Ledwo skończył się komunizm typu sowieckiego, a prawidłowo leninowskiego (dyktatura proletariatu i kierownicza rola partii) i już pewna grupa (o której niżej) zaproponowała nam budowę państwa wg. wzorców marksizmu kulturowego.
Tu – we wczesnych latach 90-tych XX w. – pojawia się demoniczna postać George’a Sorosa będącego uczniem równie słynnego Karla R. Poppera. Obaj dziwnym zbiegiem okoliczności pochodzenia żydowskiego. Zacznijmy pokrótce od tego ostatniego.

I dalej: „tajemnica wpływu Marksa leży w jego radykalizmie moralnym; fakt ten sam przez się podnosi na duchu. Ów radykalizm moralny jest nadal żywy. Naszym zadaniem jest podtrzymać jego żywotność i nie dopuścić, by poszedł drogą na jaką kieruje go marksistowski radykalizm polityczny. Marksizm ,,naukowy” jest martwy. Marksowskie poczucie społecznej odpowiedzialności i umiłowanie wolności musi przetrwać.” Sposobem osiągnięcia celów jest „cząstkowa inżynieria społeczna”, realizowana w ustroju „demokratycznym”, w przy istnieniu „gospodarki rynkowej”. Brzmi znajomo?
Owo „przetrwanie” marksizmu zatroszczył się jego fanatyczny uczeń Soros. Uczeń zresztą wpływowy.

Szczególne zainteresowanie krajami postkomunistycznymi wynika z obawy, aby w procesie transformacji systemowej nie doszły do głosu zwalczane do tej pory tradycyjne wartości narodowe oraz chrześcijańskie, określane jako ksenofobia i fundamentalizm religijny.
„Grupa” mająca lokalnie wprowadzić neo-marksizm po nazwą „społeczeństwa otwartego to oczywiście dawny KSS ,,KOR”, po przez swoje mutacje UD/UW, ze swoją propagandową tubą „Gazetą Wyborcza” , licznymi polityczno-towarzyskimi powiązaniami redaktora Adama Michnika, ze swym politycznym „Rasputinem” Bronisławem Geremkiem. Wszyscy „przypadkowo” pochodzenia żydowskiego. I tu nie będziemy zaskoczeni, że owa grupa z pojęciem „społeczeństwa otwartego” zetknęła się już w latach 60-tych XX w. na swoich konwentyklach rewizjonistów marksistowskich w PRL.
Ostatnio opinią publiczną w Polsce – ale już nie w Europie, wzburzyły huczne obchody 200-lecia urodzin Karola Marksa, celebrowane przez brukselskich prominentów. Skomentujemy ów fakt, parafrazując pewną frazę z PRL: „Marks tak, wypaczenia nie”.

Zainteresowanych ewolucją marksizmu i jego licznymi gałęziami odsyłam do strony niezrównanego odkrywcy pana Krzysztofa Karonia, z jego wspaniałymi wykładami na: https://wiedzaspoleczna.pl . Właśnie on przypominał wczesne (i kluczowe) paryskie dzieło Karola Marksa „Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne” z 1844, w której rozwijał m.in. teorię humanizmu socjalistycznego (marksizm humanistyczny). Ten opublikowany w 1932 r. (ujawniony dopiero w 1928) stał się podstawą do przekształcenia marksizmu ekonomicznego, w psychoanalityczny marksizm (anty)kulturowy. Rozwijał się on trochę na uboczu głównego nurtu marksizmu-leninizmu propagowanego przez czołgi Armii Czerwonej Józefa Stalina, ale to on ostatecznie pokonał Zachód.

Dla pełni wiedzy w 1930 r. Erich Fromm „przywiózł” z Berlina do frankfurckiego Instytutu Nauk Społecznych teorię „rewolucji seksualnej” Wilhelma Reicha, (ucznia Zygmunta Freuda). Fromm miał również duży udział w opracowaniu teorii „osobowości autorytarnej” (sadomasochistycznej). I on też był pochodzenia żydowskiego (jak Reich oraz Freud) i też jego książki wydano w PRL.
Teraz już widzicie Szanowni Czytelnicy, że transformacja to jedna wielka mistyfikacja. Zdziwieni? Oszukani? Przecież prawdziwa prawica pisała o tym, ale nie chcieliście słuchać, zajęci budowaniem swego dobrobytu. Przecież to Lenin po raz pierwszy nazwał urzędników „komisarzami”. Krzyczane przez narodowców hasło „Wczoraj Moskwa, dziś Bruksela” zawiera głębszy sens niż myślimy.
Za: Prawy.pl



















