USA porzuciły Kurdów – Turcy mogą wkroczyć do północnej Syrii [+WIDEO]

0
144
W czwartek administracja Trumpa ogłosiła, że wycofuje amerykańskie oddziały z północnej Syrii. Jednocześnie prezydent Turcji, Recep Tayyip Erdogan ogłosił, że turecka armia zamierza wkroczyć do tego regionu, co oznacza katastrofę dla kontrolujących ten region Kurdów.

6 października wieczorem Biały Dom opublikował oświadczenie w którym ogłosił, że

„Prezydent Trump rozmawiał z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem przez telefon. Turcja wkrótce rozpocznie swoją długo planowaną operację w północnej Syrii. Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych nie wesprą, ani nie będą zaangażowane w tą operację i siły Stanów Zjednoczonych pokonawszy terytorialny „Kalifat” ISIS nie będą bezpośrednio w terenie”.

Już w poniedziałek przed południem pojawiły się w mediach nagrania amerykańskich pojazdów wycofujących się z terenów Syrii położonych wzdłuż granicy Turcji, gdzie wspierały kurdyjskie władze tworzące tam nieuznawaną jednostkę parapaństwową. Jedno takie nagranie, wykonane przez dziennikarza abchaskiej agencji informacyjnej ANNA, zamieścił na Twitterze ekspert do spraw bliskowschodnich Wojciech Szewko.

W tej samej deklaracji Biały Dom wezwał Francję, Niemcy i inne państwa europejskie, aby przejęły swoich obywateli – byłych członków ISIS, którzy znaleźli się w niewoli kurdyjskich Ludowych Oddziałów Obrony (YPG) i skupionych wokół nich Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF).

„Stany Zjednoczone nie będą ich przetrzymywać, co może trwać wiele lat i być wielkim kosztem dla podatnika w Stanach Zjednoczonych. Turcja będzie teraz odpowiedzialna za wszystkich bojowników ISIS na terenie zajętym w czasie ostatnich dwóch lat w ramach zwycięstwa Stanów Zjednoczonych na terytorialnym „Kalifatem” ISIS”.

Komentatorzy jednoznacznie uznają deklarację władz USA za bardzo niekorzystną dla syryjskich Kurdów. W ramach poprzedniego porozumienia między Waszyngtonem i Ankarą z 7 sierpnia Amerykanie, by uspokoić Turków, wymogli na oddziałach kurdyjskich zniszczenie umocnień obronnych i wycofanie ciężkiego uzbrojenia w terenie przygranicznym. Tureccy żołnierze uczestniczyli także we wspólnych patrolach z Amerykanami w Terenie przygranicznym. W zamian za to Amerykanie zaoferowali Kurdom gwarancje bezpieczeństwa. Obecny ruch administracji Trumpa komentatorzy, ale też opozycyjni wobec Trumpa politycy amerykańscy uznają za złamanie tych gwarancji i porzucenie Kurdów.

Prezydent Erdogan już dwa dni temu zapowiedział, że turecka armia przeprowadzi w w północno-wschodniej Syrii operację wojskową na lądzie i w powietrzu. W czasie dorocznego zjazdu tureckiej, rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), Erdogan oświadczył –

„przeprowadziliśmy nasze przygotowania, zakończyliśmy przygotowywanie naszych planów, wydaliśmy niezbędne instrukcje”

– cytowała telewizja Al Jazeera. Turecki prezydent uznał już wcześniej, że Turcja musi działać samodzielnie ponieważ Amerykanie nie zagwarantowali jej bezpieczeństwa.

W poniedziałek turecki prezydent stwierdził –

„To jest dla nas całkowicie poza kwestią by dalej tolerować zagrożenie ze strony tych ugrupowań terrorystycznych”

– cytuje słowa Erdogana o Kurdach turecka gazeta „Hurriyet”. Potwierdził on, że odwrót Amerykanów jest efektem jego rozmowy telefonicznej z Trumpem. Erdogan ogłosił też, że turecka operacja wojskowa może rozpocząć się w każdej chwili. Rzecznik Erdogana, Ibrahim Kalin stwierdził, że turecka interwencja nie naruszy integralności terytorialnej Syrii i jest skierowana przeciw „elementom terrorystycznym”.

Turcy chcą utworzyć kontrolowaną przez siebie strefę bezpieczeństwa w pasie 30 kilometrów od swojej granicy. Zamierzają tam rozlokować swoje posterunki. Co ważne tureccy politycy zapowiadali już, że zamierzają osiedlić na tych terenach tych migrantów z Syrii, którzy przebywają obecnie w Turcji. Jest ich około 3,5 mln. To głównie Arabowie. Jednocześnie w tak określonej strefie okupowanej przez Turków znalazłaby się większość populacji syryjskich Kurdów.

Dowództwo stworzonych przez Kurdów SDF wydało już oświadczenie w sprawie działań Amerykanów i Turków.

„Pomimo naszych wysiłków w celu uniknięcia eskalacji z Turcją i elastyczności jaką okazaliśmy aby czynić postępy wraz ze stworzeniem mechanizmu bezpieczeństwa  granicznego i [mimo, że] wypełniliśmy swoje zobowiązania w tej kwestii, siły USA nie wypełniły swoich zobowiązań i wycofały swoje siły z terenów przygranicznych, podczas gdy Turcja szykuje się do inwazji na północną i wschodnią Syrię”

– można przeczytać w oświadczeniu dowództwa SDF.

Twierdzi ono, że

„Ta turecka operacja wojskowa w północnej i wschodniej Turcji będzie miała istotny, negatywny wpływ na naszą wojnę z ISIS i zniszczy wszystko co zostało osiągnięte w stanie stabilności w ciągu ostatnich kilku lat”.

Siły kurdyjskie zapowiadają walkę –

„My w SDF nie będziemy się wahać ani przez chwilę w kwestii obrony”.

W swoim oświadczeniu dowództwo odwołało się nie tylko do etnicznych Kurdów, ale także do Arabów i mniejszych grup etnicznych zamieszkujących kontrolowane przez nich terytorium.

Do sytuacji odniósł się już Kreml. Rzecznik rosyjskiego prezydenta, Dmitrij Pieskow stwierdził, że wszystkie siły zbrojne znajdujące się na terenie Syrii niezgodnie z prawem międzynarodowym muszą opuścić ten kraj, przytacza syryjska agencja informacyjna SANA. Władze Syrii regularnie powtarzają swoje żądania opuszczenia terytorium Syrii przez oddziały amerykańskie i tureckie. Stanowisko to poparł w niedzielę minister spraw zagranicznych Iranu, Mohammad Dżawad Zarif, który stwierdził, że

„jedyną drogą utrzymania bezpieczeństwa Turcji jest obecność wojskowa rządu centralnego [Syrii] na terenach przygranicznych”.

Portal Al Masdar News podał informację o obecności żołnierzy rosyjskich w prowincji Aleppo. Komentatorzy spodziewają się, że wspierane przez Rosjan syryjskie siły rządowe mogą podjąć operację ofensywną, by zagrodzić drogę tureckiej interwencji. Celem ofensywy może być miasto Manbidż. Może do tego dojść w porozumieniu z Kurdami, którzy w przeszłości prosili syryjską armię o tego rodzaju osłonę przed turecką armią. Według Al Masdar News Rosjanie rozpoczęli także budowę nowego mostu polowego przez rzekę Eufrat we wschodniej prowincji Dajr az-Zaur, który połączy zachodni brzeg kontrolowany przez Syryjczyków i wschodni kontrolowany przez skupione wokół Kurdów SDF.

Turcja rozpoczęła pierwszą interwencję militarną w Syrii jeszcze w sierpniu 2016 r. kiedy to oddziały tureckie wtargnęły do północnej części prowincji Aleppo. W marcu 2018 r. Turcy przeprowadzili też operację zbrojną przeciwko Kurdom kontrolującym rejon syryjskiego miasta Afrin. Na terenach tych władzę formalnie sprawują komitety miejscowej ludności arabskiej bądź turkmeńskiej, ale faktycznie sytuację kontroluje tam turecka armia. Ankara wspiera też islamistyczne ugrupowania zbrojne kontrolujące większą część prowincji Idlib. To ostatnia syryjska prowincja opanowana w dużej części przez arabskie ugrupowania antyrządowe. Próbując utrudniać ofensywę syryjskiej armii przeciw nim, Turcy ustanawiają tam swoje posterunki.

Amerykanie rozpoczęli zakładanie tajnych baz w Syrii jeszcze w 2015 r. gdy Waszyngton zdecydował się wesprzeć operujące w tym państwie kurdyjskie Ludowe Odziały Ludowe (YPG). W ciągu kilku lat, dzięki wsparciu Amerykanów, Kurdowie zdołali opanować całą północno-wschodnią część Syrii, jedną trzecią terytorium państwa, w tym tereny zamieszkane przez ludność arabską. Na obszarze tym Krudowie ustanowili swoje struktury parapaństwowe, których nie uznają władze Syrii. Według relacji tureckich w Syrii może znajdować się nawet kilka tysięcy amerykańskich żołnierzy. Trump ogłaszał już wycofanie sił amerykańskich z Syrii w grudniu ubiegłego roku.

Za: kresy.pl a dalej anfenglishmobile.com/apnews.com/aljazeera.com/hurriyetdailynews.com/sana.sy/middleeastmonitor.com/almasdarnews.com