowanie. I on [Sadowyj – red.] śmie teraz kierować pismo do prezydenta Przemyśla o tym, że zostanie zawieszona jakaś współpraca – której zresztą faktycznie nigdy nie było

powiedział wiceprzewodniczący Rady Miasta Przemyśla.

Odnosząc się do działań Lwowskiej Rady Obwodowej, prof. Zapałowski powiedział, że jest ona znana z tego, iż duża część jej radnych „kieruje się skrajnymi gestami nieprzyjaznymi wobec Polski i jest zdominowana przez środowiska nacjonalistyczne”. – Osobiście w ogóle się tym nie przejmuję. Mówiąc kolokwialnie, mogą sobie nawet uchwalić, że Kopernik był kobietą – mnie to w ogóle nie interesuje.

Przypomnijmy, że Lwowska Rada Obwodowa jest autorem szeregu antypolskich oraz neobanderowkich posunięć. Tylko w ostatnich dwóch latach deputowani tego gremium odznaczyli się wezwaniem Służby Bezpieczeństwa Ukrainy do uznania sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP Adama Kwiatkowskiego za persona non grata na Ukrainie, oraz wezwaniem do usunięcia rzeźb lwów z Cmentarza Obrońców Lwowa. Lwowska Rada Obwodowa to regionalny rozsadnik banderyzmu – przykładowo w styczniu 2018 roku nakazała ona regularne wywieszanie flag OUN-UPA na budynkach administracji samorządowej w obwodzie lwowskim a 2019 rok ogłosiła rokiem Stepana Bandery i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

Jak na tę sprawę patrzą członkowie Rady Miasta Przemyśla?

– Trudno mi mówić za wszystkich, ale wiadomo, że radni PiS pochowali głowy w piasek jak strusie, nawet nie wzięli udziału w głosowaniu. Ale część radnych, w tym np. Mirosław Majkowski, jest oburzona tym, co robi strona ukraińska. Ich stanowisko jest jednoznaczne. Z ich punktu widzenia jest to co najmniej, ujmując to dyplomatycznie, wyjątkowa niezręczność ze strony władz Lwowa i działaczy na Ukrainie – mówi prof. Zapałowski.

– Mamy do czynienia z niesamowitą ingerencją w wewnętrzne sprawy Polski. Jakby to wyglądało, gdyby prezydent Przemyśla co chwilę wydawał oświadczenie ws. antypolskich działań mera Lwowa, czy gdyby sejmik woj. podkarpackiego protestowałby, że w chamski sposób traktuje się abpa Mieczysława Mokrzyckiego. Ci lokalni politycy ukraińscy kompletnie nie mają perspektywy. Im się w głowach poprzewracało i myślą, że szantażem, czyli taką ukraińską polityką, będą w stanie wywierać wpływ i robić w Polsce co chcą. To nie ten kierunek. Oni mogą sobie takie zagrywki, ale wobec swoich sąsiadów z innych obwodów, a nie w stosunku do państwa polskiego. Tym bardziej, że tu nie chodzi o grę przeciwko jakiejś nacji, my porządkujemy nasze sprawy – w polskiej przestrzeni publicznej nie może być upamiętniania ludzi, którzy zdradzali państwo polskie jako obywatele Polski i w czasie wojny współdziałali z okupantem, który dokonał, podobnie zresztą jak drugi, ludobójstwa ludności polskiej – podsumował profesor.

(…)

Za: Kresy.pl

Fot. facebook, A. Zapałowski


POWIĄZANE:

Rada Przemyśla przyjęła w czwartek uchwałę o przemianowaniu ulicy bpa Jozafata Kocyłowskiego na ulicę bpa Śnigurskiego. Ambasada Ukrainy krytykuje decyzję