Europa potrzebuje skutecznych przywódców

0
396

Prof. Adam Gwiazda

We wszystkich systemach demokratycznych istnieją podobne, mniej lub bardziej demokratyczne, procedury wyboru przywódców politycznych. Niestety procedury te nie gwarantują wyboru najlepszych, kompetentnych przywódców zdolnych do efektywnego zarządzania państwem. Funkcjonujące w większości krajów demokratycznych „metody” wyłaniania przywódców poszczególnych partii politycznych, którzy następnie po wygraniu przez „ich” partię wyborów stają na czele rządu,  także nie sprzyjają selekcji najbardziej utalentowanych i kompetentnych liderów politycznych.

Niektórzy teoretycy wskazują na fakt, że ludzie doceniają przede wszystkim cechy indywidualne poszczególnych polityków czy menedżerów. Na podstawie własnej, nie zawsze obiektywnej oceny tych cech skłonni są oddać swój głos na takiego polityka, który potrafi – w ich odczuciu – skutecznie przewodzić i osiągać sukcesy. Powszechnie uważa się, że przywódca polityczny to człowiek szlachetny, postępujący zgodnie z normami i działający na rzecz dobra innych. Rzeczywistość jest jednak często zupełnie inna. W realnym, a nie wyidealizowanym świecie, występują często przywódcy o – delikatnie mówiąc – wątpliwej moralności. Jest to widoczne zarówno w sferze polityki, jak i biznesu. Niektórzy przywódcy są kapryśni, zbrodniczy, władczy, skorumpowani i źli, ale często tacy właśnie liderzy są skuteczni i wszechobecni (Kellerman, s. 68).

Fenomenu przywództwa nie można jednak analizować wyłącznie w pozytywnych konotacjach. Podobnie zresztą, jak nie należy dopatrywać się w tym zjawisku tylko konotacji negatywnych. Wyborcy bowiem akceptują określone typy, wcale nie idealnych przywódców politycznych, zarówno liderów „naturalnych”, jak i wykreowanych przez media i inne „siły” dzięki zastosowaniu coraz bardziej wyrafinowanych technik i metod marketingu politycznego.

Przywódcy autentyczni i wykreowani

Zarówno w biznesie jak i w polityce spotkać można tzw. liderów autentycznych i naturalnych. Nie ma jednak przywódców idealnych. Niektórzy eksperci uważają, że tylko nieliczni posiadają cechy osobowościowe, odpowiednią wiedzę i umiejętności, które predestynują ich do pełnienia roli przywódcy politycznego. Jednak nikt nie rodzi się przywódcą, a przywódcą się staje (Urbański, s. 49). Jeśli więc przywódców postrzega się jako połączenie cech osobowościowych, umiejętności i kompetencji interpersonalnych, to  zdolności przewodzenia można w sobie rozwinąć. Zakładając względną niezmienność cech charakteru, elementami, nad którymi powinien pracować aspirujący do roli prawdziwego przywódcy, są jego kompetencje, wiedza i szczególnie zdolności, np. techniczne. Zasadniczy wpływ na te składowe mają okoliczności, dzięki którym autentyczny przyszły lider nabywa doświadczenia. Istotną rolę w procesie kształtowania się przywódcy pełni także samodoskonalenie. Można podać tu przykład Winstona Churchilla, który godzinami siedział przed lustrem i ćwiczył wymowę, ponieważ od dzieciństwa jąkał się i seplenił. „W młodości wydawało się niepojęte, żeby kiedykolwiek zdołał wywrzeć wrażenie jako osoba publiczna albo jako publiczny mówca” (Cannadine, s. 10). Churchill jednak wytrwale ćwiczył umiejętność wygłaszania przemówienia, pracował nad opanowaniem tremy, co doprowadziło do tego, że został prawdziwym krasomówcą, w którego słowa wsłuchiwały się tłumy. Stał się też autentycznym, a nie wykreowanym przez swoją partię przywódcą politycznym. A taki lider to osoba świadoma wartości, które wyznaje, pewna siebie, godna zaufania i odpowiedzialna w zależności od wymogów sytuacji. Napoleon Bonaparte powiedział kiedyś: „[…] jestem raz lwem, raz lisem. Cała tajemnica polega więc na tym, żeby wiedzieć, kiedy trzeba być jednym lub drugim” (Sajur, s. 104). Role te są wyznaczane przez osobowość lidera i to jest gwarantem ich autentyczności.

Faktem jest, że przywódcy autentyczni (naturalni) różnią się ogromnie od przywódców wykreowanych i liderów z przypadku. W nieco satyryczny sposób ujął to Mirosław Karwat, który twierdzi, że przywódcy wykreowani to najczęściej miernoty i figuranci wywindowani na szczyty władzy.  Tak zwane figuranctwo prominentne autor ten definiuje, jako „[…] komfort społeczny i psychiczny ważnych osobowości na stanowiskach poważanych – kluczowych, eksponowanych […]. Tym już pisana jest samorealizacja – bo mają poczucie ważności, i splendor, i rozkosze ważności nad innymi, władzę i ‘używanie’. Ale są ważni tylko do czasu. Do chwili, dopóki zajmują to stanowisko. Poza nim, sami w sobie, są niczym i nikim” (Karwat, s. 46-47). Ich osobowość dyzmatyczno-charyzmatyczna, jak to określa  Karwat – to  „[…] usiłowanie dialektycznego połączenia ognia z wodą, tzn. dyzmoidalnej osobowości i dyzmatycznego mechanizmu kariery z mitem charyzmatycznym” (Karwat, s. 117). Jednak charyzma jest w tym wypadku tylko i wyłącznie produktem społecznym, nie bierze się z czynów figuranta. Przejawia się wyłącznie w sprzyjających mu okolicznościach. Jest to niby-charyzma, która tworzy się instytucjonalnie. Właśnie w takich okolicznościach człowiek bez właściwości staje się liderem politycznym, często typu dyzmoidalnego . A tacy liderzy „[…] nie są …zupełnie niekompetentni, lecz pół- ćwierćkompetentni co daje im większy rozmach i pewność siebie. Nie zjawili się niewiadomo skąd, lecz wyleźli z kąta, aby od razu wdrapać się na tron. Nie są przerażeni, lecz upojeni swoja karierą. Nie są to prostacy […]. Są to raczej ludzie połowicznie wyrafinowani […] oraz połowicznie mądrzy. Ich oblicze to kicz intelektualny, uzewnętrzniony w chaosie myślowym i słowotoku. A wszystkie te braki nadrabiają i zagłuszają nadekspresją, potocznie zwaną oszołomstwem” (Karwat, s. 118). O ile cechy osobowościowe są w zasadzie niezmienne, to całej reszty można się nauczyć labo ją wykreować, tak jak kreuje się charyzmę kandydatów w kampanii wyborczej.  Oliwia Fox Cabane twierdzi wręcz, że  charyzma jest mitem amerykańskiej kultury komercyjnej, świata magazynów i ekspertów telewizyjnych. „Charyzma” to jej zdaniem słowo stosowane w public relations lub w bezkrytycznym dziennikarstwie, które sugeruje, że popularność danej osoby wynika z czegoś tak przyziemnego jak uprzejmy sposób bycia plus duży rozgłos ( Cabane ,s.18).

Podobne opinie wyrażają inni autorzy, którzy uważają, że charyzma współczesnego lidera politycznego nie jest wrodzona, lecz można się jej nauczyć, gdyż  „ jest wytworem społecznej percepcji, produktem stworzonym przez grupę ekspertów w odpowiedzi na zapotrzebowanie społeczne” (Enkelman, s. 27). Wraz z nadejściem ery przekazu współczesny przywódca polityczny oddziałuje na ludzi, głównie za pośrednictwem mediów. A charyzma, wprawdzie jest nadal cechą społecznie pożądaną, ale w mediach podkreśla się zwykle wybrane tylko cechy polityka i jego niby nadzwyczajne umiejętności. Nie zawsze to odnosi spodziewany skutek, gdyż elektorat pragnie w przywódcy widzieć również jednego z nas. Sami wyborcy też nie potrafią odróżnić liderów o „autentycznej” osobowości od liderów-figurantów. Nie potrafią też poprawnie ocenić skuteczności danego lidera politycznego w zarządzaniu państwem, a raczej są skłonni do upatrywania w sposobie rządzenia danego przywódcy dążenia do realizacji jego indywidualnych interesów i korzyści. Zazwyczaj wizerunek jest przemyślnie konstruowany poprzez odpowiednią selekcję ukazywanych danych. Wobec tego, to co odbiorcy widzą w mediach jest w większości przypadków podretuszowanym obrazem polityka. Co więcej, obraz ten zaciera wady, a podkreśla tylko faktyczne lub rzekome atuty, czyli ma najczęściej niewiele wspólnego z prawdą. Ogromna większość wyborców utrwala sobie właśnie z mediów obraz danego przywódcy politycznego. Bardzo niewielu potencjalnych wyborców zadaje sobie trud sięgnięcia do innych „źródeł”, zwykle trudno dostępnych, jak życiorysu danego polityka, jego biografii czy też historii przebiegu jego kariery zawodowej, aby wyrobić sobie pełniejszy i bardziej obiektywny pogląd na temat jego osoby i  jego dotychczasowych  osiągnięć. Dla ogromnej większości wyborców żyjących w obecnej erze informacji obrazkowej, polityk to jego twarz, a nie poglądy, mniej lub bardziej oryginalne pomysły czy wartości, które wyznaje. Jak trafnie zauważają  to niektórzy autorzy jedna, cięta odpowiedź w telewizyjnym show stanowi dziś w polityce więcej niż lata ciężkiej pracy. Ponad wszystko liczy się wizerunek mocnego lidera. Ci „słabi”, dążący do kompromisu, szukający wspólnego języka, już się nie sprzedają (Wójcik, s. 20). Obecny, silny  lider Rosjan, prezydent Władimir Putin, pokazywany jest często w mediach z odsłoniętą „klatką” i strzelbą w dłoni, co jest nieco karykaturalnym przykładem tej mody. Także w Chinach, Indiach i Japonii rządzą obecnie silni liderzy polityczni, którzy w odróżnieniu od prezydenta Władimira Putina nie fotografują się na polowaniu ze strzelbą w dłoni, ale równie skutecznie rządzą swoimi państwami. Natomiast ogromna większość poprawnych politycznie przywódców europejskich poszukujących głównie kompromisowych rozwiązań różnych problemów, których zresztą  nie udaje się za pomocą takich niezadowalających nikogo kompromisów rozwiązać,  przypomina zagubionych w czasie dinozaurów.

 

Dalsza część artykułu dostępna w nr.12 Polityki Polskiej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here