Marcin Dybowski dla prawy.pl: PiS, by wygrać w sejmikach dopuścił na szczeblu powiatów i gmin mafie polityczne

W wideo wywiadzie dla portalu Prawy.pl Marcin Dybowski z Ruchu Kontroli Wyborów – Ruchu Kontroli Władzy, oceniając wybory samorządowe stwierdził, że “PiS, by wygrać w sejmikach wojewódzkich dopuścił na szczeblu powiatów i gmin mafie polityczne, wziął na swoje listy ludzi z PO, PSL, oraz PiS otworzył się na lewicę”. 

Zdaniem Marcina Dybowskiego taką patologiczną politykę PiS prowadził w całej Polsce, o czym informowali działacze RKW z całej Polski. Taka polityka PiS zniechęciła sympatyków PiS do wspierania wyborów i kontrolowania wyborów co ułatwiało fałszerstwa.

W opinii Marcina Dybowskiego PiS przejął kadry odpowiedzialne za patologie III RP. Takie działanie PiS w opinii Marcina Dybowskiego jest głupie, bo nie da się zlikwidować patologii III RP ludźmi za te patologie odpowiedzialnymi, ludźmi wysługującymi się obcej agenturze. Marcin Dybowski uważa, że w konsekwencji nowej Polski nie widać, a za to widać, że PiS kontynuuje PRL bis. Działacz RKW potwierdził, że w całej Polsce PiS nie otwarł się na nowych ludzi z środowisk patriotycznych.

Zdaniem Marcina Dybowskiego PiS prowadzi operacje ustawki, w której firmuje przekazanie władzy postkomunistom i ideowej lewicy, co ma na celu zniszczenie katolickiego charakteru Polski (tak jak podobna operacja firmowana przez chadeków z zachodu zniszczono chrześcijański charakter Europy). Według działacza RKW – PiS jest odpowiedzialny za ekonomię, by zadłużyć Polskę od finansjery (lewica za szybko by nas zadłużyła, co mogło by doprowadzić do buntu społecznego). Marcin Dybowski uważa, że władze z PiS mają firmować wprowadzenie lewicowej rewolucji obyczajowej, i co gorsze taką ustawkę (jak w Europie zachodniej) poprze zapewne część hierarchów. Celem takiej ustawki jest powrót do władzy postkomunistów – PiS wspiera postkomunistów, a PO swoimi ataki na PiS odwraca uwagę od tego.

Zdaniem Marcina Dybowskiego na ustawce PiS zyskało lobby sodomickie – wyrazem tego było wsparcie Kaczyńskiego i Jakiego dla Guziała. W ostaniach wyborach wszystkie ugrupowania (w tym i PiS i Kukiz) oswajało Polaków z tematyką gejowską. W opinii działacza RKW operacja wspierania sodomitów łączy cała polską scenę polityczną.

Dybowski – PiS to ustawka:

 

Opinie Marcina Dybowskiego są zbieżne z tym co pisałem o kampanii samorządowej w Warszawie. Przegrana PiS w Warszawie absolutnie mnie nie zdziwiła. Było oczywiste, że działania PiS (a właściwie brak niezbędnych działań) będzie miał taki katastrofalny skutek. Oczywiście rozumiem, że wielu czytelnikom koncepcja tego, że ktoś chce przegrać wydaje się nieprawdopodobna – przypomnę sceptykom, że nie pierwszy raz PiS zachował się autodestrukcyjnie, w czasie swoich pierwszych rządów, po dwu latach kadencji, oddał władze PO na 8 lat, i zrezygnował z 2 lat rządów, choć jego koalicjanci, świadomi, że wybory oznaczają koniec ich obecności w sejmie (koniec diet poselskich, polityczną śmierć) skłonni byli na wszelkie ustępstwa wobec partii braci Kaczyńskich. Jak wtedy PiS miał taką fantazję, by oddać władze PO na 8 lat, to czemu nie ma mieć dzisiaj fantazji, by przegrać wybory z PO?

Nie wyrokuje czemu PiS chce przegrać, bo to domena spiskowych teorii dziejów (które często słusznie wskazują kulisy polityki). Piszę tylko o faktach. A fakty są takie, że nie da się prowadzić wojny nie mając armii i amunicji, oraz nie prowadząc walki. PiS nie chciał mieć armii i przeganiał ochotników patriotów, którzy chcieli wstąpić w jego szeregi. Od dekady od wielu sympatyków PiS słyszę (nie tylko ja, sądząc po tym co pisze wielu publicystów z środowisk patriotycznych) relacje o tym jak działacze PiS nie dopuszczają w swoje szeregi nowych aktywnych osób i przejmują zbyt aktywne patriotyczne inicjatywy, by obsadzić ich kierownictwo swoimi ludźmi i spacyfikować ich działalność. Tak szczególnie miało być (według wielu relacji jakie słyszałem i o czym czytałem w tekstach innych publicystów) po katastrofie smoleńskiej, kiedy nie wpuszczono chętnych w szeregi PiS, a kiedy ci chętni zorganizowali się pod szyldem jednego z tygodników, to aktywność tych struktur spacyfikowano desantem ludzi działaczy partii i usunięciem z lokalnego kierownictwa tych inicjatyw aktywnych patriotów. Relacjonujący jednoznacznie nazywali to wycinaniem konkurencji.

By wygrać wybory PiS powinien iść drogą węgierskiego Fideszu i otworzyć się na nowe środowiska patriotyczne. Jednak PiS nie był tym zainteresowany. Skutkiem tego jest brak w Polsce sukcesów jakie odnosi partia Orbana.

By skutecznie działać trzeba mieć lokalne struktury, inwestować w ich rozwój, rekrutować nieustannie w swoje szeregi coraz to nowych aktywnych ludzi, w tym i aktywistów z innych środowisk patriotycznych (np. młodych narodowców czy wolnościowców).

Wybory samorządowe były ku temu doskonałą okazją. Okazją, by PiS stworzył armie ludzi, armie niezbędną do plakatowania, rozdawania ulotek, przekonywania wyborców, agitowania. Wybory samorządowe, udostępnienie swoich list, było dla PiS doskonałą okazją, by w swoje szeregi rekrutować ludzi młodych i zainteresowanych działalnością publiczną, ludzi dziś aktywnych w innych środowiskach patriotycznych.

PiS jednak nie był zainteresowany stworzeniem takiej armii. Nikogo nie rekrutował w swoje szeregi, nie zapraszał na swoje listy. Jak relacjonują ci którzy chcieli zmienić Polskę razem z PiS, najpierw byli mamieni obietnicą miejsca na liście, a dniu rejestracji list dowiadywali się, że nie ma ich na liście. Równocześnie, jak relacjonowali ci którzy znaleźli się na listach, PiS by zapełnić swoje listy urządził łapankę emerytów – nie zainteresowanych polityką, działalnością społeczną, nie mających sił ani ochoty prowadzić kampanie (wydawać kasę na plakaty i ulotki, rozgościć ulotki i wieszać plakaty, agitować wśród wyborców). Ci emeryci z łapanki, którym dano pierwsze miejsca na listach zostali radnymi, i jak można się spodziewać, nic nie zrobią dla zbudowania kadr partyjnych w terenie.

Skutek takiej polityki personalnej PiS był taki, że na listach PiS dominowały osoby starsze i nie zainteresowane prowadzeniem kampanii wyborczej. W konsekwencji w Warszawie nie było widać by kampania wyborcza była prowadzona. Na moim osiedlu nie było wywieszonych plakatów (prócz kilku bilbordów z twarzami jakiś absolutnie nieznanych starszych osób, bilbordów pozbawionych jakichkolwiek informacji o programie, i listy kandydatów z ich krótkimi życiorysami), nie były rozdawane ulotki (do skrzynek, na bazarze, czy przed kościołami – dotarła do mnie ulotka emerytki nie zainteresowanej polityką i wepchniętej na silę na listy PiS). Nie było spotkań ani żadnych form agitacji. W wyniku braku aktywności PiS na PiS padło mniej głosów niż mogło (nikt z PiS o poparcie wyborców nie zabiegał). Brak aktywności PiS wsparł PO i Nowoczesną, która agitowała kolportując swoje (równie pozbawione merytorycznych informacji) plakaty i ulotki. Opozycja wygrała mobilizacją swoich zwolenników, i zapewne bardzo wielu osób pozbawionych własnego zdania, które PiS gdyby był aktywny też by mógł przekonać. Wszystko wyglądało tak jakby PiS miał plan by nic nie robić i kolejny raz oddać władze PO – jak się chce przegrać wojnę to się nie tworzy armii, nie rekrutuje się żołnierzy i nie produkuje się uzbrojenia.

AUTOR TEKSTU I WYWIADU: JAN BODAKOWSKI 

Za: prawy.pl

fot. fronda.pl

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz