Ekspert Fundacji Rockefellera Berkowitz: Celem “zrównoważonego rozwoju” jest kontrola obywateli

0
32
Two hands ecology.

Michael Berkowitz, ekspert w dziedzinie tzw. elastycznych miast z Fundacji Rockefellera, która promuje agendę „zrównoważonego rozwoju”, chwali pracę wykonaną przez wiele europejskich miast w przygotowaniach do zagrożeń związanych ze zmianami klimatycznymi, rebeliami społecznymi itp. Nie kryje jednak, że najistotniejsze w tym programie jest zbieranie wrażliwych danych o obywatelach i przyznanie znacznie większych uprawnień podmiotom lokalnym kontrolowanym przez instytucje globalne.

We wrześniu 2015 roku światowi przywódcy przyjęli 17 celów „zrównoważonego rozwoju” (SDGs) w ramach Agendy 2030 na rzecz ekorozwoju. Jedenasty cel stanowi, że „należy uczynić miasta i osiedla ludzkie bezpiecznymi, stabilnymi, zrównoważonymi oraz sprzyjającymi włączeniu społecznemu”.

Fundacja Rockefelera pilotażuje od grudnia 2013 roku program 100 Resilient Cities. Wybrano 100 miast na świecie, które wdrażają systemy zapobiegania i reagowania nie tylko na powodzie, tajfuny, czy trzęsienia ziemi lecz przed wszystkim na bunty społeczne.

Obecnie w miastach mieszka 50 proc. ludzi na świecie. Do 2050 roku ONZ szacuje, że będzie w nich mieszkać 80 proc. ludności. Miasta takie, a właściwie zarządzające nimi władze mają być przygotowane na przetrwanie i dostosowanie instytucji, firm do nowej sytuacji, powstałej w wyniku wstrząsów społecznych wywołanych chociażby dużym bezrobociem.  

Michael Berkowitz jest dyrektorem zarządzającym w Fundacji Rockefellera i prezesem inicjatywy „100 elastycznych miast”. Wcześniej był globalnym szefem zarządzania ryzykiem operacyjnym (ORM) w Deutsche Bank i redaktorem  biuletynu dla specjalistów zarządzania w sytuacjach kryzysowych.

W rozmowie z Jorge Valero z portalu euracitv.com stwierdził, że duże miasta muszą przygotować się na nowe wyzwania związane z terroryzmem i masową imigracją. Jego zdaniem miasta muszą przyjmować i jak najszybciej integrować przybyszy. By jednak mieć pełną kontrolę nad nimi i w ogóle obywatelami, konieczna jest zmiana przepisów dotyczących ochrony danych. Dzięki wrażliwym informacjom władze mogą przewidzieć, skąd będzie wywodzić się przestępczość i radykalizacja.

Uważam, że prawo do prywatności w Europie jest zbyt daleko idące. Aby Europa mogła rozwijać się, trzeba znaleźć realne rozwiązanie niektórych kwestii dotyczących zachowania prywatności – stwierdził Berkovitz.

Jako przykład podał kwestię danych o uchodźcach, które jego zdaniem powinny być powszechnie dzielone wśród różnych instytucji społecznych. Władza dysponując wieloma danymi o obywatelach i przybyszach – według Berkovitza – będzie lepiej przygotowana na radzenie sobie z radykalizacją, a także z integracją „nowych utalentowanych obywateli i pracowników”.

Berkovitz nie kryje, że celem programu jest także zmiana nastawienia mieszkańców miast do imigrantów, by ich przyjmować.

Dlatego jego zdaniem miasta powinny uzyskać znacznie większe kompetencje niż mają teraz. – W żadnym mieście na świecie, nawet w tych najpotężniejszych, burmistrzowie nie dysponują pełnią władzy, by zapewnić elastyczność tych miast. Mogą jednak korzystać zarówno z formalnej, jak i nieformalnej władzy. My zachęcamy ich do korzystania z władzy bardziej nieformalnej, ponieważ, jeśli uda ci się zwrócić to miasto w określonym kierunku, będziesz zaskoczony, jak wiele osób podąży za tobą – tłumaczył ekspert Fundacji Rockefellera.

Dodał, że rzeczywiście największym wyzwaniem obecnie jest zapewnienie ładu i w związku z tym decydenci światowi zastanawiają się, w jaki sposób można uzyskać odpowiedni poziom władzy, który nie jest zbyt szeroki, a z drugiej strony nie ogranicza uprawień instytucji samorządowych.  

Berkovitz nawet nie krył, że poza uniezależnieniem miast i podporządkowaniem ich instytucjom globalnym „innym wyzwaniem jest integracja”. Integracja rozumiana w specyficzny sposób. Zwrócił uwagę, że „zawsze istnieje ryzyko związane z dobrze zaprojektowanymi, ale odgórnie narzucanymi rozwiązaniami”.

„Ekspert” tłumaczył, że obywatele mogą nie chcieć przyjąć „dobrych rozwiązań” odgórnie narzuconych. Dlatego konieczna jest… indoktrynacja. Potrzebne jest zaangażowanie ludzi, nie jednej, dwóch osób, ale wielu – mówił. To sprawi, że miasta staną się „silniejsze” i odporne na wstrząsy, jakie by one nie były.

Za: Pch24.pl, euractiv.com, foto mmconsulting