Mailem z Waszyngtonu… Nigdzie indziej tego nie znajdziecie

0
697

Sześć lat temu osiemnastoletni Charlie Kirk skończył szkołę średnią i zaczął rozglądać się za colleg’em. Marzył o Akademii Wojskowej w West Point, ale się do niej nie dostał. Zapoznając się z programami kolejnych szkół stwierdził, że wszystkie miały charakter liberalny i wszystkie mu nie odpowiadały. Wrócił do domu i oświadczył rodzicom, że rezygnuje z college, bo nie chce wydawać ich pieniędzy na coś, co go nie interesuje. Rodzice, z przekonań Republikanie, jakoś to przełknęli, bo Charlie był typowym przedstawicielem millenialsów (zrobię, jeśli mnie to zainteresuje). Z okresu odwiedzania wyższych szkół Charliemu bardzo się nie spodobał brak konserwatywnych wartości amerykańskich w ich programach, brak zainteresowania historią Stanów Zjednoczonych, nowe, liczne zajęcia o profilu “socjalistycznym”, profesorowie, którzy propagowali odchodzenie od prawdziwych wartości wolnego rynku i lewicowa propaganda na kampusach studenckich. Zabrakło mu także wartości duchowych, bez których świat materialny nie może się rozwijać.

Po kilku tygodniach Charlie zjawił się u rodziców z gotowym planem. „Zakładam studencką organizację non profit o nazwie “Turning Point” (Punkt Zwrotny) oświadczył. I tak też się stało. Na Narodowej Konwencji Republikanów w 2012 roku osiemnastoletni Charlie Kirk spotkał Fostera Friess, człowieka, który był znanym fundatorem w Partii Republikańskiej i przekonał go, aby sfinansował “Turning Point“. Foster Friess do dziś, jako doradca, pomaga organizacji, wraz z Ginni Thomas, żoną sędziego Sądu Najwyższego Clarence Thomasa.

Zanim Turning Point otworzył ponad 300 oddziałów w Stanach i w Kanadzie, minęło 6 pracowitych, nie łatwych lat, przypadających głównie na rządy Partii Demokratycznej. Charlie Kirk wędrował często samotnie od college’u do college’u, od szkoły do szkoły ze swym konserwatywnym przesłaniem. Był wyśmiewany i wyrzucany, rozbijano na jego głowie i ubraniu jajka, nazywano go nazistą i szowinistą, rasistą i nieukiem. Ale dotacje na jego program i finanse jego organizacji rosły z $78,890 w 2012 roku, do $2,052,060 w roku 2014 i $8,248,059 w roku 2016.

Charlie Kirk jest dyrektorem “Turning Point“ i do niego i doradców należą decyzje organizacyjne. Od listopada ubiegłego roku do zespołu dołączyła czarnoskóra Candace Owens, dziennikarka i blogerka, znana w konserwatywnych kręgach jako osoba walcząca o prawa i – jak sama mówi – wyzwolenie czarnych Amerykanów. I wszystko by było dobrze, gdyby nie fakt, że Candace walczy o te prawa całkiem niekonwencjonalnie, wskazując politykę demokratów jako przyczynę wielu problemów czarnoskórych rodzin. Owens urodziła się 29 lat temu w Stamfort w Connecticut. Jej rodzice rozwiedli się, a matka popadła w alkoholizm. Na szczęście miała dziadków którzy zabrali ja i jej siostry do swojego domu. Życie u dziadków wyglądało zupełnie inaczej, niż u mamy. Była w nim dyscyplina, struktura i wiele miłości. Rano wstawała na modlitwę, śniadanie i lekcję “ czarnej “ historii. Dziadek nauczył ją tego, czego w książkach w szkole nie uczono. Uczyła się dobrze i zaczęła studia na wydziale dziennikarskim. Nigdy ich nie ukończyła, przeprowadziła się do Nowego Yorku i pracowała w magazynie Vogue. Jest bardzo ładna, bardzo elokwentna, zdolna i ma poczucie humoru. Nigdy nie zapomniała wydarzenia ze swojej przeszłości, gdy miała 14 lat i otrzymała w nocy rasistowski telefon od czterech mężczyzn. Jej rodzina doprowadziła do wykrycia sprawców, ukarania ich wysoką grzywną i skandalu, bo jednym z dzwoniących okazał się syn miejscowego notabla. Candace jako nastolatka postanowiła, że jako czarnoskóra dziewczyna musi zmienić spojrzenie społeczeństwa na problemy z którymi borykają się Afro-Amerykanie. Równocześnie, pamiętając dobrze lekcje swojego dziadka, chciała nauczyć czarnoskórych ich prawdziwej historii i wyprowadzić ich z mentalności “ życie na plantacji “ w którą weszli za sprawą demokratów.

Coraz częstsze konserwatywne wypowiedzi Owens na forach internetowych, jej pro-Trumpowe tweety i emaile oraz strona Red Pill Black, z krytyką nierówności społecznych, rasizmu i liberalnej retoryki i promowaniem czarnego konserwatyzmu, zaczęły budzić w Stanach zainteresowanie. Oczywiście media głównego nurtu, liberalne i “ demokratyczne aż do bólu”, nawet się na ten temat nie zająknęły, z wyjątkiem kanału FOX. Zainteresowanie zawdzięcza nowym technologiom, internetowi i nowej generacji, która budzona z uśpienia przez Candace Owens i jej podobnych, świadomych obywateli, zaczyna przecierać oczy i rozglądać się wokół. 

Charlie Kirk i Candace Owens spotkali się w listopadzie 2017 roku na konferencji w Rockford, Illinois. Po wystąpieniu Candace Kirkowi zabrało niecałe 5 minut aby zredagować na telefonie kontrakt i wręczyć go Owens do podpisania. Podpisała i została dyrektorem do spraw kontaktów i informacji. Oboje popierają prezydenta Trumpa i oboje wiedzą, że bywa to niebezpieczne. Kilka tygodni temu jedli śniadanie w małej restauracji i ktoś ich rozpoznał. W ciągu kilku minut restauracja została otoczona przez członków Antify i gdyby nie przybycie ponad dwudziestu policjantów nie wiadomo jak to śniadanie mogłoby się skończyć..

Owens twierdzi, że Trump jest ratunkiem dla zachodniej cywilizacji i że prezydent nigdy nie wdawał się w żadne retoryki, które byłyby szkodliwe dla czarnej populacji Stanów. Trzeba wyjaśnić, że Afro-Amerykanie tradycyjnie oddają swoje głosy na Partię Demokratyczną. Pierwsze zachwianie, o którym pisałam dla Polityki Polskiej w czasie ostatnich wyborów, przyszło z “ południowego pasa” Stanów i z Florydy, gdzie republikanie uzyskali dużo więcej głosów niż oczekiwano i wyraźnie było widać wpływ czarnych pastorów, Baptystów, na wyniki głosowania. Przebicie się Candace z jej poglądami o uzależnieniu czarnoskórych mieszkańców od rządu, rządowych dotacji i regulacji i porównanie życia wielu Afro-Amerykanów do mentalności ofiary żyjącej na plantacji przysporzyło jej wielu wrogów. I tylko czarna kobieta mogła to w Stanach zrobić.

Kobieta, bo kobiety w amerykańskich czarnoskórych społecznościach maja bardzo specjalne miejsce. Mogą powiedzieć i czasem zrobić to, co mężczyznom by nawet do głowy nie przyszło. One zarządzają domem, wychowują dzieci i często zarabiają na całą rodzinę. One się kształcą częściej niż czarni mężczyźni i bywają bardzo ambitne w pracy. Candace twierdzi na przykład, że socjalizm jest swojego rodzaju plantacją, bo rząd reguluje i ogranicza człowieka, nie dając mu szans na indywidualny rozwój. Karty i bony żywnościowe dla samotnych matek uważa za ogromną niesprawiedliwość, bo gdy mąż lub partner odchodzi i matka zostaje z dziećmi i ponownie chce wyjść za mąż lub pójść do pracy, kartki zostają jej odebrane. Zostaje więc w domu, zmienia partnerów, często stacza się w pijaństwo lub narkotyki, zamiast pójść do pracy.

Cierpią na tym dzieci i cierpi ona, bo boi się, że kartki mogą jej zostać odebrane gdy republikanie dojdą do władzy. Boi się także, że utraci mieszkanie lub dom, bo demokraci maja cały system dotowania mieszkań dla osób mało zarabiających. (dwa razy próbowałam się czegoś więcej na temat tego systemu dowiedzieć, ale informacje były skąpe, a informatorzy mało pojętni). Strach przed utratą wątpliwych przywilejów trzyma ludzi “na plantacji “.

Candace usiłuje także poruszyć problem wagi ojcostwa i kolejny problem więzień w których przebywa od lat więcej czarnych niż białych. Ojciec powinien być przykładem dla dzieci, ale gdy traci pracę i nie może jej znaleźć traci też poczucie wartości, po jakimś czasie odchodzi z domu i koło się zamyka. Żyjąc bezdomnie usiłuje coś ukraść, co często kończy się wiezieniem otwierającym cały nowy, kryminalny rozdział w życiu mężczyzny.

Candice nie podoba się także stworzony przez demokratów ruch “Black Lives Matter” (Czarne życie się liczy). Uważa, że każde życie się liczy, a uczestników tego ruchu nazywa ”nastolatkami żądnymi zauważenia.”

Dużo więcej można się o Candace Owens dowiedzieć z internetu, z jej spotkań i przemówień. Nie ma żadnej wątpliwości, że szykuje się Stanom nowa, mądra liderka, której rzeczywiście o coś ważnego chodzi. Potrafi swoje marzenia wyartykułować, potrafi je wyegzekwować i ma wizję właściwego kierunku. Nie sugerujmy się tylko Wikipedią, która w niekorzystnym świetle przedstawia Charliego Kirka i Candace Owens. Rosną nowi, młodzi i nieskorumpowani przedstawiciele takiego świata, w którym większość z nas chciałaby żyć.

Trzecią osobą, o której warto coś wiedzieć jest  41 letni Brandon Straka, urodzony w Nebrasce, mieszkający w Nowym Jorku. Jest aktorem, fryzjerem – stylistą i …gejem. Brandon marzył o  aktorstwie przez lata, po raz pierwszy wystąpił w sztuce na Broadwayu w 2005 roku. Żeby zarobić na życie został fryzjerem, dość ponoć popularnym w Nowym Jorku. Przez lata  był liberałem, przez jakiś czas nadużywał alkoholu, aż któregoś dnia obudził się z wrażeniem, że czegoś mu w życiu brak, czegoś ważnego. Poszedł na spacer do parku, przemyślał  swoje życie i wyszedł z parku z przekonaniem, że to polityka Partii Demokratycznej budzi jego zaniepokojenie i niesmak. Uważał że od wyboru Donalda Trumpa na prezydenta jego partia skupiła się na wszystkim co negatywne, na budzeniu nienawiści, podsycaniu złych nastrojów w kraju, na krytyce prezydenta przy każdej okazji i wykorzystywaniu mediów do tej krytyki. Uznał, że Partia Demokratyczna przesunęła się w swej nienawiści na lewo, w kierunku socjalizmu i że chciałby ją opuścić.

Wrócił do domu i zaczął przelewać swoja frustrację na Facebook. Napisał “odrzucam system, który zezwala źle poinformowanemu i dogmatycznemu tłumowi ograniczać wolność wypowiedzi, tworzyć nieprawdziwe, fałszywe opowiadania i depresyjnie wywierać nacisk na prawdę. Odrzucam nienawiść. To są powody dla których zostałem liberałem. I z tych samych powodów teraz odchodzę”. Po kilku dniach miał na swoim koncie tyle odpowiedzi, że postanowił zorganizować kampanię o nazwie “Walkaway movement“ (Ruch wychodzenia). Działo się to w maju tego roku, zaledwie 5 miesięcy temu. Ruch rósł  i rósł  i po bardzo napastliwych przesłuchaniach przez demokratycznych senatorów sędziego Kavanaugha osiągnął 205 tysięcy członków. Ludzie pisali o zmianie rejestracji partyjnej, ale także i o tym, że nie są jeszcze zdecydowani na zmianę partii i że po opuszczeniu Demokratów muszą mieć trochę czasu na przeorientowanie się. Brandon zawsze odpisywał, że mieli do tego pełne prawo.

W  końcu czerwca Brandon Straka nagrał 6-minutowe wideo zatytułowane “Once upon a time I was a liberal“, w którym tłumaczy, dlaczego opuścił Demokratyczną Partię. Świetne wideo, które polecam do obejrzenia każdemu, ale za długie i za emocjonalne, aby je tutaj opisać. Ruch powiększył się do 386 tysięcy członków w lipcu, a Brandon postanowił zorganizować marsz” Walkaway “ w sobotę, 27 października w Waszyngtonie.

Ciekawy był ten ostatni weekend. Prezydent Trump przerwał swoje spotkania z republikanami w piątkowy wieczór i spotkał się w Białym Domu z dużą i wpływową grupą czarnoskórych Amerykanów. Niedaleko Białego Domu, w hotelu “Trump“ w ten sam piątek, zorganizowano cocktail i obiad dla uczestników i sympatyków Ruchu Walkaway. Mimo wysokich cen za rejestrację hotel pękał w szwach. Otwierał uroczystość Brandon Straka słowami “Odchodziliśmy osobno, ale teraz maszerujemy razem. Cieszymy się na ten weekend pełen wrażeń, solidarności i niezatartych wspomnień”. Znajoma opowiadała mi, że była to wspaniała noc ludzi, którzy stali się przyjaciółmi. Niestety, następnego dnia, w niedzielę, zrobiło się bardzo zimno, wiał wiatr i padał deszcz. Mimo tego marsz się odbył. Prawie jedną mile do Placu Niepodległości  (Independence Square) przeszło około tysiąc osób z transparentami, plakatami, napisami. Rozmawiałam z parą z Nowej Zelandii która postanowiła przedłużyć swój pobyt  ze względu na marsz. Bardzo się dziwili, że wszystko przebiegało spokojnie i bez żadnych prowokacji i chyba nie zauważyli cywilnej ochrony marszu. Maszerowali ludzie młodzi i starsi, dzieci w wózkach  z rodzicami i kilka pań na wózkach z rodzinami.  Marsz skończył się przemówieniem  wyraźnie wzruszonego Brandona Straka. Akcja Walkaway trwa dalej, mimo iż żadna gazeta i żadna stacja telewizyjna jej nie relacjonowała. Do wyborów jest 7 dni, ciągle może się coś zdarzyć i się zdarza. Człowiek, który wysyłał paczki (nie bardzo wiadomo z czym) do członków Partii Demokratycznej został zidentyfikowany i złapany. Okazało się, że jest byłym członkiem tej partii. Tragedia w Synagodze nie zatrzymała prezydenta w jego podróżach po stanach. Karawana imigrantów została powstrzymana  w Meksyku, a prezydent bez wahania wysłał na granicę kolejnych, dobrze uzbrojonych żołnierzy i niedługo ich liczba może sięgnąć 15 tysięcy.

Napisałam o trójce młodych ludzi, którzy chcieli zrobić coś dla kraju, który kochają. Każdy dostał od prezydenta tweet z podziękowaniami. Dostałam listę młodych Amerykanów czekających na swoją szansę,  ze swoimi  propozycjami, swoimi pragnieniami i życzeniami dla kraju i dla siebie. Robią krótkie filmiki, opisują prawdziwe historie, używają nowych technologii. Żyjemy w naprawdę ciekawych, specjalnych czasach. Stare umiera i konwulsyjnie trzyma się życia, młode się rodzi i rozgląda się po świecie. Oby świat okazał się dla nich łaskawy !

Z Waszyngtonu Małgorzata Wirkus

Fot. twitchy.com / foxnews.com / teainpolicics