Zakochaj się w Warszawie…

0
382

Paweł Zawadzki

            Twórcy tego hasła żywią głęboką nadzieję, że powróci moda na romantyczne samobójstwa z miłości. Mamy najgorsze powietrze w Europie, mamy podwójne ostatnie miejsce w „problemie mieszkaniowym”, podwójne, bo nie tylko o dostępność mieszkań idzie, lecz też o ich metraż, komfort życia, komunikację publiczną, szkolnictwo, zieleń, obiekty użyteczności publicznej, jak choćby pływalnie, jednym słowem, wszystko, co człekowi jest potrzebne do życia i sprawia, że może on z całym przekonaniem stwierdzić, że znalazł swoje miejsce na Ziemi i nie zamieni go na inne. Miastem bliskim ideału jest Wiedeń, który wespół z Zürichem ma najwyższe notowania komfortu życia w mieście. Władze Wiednia fundamentem swojej polityki mieszkaniowej uczyniły naukę społeczną Kościoła (!!!) i przez wiele lat konsekwentnie je realizowały. Jako jedyne miasto w Unii Europejskiej Wiedeń wyłamał się ze złych wzorców amerykańskich, priorytetem stali się mieszkańcy i ich potrzeby – a nie samochody. Opisuje to w swej pracy doktorskiej pracownik Politechniki Warszawskiej, prof. Joanna Giecewicz, która książkę osobiście dostarczyła do biura poselskiego, acz nie słyszałem, by posłowie i senatorowie dyskutowali nad przydatnością i sensem rozwiązań wiedeńskich. Wprawdzie wagę społecznej nauki Kościoła podkreślał już Prymas Tysiąclecia, ale nasi politycy są przecież mądrzejsi i wiedzą lepiej, jakie naród ma potrzeby i czy jest szczęśliwy. Dawniej ojciec pytał syna, który wrócił z zagranicznych wojaży: „Czegoś się, synu, nauczył?”, więc możemy się spodziewać, że wracających do kraju „londyńczyków” powita grono urzędników i polityków, pragnących twórczo wykorzystać ich wiedzę i doświadczenie, z pożytkiem dla dobra ogólnego.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dr Joanna Giecewicz “Znaczenie dobrej polityki mieszkaniowej na przykładzie Wiednia” [WIDEO]

            Profesor (SGGW) Halina Barbara Szczepanowska należy do niewielkiego grona naukowców badających i znających relacje zieleni miejskiej i zdrowotności mieszkańców, co szybko doceniły władze Nowego Jorku, gdzie przez wiele lat była głównym konsultantem do spraw zieleni w mieście. Dzięki niej pragmatyczni Amerykanie skrupulatnie wyliczyli wartość korzyści, jakie przynoszą drzewa w mieście, co wpłynęło na uznanie ich za ważny składnik majątku publicznego. My jesteśmy w tej materii mądrzejsi, co dobitnie pokazały wydarzenia w Ogrodzie Krasińskich. I wycinanie całych alei przydrożnych, którym zadziwiliśmy nawet Niemców.

            Cóż, nowe przysłowie Polak sobie kupi, że przed szkodą i po szkodzie głupi…

            Ocieplenie klimatu jest powszechnie odczuwalne, więc daje nam szanse na rozwiązanie problemu mieszkaniowego. Należy tylko w kręgach wojskowo-aptekarskich podpowiedzieć, że wojskowe namioty z demobilu mogłyby realnie rozwiązać problem braków mieszkaniowych. Byłoby to polskim wkładem w rozbrojenie, powrotem do pięknych tradycji harcerskich, pieczenia (sorry, grillowania) kiełbasy przy ognisku i wspólnych śpiewów patriotycznych, ożywiłoby życie towarzyskie i uczuciowe, jednym słowem, sielanka, bo przecież ożyłyby tradycje i zwyczaje partyzanckie. I mądrym zachowaniem wobec ocieplenia klimatu, które ociepliłoby też życie codzienne Polaków. Howgh! – jak rzekłby Winnetou.

PS. Oczywiście w tym miasteczku namiotowym polityków, senatorów i wszelkie ważne postacie wyróżniałby namiot cyrkowy.

Fot. Forum internetowe