Piąta Kolumna Szatana w Kościele katolickim to nie metafora. To rzeczywistość.

0
82

Grzegorz Górny

Miałem ten tekst napisać już kilka dni temu, ale z powodu Bożego Narodzenia odłożyłem go na później. Czas świąt nie jest odpowiednim okresem, by koncentrować swą uwagę na takich sprawach. Najlepiej byłoby w ogóle nie zajmować się tymi kwestiami, jednak nie można chować głowy w piasek. Musimy bowiem uświadomić sobie istotę skandalu homoseksualno-pedofilskiego, z którym zmaga się dziś Kościół.

O sprawie, od której chciałbym zacząć, głośno jest w Ameryce od tygodnia. Otóż 20 grudnia sąd w Boise (stolica stanu Idaho) skazał 73-letniego księdza Thomasa Fauchera na 25 lat bezwarunkowego więzienia za popełnienie pięciu przestępstw o charakterze seksualnym, zwłaszcza za gromadzenie i udostępnianie zdjęć i filmów z pornografią dziecięcą. Kapłan posiadał około 2500 plików z materiałami przedstawiającymi wykorzystywanie seksualne, a nawet torturowanie dzieci, które gwałcone przez dorosłych płaczą i krzyczą z bólu. Duchowny przyznał się do winy. Najprawdopodobniej nigdy już nie wyjdzie na wolność. Musiałby dożyć 98 lat.

Zapewne wielu czytelników posadzi w tym momencie na ławie oskarżonych także Kościół jako instytucję odpowiedzialną za przestępstwa popełnione przez kapłana. W trakcie procesu wyszły jednak na jaw także inne szczegóły, które każą spojrzeć na dewiacje skazanego w nowym świetle. Śledczy ujawnili mianowicie treść jego internetowej korespondencji. Wynika z niej, że Faucher poszukiwał kontaktu z gejami wyznającymi satanizm; przyznawał się, że ma „satanistyczne pragnienia” i chciałby uprawiać seks z sześcioletnimi chłopcami, a nawet dodawał: „myśl o zabiciu kogoś zaczyna podniecać mnie”.

To nie wszystko. Śledczy odnaleźli także zdjęcia przedstawiające ks. Fauchera sikającego na krzyż oraz na kodeks prawa kanonicznego. W jednym z maili napisał on do znajomego, że raz podczas Mszy oddał nawet mocz do kielicha z winem.

Osobie wierzącej trudno czytać coś takiego bez zgrozy i przerażenia. Prawdę mówiąc, nie sposób plugawego i świętokradczego zachowania ks. Fauchera nazwać inaczej niż satanistycznym.

Do takiego samego wniosku doszły chyba władze diecezji Boise, skoro przed wystawieniem na sprzedaż parafialnego domu, w którym znaleziono wspomniane materiały pornograficzne i narkotyki, wezwano egzorcystę, by dokonał obrzędu wygnania z budynku złych mocy.

W tym przypadku mówimy o demonicznych czynach kogoś, kto ślubował całe swoje życie poświęcić Bogu. Kapłan katolicki to „alter Christus” – drugi Chrystus. Działa „in persona Christi” – w osobie Chrystusa. Czy Chrystus jednak mógłby się dopuścić tak strasznych rzeczy? Czy elementem tożsamości księdza może być odmienna orientacja seksualna?

Nie chodzi o to, by wymagać od księży absolutnej bezgrzeszności. Grzeszą – jak każdy z nas; upadają, zmagają się, raz przegrywają, raz wygrywają – jak każdy z nas. Tutaj chodzi jednak o coś innego – o prowadzenie latami podwójnego życia: na zewnątrz chrześcijańskiego, a w środku antychrześcijańskiego, wręcz satanistycznego.

Ten problem dotyczy nie tylko ks. Fauchera, lecz wszystkich duchownych, którzy w sferze seksualnej latami prowadzą podwójne życie. Różnica między nimi polega jedynie na skali, a nie na istocie zjawiska, która pozostaje w rzeczywistości ta sama: świadome trwanie w nieczystości i zakłamaniu, a więc pozostawanie w permanentnym grzechu ciężkim. Tak funkcjonuje np. „lawendowa mafia” w Kościele.

Podwójne życie to cecha wszystkich agentów. Oficjalnie reprezentują tych, przeciw którym w rzeczywistości potajemnie występują. Ich ofiarą pada zawsze podkopywana przez nich instytucja oraz jej dobro. Dotyczy to nie tylko sfery politycznej czy militarnej, lecz także duchowej – owej materii subtelnej, w której natchnienia i impulsy nie przybierają bynajmniej form żołnierskich rozkazów.

Kościół staje się więc ofiarą tych, którzy prowadzą podwójne życie – oficjalnie służąc Bogu, a skrycie komuś innemu. To właśnie o nich mówił w 2010 roku w drodze do Portugalii, nawiązując do objawień fatimskich, papież Benedykt XVI:

Dzisiaj największe prześladowania Kościoła nie pochodzą z zewnątrz, ale z grzechów, jakie są wewnątrz jego samego.

Benedykt XVI powiedział więc wyraźnie, że są ludzie, którzy prześladują Kościół od wewnątrz. Od środka zadają ciosy Mistycznemu Ciału Chrystusa, jakim jest Kościół. I są to – zdaniem papieża – największe prześladowania, jakich Kościół doświadcza w dzisiejszych czasach.

Te ciosy wymierzone są także w najmniejszych, najsłabszych, najbardziej bezbronnych. Warto o tym pamiętać w dniu dzisiejszego święta Świętych Młodzianków [art. pisany 29 grudnia – przyp. red.]– niewinnych dzieci, które padły ofiarą mrocznych żądzy.

I to jest podstawa diagnozy: Kościół nie jest sprawcą, lecz ofiarą tych, którzy w jego szeregach dopuszczają się zbrodni nadużyć seksualnych.

Za: wpolityce.pl