Słowo na początek października i 27. niedzielę: Różańcowa świętość łączy ziemię z Niebem [ks. Stanisław]

0
70
Czwartego października wspominamy św. Franciszka z Asyżu. Żył 45 lat, zmarł w roku 1226. W czasie wojny między Asyżem i Perugią stanął w obronie rodzinnego miasta, gdy miał 20 lat, dostał się do niewoli, rok przebył w ciężkim więzieniu, nabawił się choroby, po powrocie do domu prowadził interesy handlowe ojca.

Gdy zaczął oddawać się modlitwie i życiu ascetycznemu, usłyszał w kościele głos: „Franciszku, idź i napraw mój Kościół”. Przekonany, że głos Boży wzywa go do naprawy zrujnowanego kościoła św. Damiana, opuścił rodzinę i kupiectwo, wskutek czego został urzędowo wydziedziczony przez ojca w roku 1206, a na to odpowiedział: „Kiedy wyrzekł się mnie ziemski ojciec, mam prawo Ciebie, Boże, odtąd wyłącznie nazywać swoim Ojcem”. Nadal naprawiał zniszczone wiekiem okoliczne kościoły, w wolnym czasie poświęcał się chorym w miejscowym przytułku-szpitalu. W roku 1208 usłyszał Ewangelię o rozesłaniu przez Jezusa 12 Apostołów: „Nie bierzcie na drogę torby, ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski” (Mt 10,10); wybrał ubóstwo, wzywał do pokuty, gromadził uczniów. Udał się do papieża Innocentego III w Rzymie, otrzymał zatwierdzenie nowej rodziny zakonnej, przyjął święcenia diakonatu. W roku 1211 zgłosiła się do niego w Asyżu św. Klara, która wkrótce razem z towarzyszącymi jej pannami założyła drugi zakon św. Franciszka, zwany klaryskami. W roku 1213 na górze Alwerii otrzymał św. Franciszek stygmaty jako cudowny znak ran Jezusa. W roku 1215 św. Franciszek wziął udział w Soborze Laterańskim IV i uzyskał zatwierdzenie ułożonej przez siebie reguły, i nowej rodziny zakonnej. Franciszkanie przybyli do Polski wkrótce po śmierci założyciela, dali Kościołowi błogosławionych i świętych, wśród nich św. Maksymiliana Marię Kolbego męczennika.

Piątego października obchodzimy wspomnienie św. Faustyny Kowalskiej apostołki Bożego Miłosierdzia, autorki „Dzienniczka”, wysłanej przez Jezusa do całej ludzkości z orędziem miłosierdzia w znakach święta Miłosierdzia w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, koronki do Bożego Miłosierdzia, odmawianej na paciorkach różańca, Godziny Miłosierdzia jako uczczenia śmierci Jezusa na krzyżu, obrazu Jezusa Miłosiernego z podpisem „Jezu, ufam Tobie”.

Świętość i doskonałość polega na zjednoczeniu ludzkiej woli z wolą Boga. Bożym pragnieniem jest niekończąca się wspólnota miłości ludzi z Bogiem; jej początek jest osobistą i wspólnotową odpowiedzią na dar Bożego miłosierdzia dla wszystkich gotowych mimo słabości i grzeszności ten dar przyjąć w dążeniu do nawrócenia, świętości i radości bez końca.

W 27. niedzielę roku C 6 października prorok Habakuk wyznaje swoją krzywdę i zwątpienie w poczuciu bezczynności Boga wobec zła (Ha 1,2n). Bożą odpowiedzią jest wezwanie do wytrwania i oczekiwania na wypełnienie niezawodnej sprawiedliwości. Miłosierdzie może być wzgardzone i odrzucone, natomiast sprawiedliwość jest nieuchronna. Bóg jest Ojcem miłosierdzia ale również Sędzią sprawiedliwym. Braku miłosierdzia i sprawiedliwości doświadczamy, gdy do czasu karane jest dobro i nagradzane zło.

W drugiej niedzielnej lekcji mszalnej, uwięziony św. Paweł, krótko przed męczeńską śmiercią, opuszczony przez uczniów, dziękuje za wiarę Tymoteusza i od niego jako biskupa oczekuje męstwa w walce z herezją.

W dzisiejszych czasach tolerancji i pluralizmu ze strony dobra wobec zła i cichej zgody na panoszenie się zła w życiu społecznym i państwowym w imię wolności, demokracja jest instytucjonalnym potwierdzeniem zaniku woli obrony w duchu mocy darowanej przez Boga (zob. 2 Tm 1,7).

W niedzielnej Ewangelii w odpowiedzi na prośbę Apostołów do Pana: „Przymnóż nam wiary”, słyszymy o skuteczności wiary zdolnej do przesadzania w morze zakorzenionych drzew po to, aby wykorzenione umarły. Bez wiary nie jest możliwe pokonanie zła z korzeniami. Wiara i działanie zgodnie z nią jest naszym zobowiązaniem, czyli wiara bez praktyki jest martwa, nieskuteczna, obojętna wobec tego, co jest z nią sprzeczne. Służba poprzedza zasiadanie do stołu. Doczesna służba jest przygotowaniem do wieczerzy życia wiecznego, do jedzenia i picia przy stole w niebie.

Każdy z nas jest pouczany przez Kościół, że życie ludzkie tych, którzy wierzą w Boga, nawet przez śmierć nie ustaje, tylko się odmienia. Gdy nas zasmuca nieuchronna perspektywa odejścia z tej ziemi, pociesza nas to, że Bóg sam – jak zapewnił Jezus Chrystus – przygotowuje nam odwieczne mieszkanie w Swojej Ojczyźnie”. Słowa te powiedział ks. prymas Stefan kardynał Wyszyński w Warszawie 9 marca 1975 r. Tam gdzie mieszkanie, jest też w nim stół, a gdzie stół, tam wspólnota przy stole i na stole pokarm. Pokarm eucharystyczny ze stołu słowa Bożego przyjmowany z wiarą uzdalnia nas do udziału w uczcie życia wiecznego.

W poniedziałek 7 października wspominamy Najświętszą Maryję Pannę Różańcową jako pewną i prostą drogę do wiecznej Ojczyzny poprzez naśladowanie Chrystusa w tajemnicach radosnych, bolesnych i chwalebnych.

ks. Stanisław Małkowski