Plan Yinon

0
177
Tak zwana wojna z terrorem jest wynalazkiem wojującego syjonizmu. Nie wskazuję tu na żydowskość korzeni terroru w rozumieniu etnicznym bądź religijnym. Syjonizm jest bowiem po prostu ideologią, polityczną wizją świata, w której podstawowym atutem jest właśnie terror, czyli zastraszenie i przemoc.

Dziś trudno niektórym publicystom odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, czy 11 września 2001 roku przyniósł Ameryce wojnę z terrorem, czy odwrotnie. Jednak niezbitym faktem jest, iż już od połowy lat 70. wojskowy wywiad Izraela rozpoczął realizację strategicznego planu, mającego na celu całkowitą defragmentację takich państw, jak Jugosławia, Irak, Libia, Liban, Syria i Iran. Do realizacji tego celu niezbędny był potężny sojusznik.

W latach 1976-1978 Benjamin Netanyahu pracował dla, związanej z Rotshschildem, Bostońskiej Grupy Konsultingowej. 20 czerwca 1977 roku, premierem Izraela został (…) Menachem Begin. Od tej chwili rozpoczyna się okres dominacji partii Likud1, z ramienia której startował po władzę. Przez cały okres sprawowania tego urzędu był nieprzejednanym wrogiem Organizacji Wyzwolenia Palestyny. To w czasie jego kadencji rozpoczęła się izraelska inwazja na Liban, rzekomo w odwecie za (nieudany zresztą) zamach na izraelskiego ambasadora w Londynie, a w rzeczywistości realizująca syjonistyczne marzenia o Wielkim Izraelu, rozciągającym się od Nilu, aż do Eufratu. Lojalnie wspierali go w rządzeniu koledzy z Likudu – Ariel Sharon, minister obrony i Jitzhak Shamir, minister spraw zagranicznych. O tym ostatnim (…) dodać można, że w sierpniu 1962 roku kierował tak zwaną „operacją Damokles”, która polegała na zamordowaniu przez ludzi Mossadu niemieckiego inżyniera rakietowego, pracującego dla Egiptu.

Tymczasem Netanyahu, po powrocie do kraju, miał już skrystalizowaną wizję przyszłej polityki państwa. Powołał w Jerozolimie Instytut nazwany swoim imieniem. Natychmiast po jego otwarciu, w lipcu 1979 roku, odbyła się w nim, zainicjowana przez Begina, konferencja w sprawie międzynarodowego terroryzmu. W jej trakcie przedstawiono doktrynę, w myśl której USA w obronie ogólnie pojętego świata Zachodu, powinny angażować się w wojny z zagrażającymi mu państwami. Od tego czasu Netanyahu realizował konsekwentnie zamysł wpychania USA w wojny z wrogami Izraela, należącego w jego rozumieniu do owego zachodniego świata. A, skoro tymi wrogami są kraje arabskie, Ameryka powinna przewodzić koalicji, która będzie je zwalczała. Ta tęsknota Izraela do osadzenia się na trwałe w strefie Zachodu wyrażana zresztą była później wielokrotnie w chęci przystąpienia tego państwa do Unii Europejskiej. Od pewnego czasu Izrael chce wejścia do NATO. Netanyahu swojej wizji nie krył, mówił o niej otwarcie, zawarł jej tezy programowe w wydanych przez siebie książkach – „Terroryzm. Jak Zachód może wygrać” i „Zwalczając terroryzm”. W rozmowach oficjalnych z przedstawicielami polityki amerykańskiej nawoływał USA do zaistnienia na Środkowym Wschodzie w charakterze bufora chroniącego Izrael przed potencjalnymi wrogami.

W roku 1982, strateg partii Likud, były doradca Ariela Sharona i przedstawiciel Izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Oded Yinon przedstawił plan zdominowania Bliskiego Wschodu2. Israel Shahak reklamował go mówiąc, że przedstawia „dokładny, szczegółowy plan obecnej partii (Likud) dla Bliskiego Wschodu, oparty na podziale całego obszaru na małe państewka, a następnie ich unicestwienie”.

Plan ten zakładał, że „rozbicie Syrii i Iraku … jest głównym celem Izraela na froncie wschodnim (…) zniszczenie ich wojskowej siły, w jak najszybszym czasie, stanowi najważniejsze zadanie.”

Na tym właśnie zadaniu skoncentrowały się w pierwszej kolejności Stany Zjednoczone po wejściu na teren Iraku. Pamiętać należy, że północne irackie złoża ropy naftowej znajdują się głównie na terenach zajmowanych przez Kurdów. Największym udziałowcem tych złóż pozostaje rodzina Rotshschild. O niepodległość Kurdystanu walczy od lat izraelski agent Barzani. Tymczasem, z otoczonego Kirkuku ropa płynie, wbrew woli narodu irackiego, nieprzerwanym strumieniem wprost do Izraela. Jak można określić to innym słowem, aniżeli kradzież?

Media przedstawiają światu zakłamaną historię o „radykalnych islamistach”, którzy dopuścili się zbrodni określanej mianem 9/11. Jedyną możliwością wyjścia z tego błędnego koła jest uświadomienie opinii publicznej prawdy o przyczynach całej tej „wojny z terrorem”.

12 września 2001 USA TODAY na pierwszej stronie deklarowało otwarcie – „Akt wojny”! Larry Johnson, były zastępca dyrektora d.s. antyterroryzmu, już 28 września tego samego roku mówił w amerykańskim Departamencie Stanu, że „sprawcy byli zorganizowanymi fanatykami (w oryginale, zelotami3 – przyp. smk)”, a ich działań nie da się porównać z niczym w dotychczasowej historii. Miał absolutnie rację! Tyle, że Departament Stanu, bez przeprowadzenia właściwego dochodzenia i bez wnikliwej analizy tej tragedii, na skutek medialnego judzenia, podbudowywanego opiniami „ekspertów”, dał zielone światło do wojny. Wojny, która się nie kończy, wręcz przeciwnie, rozszerza na kolejne kraje, niczym szalejąca zaraza. Nawiasem mówiąc, takiego kryminalnego dochodzenia w sprawie „zamachów” z 11 września, nie było po dzień dzisiejszy.

Jeżeli media i rząd okłamują społeczeństwo w sprawie 9/11, oznacza to, że są kontrolowane przez tych samych ludzi, którzy za tymi atakami stoją. Na to wskazują podstawy logiki!

Zarządcy mediów, jak na przykład Rupert Murdoch posiadający 160 tytułów gazet, wpychając opinii publicznej do głów z góry przyjętą, nie zbadaną i kłamliwą tezę, zwyczajnie współdziałali z terrorystami stojącymi za zburzeniem World Trade Center. Podobnie rzecz ma się z bankierami, którzy wspierają tych zarządców, jak klan Rothschildów, posiadający monopol na złoża ropy w irackim Kurdystanie, czy do spółki z Murdochem i Dick’iem Cheney’em (firma Genie Energy) na okupowanych terenach Wzgórz Golan. Szefem izraelskiego oddziału spółki jest, nie kryjący swoich poglądów, Effi Eitam, który walcząc o wyrugowanie Arabów z tego regionu wołał „będziemy musieli ich wszystkich zabić”. Wzgórza Golan leżą na styku Syrii, Izraela i Libanu. Już w roku 1981 izraelski parlament przyjął uchwałę o objęciu tych terenów izraelskim Dawidastanem prawnym i administracyjnym, jakkolwiek Rada Bezpieczeństwa ONZ tej decyzji nie uznała, utrzymując tam zresztą już od roku 1974 pas neutralny, teoretycznie kontrolowany przez siły pokojowe.

Defragmentacja Syrii służyć ma więc, poza wszystkim innym, oficjalnej już izraelskiej aneksji Wzgórz Golan i utrwaleniu zaborczych interesów partnerów biznesowych. Jak zwykle w izraelskim postrzeganiu interesów swojego państwa, w sprawie tej nie ma różnic między samymi żydami. Syjoniści przekonani są o wadze tego terenu dla zapewnienia bezpieczeństwa Izraela, a z kolei żydzi ortodoksyjni uważają ten obszar za część Kanaanu, który jest świętszy niż pozostałe terytoria położone po wschodniej stronie rzeki Jordan.

Teraz przyszedł czas na Iran.

Sławomir M. Kozak

 

(fragment książki „Łzy Anioła”, która ukaże się w pierwszym półroczu roku 2020 nakładem „Oficyny Aurora”). www.oficyna-aurora.pl

1 Likud – Jedność.

2 „Strategia dla Izraela na lata 80..”, Oded Yinon.

3 Zealots – ang. zeloci. Zeloci (gr. ζηλωται, zelotai; hebr. קנאים, kannaim – gorliwi) – ugrupowanie polityczno-religijne w rzymskiej Palestynie. Stawiali sobie za cel walkę z Rzymianami oraz Żydami, którzy kolaborowali z okupantem. Stronnictwo uformowało się w północnej Galilei. Na jego czele stał Ezechiasz i jego synowie. Byli zdania, że poddanie się niewoli oznacza zaparcie się Boga – jedynego Pana. Wierzyli również, że przez walkę przyspieszą przyjście Mesjasza. (Wikipedia).

za: dakowski.pl

Fot. thedailybeast.com