kard. Stefan Wyszyński (XII): Szacunek dla człowieka

0
460

Świętowanie stulecia odzyskania niepodległości jest okazją do celebrowania tego ważnego wydarzenia i sposobnością do poznawania istotnych źródeł wolności, w wymiarze osobistym, społecznym, ale także duchowym. Znakomitym przewodnikiem w tej dziedzinie jest Prymas Tysiąclecia, Stefan kardynał Wyszyński, który troskę o wolność przekładał na konkretne postawy.

Każdy pragnąłby, aby Ojczyzna była domem, w którym panuje miłość, wyrozumiałość i wzajemny szacunek. Myślimy o tym szczególnie, gdy doświadczamy obojętności w urzędach, w służbie zdrowia, na ulicy, w pracy i w domu rodzinnym; tak wiele agresji, złości, przemocy. W tym kontekście bardzo potrzeba nam prymasowskiej lekcji szacunku dla człowieka.

„Musi się w nas rozpocząć głębokie szukanie prawdy, przede wszystkim w naturze człowieka. Poznać ją głęboko i całkowicie, zrozumieć, kim właściwie jest człowiek – to wielki ratunek dla świata współczesnego”.

W czasach, kiedy najważniejsze wydają się pieniądze, stanowisko, uroda – człowiek dla człowieka staje się konkurentem. Zapominamy, że mamy wspólnego Ojca w niebie. Im dalej świat odchodzi od Boga, tym bardziej lekceważony i niszczony jest człowiek. „Świat dlatego sponiewierał człowieka, że go nie stworzył, nie był mu ojcem” – mówił kardynał Wyszyński.

Wiarę w Boże pochodzenie człowieka uważał za fundament szacunku należnego każdej osobie ludzkiej. Odejście od Boga – przypominał – zawsze godzi w człowieka: „Z tego boskiego pochodzenia człowieka płynie cała dostojność nasza, tak wielka, że nic na ziemi dorównać jej nie zdoła. Bóg sam z wielkim szacunkiem rozporządza sprawami człowieka (por. Mdr 12, 18), a jako Ojciec najlepszy otacza nas bardziej miłością niż gniewem, bardziej kieruje się miłosierdziem niż sprawiedliwością. Ta ojcowska miłość najsilniej wyraża się w tym, że Bóg nigdy nie unicestwia człowieka, nie pozbawia go istnienia i bytu, boć sam będąc wieczną miłością, nigdy nie umiera. Miłością tą nas uwiecznia. Nawet przez śmierć nie przecina życia ludzkiego, jedynie odmienia je i wieczne w niebiosach mieszkanie sposobi”.

W myśli Bożej istniejemy od wieków. Nikt z nas nie jest owocem przypadku. Bóg już przed wiekami nosił nas w swoim łonie. Jako warunek ładu w myśleniu i działaniu społeczno-politycznym prymas Wyszyński ukazywał szacunek dla prymatu człowieka. Bytowo, istotowo, osobowo – człowiek pochodzi od Boga: „Chociażby urodził się w XX wieku czy w następnym, to jednak w myśli i w planie Bożym istnieje już od wieków. Wcześniejszy jest więc od każdej społeczności, rodzinnej, narodowej czy państwowej, które człowiek powołał do bytu. I tylko człowiek jest nieśmiertelny. Ani rodzina, ani naród, ani państwo, tej właściwości nie posiadają”.

Człowiek jest zatem najwyższą wartością na świecie, nosi w sobie godność dziecka Bożego, jako jedyna istota jest obrazem Boga na ziemi. Nosząc w sobie życie, pozostaje w nieustannej łączności z Nim, nawet jeśli tej prawdy nie jest świadomy. To jest źródło prymatu człowieka na ziemi.

Z całą mocą ksiądz Prymas uczył i przypominał, że każdy człowiek jako dziecko Boże zasługuje na szacunek. „Istotowo człowiek człowiekowi jest równy, jest bowiem dzieckiem Bożym, dziełem Ojca Niebieskiego. Każdy człowiek – w todze profesorskiej czy na ławie akademickiej, na trybunale sędziego czy w celi więziennej, architekt czy rzemieślnik, dyrektor czy rębacz węgla, mąż dojrzały czy niemowlę – wszyscy w obliczu Boga mają istotowo tę samą wartość. Jest to podstawa naszego szacunku dla każdego człowieka”.

Z głoszonej prawdy o bezwarunkowej godności każdego człowieka, kardynał Wyszyński wyprowadzał wnioski, wskazujące, jak przenikać wiarą nasze codzienne relacje:

„Gdy spoglądam na drugą osobę – na Chrystusa spoglądam.
Gdy się do niej uśmiecham – do Chrystusa się uśmiecham.
Gdy powiem coś do niej – do Chrystusa to mówię.
Gdy daję jej cokolwiek – Chrystusowi daję.
Gdy komuś ustępuję z drogi – Chrystusowi miejsce robię.
Gdy komuś coś upiorę, zaceruję, posprzątam – Chrystusowi to czynię.
Gdy się opanuję, powstrzymam, złego słowa nie powiem – Chrystusa uratowałem.
Ale można to samo opowiedzieć odwrotnie:
Spojrzałem źle na drugiego człowieka – na Chrystusa źle spojrzałem.
Warknąłem na niego – na Chrystusa warknąłem. Zwymyślałem go – zwymyślałem Chrystusa.
Na złość mu zrobiłem – to Chrystusowi zrobiłem na złość”.

Tylko takie spojrzenie na człowieka gwarantuje sprawiedliwość i ład społeczny, tak upragnione przez ludzi.

Zwierciadło sprawiedliwości – pomóż nam widzieć w sobie i drugim człowieku umiłowane dziecko Boże. Stajemy przed Tobą ze słowami Milenijnego Aktu Oddania:
Bogurodzico Dziewico, Matko Kościoła, Królowo Polski i Pani nasza Jasnogórska (…). Oddajemy dziś ufnym sercem w Twą wieczystą, macierzyńską niewolę miłości wszystkie dzieci Boże ochrzczonego Narodu i wszystko, co Polskę stanowi, za wolność Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej. (…) Przyjmij naszą ufność, umocnij ją w sercach naszych i złóż przed Obliczem Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Amen.