Wejść w czas postu, pokuty i nawrócenia [ks. Stanisław]

Prymas Stefan Wyszyński:

„Postęp w Kościele oznacza nie nowość ale świętość”

Ewangelia czytana w Światowym Dniu Chorego, w niedzielę 11 lutego (Mk 1,40-45) ukazuje wiarę trędowatego, który przychodzi do Jezusa i na kolanach prosi o uzdrowienie, oczyszczenie i włączenie do społeczności ludzi zdrowych. Trąd jako rozkład ciała i więzi międzyludzkiej był wówczas rozumiany jako oznaka grzechu, czyli zerwania duchowej wspólnoty z Bogiem i z ludźmi. Odzyskania nie tylko zdrowia ale i tej wspólnoty trędowaty pragnie i dlatego idzie do Jezusa, a gdy doświadcza cudu, rozgłasza to, co zaszło, wbrew przykazaniu: Nikomu nic nie mów.

Są więc cuda, którym można i trzeba dać publiczne świadectwo, jak nawrócenie, ale i takie, które z wdzięcznością lepiej zachować dla siebie w myśl słów – mój sekret dla mnie. Władzą oczyszczania i uzdrawiania Jezus dzieli się ze swoimi uczniami; z tej władzy korzystają kapłani Kościoła świadomi, że są jedynie narzędziami Bożego działania przywracającego czystość nieczystym, świętość – grzesznikom.

W Środę Popielcową 14 lutego rozpoczynamy czterdziestodniowy czas Wielkiego Postu, w nawiązaniu do postu Mojżesza, Eliasza i Jezusa na pustyni. Motywem chrześcijańskiego postu i związanych z nim ofiar jest pokora, miłość Boga i pragnienie znalezienia cielesnego wyrazu postawy duchowej. Wyrzeczenie się materialnych doznań i zaspokojeń otwiera na działanie Boga, przygotowuje na świąteczne spotkanie z Nim. Po czasie Postu i Męki Pańskiej przychodzi czas zmartwychwstania.

Oczekiwania osobiste łączą się z nadzieją społeczną: w następstwie cierpienia, krzywdy i biedy może przyjść pocieszenie i ocalenie, ale warunkiem jest nawrócenie ku świętości. Powiedział o tym w kazaniu popielcowym w roku 1970 ks. prymas Stefan Wyszyński: „Żądając od Kościoła postępu pamiętajcie, że postęp w Kościele oznacza nie nowość ale świętość. To nie bezpłodna ustawiczna dyskusja, produkcja słów, gonienie za nowością, zmianą, podważanie wszystkiego co było i jest – ale osobista świętość. A świętość zaczynamy od samego siebie. Dajcie całemu narodowi przykład postępu we wzroście w osobistej świętości, w duchu i w prawdzie, to znaczy w pokorze Chrystusowej. (…) Chcecie być nauczycielami całego świata – zostańcie świętymi!”.

Tegoroczna Środa Popielcowa łączy się ze wspomnieniem świętego Walentego męczennika – patrona chorych na padaczkę, dotkniętych dolegliwościami nerwowymi i psychicznymi. Zarazem święty Walenty czczony jest jako orędownik zakochanych. Stąd wzięły się tzw. walentynki, obchodzone nie tylko w Stanach Zjednoczonych i w Anglii, ale również w Polsce.

Czcigodny kult ulega spłyceniu.

Podobnie ze świętego Mikołaja zrobiono już Dziadka Mroza, rozdającego prezenty na miesiąc przed Bożym Narodzeniem, czyli w czasie adwentu.

Ikonografia przedstawia św. Walentego – męczennika z III w. w stroju kapłana. W miejsce dobroci i miłości aż po męczeństwo, czyli śmierć za wiarę, wprowadza się niezobowiązującą i nieodpowiedzialną rozrywkę. Z drugiej strony z pobożnością na pokaz łączy się pokusa pychy, gdy ktoś bardziej pragnie podobać się sobie i ludziom niż Bogu.

Post jako czyn pobożny wynika z wiary, łączy się z jałmużną i modlitwą, z postawą pokuty i zadośćuczynienia za grzechy osobiste i odstępstwa zbiorowe, zwłaszcza gdy zło jest chwalone jako słuszny sposób życia, zaś dobro ganione jako rzekomy przejaw nietolerancji, fundamentalizmu i fanatyzmu.

Odwieczna walka karnawału z postem w symboliczny sposób łączy w jednym dniu tegoroczne walentynki z Popielcem. Posypanie głów popiołem jest publicznym wyznaniem swojej grzeszności i ułomności, a zarazem odwołaniem się do Bożego miłosierdzia, które ma moc wydobyć człowieka z nicości i prochu. Bóg pociesza zasmuconych, daje im koronę zamiast popiołu (zob. Iz 61,2n).

Wobec ponawianych usiłowań obrócenia Polski w popiół, trzeba przywrócić zamkniętą królewską koronę zwieńczoną krzyżem wizerunkom białego polskiego orła. Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy Chrystus Król Polski żyje i pragnie, abyśmy poddali się Jego władzy.

Obecność grzechu poza Kościołem i w Kościele jest wezwaniem do pokuty i nawrócenia. Trwa Boża cierpliwość zanim nastąpi sąd poprzedzony pokutą i darem miłosierdzia.

W kazaniu popielcowym z roku 1970, ks. Prymas powiedział: „Własnymi słowami można zagłuszyć głos samego Boga. Aby usłyszeć Boga, trzeba się skupić. A nie ma skupienia bez atmosfery milczenia. (…) Skupienie jest po to, aby móc rozważać i pojmować głębię tajemnic Bożych. Muszą się znaleźć ludzie na naszej ziemi, którzy będą wieść rozważania w sercu swoim.”

Rozważanie oznacza ważenie; waga pozwala rozróżniać znaczenia i wartości, sens i bezsens, odrzucać to co puste i nieważne, przyjmować darowane nam przez Boga dobro miłości, prawdy i życia.

Średnia ocen
0 z 0 głosów.
Udostępnij przez:

Dodaj komentarz