Odbudować potęgę obronną RP

0
131

Anna Maria Siarkowska

Stwierdzono, że Polska jest krajem bezpiecznym. Że to sojusz ze Stanami Zjednoczonymi i członkostwo w UE są podstawowym gwarantem bezpieczeństwa, rozwoju wewnętrznego Polski i jej pozycji międzynarodowej. Jednocześnie uznano, że przyszłe zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa nie będą miały raczej charakteru militarnego. Te właśnie założenia stały się kanwą najważniejszego strategicznego dokumentu państwowego – Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP z 2007 r., która aż do roku 2014 wyznaczała obronne priorytety. W efekcie zaprzestano przygotowań do budowy potencjału obronnego Polski, koncentrując się na wzmacnianiu zdolności polskich sił zbrojnych do udziału w operacjach sojuszniczych, prowadzonych poza granicami kraju. Polityczne kierownictwo resortu obrony narodowej odeszło od strategicznej dyrektywy wzmacniania własnych zdolności obronnych, na rzecz „profesjonalizacji armii” i „szybkiego zniesienia przymusowego poboru”. Sprowadziło się to do tego, że w latach 2007-2012 dokonano destrukcji obronnej organizacji wojskowej: zminiaturyzowano wojska operacyjne, ograniczając je do trzech dywizji wojsk lądowych, zarzucono szkolenie wojskowe młodzieży i rezerwistów, całkowicie zniszczono zbudowane w III RP podstawy obrony terytorialnej oraz zlikwidowano aż 20% wojskowej infrastruktury[1]. W zamian wprowadzono opartą o najemną rekrutację zawodową służbę wojskową, czyli armię ekspedycyjną, celem zwiększenia udziału Polski w operacjach sojuszniczych prowadzonych poza granicami kraju. Jednocześnie zarzucono jakiekolwiek przygotowania do ochrony i obrony polskiego terytorium. Dziś, gdy stanęliśmy w obliczu destabilizacji dotychczasowego ładu międzynarodowego, w sytuacji gdy na Ukrainie, za naszą wschodnią granicą, toczy się wojna, gdy Europa jest zalewana fala imigrantów, obcych nam kulturowo i cywilizacyjnie, problem zdolności obronnych naszego państwa stał się elementem żywej debaty publicznej. Następuje narodowe przebudzenie. Niestety, dość bolesne. Diagnoza strategicznych zdolności Sił Zbrojnych RP do zapewnienia bezpieczeństwa narodowego Polski nie napawa optymizmem. Jak oceniają eksperci Akademii Obrony Narodowej, obecnie nasza armia nie posiada zdolności do prowadzenia skutecznej obrony terytorium Polski.

 

Wskazuje się, że na obecny stan rzeczy składa się szereg czynników.

Po pierwsze, ograniczone do komponentu operacyjnego siły zbrojne, nie są w stanie z powodzeniem manewrować i prowadzić operacji zaczepnych lub obronnych.

Po drugie, przestrzeń obronna naszego państwa nie jest zorganizowana i urządzona wojskowo, co skutkuje brakiem zdolności ochrony i obrony setek ważnych rejonów i obiektów infrastruktury krytycznej – miast, portów, lotnisk, wielkich mostów i szlaków komunikacyjnych. Ponadto Polska w zasadzie nie ma możliwości przyjęcia i wykorzystania w obronie terytorium sił wzmocnienia NATO, ponieważ warunkiem koniecznym przybycia i rozwinięcia sił wzmocnienia jest zdolność zatrzymania sił agresora i samodzielnego prowadzenia operacji obronnej w wymiarze narodowym[2].

Zdolność zaś Sił Zbrojnych RP do przeprowadzenia strategicznego rozwinięcia na kierunkach lub obszarach zagrożenia militarnego Polski, wskutek zawieszenia szkolenia rezerw, została poważnie ograniczona. Dodatkowo zaś, wskutek kolejnych reform, zwłaszcza ostatnio przeprowadzonej reformy dowodzenia, w wojsku nastąpił ogromny chaos organizacyjny. Znamienne, że jednym z zasadniczych problemów, które próbuje się rozwiązać na najwyższych szczeblach dowodzenia jest ten, kto w zasadzie, w trakcie prowadzenia operacji obronnej, będzie pełnił rolę naczelnego wodza.

Dalsza część artykułu w naszym miesięczniku nr 6/2015.