Lewicowa lustracja

0
46

Stanisław Lewicki

Krytyka Polityczna, lewicowe pismo założone przez Sławomira Sierakowskiego bierze się za prześwietlanie życiorysów i powiązań oraz grzebanie w genealogiach działaczy prawicy. Być może zachęciła ich do tego seria książek o „resortowych dzieciach” autorstwa zespołu: Dorota Kania, Jerzy Targalski i Maciej Marosz. Na początek, niejaki Przemysław Witkowski zabrał się za Grzegorza Brauna i od razu odnajduje tam straszne, z lewicowego punktu widzenia, przypadłości i to już od XVII wieku, czyli silne związki z polskością i katolicyzmem.

Tak punktuje ten bagaż pokoleniowy, z jakim ma się zmagać Grzegorz Braun: „Virtuti Militari, Polonia Restituta (bodaj sześć razy), Promethidion, siatkówka z Wojtyłą, śmierć z Trauguttem na Cytadeli, Na nieludzkiej ziemi, AK i „Sokół”, herby, koligacje, przewodzenie partiom w okupacyjnym podziemiu, szefowanie telewizji”. Wśród tych przodków szczególnie poddaje Witkowski krytyce Jerzego Brauna, przedwojennego działacza politycznego i pisarza, który w czasie okupacji był przewodniczącym podziemnego parlamentu — Rady Jedności Narodowej i ostatnim Delegatem Rządu RP na Kraj. Witkowski przypina mu łatkę antysemity, co ma też kompromitować wszystkich, którzy z Jerzym Braunem współpracowali. A zalicza do tej grupy m.in takie osoby: Zofia Kossak-Szczucka, Feliks Koneczny, Jerzy Giedroyc, Cat-Mackiewicz, Stefan Kisielewski, Jerzy Turowicz, Pola Gojawiczyńska, Stefan Jaracz, Juliusz Osterwa, Jan Zachwatowicz, Karol Wojtyła.

Lewicowa pryncypialność nie pozwala odpuścić nikomu, nawet papieżowi. Kogóż tam zatem pan Witkowski zaliczyć może do sprawiedliwych? Tak myślę, że już chyba tylko generał Różański i minister Berman spełnili by jego twarde wymogi względem nietolerancji antysemityzmu, bo już Luna Brystigerowa to pewnie nie miałaby szans, jako że u schyłku życia zaczęła kolaborować z siostrami z Lasek.

Ale Grzegorz Braun nie jest obciążony tylko genetycznie, ale także środowiskowo. Nie dość, że urodził się w Toruniu, co Witkowski zaznacza, ale dorastał we Wrocławiu. A tam byli: „nacjopoganie, naziści, faszyści, nacjonaliści, postpaxowska endekokomuna, monarchiści i korwinoidy”. Trzy ostatnie kierunki miały mieć szczególnie zły wpływ na Grzegorza Brauna. Nietrudno zatem zdiagnozować, że wobec tak wielorakich obciążeń nic dobrego nie mogło wyrosnąć z Grzegorza i dla postępowego świata jest on stracony. Witkowski podkreśla także prorosyjskie uwikłania Brauna co jest przecież, z uwagi na jego kontrrewolucyjność, niejako zrozumiałe. Niezaprzeczalnym dowodem na to, ma być zdjęcie z rosyjskim dziennikarzem Leonidem Swiridowem w Moskwie. Co gorsza, Braun występuje na tym zdjęciu w czapce uszance, co, rzecz oczywista, całkowicie już go pewnie pogrąża.

Z pewnym niesmakiem przyjąłem te książki o „resortowych dzieciach”, gdyż grzebanie w życiorysach przodków, a nade wszystko domyślne obciążanie dzieci za złe zachowania rodziców, nie jest podejściem chrześcijańskim. Z drugiej strony uznaję, że w demokracji obywatele mają prawo posiadać wiedzę o tym skąd wywodzi się elita. Wszelako jednak to co, niejako w odpowiedzi, zaprezentowała lewicowa Krytyka Polityczna prześwietlając Brauna, budzi moje mocno ambiwalentne odczucia. Nie wiem, śmiać się, czy płakać.

Za: konserwatyzm.pl

Fot. Jeden z numerów Krytyki Politycznej