Biedronka sprzedawała ziemniaki z Niemiec jako Polskie. Rolnicy: to celowe działanie

0
81
W sklepach Biedronka sprzedawano niemieckie ziemniaki jako polskie – po promocyjnej cenie. Sieć sklepów tłumaczy się „ludzkim błędem”, w co nie wierzą rolnicy, których zdaniem było to działanie celowe i w związku z tym szykują pozew.

W sklepach sieci Biedronka niemieckie ziemniaki były sprzedawane jako polskie. Według oznakowania głównego, widocznego dla klientów, jako kraj pochodzenia wskazano Polskę. Co więcej, w gazetce promocyjnej zapowiadano, że polskie ziemniaki będą prawie o 50 proc. tańsze. Jednak na oznaczeniach z pudeł do transportu wyraźnie napisano, że ziemniaki pochodzą z Niemiec. Sprawę opisała red. Natalia Żyto z Radia Zet.

Sytuacja ta zwróciła uwagę polskich rolników, których zdaniem przez takie praktyki ponoszą straty. Jak tłumaczą, tego rodzaju promocje wpływają na ceny w całym kraju. Ponadto, oszukiwani są konsumenci, a jak wskazują badania, co trzeci polski konsument wybierając produkty kieruje się krajem pochodzenia.

Zaznaczmy, że według danych Biedronki, tylko w okresie od 9 do 14 września w blisko 3 tys. sklepów sprzedano prawie 2 mln kg ziemniaków, a od początku roku do sierpnia – 83 mln kg.

Po tym, jak sprawę nagłośniono, kierownictwo sklepu nakazało poprawienie oznaczeń przy sprzedawanych ziemniakach.

Sieć Biedronka odniosła się sprawy, przepraszając i tłumacząc, że „doszło do błędu ludzkiego”. Dodajmy, że firma ta zwykle tłumaczy się w ten sposób w analogicznych przypadkach. W rozmowie z Radiem Zet Marek Walencik, dyrektor kategorii owoców i warzyw w sieci Biedronka zapowiedział, wzmocnienie procedur sprawdzania kraju pochodzenia przy odbieraniu dostaw.

– Jednocześnie podkreślamy, że zgodnie ze strategią naszej firmy co do zasady preferujemy rodzimych dostawców i polskie produkty. W efekcie aż 92 proc. produktów dostępnych w sklepach naszej sieci w ubiegłym roku pochodziło od polskich dostawców – dodał Walencik.

Przypomnijmy, że nie jest to pierwsza tego rodzaju sytuacja. Przykładowo, w tym roku jako produkt polski oznaczono w Biedronce ziemniaki z Holandii, czosnek z Portugalii i gruszki z Belgii. Te ostatnie miały nawet etykietę „Jedz co polskie”. Błędną informację odnośnie pochodzenia towaru zawierały wywieszki z ceną na stoiskach. O prawdziwym kraju pochodzenia można było się dowiedzieć z etykiet na samym towarze. Rolnicy skupieni w AGROunii rozpoczęli zamieszczanie w mediach społecznościowych zdjęć produktów z Biedronki mających oznaczenia kraju pochodzenia wprowadzające klienta w błąd.

Zobacz także: Supermarkety sprzedają zagraniczne ziemniaki jako polskie. Rząd blokuje zmianę przepisów

W ubiegłym roku Inspekcja Handlowa skontrolowała 2500 partii produktów, w 30 proc. z nich stwierdzono nieprawidłowości w oznakowaniu.

Rolnicy z AGROunii uważają, że Biedronka i inne sieci sklepów z premedytacją wprowadzają w błąd konsumentów.

„Biedronka wypowiedziała wojnę polskim rolnikom uprawiającym ziemniaki – zrobiła kilkudniową promocję, podczas której zamiast sprzedawać ziemniaki polskie, sprzedawała ziemniaki z Niemiec i z Francji” – piszą rolnicy.

Oburzenie wyraziła też inna organizacja rolnicza, Unia Warzywno-Ziemniaczana, według której „Biedronka kolejny raz świadomie i celowo dobija w dół cenę polskich ziemniaków robiąc promocję i sprzedając jako polskie, ziemniaki z importu”. Ich zdaniem nie jest to żadna „wpadka” sieci, tylko celowe działanie.

„Traci rolnik. Oszukiwany jest konsument, który dostaje błędna informacje i kiepskie jakościowo warzywo. Market robi ogólnopolską reklamę i przy swoim wolumenie sprzedaży, tygodniową akcja wpływa na ceny hurtowe warzywa w całym kraju. Tygodniowa akcja ściągania ziemniaków zza granicy, sprzedawania jako polskie i cena u producenta <<uduszona>>. Po co?? Żeby później kupować ziemniaki od polskich rolników taniej. Przecież czemu mieliby dobrze zarobić, zainwestować, budować swój kraj?” – czytamy we wpisie Unii na portalu społecznościowym.

Michał Kołodziejczak z Agrounii przygotowuje pozew przeciwko Jeronimo Martins/Biedronce w tej sprawie. Zorganizowano zbiórkę na poczet pokrycia kosztów pozwu, wynoszących 8 tys. zł.

Za: Kresy.pl