Słowo na 6. Niedzielę Wielkanocną: Przez czas do wieczności [ks. Stanisław]

0
135

W szóstą niedzielę Wielkanocy 26 maja czytamy w pierwszej lekcji mszalnej dekret Soboru Jerozolimskiego wyrażający sprzeciw wobec samowoli przybyszów z Judei, chcących zobowiązać chrześcijan pochodzenia pogańskiego do zachowania zwyczaju obrzezania z czasów Starego Przymierza, gdy w Nowym Przymierzu wystarczy chrzest.

Poglądy i zwyczaje nie mogą więc sprzeciwiać się jedności i wspólnej wierze w Kościele Apostolskim. Siewcom zamętu i niepokoju odpowiadają Apostołowie, powołując się na swój autorytet i władzę daną od Boga: „Postanowiliśmy bowiem: Duch Święty i my” (Dz 15,28). Znakiem miłości jest wierność, odwaga i posłuszeństwo wobec słów Jezusa Chrystusa i mocy Ducha Świętego (zob. J 14, 23-26). W liturgii słowa Bożego drugą lekcję i Ewangelię można wziąć z siódmej niedzieli Wielkanocy: zamiast czytania o Mieście Świętym zstępującym od Boga na ziemię z nieba (Ap 21,10-23), czytanie o powtórnym przyjściu Chrystusa u kresu czasów (Ap 22,12-20), a w miejsce Ewangelii zapowiadającej Zesłanie Ducha Świętego i czas Bożego pokoju (zob. J 14,26n) Ewangelię wzywającą do jedności wszystkich uczniów Jezusa (zob. J 17, 20-26).

Jedność i pokój wynikają z miłości i prawdy, których źródłem jest Bóg. W naturze ludzkiej stworzonej na obraz Boży zawiera się pragnienie pokoju w miłości i prawdzie. Sprzeczne z ludzką naturą i obrazem Bożym w człowieku są nienaturalne i bezbożne dążenia do zastąpienia miłości w prawdzie dowolnością poglądów, potrzeb i nienaturalnych pragnień.

Współczesna dyktatura subiektywizmu i dewiacji głoszona jest jako warunek wolności, podczas gdy zawarte w niej kłamstwo wolność u podstaw niszczy. Człowiek staje się niewolnikiem swoich poglądów i zachcianek, niweczących jedność wewnętrzną osobistą i zewnętrzną społeczną. Agresywne, nienawistne, wynaturzone dążenia i manifestacje zwolenników dowolnego wyboru wyrażają pragnienie zniewolenia tych, którzy widzą wolność w poszanowaniu dla prawdy, prawa, życia i woli Boga. Nie jest wolnością zniewalanie oraz duchowe, psychiczne i fizyczne zabijanie powołanych do wolności rozumianej po Bożemu a nie po diabelsku.

Wrogie Bogu, Kościołowi, rodzinie i ojczyźnie poglądy i działania ludzi bez tożsamości, przykrywających agresją pustkę i nijakość znajdują zwolenników szukających oparcia w złu i złych w myśl ideologii z piekła rodem. Upadli, zbuntowani aniołowie powiedzieli Bogu: „Nie! Nie chcemy służyć!” i stali się diabłami, korzystającymi ze swojej siły przeciwko miłości i prawdzie, wprowadzającymi ludzi na drogę buntu, relatywizmu i nihilizmu. W odróżnieniu od upadłego anioła człowiek nieposłuszny Bogu może się nawrócić dopóki żyje, zanim ostatecznie trafi do piekła.

Ks. biskup Stefan Wyszyński powiedział w Lublinie 26 maja 1946: „Większą mądrością, choć niewątpliwie trudniejszą rzeczą, jest jednoczyć niż rozbijać. Wyższy jest poziom kultury jednoczącej niż rozdzielającej. Wielkie szlaki tej kultury jednocześnie prowadzą poprzez naturę ludzką, rodzinę, naród, państwo, społeczność kościelną. Dla uratowania człowieka, kultury chrześcijańskiej, cywilizacji zagrożonej przez brutalne teorie i barbarzyńskie sposoby walki musimy wydobyć na światło dzienne to wszystko, co nas jednoczy i łączy”.

A dziesięć lat później, w uwięzieniu w Komańczy ks. prymas zapisał 3 maja 1956: „Chcę, by Dobry Bóg niczego nie żałował, co uczynił dla mnie, że wybrał i konsekrował… Chcę, by Dobry Ojciec nie widział cienia smutku i męki w mej duszy. Im bardziej coś smutne i bolesne, tym więcej musi być zapłacone Bogu dziękczynieniem”.

28 maja mija 38. rocznica śmierci sługi Bożego Stefana kardynała Wyszyńskiego prymasa Polski. W tym dniu czytana jest mszalna Ewangelia o sądzie Ducha Świętego (J 16,5-11) ze słowami: „Władca tego świata został osądzony” oraz lekcja z Dziejów Apostolskich (Dz 16,22-34) o uwięzieniu Pawła i Sylasa, o cudownym uwolnieniu z więzienia i o nawróceniu strażnika, który „cieszył się bardzo, że uwierzył Bogu” (w. 34). Uwierzyć Bogu to poddać się Jego miłości i władzy darowanej nam w Osobie Chrystusa Króla i Maryi Matki Królowej Polski. Pisze o tym ks. Edmund Boniewicz w książce „Głośmy orędzie Bożego miłosierdzia” (Częstochowa 2000): „Po zwycięstwie nad Szwedami Najświętsza Maryja Panna została ogłoszona (we Lwowie 1 kwietnia 1656 r.) Królową Polski przez króla Jana Kazimierza. Jej cudowny Wizerunek ukoronowano uroczyście w 1717 r. na Jasnej Górze ogłaszając Ją Królową Korony Polskiej. I taką prawie od trzech wieków czci cały naród wielokrotnie Jej zawierzony. Podobnie powinno się postąpić wobec Króla Miłosierdzia – ogłosić Go Królem Polski – by razem z Niepokalaną Matką prowadził nasz naród przez nowe tysiąclecie. O możliwość takiej nominacji modli się i zabiega od bardzo dawna wiele zgromadzeń, wspólnot religijnych i liczni wierni” (s. 118).

Wobec wrogiego Polsce wspólnictwa sił wewnętrznych i zagranicznych zmierzających do zniewolenia i zniszczenia ojczyzny, konieczne jest odwołanie się do władzy skutecznej i wybranej mimo sprzeciwu wrogów, gotowej bronić posłusznych i wiernych, trwających w modlitwie o zwycięstwo osobiste, społeczne i narodowe Polski.

Leszek Misiak w książce „Tracimy Kościół, czyli zawał Polski” (wyd. Aurora, 2019) widzi ratunek Polski przed zawałem i śmiercią w sile Kościoła nie tylko prześladowanego od zewnątrz ale osłabionego wewnętrznie. Nie traćmy więc Kościoła przez lekkomyślne odstępstwo. Na pytanie Jezusa: „Czy i wy chcecie odejść?” św. Piotr odpowiada: „Do kogo pójdziemy, Ty masz słowa życia wiecznego”.

A skoro życie wieczne zaczyna się w życiu doczesnym, które do życia wiecznego może i powinno prowadzić, ci wszyscy mający wpływ na życie doczesne mają też możliwość i obowiązek takiego kształtowania doczesności, aby ludzi do wieczności prowadziła poprzez poddanie spraw czasu i miejsca niezmiennej prawdzie i powszechnemu prawu, przyjętych w wyniku wiary, miłości i nadziei.

ks. Stanisław Małkowski