Prof. M. Piotrowski m.in. o kulisach dymisji ministra Szyszki i podejmowaniu kluczowych decyzji poza Polską

0
1024
[bsa_pro_ad_space id=5]

Jak się dowiaduję, premier Morawiecki, wręczając dymisję polskiemu ministrowi środowiska – prof. Janowi Szyszko, powiedział, że czyni tak, gdyż domagał się tego prezydent Francji Emmanuel Macron. Panie premierze, co ma do mnie prezydent Francji?” – pytał zdumiony minister. Odpowiedzi nie uzyskał, ale stanowisko stracił – powiedział w programie „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam prof. Mirosław Piotrowski.

[bsa_pro_ad_space id=8]

Poseł do Parlamentu Europejskiego zaznaczył również, że wiele kluczowych decyzji dotyczących naszego kraju zapada poza Polską.

Decyzje dotyczące losów naszego kraju – niestety – zapadają poza granicami naszego kraju – zaznaczył prof. Mirosław Piotrowski.

Z formalnego punktu widzenia odpowiedź na pytanie: „Kto rządzi Polską” jest oczywista – Polska rządzi premier Mateusz Morawiecki i prezydent Andrzej Duda. Wiemy także, że najważniejsze decyzje dla naszego kraju podejmowane są przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie, gdzie mieści się siedziba partii rządzącej Prawo i Sprawiedliwość. Podobno o wszystkim decyduje jej prezes Jarosław Kaczyński. Podobno – czy jednak na pewno? Niestety, z przykrością coraz częściej dowiadujemy się, że ważne decyzje dotyczące losów naszej ojczyzny zapadają poza jej granicami. Niezwłocznie też są one nad Wisłą implementowane – powiedział gość TV Trwam.

Niewiele osób w Polsce wie o faktycznych przyczynach wymiany premier Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego oraz personalnej rekonstrukcji rządu dobrej zmiany. Czas więc ujawnić niektóre fakty – wskazał.

Jak się dowiaduję, premier Morawiecki, wręczając dymisję polskiemu ministrowi środowiska – prof. Janowi Szyszko, powiedział, że czyni tak, gdyż domagał się tego prezydent Francji Emmanuel Macron. „Panie premierze, co ma do mnie prezydent Francji?” – pytał zdumiony minister. Odpowiedzi nie uzyskał, ale stanowisko stracił. Wcześniej polski minister środowiska skutecznie zabiegał o polskie interesy na szczycie klimatycznym w Paryżu. Miał też przewodzić obecnie trwającemu szczytowi klimatycznemu COP24 w Katowicach. Nie przewodzi. Decyzja zapadła poza Polską. Notabene – nie tylko ta – zaznaczył poseł do Parlamentu Europejskiego.

Przypomnijmy, jak rząd Polski pod przewodnictwem wspomnianego premiera wycofywać się zaczął z przyjętych zmian legislacyjnych – mówił polityk.

Decyzje zapadały gdzie indziej. Uchwaloną ustawę o Instytucie Pamięci Narodowej – na mocy której ścigać i karać miano osoby i instytucje kłamliwie oskarżające Polskę o udział w Holokauście – znowelizowano, czyli wycofano. W prasie, nie tylko polskiej, mogliśmy przeczytać, że zmiany te uzgodniło dwóch polskich europosłów z przedstawicielami obcego wywiadu. Po tym fakcie pełnomocnik premiera Izraela, Yaakov Nagel, powiedział o Polsce: „Oto kraj, który szczyci się tym, że uchwalił prawo, które według niego przywróci narodowi honor, a pół roku później anuluje je z podkulonym ogonem”. Opozycja pytała wtedy: „Czy ustawy w Polsce piszą nam obce służby?” – przypomniał prof. Piotrowski.

Formacja Zjednoczonej Prawicy doszła do władzy na fali haseł o konieczności powstania z kolan w polityce zagranicznej – zwrócił uwagę gość TV Trwam.

„Dość poklepywania po plecach przez decydentów UE” – twierdzili politycy PiS. Obecnie kapitulują i padają na kolana przed unijnym komisarzem Fransem Timmermansem oraz Trybunałem Sprawiedliwości UE.

Cofają uchwalone w Polsce ustawy – a to o ratowaniu Puszczy Białowieskiej, dopuszczając do jej dalszej degradacji, a to cofając reformę sądownictwa i przywracając na stanowisko I Prezes Sądu Najwyższego, a to zamrażając ustawę o repolonizacji mediów. Pozbawienie wpływu zagranicznego kapitału na polskie media i ich dekoncentracja – na tych hasłach doszła do władzy obecna formacja rządząca.

I co? I jest jak w piosence Andrzeja Sikorowskigo:


I co, i co, i co, i co?
I nic, i nic, i nic, i nic.
Nic, kochani, więcej z nas nie wyciągniecie.
Dżentelmeni oraz damy, a o takich dziś śpiewamy,
o szczegółach nie powiedzą za nic w świecie.

Czy jednak w naszej polityce mamy do czynienia z dżentelmenami i damami i czy rezydują oni w Polsce? – pytał retorycznie polityk.

Prof. Mirosław Piotrowski odniósł się również do uroczystości 27. rocznicy powstania Radia Maryja, podczas których padły słowa upominające się o prawo do życia. Wśród obecnych na uroczystościach był m.in. szef polskiego rządu.

„Kochani politycy polscy, nie patrzcie na daleki świat, który stoi na granicy szaleństwa. Bądźcie po Bożemu rozumni i wolni” – apelował do rządzących ks. abp Andrzej Dzięga podczas homilii wygłoszonej z okazji 27. rocznicy powstania Radia Maryja. Mówił to w kontekście wstrzymywania uchwalania przez obecnie rządzących zakazu aborcji eugenicznej w Polsce. Sugerował, że polski rząd nie robi tego, gdyż nie ma zgody Unii Europejskiej. Kilka metrów przed wypowiadającym te słowa ks. Arcybiskupem siedział premier RP Mateusz Morawiecki – i co? I co? I nic! I nic! – mówił europoseł.

Czy naprawdę przedstawiciele innych krajów mogą sobie u nas tak hulać? – dodał.

Ostatnio ujawniono aktywność amerykańskiej ambasador w Polsce Georgetty Mosbacher. Nie idzie tu tylko o protekcjonalny list do polskiego premiera ws. jednej prywatnej stacji telewizyjnej nadającej w Polsce, ale wręcz o wpływanie na polskiego ustawodawcy. Jak ujawnił jeden z polskich tygodników: „Amerykańska ambasador naciskała na ministrów i urzędników rządu, aby wprowadzić takie zmiany przepisów, które stawiałyby amerykańskie firmy działające w Polsce w uprzywilejowanej pozycji. Miała wzywać ich do siebie na rozmowy”. Na pochyłe drzewo koza skacze – i to nie tylko koza amerykańska. „Smutne to wszystko” – jak zwykł kończyć każdą konwersację jeden z emerytowanych proboszczów w Janowie Lubelskim – podsumował prof. Mirosław Piotrowski.

Za: radiomaryja.pl

[bsa_pro_ad_space id=4]