System neoliberalnej globalizacji rozpada się

0
956

Wywiad z Nataszą Polony przeprowadzony przez Figarovox

System neoliberalnej globalizacji rozpada się Nr 11 12 2016Z okazji publikacji nowej książki autorstwa publicystów, którzy nazwali siebie Komitet Orwellowski”, jego przewodnicząca udzieliła obszernego wywiadu Figarovox. Według rozeznania tej dobrze znanej francuskiej dziennikarki, obecnie żyjemy w pewnej formie „miękkiego totalitaryzmu”. (Red.) 

Figarovox: Razem z „Komitetem Orwellowskim”, którego jest Pani przewodniczącą, wydaliście książkę “Witamy w najgorszym ze światów”. Po 1991 roku, myśleliśmy, że wyzwoliliśmy się z wszelkich form ideologicznych totalitaryzmów. Czy wróciliśmy do świata George’a Orwell’a i Aldous’a Huxley’a ?

Natacha Polony: Koncepcje i wizje stworzone przez Orwell’a („1984”) i Huxley’a („Brave New World” – polski tytuł „Nowy wspaniały świat”) przedstawiają wyobrażenie świata, który wydaje się całkowicie różny od naszego. Oczywiście, nasz świat nie ma nic wspólnego z tym, co jest opisane w „1984”. Mając na względzie manipulacje ludzkością umożliwione przez postęp nauki, nasz świat, jeśli jakiekolwiek, posiada podobieństwa do tego opisanego przez Aldous’a Huxley’a w „Nowym wspaniałym świecie”. Jakkolwiek dokonaliśmy również integracji pomysłów Orwell’a do naszego sposobu myślenia, które były zastosowane u niego w innych kontekstach.

Nie chodzi o to, aby sugerować, że totalitaryzm, którego doświadczamy dzisiaj jest tak gwałtowny, czy porównywalny z prawdziwym totalitaryzmem typu sowieckiego, maoistowskiego czy narodowo-socjalistycznego (nazizmu). Oczywiście taki nie jest. Dlatego właśnie piszemy w naszej książce o miękkim totalitaryzmie, ponieważ nie jest on oparty na przymusowych środkach. Ale w pewien sposób może przynieść ten sam efekt izolacji i wyalienowania. Narzuca on wskrzeszanie marksistowskich koncepcji najpierw porzucenia, a następnie wyzwolenia. System, w którym żyjemy, podważa wyzwolenie społeczności i jednostek.

F: Czym jest ten system, o którym Pani mówi?

NP: Wierzyliśmy, że wyzwoliliśmy się już z wszelkich ideologii, ale dzisiaj jesteśmy skonfrontowani z czymś, co przedstawia się – czasami również jako kwestia ekonomiczna – ale w każdym razie, przedstawia się, pod przebraniem, jako pragmatyzm, chociaż w dużym stopniu jest to ideologia. To jest ideologia systemu wolnego handlu, która stale rozwija się od lat 70-tych i która stopniowo znosiła i pokonywała wszelkie społeczne osiągnięcia – nie tylko te przynależne klasie pracującej, ale również te przynależne klasie średniej. We Francji, dotyczy to przede wszystkim tych społecznych osiągnięć, które wprowadził CNR (Counseil National de la Resistance) po II wojnie światowej.

F: Czy kapitalizm jest zawsze systemem typu pies-zjada-psa?

NP: Mówiąc wprost, kapitalizm w XX wieku był ograniczany przez swojego wroga: komunizm. W konsekwencji, warstwy rządzące musiały dochodzić do porozumienia ze społeczeństwami pracującymi: oddawały część swojej dominacji i przyznawały pewne socjalne przywileje, protekcje, krótko mówiąc, typowe modele socjalne w krajach zachodnich – aby klasa średnia mogła ustąpić na rzecz wolnej i liberalnej demokracji. Kiedy, po upadku Muru Berlińskiego w 1989 roku, kapitalizm nie miał już więcej wrogów, zobaczyliśmy jak odwraca się on od realnej gospodarki i jak znów pokazuje swoją prawdziwą twarz, twarz tego rodzaju kapitalizmu, który nie istnieje dla nikogo innego prócz samego siebie. Już nie służy temu, aby finansować gospodarkę, ale aby jedynie powiększać swój kapitał. Ten system w końcu doprowadził do kryzysu w roku 2008. My, w Komitecie Orwellowskim, mówimy, że to jest miękki totalitaryzm, ponieważ zmierza on w kierunku przeciwnym niż wola ludzkości, mimo że nie porzuca swoich demokratycznych pozorów. W naszej książce przypominamy frazę Davida Rockefellera – założyciela Grupy Bilderberg oraz prezydenta Komisji Trójstronnej, dwóch wpływowych grup w służbie multinarodowym korporacjom: W 1999 roku, Newsweek zacytował go w sposób następujący: „Coś musi zastąpić rządy, i wydaje mi się, że prywatna władza ma najbardziej właściwą legitymację, aby to zrobić”.

F: Można zrozumieć logikę „kapitalisty”, który stara się zakonserwować ten system… ale dlaczego obywatele nie protestują przeciw niemu? Aby użyć języka Huxley’a: Co jest tą substancją, która pobudza obywateli do snu?

NP: Po pierwsze, mamy zasobne społeczeństwo i jego odpowiednik, społeczeństwo „czujące się dobrze”. To działa poprzez ideologię postępu, która jest całkowicie odarta z idei moralnego postępu ludzkości, mianowicie postępu wolności, jak również równouprawnienia. Ta ideologia jest zorientowana całkowicie na postęp dobrego samopoczucia. Zgoda ludzi jest uzyskiwana w zamian za przekazanie im praw do płaskiego ekranu i iPada.

F: A co z „nowomową”?

NP: Tak, to jest skuteczne, ponieważ poprzez manipulację językiem, wszystko to wydaje się całkowicie obiektywne i nie posiadające zwykłych atrybutów ideologii. A tak przy okazji, nie wystarczy już samo oglądanie ideologicznych sporów w mediach. Oni nie mówią, albo „wolny handel” albo „protekcja”, oni mówią: „otwarcie się” albo „izolacja”. A kto chciałby być przeciwko otwieraniu się? Jeśli używa się tego typu sformułowań, to staje się jasne, że „otwarcie się” jest dobre, a „izolacja” jest zła. Cały język został zmanipulowany, aby stwarzać wrażenie, że ci, którzy popierają uregulowanie tego systemu, chcą powrotu do państwa narodowego, do wzajemnego wycofywania się, do izolacji społeczeństw. Wmawia się, że nie lubią innych, ponieważ – i to jest największy stopień manipulacji – wszystko to odbywa się w imię praw jakichś „innych”, w imię miłych i sympatycznych migrantów. W rzeczywistości, to jest instrumentalizacja losu nieszczęśliwych ludzi, którzy uciekają przed nędzą, aby narzucić system, który nakłada dalsze pogorszenie nierówności na biedniejszą część społeczeństwa i klasy średnie w krajach rozwiniętych. Wystarczy zobaczyć ich reakcję na naszą książkę. Natychmiast przyczepiono nam takie łatki jak „nacjonalistyczny”, „populistyczny”, a nawet „konspiracyjny”…

F: Jaką rolę odgrywają media w rozpowszechnianiu tej „nowomowy”? W biurach redakcyjnych, nie ma przecież, mimo wszystko, „pociągania kukiełek za sznurki” i narzucania ultra-liberalnego systemu miękkiego totalitaryzmu!

NP: Tu chodzi o to, co Pierre Bourdieu (francuski socjolog i filozof społeczny – przyp. tłum.) nazwał „procesem bezpodmiotowym”, co oznacza, że nikt nie jest winny bezpośrednio. Każdy dziennikarz stara się wykonywać swoją pracę w sposób najlepszy zgodnie ze stanem swojej wiedzy. Jednakże, jest on nieświadomie zaangażowany w ten proces bezpodmiotowy. My, tzn. Jean-Michel Quatrepoint, Alexandre Devecchio, Emmanuel Lévy i Gérald Andrieu, założyliśmy wspólnie Komitet Orwellowski. Jesteśmy dziennikarzami pracującymi dla różnych mediów, reprezentującymi odmienne poglądy polityczne i myślącymi w różnych kierunkach („Le Monde”, Marianne, „Le Figaro”, czy Causeur). Założyliśmy ten komitet pod wpływem wrażenia, że niektóre tematy nie były w ogóle poruszane w mediach, albo jedynie pod specyficznym kątem widzenia, tj. tego związanego z ideologią ultra-liberalną. Prawdziwe pytania nigdy nie są traktowane jako temat dnia. Tu znowu dochodzimy do Marksa i różnicy pomiędzy fundamentem a superstrukturą, którą opisywał. Cały czas jesteśmy konfrontowani z debatami o cechach moralnych, takich jak imigracja, otwarcie się, protekcjonizm, a nigdy nie dochodzimy do fundamentu, tj. do subtelnych pytań gospodarczych: Kto korzysta na tym systemie? Oczywiście są to ogromne międzynarodowe korporacje, które wykorzystują gospodarkę dla własnego zysku. To są przede wszystkim anglosaskie czy amerykańskie firmy, szczególnie wielka czwórka znana pod akronimem „GAFA”: Google, Apple, Facebook i Amazon. Ich łączna wartość giełdowa dochodzi do 600 miliardów dolarów. Google ma obecnie około 250 miliardów dolarów aktywów płynnych w rajach podatkowych. Tych tematów w ogóle się w mediach nie podejmuje, ponieważ media są pogrupowane i należą do grup kapitałowych, które w ten sposób oddziałują na społeczeństwo. Dzisiaj dziennikarze są poddani ograniczeniom ekonomicznym. Są pod silna presją, aby przygotowywać swoje sprawozdania szybko, zgodnie z rytmem wyznaczonym przez sieci informacyjne. W ten sposób niemożliwym staje się, aby temat został pogłębiony. Spoglądając nawet bliżej na krajobraz mediów, można zauważyć, że w wielu różnych gazetach rozbijane są pewne struktury. Wcześniej dziennikarze byli specjalistami w swoich dziedzinach; byli w stanie porozumiewać się ze swoimi partnerami w dyskusji i informatorami na tym samym poziomie. To zostało zniesione w latach 90-tych w kierunku tzw. dziennikarstwa śledczego, w którym tematy są podejmowane, na przemian, przez różnych dziennikarzy, co uniemożliwia im nabranie pewnego dystansu do toczących się wydarzeń.

F: Tradycyjnie, propaganda i media odgrywają ogromną rolę w totalitaryzmie. Ale można wykorzystywać inne narzędzia w tym celu, mianowicie edukację. Jak może, przykładowo, Ministerstwo Edukacji, które wciąż jest instytucją państwową, przesiąknąć taką ultra-liberalną ideologią globalizacji ?

NP: System edukacyjny jest uważany za jeden z ostatnich bastionów państwa, co by oznaczało, na marginesie, że całkowita porażka francuskiego systemu szkolnictwa była spowodowana przez upadek naszego elitarnego modelu państwowego. Ale to jest błędne rozumowanie. Przez ostatnie 30 lat, dokonano wielu wysiłków, pod przewodnictwem dużych międzynarodowych organizacji, takich jak Unia Europejska i OECD, aby zharmonizować systemy szkolnictwa w wielu krajach, głównie poprzez opracowanie powszechnego systemu ocen Pisa. Ten system ocen narzuca poszczególnym państwom wytyczne w zakresie tworzenia „dobrego systemu szkolnictwa”. Te rekomendacje są kształtowane przez ten rodzaj utylitarnego myślenia, który tworzy szkołę jako „usługę dla biznesu” – aby użyć słów lobbystów europejskich. Uczniowie są przekształcani w przyszłych pracowników, którzy będą ulegli i dlatego będą mogli być zastosowani zgodnie z wytycznymi projektu. W ten sposób wymiar kulturalny, cywilizacyjny czy kultywujący tradycje został całkowicie usunięty ze szkoły; i w konsekwencji, oczywiście, określono pierwszorzędne zadanie szkoły, mianowicie jest to rozwój i wyzwolenie indywidualnego ucznia. Zgodnie z tą ideologią, umiejętności i wiedza są postrzegane jedynie jako kapitał, który jednostka może owocnie zużytkować, aby uczestniczyć w globalnym wzroście. Ludzie nie są świadomi faktu, że takie podejście dokładnie niszczy to, co jest uważane za największe bogactwo szkoły: przekazanie uczniowi uniwersalnej wiedzy, aby ukazać mu, jakim jest świat i aby go przygotować do dobrego w nim funkcjonowania. To kiedyś stanowiło siłę francuskiego systemu szkolnictwa. Ta siła umożliwiała kontynuację historii narodowej i wyraźne określenie Francji, jak również pewne określenie Anglii czy Niemiec. W ten sposób, globalizacja również działa w sektorze edukacyjnym – i jest również zaprzęgnięta w służbę temu ekonomicznemu systemowi.

F: A co z ekstremalnym indywidualizmem ? Na końcu Pani książki wspomniane jest zwycięstwo „tendencji grup mniejszościowych”. W jaki sposób ta tendencja w kierunku coraz większych praw indywidualnych wspiera miękki totalitaryzm ?

NP: Oczywiście, nie ma problemu podważania ważnego postępu, którego dokonaliśmy w obszarze praw indywidualnych od czasów Rewolucji Francuskiej. Oczywiście zgadzamy się z tym, że deklaracja praw ludzkich i cywilnych była dużym osiągnięciem ludzkości – i tutaj musi zostać podkreślona koncepcja obywatelskości. Ruch studencki roku 1968 dodał kilka fundamentalnych praw do tego. Te tendencje, szczególnie w obszarze równości między mężczyznami i kobietami, były decydujące. Ale dzisiaj dzieje się coś całkowicie odmiennego. Pojęcie demokracji zawęża się do coraz większych i powszechnych praw indywidualnych. To pozbawia demokracji jej prawdziwego znaczenia, czyli z umożliwienia ludziom wyrażania ich suwerenności, i w ten sposób również suwerenności każdej jednostki w jego prawu bycia obywatelem, co z kolei umożliwia obywatelom współdecydowanie o ich przyszłości. Ta ekspansja praw indywidualnych jest przedstawiana w przebraniu piękna, dobra i prawdy. I tu znów, kto chce występować przeciwko zwiększonym prawom jednostki? Proces ten, zaprezentowany w ten sposób, wydaje się oczywistym zwycięstwem dobra. Ale znów, to jest bardzo specyficzny sposób przedstawiania faktów. Ponieważ, w rzeczywistości, polega to przede wszystkim na dzieleniu narodowej wspólnoty każdego kraju na grupki indywidualistów i mniejsze społeczności, które potem stanowią cel („grupy targetowe”) kampanii marketingowych. To utrudnia poszczególnym ludziom uzyskanie świadomości ich roli jako obywateli, aby mogli stanąć w obronie przeciwko interesom gospodarki prywatnej. Myślenie większościowe, co jest esencją demokracji, jest niszczone, i w ten sposób możliwości występowania przeciw zawłaszczaniu przestrzeni publicznej przez grupy interesów zostają podminowane.

F: Donald Trump w Stanach Zjednoczonych, Brexit w Wielkiej Brytanii, wybuchy różnego rodzajów „populizmów” w Europie… Czy ten świat miękkiego totalitaryzmu nie jest podminowywany przez te wydarzenia? Czy to nie odrzucenie neoliberalnej globalizacji, która powiększa społeczno-ekonomiczne nierówności, i która jednoczy świat kulturowo, przeważa we wszystkich tych politycznych wydarzeniach?

NP: Oczywiście! Te rewolty przy urnach wyborczych ilustrują bunt obywatelski krajów Zachodu przeciwko systemowy, który, według ich rozeznania, został im narzucony. Oczywiście w żaden sposób nie można być pewnym, że te wydarzenia przyniosą jakąkolwiek poprawę… Mało kto będzie pochwalał ekstremalne wystąpienia Donalda Trumpa czy niektóre z jego przerażających wypowiedzi. Zostawmy fałszywe alternatywy za naszymi plecami ! Nie jest dopuszczalnym zamykać nasze oczy na miękki totalitaryzm, tylko dlatego że mamy do czynienia z totalitaryzmem islamskim, który jest bardziej niebezpieczny, bezpośredni i brutalny. Nawet jeśli ten rodzaj miękkiego totalitaryzmu przygotowuje drogę do islamskiego totalitaryzmu. Z jednej strony, destabilizuje on państwa narodowe, z drugiej strony niszczy te indywidualne mechanizmy obronne, których powinniśmy użyć, aby zwalczać wszelkie radykalizmy, i koniec końców, ponieważ finansowa i neoliberalna globalizacja jest oparta na konsumeryzmie, na powszechnej barbaryzacji i brutalizacji ludzi i ich wycofaniu do banalnej konsumpcji i w ten sposób wzrostu społecznej nędzy. Nie wolno nam odmawiać rzucenia wyzwania obecnemu systemowi – pod pretekstem bycia zbyt zajętymi istniejącym islamskim niebezpieczeństwem. Ponieważ to jest również powód narastania złości i gniewu poszczególnych społeczeństw, wyrażonego poprzez „powstania przy urnach” w różnych miejscach na świecie. Byłoby lepiej rozważać ten gniew, zrozumieć go, i odpowiednio reagować, niż po prostu zostawiać wszystko bez zmian. Jednakże, zamiast tego, próbowaliśmy przez ostatnie lata, tak przebudowywać nasze instytucje, aby koniec końców cały demokratyczny system został zablokowany. Było oczywiste, jak system zmarginalizował Bernie Sanders’a, i jak demokratyczny establishment całkiem otwarcie manipulował, aby wspierać Hillary Clinton. Ta bomba-pułapka całkiem jawnie eksplodowała w ich rękach, ale było to, ni mniej ni więcej, formą podkopywania demokracji. Można także we Francji obserwować, jak z pomocą procesu wyborów wstępnych, robi się wszystko, aby nie dopuścić do kwestionowania tego systemu.

F: Czy to nie powód do optymizmu, że, na przykład, François Fillon nie będąc kandydatem establishmentu, odnosząc sukces (w wyborach wstępnych partii centrowo-prawicowych), zadał kłam sondażom opinii publicznej serwowanym przez polityczne media ?

NP: Rzeczywiście, z jednej strony mamy François’a Fillon’a. Z drugiej strony jest Jean-Luc Mélenchon, który odmawia udziału w wyborach wstępnych. Tylko na tym przykładzie, można zobaczyć, że ten system nie działa, i że pojawiają się szczeliny dosłownie w każdym miejscu. Ale kluczową kwestią pozostaje, czy będziemy w stanie zakwestionować to, co jest bazą tego miękkiego totalitaryzmu, mianowicie potęgę multinarodowych korporacji, stworzoną przez ideologię wolnego handlu.

F: Ludzie mogą wyrażać swoją opinię w wyborach, ale ich wybrani przedstawiciele i politycy muszą być w stanie działać zgodnie z powierzonym im mandatem społecznym. Czy polityk nie jest skazany na naturalną nieudolność w naszym coraz szybszym, coraz bardziej skomplikowanym, globalnym i przeplatanym świecie? Czy polityk jest w stanie jeszcze działać rzeczywiście na poziomie narodowym?

NP: Problemów nie można rozwiązać na poziomie narodowym; to jest kwestia przede wszystkim pozwolenia ludziom na wyrażanie swojej woli. We Francji, przyznaliśmy się już do politycznej impotencji; sprawy zostały w ten sposób ustalone. Jednakże, to jest nasza rola jako obywateli, że powinniśmy zmusić polityków, aby realizowali swoją władzę. To od nas zależy, aby wybrać tych polityków, którzy są chętni walczyć przeciw temu systemowi. To jest suwerenność. Jedynym sposobem, aby wystąpić przeciwko tej globalizacji, która prywatyzuje demokrację, jest współpraca z tymi politykami, którzy są gotowi odrzucić to wszystko, co jest nie akceptowalne dla społeczności, na przykład aby odrzucić wszystkie te umowy o wolnym handlu, które nie odpowiadają naszemu europejskiemu modelowi cywilizacji. Wcale nie jest tak trudno powiedzieć NIE ! Przypominam sobie słowa generała de Gaulle’a, przypomniane przez Alain’a Peyrefitte’a w jego książce „C’était de Gaulle”. Autor rozmawiał z de Gaulle’m o Traktatach Rzymskich i zwrócił uwagę, że nie ma możliwości wyjścia z tych umów. Wtedy generał odpowiedział mniej więcej tak: „To jest nonsens. Czy kiedykolwiek widziałeś duży kraj, który można oszukać, a potem mu powiedzieć, że, niestety, nie przewidziano żadnej możliwości, aby to oszustwo kiedykolwiek zakończyć ?”. Dodał: „Kiedy zostałeś oszukany, mówisz, ‘Zostałem oszukany; Odchodzę!’. To wszystko”. To jest kwestia woli. To nie oznacza wycofywania się za swoimi granicami, jak nam chcą wmówić. Ale to oznacza regulację systemu. To oznacza sprawiedliwe regulacje, aby chronić prawa obywateli.

F: Pani książka kończy się apelem o odejście od kontroli globalnej na rzeczy kontroli lokalnej. Czy stwierdzenie „małe jest piękne”, które zostało ukute przez ekonomistę Ernsta Schumachera w 1979 roku, wciąż jest realizowalne, mając na względzie ogromne technologiczne wstrząsy, którym mamy stawić czoła ? Czy to nie utopia ?

NP: Nie, to pod żadnym względem nie jest utopia. Pozytywne strony nowych technologii mogą nam nawet sprzyjać. W ten sposób możemy odzyskać pełną suwerenność nad naszym sposobem życia, i naszym sposobem konsumowania i poruszania się. Każdy zakup jest politycznym aktem. Poprzez nasz wybór jako konsumenta, podejmujemy decyzję, czy wspieramy jeden czy drugi system. Wracając do poziomu lokalnego, będziemy w stanie kontrolować przepływy gospodarcze, określać naszą przyszłość i zwalczać negatywne cechy konkurencji. Powrót do poziomu lokalnego stawia raz jeszcze stopę obywatela na solidnym gruncie, i umożliwia mu uporanie się z wielkimi międzynarodowymi problemami. System rozpada się, i nagle można zobaczyć, jak Unia Europejska wymierza klapsa w postaci kary 13 miliardów euro firmie Apple, z powodu korzyści podatkowych, które ta międzynarodowa grupa była w stanie uzyskać działając z terenu Irlandii. Jest tylko jedno wytłumaczenie dla tego wszystkiego: że Brexit przeważył i że umowy o wolnym handlu są masowo podważane przez obywateli. Głos społeczeństw umożliwił Europie na ponowne nabranie znaczenia. Unia Europejska potrzebuje ponownego skoncentrowania się na tym, co było jej fundamentem założycielskim, czyli pierwszeństwem społeczeństw. Na początku, celem było stworzenie rynku wewnętrznego, aby utrzymać wymianę handlową między krajami, które mają takie same warunki, i które współpracują, ponieważ mają taki sam pogląd na rzeczywistość i taką samą kulturę w zakresie praw społecznych. Ten cel przestał być możliwy do utrzymania poprzez masową ekspansję UE – poprzez otwarcie jej granic na bazie ultraliberalnej ideologii, która nie przeważa pomiędzy innymi wielkimi wspólnotami na świecie. Wraz z założeniem „Komitetu Orwellowskiego”, chcieliśmy ubrać w słowa to, co czują ludzie, ponieważ oni mają poczucie, że zostali pozbawieni swojej wolności, swojego głosu i swojej suwerenności.

Źródło: © Alexis Feertchak, www.lefigaro.fr 25. Listopada 2016


Przetłumaczony wywiad ukazał się w miesięczniku społeczno-politycznym Polityka Polska nr 11-12/2016