Wojna demograficzna. Niemieckie plany zagłady Słowian.

Autor: Andrzej Wronka

Podejmując debatę nad misją, sensem i celem istnienia danego narodu, warto sobie uświadomić – zdawałoby się oczywisty fakt, iż do tego, by jakikolwiek naród istniał potrzebni są ludzie. Bez realnie istniejącego człowieka nie ma bowiem ani narodu, ani jakiejkolwiek społeczności. Mówiąc o narodzie Polskim i jego misji warto zwrócić uwagę, iż próbowano już w historii doprowadzić do tego, by nie tylko pozbawić Polaków znaczenia jako narodu, ale także próbowano całkowicie go zgładzić.

Totalna wojna informacyjna – wojna nowej generacji

W wielu mediach od lat dominują doniesienia o różnych konfliktach zbrojnych, które w ostatnich latach ogarniają różne rejony świata; (warto zwrócić uwagę, że niemal wszystkie z nich związane są z wojenną działalnością Stanów Zjednoczonych). Nie mniej jednak, oprócz tych konfliktów dokonujących się w wymiarze wojny energomaterialnej, istnieje zjawisko wojny informacyjnej. Jest to wojna nowej – czwartej generacji. Wojna, która rozgrywa się w świadomości całych społeczeństw. Chodzi w niej o to, by za pomocą różnych nośników informacji i kanałów wpływu, programować myślenie ludzi, ich światopogląd, a tym samym wpływać na ich wybory i decyzje życiowe.[1]

Stosując metody tej wojny można osiągać cele takie, jak za pomocą wojny wcześniejszych generacji (energomaterialnych) unikając przy tym wielu negatywnych jej skutków. W wojnie informacyjnej bowiem podbijane społeczności nie widzą jasno określonego wroga, najeźdźcy, gdyż dokonuje się ona nie przy pomocy czołgów, wojska czy rakiet lecz za pomocą działań informacyjnych, dyplomatycznych, gospodarczych. Nie zastaje się także zniszczonej ziemi, zburzonej infrastruktury, którą później należy odbudowywać. Ma to szczególne znaczenie w dobie potencjału atomowego, gdzie obok zniszczeń występuje też skażenie radioaktywne.

Jednym z elementów prowadzenia wojny – oprócz tak oczywistego wymiaru jak opanowanie militarne, polityczne, gospodarcze, edukacyjne – jest także opanowanie danego terytorium i danej ludności pod względem demograficznym.

Warto pod tym kątem spojrzeć na procesy zachodzące na świecie, a przede wszystkim w Polsce. Dziś, co prawda słychać różne głosy o zapaści demograficznej Polski i związanych z tym problemach przyszłych emerytur, nie mniej jednak jest to analiza, która pojawia się bardzo późno i jest bardzo fragmentaryczna. Nie ujawnia np. źródeł i środowisk, które tak sterują przemianami społecznymi, by ograniczyć demograficznie Polskę. Znamy skutek zachodzących przemian w Polsce. Od kilkudziesięciu lat demografia Polski ewoluuje ku zapaści. Rodzi się pytanie: czy są to spontaniczne procesy (przypadkowe), czy też jest to proces sterowany (celowy, cybernetyczny)?

Powtórka z historii?

Realizowana przez ostatnie dziesięciolecia polityka nosi znamiona podobieństwa do polityki hitlerowskiej wobec narodu polskiego i narodów słowiańskich z okresu II wojny światowej, jak również planów różnych środowisk globalistycznych wobec wyludnienia Polski opracowanych już po wojnie. Przy takim ujęciu problemu musi zrodzić się pytanie o dokumenty i źródła tych przypuszczeń. Pierwszym aspektem, związanym z polityką III Rzeszy zajmiemy się w niniejszym artykule.

Przygotowując agresję na Polskę specjaliści niemieccy dokonywali bardzo wnikliwych analiz i opracowań mówiących jak postępować, jaką przybrać politykę, by zniszczyć naród Polski, a po agresji na Związek Radziecki, także inne narody słowiańskie. Najbardziej znaną formą jest niszczenie fizyczne: egzekucje, obozy koncentracyjne. Zauważmy, iż dotyczyło to głównie inteligencji. Okupant zdawał sobie sprawę, iż kierunek rozwoju narodu nadaje inteligencja. Logicznym jest, iż zamiast starać się przeprogramować miliony „zwykłych” obywateli, lepiej jest przeprogramować, (przeciągnąć na swoją stronę) inteligencję, elitę tak, by poprowadziła resztę narodu w kierunku i w ideologii narzuconej przez okupanta. Warunkiem koniecznym takiego procesu jest to, by elita danego narodu – ujmując rzecz kolokwialnie – dała się kupić, zmanipulować, przeprogramować. Rodzi się pytanie: A co w sytuacji kiedy ten proces się nie uda? Wówczas istnieje tylko jedno rozwiązanie: Tę elitę należy wyeliminować informacyjnie lub fizycznie (wyjazdy za granicę, zsyłki, wyniszczenie fizyczne, wymordowanie).

Jak zauważyliśmy, podczas II wojny światowej w Polsce niszczona była głównie inteligencja (księża, oficerowie, policjanci, nauczyciele, lekarze, urzędnicy państwowi, profesorowie, naukowcy, ziemianie, leśnicy…). Ludność wiejska była potrzebna, aby dostarczać kontyngenty żywnościowe, materialne czy żeby stanowić niewolniczą siłę robotniczą w miejsce milionów mężczyzn niemieckich będących na wojnie. Jak zauważa Krosocki „[…] z rąk okupanta hitlerowskiego zginęło w Polsce niemal 50% ogółu ludności miejskiej, podczas gdy straty ludności wiejskiej wynosiły niewiele ponad 5%.”[2]

Polityka niemiecka precyzowała za pomocą jakich rozporządzeń prawnych i działań socjotechnicznych należy skutecznie wyniszczać demograficznie naród polski (i inne narody słowiańskie).[3] Warto przytoczyć dokumenty źródłowe, które są nagminnie ignorowane i przemilczane przez media i badaczy w Polsce. Zwróćmy uwagę na dokładność wytycznych, ich precyzję oraz – co najważniejsze – odnieśmy to do współczesnej sytuacji Polski w dziedzinie demograficznej.

Niemiecki dokument z dnia 25.XI.1939 r., zatytułowany Sprawa traktowania ludności byłych polskich obszarów z rasowo politycznego punktu widzenia, opracowany na zlecenie Urzędu ds. Rasowo-Politycznych NSDAP, autorstwa dr E. Wetzela (kierownika centrali doradczej tego Urzędu) oraz dr G. Hechta (kierownika Oddziału dla Volksdeutschów i Mniejszości w powyższym Urzędzie):

„Opieka lekarska z naszej strony ma się ograniczyć wyłącznie do zapobieżenia przenoszeniu chorób zakaźnych na teren Rzeszy. (…) Wszystkie środki, które służą ograniczaniu rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzanie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. Środki służące spędzaniu płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji. Homoseksualizm należy uznać za niekaralny. Przeciwko instytucjom i osobom, które trudnią się zawodowo spędzaniem płodu, nie powinny być wszczynane policyjne dochodzenia” [4].

Porównajmy to z dzisiejszą sytuacją. O chorobach zakaźnych mówi się dużo i przeznacza się środki na jej zwalczanie (np. ptasia grypa), a o poziomie służby zdrowia w Polsce mówi się, iż działa jak eutanazja w białych rękawiczkach. Nie ma środków, karetka nie zdąży dojechać; setki tysięcy ludzi nie przeprowadza profilaktycznych badań, nie wykupuje leków, godzinami czeka na izbie przyjęć – słowem umiera wcześniej. Z drugiej strony ogromna propaganda środków antykoncepcyjnych, z propozycją, by je nawet refundować z budżetu państwa; aborcja na życzenie, brak karalności za jej przeprowadzanie; propagowanie homoseksualizmu…? Te propozycje już były!

Hitlerowski plan polityki depopulacyjnej w stosunku do ludności polskiej przewidywał także:

  • „redukcje świadczeń chorobowych z tytułu ubezpieczenia społecznego;
  • ograniczenie lecznictwa szpitalnego;
  • zawieszenie zasiłków rodzinnych i świadczeń z tytułu macierzyństwa;
  • obowiązujący na terenach włączonych do Rzeszy Niemieckiej zakaz zawierania małżeństw przez mężczyzn w wieku poniżej 28 lat i przez kobiety w wieku poniżej 24 lat;
  • całkowity zakaz zawierania małżeństw przez osoby wywiezione do Niemiec na roboty”[5].

Odnieśmy to do współczesności. O służbie zdrowia już mówiliśmy. Przypomnijmy tylko, że „od 2001 roku rząd Leszka Millera zlikwidował fundusz alimentacyjny, zasiłki porodowe, przedemerytalne, skrócił urlopy macierzyńskie, zmniejszył zasiłki rodzinne, ograniczył świadczenia przedemerytalne”[6]. A praca i małżeństwo? Zauważmy, iż najlepszym okresem na posiadanie pierwszego dziecka dla kobiety jest czas do 24 roku życia, szczególnie jeśli ktoś pragnie mieć więcej dzieci. Dziś oczywiście nie ma administracyjnego zakazu zawierania małżeństw, ale podobny efekt uzyskuje się metodami ekonomicznymi. Dzisiaj nie wywozi się pod przymusem na roboty do Niemiec (czy innej części zachodniej Europy), lecz kierowani brakiem perspektyw i środków miliony ludzi wyjeżdża „dobrowolnie”. Jak pokazuje doświadczenie, coraz mniej kobiet zawiera związek małżeński i posiada dziecko przed 24 rokiem życia. Wykreowany model społeczny zachęca młodych ludzi do odkładania związku małżeńskiego i posiadanie dziecka na późniejsze lata. O skutkach tego modelu wspomina Główny Urząd Statystyczny:

W 2002 r. współczynnik dzietności wynosił 1,25 i był najniższy od ponad 50 lat.”[7]

„Zapoczątkowane w latach 90. u biegłego wieku przemiany demograficzne spowodowały przede wszystkim przesunięcie najwyższej płodności kobiet z grupy wieku 20-24 lata do grupy 25-29 lat, a także znaczący wzrost płodności w grupie wieku 30-34 lata, który w głównej mierze jest realizacją „odłożonych” urodzeń. W konsekwencji nastąpiło podwyższenie (w szczególności w minionych 10 latach) mediany wieku kobiet rodzących dziecko, która w 2011 r. wyniosła 28,8 lat wobec 26,1 lat w 2000 r. (w 1990 r. niewiele mniej, bo 26 lat).

Zwiększył się także w tym okresie średni wiek urodzenia pierwszego dziecka z 23,7 do 26,9 lat, tj. o ponad 3 lata (w 1990 r. wynosił 23 lata).”[8].

Efekt współczesnej polityki depopulacyjnej wobec Polaków ilustrują następujące dane (wybór: J. Kossecki). Bardzo niski (by nie powiedzieć obrazowo cmentarny) poziom, jaki dziś mamy dorównuje skutecznością poziomowi z pierwszych lat okupacji! Dane prezentuje tabela 1.

Demografia Polski
Rok Wg urzędowej statystyki
dla GG
Urodzenia ‰ Zgony ‰ Przyrost
1938 24,9 13,8 + 11,1
1939 23,2 14,9 + 8,3
1940 20,0 15,7 +4,3
1941 17,6 18,2 – 0,6
1942 18,6 22,5 – 3,9
1943 18,0 23,0 – 5,0
PRL/III RP
1950 30,7 11,6 + 19,1
1955 29,1 9,6 + 19,5
1970 16,6 8,1 + 8,5
1983 19,7 9,6 + 10,1
1985 18,2 10,3 + 7,9
1989 14,8 10,0 + 4,8
1999 9,9 9,9 0,0
2000 9,8 9,5 + 0,3
2003 9,2 9,6 – 0,4

Tabela 1. Wybrane elementy demografii Polski w okresie Generalnego Gubernatorstwa (GG) oraz okresu powojennego.

W swej książce Totalna wojna informacyjna XX wieku a II RP, doc. Józef Kossecki przytacza materiały źródłowe i ukazuje aktualność niemieckiej polityki w dziedzinie walki demograficznej z Polakami. Oto obszerny cytat z tego dzieła:

„Niezależnie od fizycznej eksterminacji poszczególnych grup obywateli RP – przede wszystkim ludności żydowskiej, a także elity polskiej zwłaszcza na terenach wcielonych do Rzeszy, hitlerowcy starali się niszczyć polski potencjał biologiczny również metodami bardziej wyrafinowanymi – wchodzącymi częściowo w zakres totalnej wojny informacyjnej. Dowody na to znaleźć można w dokumentach sprawy SS-Brigadeführera Carla Clauberga. Jeden z tych dokumentów dotyczy Genralnego Planu Wschodniego Reichsführera SS, omawia politykę demograficzną nie tylko w stosunku do ludności polskiej, ale również rosyjskiej, ukraińskiej, a nawet narodów kaukaskich, opracowany został przez dr Erhardta Wetzela – radcę w Urzędzie dla Spraw Rasowo-Politycznych NSDAP. Pochodzi on z 1942 r., a więc z okresu gdy hitlerowcy odnosili sukcesy na froncie wschodnim i wydawało im się, że wygrają wojnę, a w związku z tym będą mieli dość czasu i możliwości, by w pełni zrealizować swe plany. W dokumencie tym czytamy m. in.[9]:

   Powinno być oczywiste, że polskiej kwestii nie można rozwiązać w ten sposób, że zlikwiduje się Polaków, podobnie jak Żydów. Tego rodzaju rozwiązanie kwestii polskiej obciążyłoby naród niemiecki na daleką przyszłość i odebrałoby nam wszędzie sympatię, zwłaszcza że inne sąsiednie narody musiałyby się liczyć z możliwością, iż w odpowiednim czasie potraktowane zostaną podobnie. Moim zdaniem, musi zostać znaleziony taki sposób rozwiązania kwestii polskiej, ażeby wyżej wskazane polityczne niebezpieczeństwa zostały sprowadzone do możliwie najmniejszych rozmiarów. (…)

   Celem niemieckiej polityki ludnościowej na rosyjskim terenie będzie musiało być sprowadzenie liczby urodzin do poziomu leżącego poniżej liczby niemieckiej. To samo zresztą powinno odnosić się także do szczególnie płodnej ludności kaukaskiego terenu, a później częściowo także do Ukrainy. Na razie leży w naszym interesie powiększenie liczby Ukraińców jako przeciwwagi w stosunku do Rosjan. Nie powinno to jednak doprowadzić do tego, ażeby Ukraińcy zajęli później miejsce Rosjan.

   Aby doprowadzić na wschodnich terenach do znośnego dla nas rozmnażania się ludności, jest nagląco konieczne zaniechanie na wschodzie tych wszystkich środków, które zastosowaliśmy w Rzeszy celem podwyższenia liczby urodzin. Na terenach tych musimy świadomie prowadzić negatywną politykę ludnościową. Poprzez środki propagandowe, a w szczególności przez prasę, radio, kino, ulotki, krótkie broszury, odczyty uświadamiające itp. należy stale wpajać w ludność myśl, jak szkodliwą rzeczą jest posiadanie wielu dzieci. Powinno się wskazywać koszty, jakie dzieci powodują, na to, co można by zdobyć dla siebie za te wydatki. Można wskazywać na wielkie niebezpieczeństwa dla zdrowia, które mogą grozić kobiecie przy porodzie itp. Obok tej propagandy powinna być prowadzona na wielką skalę propaganda środków zapobiegawczych. Przemysł produkujący tego rodzaju środki musi zostać specjalnie stworzony. Nie może być karalne zachwalanie i rozpowszechnianie środków zapobiegawczych ani też spędzanie płodu. Należy też w pełni popierać powstawanie zakładów dla spędzania płodu. Można wykształcić np. akuszerki lub felczerki w robieniu sztucznych poronień. Im bardziej fachowo będą przeprowadzane poronienia, tym większego zaufania nabierze do nich ludność. Rozumie się samo przez się, że i lekarz musi być upoważniony do robienia tych zabiegów, przy czym nie może tu wchodzić w rachubę uchybienie zawodowej lekarskiej godności. Należy również propagować dobrowolną sterylizację. Nie powinno się zwalczać śmiertelności niemowląt. Nie może mieć miejsca również uświadamianie matek w zakresie pielęgnacji niemowląt i chorób dziecięcych. Trzeba się starać o to, aby wykształcenie rosyjskich lekarzy w tych dziedzinach wiedzy było możliwie jak najmniejsze. Nie wolno popierać domów dziecka itp. instytucji. (…) W każdym razie całkowite biologiczne wyniszczenie Rosjan nie może tak długo leżeć w naszym interesie, jak długo nie jesteśmy sami w stanie zapełnić tego terenu naszymi ludźmi. W przeciwnym bowiem razie inne narody objęłyby ten obszar, co również nie leżałoby w naszym interesie. Naszym celem przy wprowadzaniu tych środków jest tylko, ażeby Rosjan o tyle osłabić, ażeby nie mogli nas przytłaczać masą swoich ludzi. (…) Nam Niemcom chodzi tylko o to, ażeby naród rosyjski osłabić do tego stopnia, aby nigdy nie był on w stanie zagrażać niemieckiemu przewodnictwu na europejskim terenie. Do tego celu przybliżają nas wyżej wskazane drogi. Należy pamiętać również o tym, że stłoczenie mas ludzkich w miastach fabrycznych jest niewątpliwie najodpowiedniejszym środkiem ograniczenia rozmnażania się ludności. Powyżej omawiana propaganda i uświadamianie da się bowiem w miastach o wiele łatwiej przeprowadzić niż na wsi, zwłaszcza gdy chodzi o rozległe przestrzenie wschodu. (…)[10].

Omawiany wyżej plan zalecał również, by na roboty przymusowe do Niemiec wywozić przede wszystkim mężczyzn żonatych i kobiety zamężne, gdyż w ten sposób rozbija się rodziny, co wpłynie na zmniejszenie przyrostu naturalnego. Zgodnie z powyższym planem Verordnung (Rozporządzenie) Generalnego Gubernatora Franka z dnia 9 marca 1943 r. wprowadziło pełną niekaralność aborcji dokonywanych przez Polki i przedstawicielki innych niższych narodów, zwiększono natomiast kary za aborcję dzieci niemieckich – aż do kary śmierci włącznie.

Polska w wyścigu na cmentarz

W 1942 r. na terenie Generalnego Gubernatorstwa stopa urodzeń wynosiła 18,6 promil, w 2003 r. w III RP wyniosła ona zaledwie 9,2 promil – czyli niecałą połowę tego co podczas wojny i okupacji. Stopa urodzeń w Polsce od 1989 roku nie zapewnia już zastępowalności pokoleń, zaś jej poziom w 2003 r. oznacza, że populacja odtwarza się zaledwie w 60 procentach.

Biorąc pod uwagę dane Głównego Urzędu Statystycznego w dziedzinie demografii z ostatnich lat, jak również prognozy do 2050 roku zobaczymy jasno, iż wprowadzanie i realizowanie polityki depopulacyjnej, które zaczęło się już na początku lat 80. doprowadza nas do wyniszczenia biologicznego, bez użycia czołgów i metod stosowanych w tradycyjnej wojnie energomaterialnej. Nawet, jeśli międzynarodowe organizacje, nie planują całkowitego wyniszczenia narodu Polskiego, to „limit”, jaki nam przyznają skazuje nas na lokalną trzeciorzędność.[11]


Andrzej Wronka, ur. w 1972 r. w Węgrowie na Podlasiu. Absolwent Instytutu Katechetycznego w Siedlcach. Od ponad 20 lat zajmujący się problematyką sekt, subkultur, psychomanipulacji. Autor publikacji dotyczących tych zagadnień. Publicysta i redaktor serii wydawniczych: „Biblioteka zagrożeń duchowych” oraz „Biblioteka myślącego człowieka”. Współorganizator społecznej inicjatywy, jaką jest Narodowa Akademia Informacyjna.

www.AndrzejWronka.com


[1] Por. J. Kossecki, Naukowe podstawy nacjokratyzmu, Warszawa 2015; R. Brzeski, Wojna informacyjna – wojna nowej generacji, Komorów 2014.

[2] M. Krasocki, Aktualne zagadnienia ludnościowe, „Praca i Opieka Społeczna” 2 (1947); cyt za: E. Rosset, Demografia polska w służbie postępu społecznego 1946-1971, Warszawa 1973, s.79. Zagadnieniu wyniszczenia polskiej inteligencji narodowej i katolickiej oraz niezmiernie ważny problem jej odbudowy na wysokim poziomie moralnym i naukowym warto poświęcić oddzielne artykuły. Społecznie zadanie to podejmują działania w ramach nieformalnej Narodowej Akademii Informacyjnej.

[3] Rzecz jasna problem wyniszczania polskich elit dotyczy także Związku Radzieckiego głównie za czasów Józefa Stalina i osób działających przy nim (np. N. Jeżow, Ł. Beria). Dokonywali oni ogromnych czystek (mordów) nad ludnością polską i ludnością innych narodów (mordowani byli także w ogromnej ilości Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini i inni). Dla Polaków szczególnej wagi nabiera tzw. Sprawa Katyńska. Jest ona jednak w ostatnich latach wielokrotnie nagłaśniana. O wiele gorzej wygląda np. sprawa mordów – na o wiele większą skalę – dokonanych na ludności polskiej przez szowinistów ukraińskich na Wołyniu. Por. tematyczne opracowania W. Poliszczuka.

4 Cyt. za W. Głębocki, K. Mórawski, Kultura walcząca 1939-1945. Z dziejów kultury polskiej w okresie wojny i okupacji, Warszawa 1985, s. 294.

5 Cyt. za E. Rosset, Demografia polska w służbie postępu społecznego 1946-1971, Warszawa 1973, s. 79.

[6] NSZZ „Solidarność” Region Małopolska Delegatura Olkusz, Co się stało z zasiłkami i projektem obywatelskim?, [w:] http://zwolnieni-zatrudnieni.w.interia.pl/html/punkt.htm [2.07.2015]; por. wystąpienie poseł Krystyny Grabickiej podczas 4 kadencji sejmu, 54 posiedzenie, dzień 2 z 29.07.2003 r., [w:] http://orka2.sejm.gov.pl/Debata4.nsf/main/45765493 [2.07.2015]

[7] www.stat.gov.pl

[8] Główny Urząd Statystyczny. Departament Badań Demograficznych i Rynku Pracy, Podstawowe informacje o rozwoju demograficznym Polski do 2012 roku, [w:] http://stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/L_podst_inf_o_rozwoju_dem_pl_do_2012.pdf [2.07.2012]

9 J. Kossecki, Totalna wojna informacyjna XX wieku a II RP, Kielce 1997,. s. 133.

10 „Zeszyty Oświęcimskie”, 2 (1958), s. 49-50; cyt. za J. Kossecki, Totalna wojna informacyjna a II RP, s. 133-134. Wyłożone tu metody osłabiania potencjału demograficznego przeciwnika znane były od dawna. Np. działalność słynnego T. Malthusa, który usilnie przestrzegał przed groźbą przeludnienia – była finansowana przez Kompanię Wschodnioindyjską, która stanowiła forpocztę brytyjskiego imperializmu. Koncepcja T. Malthusa była skutecznie eksportowana na kontynent europejski – przede wszystkim do Francji, która na przełomie XVIII i XIX wieku stanowiła główną konkurentkę Wielkiej Brytanii.

[11] Problem powojennej polityki demograficznej w Polsce i planów globalistycznych organizacji w tej dziedzinie będziemy sukcesywnie poruszali.

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz