kard. Stefan Wyszyński (XXIX): Zmaganie o miłość i sprawiedliwość społeczną

„Przyrzekamy usilnie pracować nad tym, aby w Ojczyźnie naszej wszystkie dzieci Narodu żyły w miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju, aby wśród nas nie było nienawiści, przemocy i wyzysku”. To przyrzeczenie Polaków podjęte przed Matką Bożą w Jasnogórskich Ślubach Narodu przypomina nam, że prawdziwa wolność ma nie tylko wymiar polityczny, ale także społeczny i moralny.

Los ludzi pracujących zawsze był bliski prymasowi Wyszyńskiemu. W latach dwudziestych ubiegłego wieku, podczas studiów doktoranckich na Wydziale Prawa i Nauk Ekonomicznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, dodatkowo uczęszczał na wykłady w sekcji ekonomiczno-społecznej. To była jego pasja. Po skończeniu studiów i rocznej naukowej podróży zagranicznej, wrócił do Włocławka. Prowadził tam wykłady z katolickiej nauki społecznej w Wyższym Seminarium Duchownym i pracował wśród robotników. Działał w Chrześcijańskich Związkach Zawodowych. Był też prezesem Chrześcijańskiego Uniwersytetu Robotniczego.

Przyszły Prymas Polski zetknął się wtedy bezpośrednio z palącymi problemami społecznymi, widział upokarzające warunki pracy, niskie zarobki, niepewność jutra, bezrobocie. Był to czas światowego kryzysu gospodarczego. Ksiądz Wyszyński podjął współpracę ze społecznymi organizacjami robotników. Towarzyszył im nie tylko posługą duszpasterską. Korzystając z nauki społecznej Kościoła, wskazywał na możliwość odrodzenia, którego jednym z istotnych elementów było przywracanie godności pracy ludzkiej. Przypominał, że praca nie jest karą za grzech, ale współpracą z samym Bogiem. Jest swoistym przywilejem, zaproszeniem skierowanym do człowieka przez Boga – do udziału w Jego twórczym działaniu. Z drugiej zaś strony – brak pracy niszczy, degeneruje człowieka, to najcięższa kara. Dostrzegając wynaturzenia kapitalizmu, ksiądz Wyszyński ostrzegał równocześnie przed złudzeniami, które niosły obietnice komunizmu..

Zrozumienie dla problemów robotników pochodzące zarówno z posiadanej wiedzy, jak i doświadczenia współpracy z licznymi środowiskami pracowniczymi – miały wpływ na posługę księdza Wyszyńskiego. Było to szczególnie znaczące, gdy został arcybiskupem Gniezna i Warszawy. Rozmawiając z władzami państwowymi, upominał się o prawa ludzi pracy, o wolne niedziele. Domagał się zatwierdzenia niezależnych związków zawodowych, zarówno robotniczych, jak i rolniczej „Solidarności”. Przyjmował delegacje robotników, doradzał im. Prosił o rozwagę i poczucie odpowiedzialności. Ostrzegał przed złudzeniami, że dla poprawy bytu i sytuacji społecznej wystarczą jedynie zmiany ustrojowe. Potrzebne są głębsze zmiany – potrzeba odrodzenia sumień. „Zmieniają się rządy, zmieniają się ustroje. Zmieniają się ludzie i hasła, nie ustaje zło – pisał ksiądz Wyszyński po zakończeniu II wojny światowej. – Nazwy są bez znaczenia. Czy to będzie monarchia, czy rzeczpospolita, czy demokracja, ustój kapitalistyczny, czy chrześcijański – jeśli będą rządzone przez starych ludzi bez sumienia, bez zasad moralnych – będzie to nadużywanie szyldów nazw, którymi osłaniać się będzie swoją nędzę. Ludzie łatwo poznają się na farbowanych lisach. Nie mamy przekonania nawet do państwa z nazwy katolickiego, jeśli obywatele jego nie myślą, nie czują i nie czynią po katolicku (…). Nazwa nie zwalnia od uczciwości i moralności. Ani też nie jest patentem na cnotę. W każdym ustroju nie brak łotrów, którzy z ideałów, haseł i nazw czynią sobie przedmiot handlu i łatwego zysku”. Powrócił do tych wniosków w latach osiemdziesiątych, gdy dojrzewały zmiany społeczno-ustrojowe:

„Nie idzie w tej chwili w Ojczyźnie naszej tylko o zmianę instytucji społecznej, nie idzie tylko o wymianę ludzi, ale idzie przede wszystkim o odnowienie się człowieka. Idzie o to, aby człowiek był nowy, aby nastało «nowych ludzi plemię »… Bo jeżeli człowieka się nie odmieni, to najbardziej zasobny ustrój, najbardziej bogate państwo nie ostoi się, będzie rozkradane i zginie. Cóż bowiem z tego – powiem trywialnie – że krążąca butelka spirytusu przejdzie z rąk jednych pijaków do rąk innych pijaków! Powiem jeszcze drastyczniej – [cóż z tego], że klucz od kasy państwowej przejdzie z rąk jednych złodziei w ręce drugich złodziei? Przecież chyba nie o to idzie, żeby wszyscy złodzieje mieli dostęp do kasy i wszyscy pijacy do wódki, tylko żeby sumienie wszystkich obudziło się, żebyśmy zrozumieli naszą odpowiedzialność za Naród, który Bóg wskrzesza”.

Dziękujemy dzisiaj Bogu za te prorocze słowa. Zmienił się ustrój, zmienili się ludzie sprawujący władzę. Nie zmienił się los zwykłego człowieka. Dopiero teraz zaczyna się budzić sumienie narodu.

Zwierciadło Sprawiedliwości – zawierzamy Ci zmagania o dobre zmiany w naszej Ojczyźnie: w miejscach pracy, ośrodkach władzy. Daj światło rządzącym, uproś jedność i zgodę, opartą na prawdzie i odpowiedzialności za losy Ojczyzny. Chcemy powtórzyć przed Tobą słowa Milenijnego Aktu Oddania:

Bogurodzico Dziewico, Matko Kościoła, Królowo Polski i Pani nasza Jasnogórska (…). Oddajemy dziś ufnym sercem w Twą wieczystą, macierzyńską niewolę miłości wszystkie dzieci Boże ochrzczonego Narodu i wszystko, co Polskę stanowi, za wolność Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej. (…) Przyjmij naszą ufność, umocnij ją w sercach naszych i złóż przed Obliczem Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Amen.

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz