Lipiński: Multi-kulti czy polityka pronatalistyczna (cz. 3)

0
822

Polacy należą do dziesięciu najszybciej wymierających narodów świata. Potwierdzają to prognozy demograficzne zarówno sporządzone w Polsce jak i przez instytucje międzynarodowe m. in. przez agendy ONZ.

Rząd, który poczuwa się do więzi z narodem problem ten uczyniłby przedmiotem najwyższej troski. Ale nie premier Mateusz Morawiecki i jego gabinet. Lukę demograficzną, a w związku z tym brak rąk do pracy chcą zapełnić imigracją zarówno z Ukrainy, jak i z innych obcych nam kulturowo narodów, w tym muzułmanów. To zresztą już się dzieje. Polityka pronatalistyczna została więc zastąpiona wprowadzeniem Polski na drogę multi-kulti, której bankructwo na Zachodzie jest widoczne gołym okiem. Czy brak rąk do pracy stanowi rzeczywisty powód ściągania imigrantów, to sprawa, którą omówiłem  w poprzednich odcinkach.

 

Lipiński: Multi-kulti czy polityka pronatalistyczna (cz. 3) ii rp 2

7,5 mln w ciągu 17 lat

W ciągu 20-lecia międzywojennego (a właściwie w latach 1921 – 1938) nastąpił imponujący przyrost ludności naszego państwa. Pierwszy spis ludności został przeprowadzony w 1921 r., który wykazał 27,2 mln mieszkańców, co dawało Polsce 6. miejsce w Europie. Mieliśmy jeden z najwyższych w Europie wskaźników przyrostu naturalnego. Rekordowe wskaźniki przyrostu naturalnego odnotowaliśmy w roku 1923 – 18,5 promila, 1924 – 16,8 prom. i 1928 – 15,6 prom. W liczbach bezwzględnych w latach 1923 – 1925 oraz w 1930 r. mieliśmy ponad 1 milion urodzeń żywych. Ponad 900 tysięcy zanotowano w latach 1922, 1926 – 1929 i 1931, natomiast w latach 1923, 1925 i 1930 ponad pół miliona, w pozostałych latach przeważnie ponad 400 tysięcy. Był to tzw. przyrost kompensacyjny, czyli gwałtowny wzrost liczby urodzeń, następujący po okresie bardzo niskiego (wręcz ujemnego) przyrostu naturalnego. W naszym przypadku chodziło o ustanie skutków I wojny światowej ograniczających dotychczas liczbę urodzeń: duża śmiertelność, głód, trudne warunki życia itd. Na skalę przyrostu naturalnego bez wątpienia miał też optymizm wynikający z odzyskania niepodległości.

Począwszy od 1931 r., następuje spadek przyrostu naturalnego, głównie z powodu następstw Wielkiego Kryzysu Gospodarczego (1929–33): bezrobocia, drożyzny, pauperyzacji itp. Toteż wskaźnik przyrostu naturalnego malał od 14,7 prom. w 1931 r. do 10,6 w 1938 r.

 

Lipiński: Multi-kulti czy polityka pronatalistyczna (cz. 3) okupacja

Zniszczyć i zdegradować Polaków

Niemcy w czasie okupacji stosowali dwie metody wobec Polaków. Pierwsza to mordowanie przede wszystkim warstw wyższych – inteligencji, uczonych, przywódców i działaczy politycznych. Zsyłanie do obozów koncentracyjnych stanowiło również coś w rodzaju odroczonej kary śmierci. Od pierwszego dnia wojny do wyparcia Niemców z Polski w latach 1944 – 45 okupanci eksterminowali nasz naród. Obok eksterminacji bezpośredniej Niemcy opracowali też sposoby degradacji Polaków, których niewymordowana część miała stanowić darmową czy półdarmową siłę roboczą pracującą dla Rzeszy. Świadczy o tym memoriał datowany 24 listopada 1939 r. (a więc z pewnością opracowany przed agresją na Polskę lub tuż po niej) zatytułowany „Sprawa  traktowania ludności byłych polskich obszarów z punktu widzenia rasowo-politycznego” autorstwa doktora Erharda Wetzela i Günthera Hechta, „naukowców” zatrudnionych w NSDAP.

Czytamy w nim m. in.: „Opieka lekarska z naszej strony musi ograniczyć się wyłącznie do zapobiegania przenoszeniu chorób zakaźnych na teren Rzeszy”. Następnie: „Wszystkie środki, które służą ograniczaniu rozrodczości powinny być tolerowane, albo popierane. Spędzanie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. (…) Środki służące do spędzania płodu i środki zapobiegające mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji. Homoseksualizm należy uznać za niekaralny. Przeciwko instytucjom i osobom, które trudnią się zawodowo spędzaniem płodu, nie powinny być wszczynane policyjne dochodzenia. Rasowo-higienicznych zarządzeń w żadnym razie nie należy popierać”.

Aby maksymalnie ograniczyć dzietność polskich rodzin prawodawstwo III Rzeszy przewidywało ponadto: redukcję świadczeń chorobowych z tytułu ubezpieczenia społecznego; ograniczenie lecznictwa szpitalnego; zawieszanie zasiłków rodzinnych i świadczeń z tytułu macierzyństwa; na terenach włączonych do Rzeszy – dla Polaków zakaz zawierania małżeństw przez mężczyzn poniżej 28 roku życia i kobiet poniżej 24 lat.

Omawiany dokument został wydrukowany w nrze 2 „Zeszytów Oświęcimskich” z 1958 r. Rzecz w tym, że właśnie tego numeru nie można znaleźć. Są poprzednie oraz następne w roczniku, ale tego właśnie „brakuje”.

Po agresji Niemiec na Związek Sowiecki plany wobec Polaków zostały poszerzone o zamierzenia w stosunku do wszystkich Słowian, znajdujących się pod okupacją niemiecką. Świadczy o tym pismo dra Herbarta Wetzela, radcy w Urzędzie ds. Rasowo-Politycznych NSDAP. Nie radzi on „rozwiązania kwestii polskiej” poprzez totalną eksterminację naszego narodu. Pisze on: „Tego rodzaju rozwiązanie kwestii polskiej obciążyłoby naród niemiecki na daleką przyszłość i odebrałoby nam wszędzie sympatię, zwłaszcza, że inne sąsiednie narody musiałyby się liczyć z możliwością, iż w odpowiednim czasie potraktowane zostaną podobnie. Moim zdaniem, musi zostać znaleziony taki sposób rozwiązania kwestii polskiej, ażeby wyżej wskazane polityczne niebezpieczeństwa zostały sprowadzone do możliwie najmniejszych rozmiarów”.

Wetzel postulował wobec Rosjan i Ukraińców stosowanie metod zmniejszających i osłabiających populację i sprowadzenie liczby urodzin do poziomu poniżej liczby niemieckiej. Niemcy chcieli utrzymywać w lepszej kondycji społeczeństwo ukraińskie, które miało być przeciwwagą dla Rosjan. Ale Wetzel zalecał tu ostrożność, aby Ukraińcy nie zajęli miejsca Rosjan. Chodziło mu o „znośny” poziom rozmnażania. W tym celu należało zaniechać na terenach wschodnich wszelkich zachęt do zwiększenia liczby narodzin. Przeciwnie – miano wskazywać na koszty, jakie powoduje posiadanie dzieci. Propagowanie idei „ile więcej mogę mieć dla siebie, nie mając dzieci”. Miano przestrzegać kobiety przed zajściem w ciążę, strasząc groźnymi dla zdrowia porodami. Autor proponował też utworzenie przemysłu produkującego środki zapobiegające ciąży. Ich propagowanie i rozpowszechnianie, podobnie jak środków służących spędzaniu płodu miało być niekaralne. Zalecano również uruchomienie zakładów dla spędzania płodu. Aby wzbudzić zaufanie ewentualnych pacjentek, miały w nich pracować specjalnie przeszkolone w przeprowadzaniu sztucznych poronień akuszerki i felczerki. „Rozumie się samo przez się, że i lekarz musi być upoważniony do robienia tych zabiegów, przy czym nie może tu wchodzić w rachubę uchybienie zawodowej lekarskiej godności” – czytamy w opracowaniu. Znajdziemy w dokumencie też zalecenie propagowania dobrowolnej sterylizacji, niezapobiegania śmiertelności niemowląt oraz wskazanie, by nie uczyć matek pielęgnacji niemowląt.

Przytoczone dokumenty są wstrząsające. Nie z powodu niemieckich planów, nie z powodu wyjątkowo perfidnych zamiarów i metod ich wcielania. To wszystko znamy, tak jak znamy Niemców. Wstrząsa fakt, że zawarte w  nich pomysły, plany, zamierzenia były od 1956 r., a potem po 1989 r. realizowane. Metodami, politycznymi, ekonomicznymi,  administracyjnymi, propagandowymi, dezorganizacją publicznej służby zdrowia. Dziś za to płacimy wymieraniem Narodu Polskiego przy kompletnej obojętności władz, szermujących hasłami patriotycznymi.

 

Lipiński: Multi-kulti czy polityka pronatalistyczna (cz. 3) prl plakat

Powojenny boom urodzeniowy

Po zakończeniu II Wojny Światowej w zasadzie powtórzyła się sytuacja z początku lat 20. Począwszy od roku 1946 (wtedy liczbę ludności wynosiła 23,64 mln) przyrost naturalny zwiększał się dynamicznie od 380, tys. by w latach 1953 – 1958 osiągnąć liczby przekraczające pół miliona. Rekord został osiągnięty w 1955 roku, gdy różnica między urodzeniami żywymi i zgonami wyniosła 532,2 tys., co obrazował współczynnik przyrostu naturalnego wynoszący 19,5 prom. Rekord ten nie został do dziś powtórzony. W tym okresie wskaźnik ten wahał się od 19,5 prom. do 17,9 prom. Od roku 1959 przyrost naturalny powoli lecz systematycznie obniża się, co stanowiło rezultat wprowadzonej w 1956 r. ustawy zezwalającej na aborcję bez ograniczeń. Wskaźnik przyrostu naturalnego z 17,9 prom. w roku 1958 spada do 8,5 prom. w roku 1971, czyli dwukrotnie. Niemniej wskaźnik dzietności (rejestrowany od 1960 r.) kształtuje się powyżej 2,3 aż do roku 1967, co zapewnia prostą zastępowalność pokoleń, a powyżej przyrost netto. Z taką właśnie sytuacją mieliśmy do czynienia jeszcze w latach 1960 – 1965, (nie mówiąc o latach wcześniejszych), gdy wskaźnik dzietności wynosił odpowiednio: 2,98 – 2,83 – 2,72 – 2,70 – 2,57 – 2,52. W roku 1966 spadł do 2,33 i dalej obniżał się, by wrócić do prostej zastępowalności pokoleń tylko w okresie 1982 – 1 985, gdy wskaźniki dzietności nieco przekraczały 2,3. Później już było tylko gorzej, by dotrzeć do sytuacji tragicznej z punktu widzenia przyszłości narodu. Od tzw. transformacji następuje gwałtowny spadek przyrostu naturalnego i wszystkich jego wskaźników. Ale do okresu PRL przyjdzie nam jeszcze wrócić.

CDN

Zbigniew Lipiński

8 listopada 2018 r.