Słowo na 5. Niedzielę Wielkanocną. Wiara w Boga i w Kościół idą razem [ks. Stanisław]

0
64

W piątą niedzielę Wielkanocy 19 maja w mszalnej liturgii słowa Bożego roku C, w pierwszym czytaniu z Dziejów Apostolskich (Dz 14, 21b-27) święci Paweł i Barnaba w swojej podróży apostolskiej umacniają chrześcijan, zachęcają do wytrwania w wierze, otwierają poganom drzwi Kościoła, stają się posłusznymi narzędziami Bożego działania. Chrystus działa i zdobywa dla Królestwa Bożego ludzi poprzez ludzi. Każdy wierny Bogu chrześcijanin przez modlitwę, przykład, odważne świadectwo może i powinien budować Kościół w swoim otoczeniu w drodze przez życie do czasu na ziemi ku życiu bez końca w wiecznej ojczyźnie, łączącej nową przemienioną ziemię z niebem. Bóg chce mieszkać razem z ludźmi, po to przecież Syn Boży przyjął ludzką postać stając się Człowiekiem na zawsze z chwilą Wcielenia. Sprawy Boże i ludzkie łączą się w Kościele świętym i apostolskim, nawracającym grzeszników chcących stać się domownikami Boga. Zło obecne w Kościele jest zwyciężane przez działanie Boga posługującego się posłusznymi ludźmi i Aniołami. Do Kościoła można wejść, ale też można z niego wyjść, czyniąc dobry lub zły użytek z danej ludziom wolności.

Drugie niedzielne czytanie z księgi Apokalipsy (Ap 21,1-5a) ukazuje Nowe Jeruzalem – święte miasto Bożego pokoju, a w nim Bóg jest na zawsze z ludźmi i ludzie z Bogiem we wzajemnej miłości i wiecznym szczęściu. Odstępstwo od Boga i Kościoła w życiu na ziemi może prowadzić do oddzielenia się od źródła miłości i życia na zawsze w otchłani piekła.

Osobiste i zbiorowe odstępstwo widoczne w Polsce i na świecie, w Europie niedawno chrześcijańskiej, a dzisiaj coraz bardziej pogańskiej, łączy się z obietnicą krótkotrwałego dobrobytu bez ograniczającej rzekomo swobody wyboru miłości i prawdy zawartych w ludzkiej naturze i woli Boga. Czym innym jest „miłość” jako chwilowa przyjemność i miłość jako powołanie, udział w miłości Bożej. O miłości objawionej i przykazanej mówi niedzielna Ewangelia słowami Jezusa powiedzianymi w Wielki Czwartek po wyjściu Judasza z wieczernika (J 13, 31-35). Wzajemna miłość uczniów Chrystusa, otwarta także wobec nieprzyjaciół, którzy mogą stać się przyjaciółmi jeżeli zechcą, jest nowym przykazaniem wypowiedzianym przez Jezusa przed rozpoczynającą się tego dnia wieczorem Jego męką. Z wieczernika Kościoła można wyjść, naśladując Judasza, ale można też do niego wejść. Dokąd poszedł Judasz, przyczyniając się do śmierci Jezusa, czytamy w Ewangelii. Miłość Chrystusa i Jego uczniów aż po śmierć ku zwycięstwu życia jest udziałem niezliczonych męczenników dawnych, niedawnych i dzisiejszych. W tym świetle trzeba widzieć Kościół nie odwracając się i nie odchodząc od niego wskutek zgorszenia postępowaniem niektórych ludzi Kościoła. Świętość Kościoła w niebie oznacza i jest udziałem wszystkich zbawionych, natomiast na ziemi jest darem i szansą dla grzeszników, jeżeli zechcą przyjąć Boże zwycięskie miłosierdzie.

Polska poddana jest szantażom, naciskom i wpływom ze strony państw zdechrystianizowanych po to, aby zniszczyć stopniowo naszą katolicką tożsamość po drodze ku nowej Wieży Babel – budowli wznoszonej i rozpadającej się zarazem. Rozpadająca się Europa chce widzieć rozpad Polski, szuka i znajduje miejscowych wspólników.

W Lublinie 26 maja 1946 r. ks. biskup Stefan Wyszyński powiedział: „Największą troską Chrystusa Pana, wziętą z Serca Ojca Przedwiecznego, jest utrzymanie jedności na świecie. Wszystko bowiem wyszło z jedności Bożej, wszystko przez jedną miłość Ojcowską powstało i wszystko z pomocą tej miłości ma wrócić do tej jedności. Nic więc dziwnego, że Kościół Święty wyszkolony przez swego Bożego Założyciela pielęgnuje w swojej nauce i czynie apostolskim jedność i pragnie ją utrzymać za wszelką godziwą cenę”.

Jedność Osób Trójcy Świętej jest podstawą i przyczyną jedności Bożo-ludzkiej i międzyludzkiej obecnej w Kościele pomimo grzeszności i niewierności różnych ludzi Kościoła. Tak było w historii, tak jest i dzisiaj. Wiara w Kościół przekracza ludzkie uwarunkowania. Propaganda w Polsce prowadzona przez wrogów Kościoła wyolbrzymia i nagłaśnia grzech w Kościele po to, aby ludzi do Kościoła zniechęcić i z Kościoła wyprowadzić w stronę porzucenia wiary w Boga jako „nieskutecznego, nieobecnego”, albo oddzielenia wiary od praktyki z wiary wynikającej. Na drodze szerzenia ideologii sprzecznych z wiarą i człowieczeństwem poprzez środki przekazu i narzędzia wychowania dzieci i młodzieży kształtuje się ludzi niezdolnych odróżnić zło od dobra, kłamstwo od prawdy, a nawet przekonanych, że samo takie rozróżnianie zniewala.

Terror i agresja ze strony wyznawców i zwolenników grup LGBTQI stawia patologię i nienormalność ponad normalnością określaną jako wrogą wobec wolności. Nie ma wolności bez prawdy i życia. Zamiast wolności pojawia się swoboda samo zniewolenia.

Z czasów gdy studiowałem socjologię na UW pamiętam dygresję profesora wykładowcy (zresztą eks-księdza), który próbował przekonać słuchaczy, że w niebie jest nudno, czyli możemy się domyślić, że dopiero w piekle jest ciekawie i ciekawość ma być drogą do piekła. Wiara w Boga i w Kościół jest w pełni ludzka. Zaś niewiara odsłania często swoje nieludzkie oblicze. Oddzielenie człowieka od jego Stwórcy daje pokusę stwarzania samego siebie lub przymusowo – innych.

Wiara w Boga Stwórcę i Zbawcę skutecznie broni przed pomysłami stwarzania i zbawiania ludzi poza Bogiem. Wzorem człowieka doskonale stworzonego i zbawionego jest Niepokalana Maryja, Matka wszystkich ludzi żyjących, chcących żyć wiecznie, gotowych Maryję kochać i naśladować.

ks. Stanisław Małkowski