O przymiotach dobrych negocjatorów

0
388

Prof. Stanisław Bieleń

W rozważaniach na temat skuteczności polityki zagranicznej każdego państwa siłą rzeczy pojawiają się pytania o rolę czynnika osobowościowego i psychologicznego, w tym o cechy przywódców, takie jak prestiż, kompetencja, charyzma, czy umiejętności perswazyjne, a także osobiste relacje między przywódcami państw i liderami rozmaitych instytucji międzynarodowych. Polityk reprezentujący państwo na zewnątrz musi mieć dużą odporność psychiczną, gdyż konfrontowanie się z innymi graczami to ciągły sprawdzian woli, tak jak prawdziwa wojna to niekiedy ciągła walka.

Od najdawniejszych czasów, gdy zrodziła się refleksja poznawcza nad systemami politycznymi, zastanawiano się nad wpływem poszczególnych ludzi na losy państw i narodów. Przykładem jest choćby dzieło Plutarcha pt. Żywoty sławnych mężów. Wiedza na temat skłonności i słabości ludzi zawsze była przydatna w prowadzeniu subtelnych manewrów i gier dyplomatycznych. Nie ulega wątpliwości, że pewne cechy charakterologiczne, zdolności, poglądy i autorytet polityków oraz przywódców politycznych mogą wpływać na procesy decyzyjne i sposób porozumiewania się w stosunkach międzynarodowych. Niezależnie od rozmaitych kontrowersji wokół wyróżniania cech charakterologicznych ludzi, z pewnością można się zgodzić, że w życiu międzynarodowym spotyka się: „doktrynerów” i „oportunistów”, „idealistów” i „cyników”, „ideologów” i „pragmatyków”, „sztywnych” i „elastycznych”, „ryzykantów” i „ostrożnych”, „ludzi walki” i „pojednawczych”, „agitatorów” i „administratorów”. Bardziej dowcipnie brzmiący podział uwzględnia: „chytruska” (z reguły nieufnego), „oratora” (skoncentrowanego na swoich wypowiedziach), „zadufka” (przekonanego o swojej nieomylności), „pryncypialistę (przywiązanego do zasad, zwłaszcza dyktowanych jakąś ideologią), czy „purystę” (narzucającego swoją wersję sformułowań jako jedynie poprawną). Sięgając do metaforyki ornitologicznej, rozróżnia się nieraz graczy o charakterze „jastrzębia”, „sowy” i „kruka”. „Jastrząb” charakteryzuje się otwartym i bezpośrednim stawianiem swoich postulatów, wzmacnianym różnymi naciskami (konferencje prasowe, interwencje lobbystów), „sowa” preferuje negocjacje nieoficjalne, odbywane w zaciszu gabinetów, z udziałem wpływowych graczy, zachowanie „kruka” jest natomiast typowe dla graczy poszukujących sojuszników, celem agresywnego interweniowania w obronie lub promocji własnych interesów. Idąc tym tropem, inne podziały uwzględniają na przykład: „jastrzębie” i „gołębie” , „rekiny” i „delfiny”, „buldogi”, „lisy” i „jelenie”. Inwencja twórcza doprawdy nie ma granic.

Jednostki ludzkie są przede wszystkim decydentami, których działania są usankcjonowane przez systemy normatywne. W imieniu swoich państw (bądź innych podmiotów) są głównymi aktorami w procesach oddziaływań międzynarodowych, co nie powinno jednak oznaczać traktowania stosunków międzynarodowych wyłącznie jako gry pewnej sumy funkcjonariuszy. Tego rodzaju personifikacja oznaczałaby uznawanie determinizmu jednostkowego, który jest równie niesłuszny jak inne determinizmy.

W historii myśli społecznej znajdujemy wiele sprzecznych poglądów na temat roli jednostek w kształtowaniu procesów historycznych. Lew Tołstoj uważał na przykład, że jednostka jest tylko owcą idącą na przedzie lub też etykietą wydarzeń (heroizm demokratyczny, w tym nurcie także rosyjskie narodnictwo, czy myśl Stanisława Brzozowskiego). Angielski XIX-wieczny filozof Thomas Carlyle twierdził natomiast, że cała historia jest dziełem wielkich ludzi (heroizm konserwatywny), a samo istnienie wielkiego człowieka jest już zjawiskiem o znaczącym społecznym wydźwięku. W efekcie historia oznacza biografie wielkich ludzi. Oczywiście, żaden z tych skrajnych poglądów nie wyjaśniał istoty i złożoności uwarunkowań procesów zachodzących w stosunkach społecznych, tym bardziej stosunkach międzynarodowych.

Zawsze należy uwzględniać kontekst środowiskowy, w którym działają wybitne jednostki, wewnętrzną sytuację w kraju i odbiór środowiska międzynarodowego. W objaśnieniu fenomenu szczególnego wpływu tzw. mężów opatrznościowych w sytuacjach kryzysowych przydaje się wyróżniony przez Maxa Webera typ przywództwa charyzmatycznego, na przykład: Charlesa de Gaulle’a, Winstona Churchilla, Konrada Adenauera, Indiry Gandhi czy Nelsona Mandeli W polskiej tradycji przywódcami charyzmatycznymi byli niewątpliwie Józef Piłsudski i Wincenty Witos. Często ich autorytet nie był pochodną charakteru czy talentu, ale okoliczności, w jakich przyszło im działać i stanu społecznej świadomości czy kultury politycznej. Na tę okoliczność zwrócił uwagę Zbigniew Brzeziński w odniesieniu do przywódców ruchów niepodległościowych po II wojnie światowej. Jawaharlal Nehru w Indiach, Muhammad Ali Jinnah w Pakistanie, Ahmed Sukarno w Indonezji, Kwame Nkrumah w Ghanie czy Léopold Sédar Senghor w Senegalu przebyli podobne drogi od „osobistego przebudzenia politycznego” do pozycji charyzmatycznych liderów „masowego politycznego przebudzenia własnych narodów”, a ostatecznie do przywództwa w procesie ich emancypacji.

Dalsza część artykułu dostępna w nr 7 Polityki Polskiej.