Prof. Partacz: Z Ukraińcami trzeba twardo negocjować. “Mam nadzieję, że kwestia pana Szeremety jest początkiem spraw”

0
92

Najwyższy czas, że tacy ludzie jak pan Szeremeta mają zakaz wjazdu do Polski wobec tych wygłupów, które robią Ukraińcy nie wpuszczając na swój teren naszych obywateli, również mnie. We wrześniu przecież dano mi pieczątkę na trzy lata z zakazem wjazdu na Ukrainę mimo, że ja tylko badam historię zgodnie z prawdą.

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Czesław Partacz, historyk, badacz stosunków polsko-ukraińskich.


wPolityce.pl: Roczny zakaz wjazdu do Polski Swiatosława Szeremety coś zmienia w naszych stosunkach polsko – ukraińskich, czy może je zaognia?

Prof. Czesław Partacz: Mam nadzieję, że kwestia pana Szeremety jest początkiem sprawy, bo niestety nasze państwo jest tutaj bardzo niekonsekwentne. Jeżeli rozebrano pomnik w Hruszowicach, postawiony nielegalnie, to należało jednocześnie rozebrać wszystkie inne, by było wiadomo, że Polska jest i istnieje jako państwo silne. Dopiero od kilku tygodni pan minister Waszczykowski zaczął być konsekwentny, ale bez jakiegoś przekonania. Myślę, że dopiero młode pokolenie polityków, które zrozumie co to jest patriotyzm i dbałość o interes państwa zacznie coś robić więcej. Najwyższy czas, że tacy ludzie jak pan Szeremeta mają zakaz wjazdu do Polski wobec tych wygłupów, które robią Ukraińcy nie wpuszczając na swój teren naszych obywateli, również mnie. We wrześniu przecież dano mi pieczątkę na trzy lata z zakazem wjazdu na Ukrainę mimo, że ja tylko badam historię zgodnie z prawdą.

Czym motywowano ten zakaz?

Na granicy powiedziano mi, że  w komputerze jest zakaz wpuszczania mnie na Ukrainę. Po jakimś czasie zjawił się kierownik zmiany i pokazał mi sms, który dostał z SBU z Kijowa. Tam było napisane, że w ich dokumentach mam wbity zakaz na wjazd na teren państwa ukraińskiego do 11 maja 2020 roku. Po pół godzinie przyniósł mi  dwustronicową decyzję, próżno szukać w niej jakichś konkretów. SBU to taka hybryda – ideologia nacjonalistyczna, sprawność i podejrzliwość sowiecka. Pan senator Jackowski złożył dwa dni później interpelacje do MSZ w tej sprawie, a Straż Graniczna wysłała notę do MSZ, do tej pory nie ma na nią odpowiedzi. Wracając do samej Ukrainy, to najbiedniejsze państwo w Europie, któremu Polska cały czas podaje rękę, a z ich strony spotykamy się bez przerwy z jakimś bardzo dziwnym działaniem.

Cały czas chodzi o problem polityki historycznej?

To nie jest tylko polityka historyczna, ona jest jednym z elementów. Rzecz polega na tym, że to państwo różni nasi politycy uważają za sojusznika, a oni nas za sojusznika strategicznego wcale nie uważają. Ukraińcy orientują się na Izrael, Niemcy i Stany Zjednoczone. Trzeba pamiętać, że ukraińscy nacjonaliści zawsze byli proniemieccy, są i będą. Oni marzą o wielkiej imperialnej Ukrainie, gdzie jak pisał Kołodziejski – jeden z ich ideologów – „kozackie konie przepędzi po Placu Czerwonym i ulicami Warszawy”. To państwo to jest taka dziwna hybryda banderowsko-KGB-owska. Mimo, że Ukraina upada, rozpada się, jest biedna, to oni cały czas trzymają sztywno swoją politykę. Ludzie Wschodu żyjący w cywilizacji bizantyjsko-turańskiej cenią tylko siłę, wszelkie ustępstwa traktują jako słabość.

Twierdzi Pan, że Ukraina nie traktuje poważnie naszego państwa, bo wyciągamy do niej rękę?

To, że Polska jest dla nich dobra – i aż za dobra- to traktują, że Polakom można wejść na głowę i robić to, co im się podoba. Tym bardziej, że przecież w Polsce są już miliony Ukraińców, nie mówię już o mniejszości. Zdumiewa to, co się stało ostatnio z Pomnikiem Nieznanego Żołnierza. Dzień przed Świętem Niepodległości w obecności ministra Macierewicza powieszono na nim tablice poświęcone miejscom oporu Polaków przeciw UPA. Po uroczystościach zrobił się tak wielki wielki wrzask w Kijowie i u nas, były tak wielkie naciski, że w nocy podmieniono tablicę, usuwając z niej nazwę Birczy. O czym to świadczy? Że my Polacy jesteśmy w swoim własnym kraju pilnowani przez nich od rana do nocy, mają tak doskonały wywiad i działają przeciwko Polsce. Tymczasem my w tych kwestiach nie mamy chyba żadnych służb. Być może spowodowane jest to przez bardzo słabe kadry urzędnicze.

Jest szansa na wznowienie badań poszukiwawczo – ekshumacyjnych na Ukrainie?

Nie możemy w tej chwili ustępować. Było posiedzenie Komitetu Konsultacyjnego obu prezydentów, gdzie w sumie uzgodniono, że ekshumacje będą, ale bez żadnych warunków. Natomiast w Kijowie zaczęto mówić od razu, że „pozwalamy na ekshumacje, ale pod warunkiem, że  Polacy odbudują zburzone pomniki”. Takich uzgodnień nie było, stąd wniosek, że Ukraińcom cały czas należy patrzeć na ręce. Pamiętam jak prezydent Kwaśniewski z prezydentem Kuczmą odsłaniali pomnik po wymordowanej polskiej wsi. Wszystko było uzgodnione, napisy, wygląd pomnika. Przyjechał prezydent Kwaśniewski go odsłaniać i co się okazało? Że napis jest zupełnie inny, zupełnie zmieniono jego sens i są w nim jeszcze błędy ortograficzne. Jak można z takim partnerem cokolwiek uzgadniać?

Takich przypadków było więcej?

Kiedy prezydent Komorowski był na Ukrainie, to dostał jajkami i akurat uchwalono w tym samym dniu straszne ustawy fałszujące historię. Gdy z kolei prezydent Poroszenko był u pana prezydenta Dudy, to dostał ogromną pożyczkę. Pan prezydent Duda miał kilka drobnych rzeczy w zamian do załatwiania na Ukrainie. Chodziło m.in. o kwestię dwóch kościołów. Powiedziano: „Tak, tak załatwimy”, a później okazało się, że „nic nie załatwią, bo nie można załatwić”. My cały czas wyciągamy do nich rękę, a oni do nas podchodzą z butem. Przecież cały czas coś im dajemy, pomagamy, wydajemy ogromne pieniądze na szkolenie samorządowców, budowę dróg.

Jakie widzi Pan wyjście z tej sytuacji?

Z Ukraińcami trzeba twardo negocjować, wszystko zapisywać, nic „na gębę” i trzeba prowadzić politykę zgodną z interesem państwa, a nie z interesem poszczególnych grup mniejszości narodowych. Trzeba pamiętać, że oni budują swoje państwo w oparciu o fałszywą ideologię i fałszywą historię, a to się bardzo źle skończy. W końcu Rosjanie „pogonią im kota” i wyląduje u nas 5-10 milionów zaczadzonych nacjonalizmem neobanderowców i dopiero wtedy będzie problem.

Rozmawiał Piotr Czartoryski-Sziler

Za: Wpolityce.pl