5G czyli korporacyjny totalitaryzm w pełnym rozkwicie

0
688

Ewa Działa-Szczepańczyk

Efekty wnikliwej obserwacji tego co dzieje się w zakresie funkcjonowania tzw. WIELKIEGO BIZNESU (czyli działań wielkich organizmów gospodarczych i finansowych na naszym globie), przyprawiają o trwogę. Po prostu włos jeży się na głowie. Szczególnie szokująca jest podległość państw (ich struktur władzy, szczególnie tych odpowiedzialnych za ustawodawstwo danego kraju) w stosunku do tych wielkich globalnych bytów gospodarczo-finansowych.

Ostatnio dobrze można tę podległość prześledzić na przykładzie wdrażania technologii 5G w poszczególnych krajach. Wchodzi ona niczym w masło do kolejnych państw, w tym również do naszej umęczonej ojczyzny. Najwyraźniej chodzi o wojskowe wykorzystanie tej technologii w najbliższej przyszłości – stąd zapewne ten pośpiech w jej wdrażaniu. Wydaje się jednak, że cele finansowe – czyli generowanie zysków płynących z handlu oraz szybkiego i kontrolowanego transferu gotówki, jest równie ważnym powodem szybkiego wprowadzenia tej technologi w skali globalnej. Handel od zawsze był zajęciem intratnym, ale teraz poprzez globalną sieć komunikacji elektronicznej – ma zasięg światowy, a więc zyski może przynosić ogromne. Słowem, stawka jest wysoka w tym wyścigu „o kasę”, któremu ma służyć ta technologia. Wiele „ulepszeń” naszego życia wynikających z jej wprowadzenia („inteligencja” rzeczy, samobieżne samochody, „inteligentne” domy, miasta itp.), które niebawem mają nadejść, to wyraźnie „ściema dla ciemnego ludu”. 

Tu chodzi o napędzenie konsumpcji rzeczy i usług nowej generacji, które tylko ta technologia będzie obsługiwać, a na które będziemy przymusowo skazani. Będziemy zmuszeni by je nabywać lub w przypadku usług – korzystać, bo te „stare” nie będą już do niczego przydatne. Cel jest wyraźny – rozkręcić konsumpcję i zrobić na niej kasę. Metody stosowane do tej pory (patrz startupy, eCommerce) np. celowo zaprogramowana awaryjność sprzętu, by zmusić człowieka do kupna nowego, są mało wydajne.

Zdecydowanie lepszym pomysłem (pod pretekstem robienia ludziom „dobrze”) jest spowodowanie, by praktycznie cały otaczający nas sprzęt był do wymiany (mimo, że jest sprawny), a usługi z których korzystamy – tylko jednego nowego rodzaju, bo inaczej nie będziemy mogli normalnie funkcjonować.

Oczywiście, o skutkach ubocznych tych “ulepszeń” (ekologicznych i zdrowotnych „pływaniu” w tej mikrofalowej zupie o wysokich częstotliwościach) nikt nas nie informuje – bo i po co. To popsułoby przecież interes zakrojony na wielką światową skalę. Ktoś skwituje – nie ma co się gniewać na nowe technologie – ich powstanie to przecież skutek działania odwiecznego prawa wolnego rynku – kto sprytniejszy ten wygrywa. Owszem, tylko jest jedno ALE. Ten dzisiejszy rynek nie jest już wolny – bo byłby nim, gdyby konsument decydował czy chce coś nabyć, czy też nie, a rola sprzedającego polegałaby na tym, by go do tego skłonić (np. poprzez reklamę, dobrą jakość proponowanego towaru czy po prostu, poprzez upust ceny) skuteczniej niż konkurent.

Dziś mamy do czynienia z zupełnie czymś innym – z przymusem konsumpcji określonych dóbr (o jakości, na którą nie mamy żadnego wpływu) podyktowanym przez wielkich monopolistycznych światowych graczy gospodarczo-finansowych wspieranych przez chodzące na ich pasku administracje państw (lub superpaństw typu UE). To korporacyjny totalitaryzm w pełnym rozkwicie, sprowadzający ludzi do roli bezwolnych konsumentów z zaprogramowaną mikrocefalią.

Za: dakowski.pl


PORÓWNAJ:

Morawiecki ustalił z Amerykanami jak ma być budowana sieć 5G w Polsce

Megaustawa z poprawkami. Teraz Ustawa trafi ponownie do sejmu