Polskę od Zachodu wciąż dzieli zarobkowa przepaść. I to pomimo 14 lat spędzonych w UE

9.08.2018 r.

Dane GUS na pierwszy rzut oka mogą napawać optymizmem. Przeciętne zarobki Polaków rosną z miesiąca na miesiąc, a bezrobocie jest najniższe w historii. Gdy jednak porównamy nasze wynagrodzenia z wynagrodzeniami, jakie otrzymują za swoją prace obywatele “starej UE”, to nagle okazuje się, że Polskę od Zachodu wciąż dzieli zarobkowa przepaść. Statystyczny Polak za swoją pensję kupi znacznie mniej towarów i usług niż statystyczny Niemiec czy Francuz, a przy okazji spędzi w pracy o wiele więcej czasu.

Za przeciętną wypłatę statystyczny Polak zatankuje mniej benzyny nie tylko od bogatego Luksemburczyka, Norwega, Francuza czy Niemca, ale również od Hiszpana, Włocha, Austriaka, sąsiada z Czech, Estończyka, Słoweńca czy tkwiącego w długach Greka! Czy to efekt tego, że benzyna w Polsce jest tak droga? – Nic podobnego. Średnia cena paliw w naszym kraju jest o kilkanaście procent niższa od cen paliw na Zachodzie. Problemem są polskie płace, które wciąż istotnie odstają od płac osiąganych w innych krajach Unii Europejskiej.

Zgodnie z informacjami opublikowanymi przez GUS – w 2017 roku przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wyniosło 4.271,51 zł brutto (około 3.042 zł netto). Przeliczając to na wspólnotową walutę (po kursie 4,20 zł) wyjdzie nam kwota 1017 euro. Stawka godzinowa (uwzględniając, że w miesiącu pracujemy od poniedziałku do piątku po 8 godzin dziennie) to nieco ponad 6 euro / godzinę.

Po co przeliczam przeciętne wynagrodzenie na stawkę godzinową w euro? Po to, aby łatwiej było porównać polskie płace z przeciętnymi zarobkami osiąganymi w Europie. Zgodnie z informacjami Europejskiego Urzędu Statystycznego – w 2017 roku przeciętna pensja godzinowa w Unii Europejskiej (średnia z 28 państw) wynosiła 23,1 euro / godzinę. Gdy uwzględnimy tylko strefę euro, to przeciętna stawka godzinowa wynosiła 26,9 euro / godzinę. To ponad 4 razy więcej niż przeciętna godzinowa stawka w Polsce! Stąd już prosty wniosek, że nawet gdyby paliwo w strefie euro było dwa razy droższe od tego dostępnego na polskich stacjach, to statystyczny Niemiec, Francuz czy Belg i tak kupi go o wiele więcej niż statystyczny Polak.

Średnie wynagrodzenie pracowników za przepracowaną godzinę:

Norwegia – 45,9 euro
Luksemburg – 45,2 euro
Islandia – 42,4 euro
Dania – 39,5 euro
Belgia – 38,5 euro
Holandia – 34,0 euro
Francja – 33,4 euro
Niemcy – 32,2 euro
Austria – 29,8 euro
Finlandia – 29,6 euro
Szwecja – 29,2 euro
Irlandia – 28,5 euro
Wlk. Brytania – 25,4 euro
Włochy – 22,7 euro

Hiszpania – 19,8 euro
Słowenia – 16,4 euro
Cypr – 14,3 euro
Malta – 13,0 euro
Portugalia – 11,3 euro
Grecja – 11,2 euro
Estonia – 10,5 euro
Słowacja – 10,2 euro

Czechy – 9,9 euro
Chorwacja – 8,7 euro
Łotwa – 8,6 euro
Litwa – 8,4 euro
Węgry – 7,6 euro
Polska – 6,0 euro
Rumunia – 5,6 euro
Bułgaria – 5,1 euro

Przeciętne zarobki w Polsce od przeciętnych zarobków osiąganych w Europie zachodniej wciąż dzieli przepaść. Pomimo ponad 14 lat spędzonych w strukturach UE dystans do najlepszych zmniejszył się w tym czasie tylko nieznacznie. Pytanie – czy za kolejne 14 lat zarobki statystycznego Polaka ulegną poprawie a wspomniany dystans istotnie się zmniejszy? Czy nasi rodacy, którzy z uwagi na niskie płace wyjechali za granicę, zdecydują się powrócić do Polski, a lokalny rynek pracy stanie się autentycznie konkurencyjny dla najlepszych specjalistów z danych branż? Wiele wskazuje na to, że sytuacja będzie się poprawiać. Trudno jednak przewidzieć czy tempo zmian będzie zadowalające, tym bardziej, że przed nami najpoważniejsze wyzwanie XXI wieku, czyli kryzys demograficzny. Coraz więcej ludzi umiera, a coraz mniej się rodzi, co w perspektywie kilku, kilkunastu lat może wywrócić całą gospodarkę do góry nogami, a z płacowego pościgu za Zachodem zostaną nam tylko wspomnienia…

Źródło: Compensation of employees per hour worked (Europa.eu)

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz