Imigracyjna ośmiornica. Kulisy działania mafii sprowadzającej do Polski imigrantów

0
190

“Sieci”: Pyza i Wikło ujawniają:

Trafiliśmy na trop mafii, która masowo legalizuje pobyt tysięcy, być może nawet dziesiątek tysięcy, imigrantów w Polsce. To prawdziwa pajęczyna pośredników i firm słupów skupiona wokół agencji fałszujących dokumentację konieczną do uzyskania kart pobytu.

W grę wchodzą gigantyczne pieniądze i wyspecjalizowane metody oszukiwania urzędów oraz służb – piszą Marek Pyza oraz Marcin Wikło w najnowszym wydaniu tygodnika „Sieci”.

Publicyści tygodnika „Sieci” poruszają temat narastającego problemu nielegalnego przemytu imigrantów do Polski. Cały proces jest bardzo złożony, co Pyza i Wikło szczegółowo wyjaśniają czytelnikom:

Cały system naczyń połączonych, który ma doprowadzić do zalegalizowania pobytu w Polsce (a więc de facto w całej strefie Schengen), zaczyna się w kraju pochodzenia cudzoziemca. Tam bardzo prężnie działają agenci, są aktywni w Internecie, oferują pracę w Polsce, albo nawet – choć to zupełnie nierealne – podwójne obywatelstwo. Nie można się stać Polakiem na zasadzie citizenship by investment, czyli inwestując, kupując nieruchomości albo nawet zakładając firmy i dając pracę w naszym kraju. Agent stamtąd pobiera pierwszą prowizję w wysokości ok. 5 tys. euro i przesyła klienta do agenta w Polsce, który także pobiera 5 tys. euro. Klient do Polski dostaje się albo jako turysta (wiza turystyczna) i tutaj rozpoczyna procedurę, albo przyjeżdża już jako ktoś, kto jest jakiejś firmie niezbędny do pracy, i wtedy zaczyna się ubiegać o kartę pobytu.

W grę wchodzą zawsze duże pieniądze, które pośrednicy zarabiają na swojej działalności.

Agenci w Polsce to najczęściej cudzoziemcy legalizujący pobyt swoich rodaków albo ludzi ze swojego regionu świata (np. z północnej Afryki). Kierują ich do „agencji”, które rozpoczynają oszukańczy proceder, pobierając na wstępie swoją prowizję. Stawka podstawowa to 4 tys. euro, ale „jeśli klient jest bogatym frajerem, bierzemy nawet po 10 tys.”. A trzeba to mnożyć przez setki klientów – wychodzą zawrotne kwoty, właściciele „agencji” to bardzo bogaci ludzie – piszą publicyści na łamach „Sieci”.

Należy zaznaczyć, że problem ściągania imigrantów do Polski i przyznawania im kart tymczasowego pobytu na podstawie fałszywych dokumentów jest bardzo rozbudowany. Cudzoziemiec potrzebuje bowiem mieszkania, ubezpieczenia, prawa jazdy oraz referencji do podjęcia pracy – co stwarza kolejne możliwości zarobku fałszywym agencjom.

Opisując proceder legalizowania pobytu cudzoziemców w Polsce, bez wahania mówimy o ośmiornicy, której głową jest „agencja”. Macki kierują się do innych, powiązanych branż. Poza obietnicą pracy cudzoziemiec potrzebuje meldunku w Polsce. To kolejne pole do zarobku i przekrętu. – W Warszawie jest pewien pan, cudzoziemiec, który prowadzi hostel. Zgadzał się na zameldowanie w nim tylu osób, że aż sami doszliśmy do wniosku, iż to za dużo – słyszymy. – A gdzie te osoby naprawdę mieszkały? – pytamy. – Niektórych wcale nie było w Polsce, a reszta… to nie nasza sprawa. Ale byli i tacy, którzy naprawdę mieszkali w tym hostelu, szef pobierał od nich po kilkaset złotych prowizji za załatwienie mieszkania. W umowie mieli wpisane, że tak ma być do momentu załatwienia karty. A to czasem trwa miesiącami – czytamy w artykule.

Za: wpolityce.pl