Polityka Polska, Nr 6/2015

Od redakcji

Jeszcze niedawno wydawało się, ne Polska – przeżywająca okres prosperity nie mający precedensu od ponad 300 lat – jest państwem bezpiecznym, a Polacy mogą spokojnie pracować nad polepszeniem swojego bytu. Dziś wiemy, że tak nie jest. Od kilku lat sytuacja międzynarodowa konsekwentnie zaostrza się. Pojawiają się coraz to nowe ogniska zapalne. Ameryka nie chce się zrzec swej pozycji mocarstwa dominującego na świecie. Euroazjatycki pas rozciągający się od Chin po Morze Śródziemne – przesądzający o tym, kto rozdaje karty w grze międzynarodowej – stał się polem rywalizacji pomiędzy światowymi potęgami. Patrząc z tej perspektywy, dziś już widać jasno, że burzliwe wydarzenia na Ukrainie na przełomie 2013 i 2014 roku, stanowiły amerykańską ripostę na prestiżową porażkę odniesioną w Syrii. Rosja miała zostać upokorzona za to, że zablokowała w 201 3 roku międzynarodową interwencję, mająca obalić władze al-Asada. Związek pomiędzy wydarzeniami na Ukrainie i w Syrii jest oczywisty również obecnie, gdy rosyjska interwencja wojskowa w Syrii przebiega równocześnie z odprężeniem na froncie walk we wschodniej części Ukrainy.

Nasilenie napływu imigrantów do Europy pozostaje w jakimś związku z amerykańsko-rosyjską rywalizacją. Turcja, która świadomie zezwoliła imigrantom na exodus przez Grecję, nie jest zainteresowana zwycięstwem przeciwników al-Asada, ponieważ oznaczałoby to wzrost znaczenia Kurdów, którzy – jak wiadomo – toczą bezpardonową walkę z Ankarą. Można powiedzieć, że milionowa fala imigrantów doprowadziła do wyeliminowania Europy z  międzynarodowej gry i jednocześnie zdecydowanie osłabiła antyrosyjskie lobby, w którym niemałą role odgrywali politycy warszawscy. Europa zdominowana przez Niemcy i Francję (Merkel i Hollande) okazała się żałośnie słaba. Patrząc z naszej polskiej perspektywy, napływ imigrantów niesie ze sobą niebezpieczeństwo dalszej peryferyzacji Polski, z którą nikt nie będzie chciał negocjować, ponieważ stwarza problemy, zamiast je rozwiązywać.

Problem imigrantów jest jednak znacznie głębszy. Imigranci napływają nie tylko z Turcji, ale również z innych miejsc, np. z Libii, Iraku, Afganistanu. Dzieje się tak, ponieważ Stany Zjednoczone świadomie zdestabilizowały sytuację w tej newralgicznej części świata. Dopóki sytuacja nie ulegnie zmianie, należy spodziewać się napływu kolejnych fal imigracji. Z naszej polskiej perspektywy wydaje się niepojęte, że politycy państw takich jak Niemcy czy Francja, ze stoickim spokojem przyjmują do wiadomości zjawisko niespotykanej od 1500 lat „wędrówki ludów”. Przecież w Europie już obecnie znajduje się wielomilionowa diaspora muzułmańska, która wcale nie ulega asymilacji i nie podziela europejskich wartości: ani tych wynaturzeń, które promują liberałowie i lewicowcy ani tych wartości, na których od wieków budowano fundamenty cywilizacji zachodniej. Należy wyraźnie stwierdzić, że dla Europy problemem nie jest samo przyjęcie miliona imigrantów, natomiast trwający od dekad napływ wielu milionów imigrantów, połączony ze zjawiskiem świadomego burzenia chrześcijańskich i wywodzących się z chrześcijaństwa fundamentów, nieuchronnie prowadzi do zasadniczego zakwestionowania dotychczasowego modelu naszej cywilizacji.

Dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas ocenia, że Niemcy celowo dana do przekształcenia swojego kraju, a także całej Unii Europejskiej w Stany Zjednoczone Europy. Ten proces wspierają Amerykanie, którzy – jak już w 2003 roku udowodnił Robert Kagan („Potęga i Raj: Ameryka i Europa w nowym porządku świata”) – nie wahają się użyć siły, by narzucać innym własne koncepcje. Jeśli tak jest rzeczywiście, to Polska – chcąc zachować swą tożsamość jako państwa narodowego – będzie musiała przeciwstawić się swoim dotychczasowym protektorom: zarówno Stanom Zjednoczonym oraz Niemcom. Polacy są przyzwyczajeni do postrzegania Zachodu w kategorii sojusznika i sprzymierzeńca „sprawy polskiej”, pomimo tego, ne Polska nieraz bywała przez tenże Zachód lekceważona lub nawet rzucana na pastwę losu. Teraz, być może będzie musiała dokonać wyboru: między wiernością swej katolickiej i narodowej tożsamości, a polityką zgodną z oczekiwaniami Waszyngtonu i Berlina.

Dynamika zachodzących zmian napawa nas niepokojem, nie tylko dlatego, że analizowane wydarzenia mogą w przyszłości wywrzeć niekorzystny wpływ na pozycje, a nawet na bezpieczeństwo Polski, ale również dlatego, że w tak ważnym momencie dziejowego przesilenia, ster rządów w państwie polskim nie znajduje się w rekach kompetentnych ludzi, czyli pod kontrolą Polaków – rzeczywiście (a nie jedynie werbalnie! ) zatroskanych o przyszłość naszej wspólnoty narodowej. Polak sprawujący najwyższe stanowisko w Unii Europejskiej ocenił, że interwencja rosyjska w Syrii doprowadzi do wzmocnienia fali exodusu imigrantów do Europy. Zaiste, ta kuriozalna wypowiedź, wskazuje jednoznacznie, że w tak trudnym dla Polski okresie, kierunek polityki polskiej wyznaczają absolutnie niekompetentni przywódcy.

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz