Jak bronić informacyjnej suwerenności?

0
169

Karol Kaźmierczak

Narody muszą znaleźć sposób na ochronę wolności swojej debaty, w czasach gdy środek tej debaty jest coraz częściej monopolizowany w ręku kapitalistycznych korporacji  – pisze Karol Kaźmierczak dla portalu kresy.pl.

Przez większość historii, władze publiczne stosowały różne formy cenzury, zazwyczaj jednak nie była to cenzura prewencyjna. Tę na szeroką skalę zaczęły stosować dopiero co bardziej restrykcyjne reżimy dwudziestowieczne. Obecnie, gdy liberalizm jest na Zachodzie ideologią hegemoniczną, a kultura, struktury i relacje społeczne w coraz większym stopniu są kształtowane przez siły globalnego turbokapitalizmu, nawet mechanizm cenzury prewencyjnej uległ prywatyzacji. Przesunął się z domeny władzy politycznej i administracji publicznej bezpośrednio do domeny decyzji prywatnych korporacji.

Media społecznościowe są mediami przyszłości, tym silniej oddziałującymi na użytkowników, że interaktywnymi, wciągającymi użytkowników do współdziałania – generalnie darmowego. Sami nie zauważamy jak ciężko pracujemy na to, aby Facebook wypełniał się ciekawymi treściami i sieciami komunikacyjnymi zapewniającymi jego właścicielowi klientów komercyjnych i pieniądze. Media społecznościowe bardzo szybko uległy monopolizacji czy przynajmniej oligopolizacji. Jak pokazuje historia kapitalizmu najbardziej innowacyjne sposoby produkcji czy usług, gwarantujące najwyższą stopę zwrotu, zwykle podlegały oligopolizacji. Mechanizm ten jest coraz szybszy i coraz silniejszy, bo w kolejnych dekadach innowacyjność wymaga coraz to większych nakładów kapitałowych, bariera wejścia staje się coraz wyższa. Dlatego frazesy liberałów odpowiadających krytykom „możesz się przenieść na inny portal” czy nawet „możesz założyć swój portal społecznościowy” skomentować można jedynie pobłażliwym uśmiechem. Rzecz w tym, że oligopolistyczny charakter nowych mediów zawiera się w ich globalnej istocie, więcej interakcji będzie miał tylko ten, kto już ma bardzo wiele interakcji, kto ma ich mało będzie miał ich jeszcze mniej.

Dlatego należy z całym zdecydowaniem odrzucić tezę liberałów – „Facebook jest prywatną firmą i może robić co chce”. Nie, Facebook przestał być zwyczajną prywatną firmą z chwilą gdy wraz z Twitterem niemal zmonopolizował wirtualną debatę miliardów ludzi w wielu krajach świata i milionów moich rodaków, a teraz zaczął cenzurować ją według kryteriów ideologicznych preferowanych przez swoich właścicieli.

Oczywiście bezpośrednim przyczynkiem mojego tekstu jest ten przypadek cenzury jakiemu poddany został przez administrację Facebooka profil naszego portalu, dzięki któremu mogę się z państwem komunikować. Ale przecież to tylko jeden z bardzo wielu przykładów arbitralnej, opartej najczęściej na kryteriach poprawności politycznej, cenzury, mającej eliminować głos tych, których liberalni ideolodzy określili jako „wrogów społeczeństwa otwartego”.

Rzecz jasna, właśnie dlatego, że zbudowaliśmy najpierw własne medium damy sobie radę. Będzie nam trochę trudniej dzielić się informacjami i ocenami ale wiemy, że przecież możemy liczyć na czytelników od lat doceniających naszą pracę, którzy nie potrzebują podpowiedzi pracowników Marka Zuckerberga. Wielu z naszych czytelników poleca nas swoim znajomym i w ten sposób, dzięki Wam, rośniemy. Jednak ogromna większość obywateli nie posiada własnych mediów, a swoje poglądy i postawy, które przekładają się także na stosunki społeczne i polityczne, formują w toku wyszukiwania informacji i dyskusji właśnie na portalach społecznościowych. Musimy myśleć szczególnie o młodym pokoleniu całkowicie już kształtowanym przez tę wirtualną przestrzeń do której trafiają jako dzieci.

W XXI wieku walka o suwerenność narodową, jest więc przede wszystkim walką o suwerenność informacyjną, w tym o regulację funkcjonowania portali społecznościowych przez władzę odpowiedzialną przed narodem, a nie tylko przed udziałowcem z pakietem kontrolnym akcji. Kwestia tej regulacji powinna stanąć w centrum debaty publicznej w Polsce.

Karol Kaźmierczak

Za: kresy.pl

Fot. activistpost.com