Dr A. Zapałowski o wydaleniu Saakaszwilego: Obawiam się, że w Polsce będzie budował “ośrodek polityczny”

0
135

Saakaszwili może próbować oddziaływać na ponad milion osób pochodzenia ukraińskiego, które są na terenie Polski i próbować tutaj organizować jakieś zaplecze polityczne, które będzie oddziaływać na Ukrainie

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce dr hab. Andrzej Zapałowski, wykładowca akademicki, ekspert ds. bezpieczeństwa, prezes rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego.


wPolityce.pl: Czym może skutkować wydalenie z Ukrainy do Polski byłego prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwillego

Dr hab. Zapałowski: W momencie, kiedy został odwołany z gubernatora Odessy, Saakaszwili rozpoczął „krucjatę przeciwko Poroszence” na bazie walki z korupcją i zaczął tworzyć własne ugrupowanie. Z drugiej strony przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi na Ukrainie próbuje się stworzyć blok narodowo-nacjonalistyczny. Była nieudana próba jego organizacji wokół tzw. korpusu narodowego, czyli politycznego skrzydła pułku „Azow”. Saakaszwili miał być tym, który ten blok zjednoczy. Nie wykluczając również tego, że miał być kandydatem tego środowiska w wyborach prezydenckich przeciwko Poroszence.

A Julia Tymoszenko?

Jest już trochę zgranym politykiem, a ten obóz nie ma jakiegoś innego wyrazistego przedstawiciela. Ołeh Tiahnybok, szef „Swobody” też nie jest takim kandydatem, bo w  ostatnich przegranych wyborach jego formacja nie osiągnęła 5 proc. Moim zdaniem Poroszenko zdawał sobie sprawę z tego, że jeżeli Saakaszwili pozostanie na terenie Ukrainy, to będzie się wokół niego organizował blok narodowy przeciwko oligarchom. Więc jeżeli nadarzyła się okazja, którą można jeszcze uzasadnić kwestiami prawnymi, nielegalnym wjazdem na teren Ukrainy, to dla Poroszenki najlepiej było usunąć Saakaszwilego poza teren Ukrainy i w ten sposób zdezorganizować tworzący się, wspomniany blok narodowy. Ja tylko przypomnę, że w ostatnim czasie w Kijowie doszło do kilku manifestacji z poparciem dla Saakaszwilego, gdzie na wiecach było kilka tysięcy osób. To było realne zagrożenie, stąd uważam, że to jest tak naprawdę główna konsekwencja tych działań.

Saakaszwili ma więc rację twierdząc, że jego wydalenie z Ukrainy to przejaw słabości i strachu ze strony prezydenta Poroszenki?

Uważam, że tak. Saakaszwili nie ma jeszcze realnej siły, żeby mu zagrozić, ale trzeba pamiętać o tym, że kampania wyborcza na Ukrainie dopiero się rozkręca. Zresztą niedawno w dość długim wywiadzie przywódca „Azowa” Andrzej Bielecki powiedział wprost, że administracja państwa ukraińskiego jest już tak słaba, że w każdej chwili może się to państwo rozpaść. Saakaszwili mówi to samo, że grupa oligarchiczna na czele z prezydentem Poroszenko jest realnie zagrożona poważną destabilizacją państwa.

Jak odnosi się Pan do oskarżania go o korupcję, że bierze pieniądze z otoczenia prezydenta Janukowycza?

Znam od lat politykę ukraińską, a tam wielokrotnie mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdzie poszczególni prezydenci, jak Juszczenko i Janukowycz oskarżali sąd, że sędziowie biorą po kilka milionów dolarów łapówek za wyroki, itd. Te oskarżenia już na samej Ukrainie nie robią wrażenia, bo to jest „normalny” etap gry politycznej. Byłoby to absurdalne, żeby Saakaszwili brał pieniądze z tego środowiska. Tak naprawdę jeżeli ktoś go może wspomagać, to jedynie śmiertelny wróg Poroszenki Ihor Kołomojski, któremu ten upaństwowił PrivatBank, jeden z największych banków na Ukrainie. Być może jakaś mniejsza część oligarchów ukraińskich wspiera też Saakaszwilego swoimi pieniędzmi w walce z Poroszenką, ale to też jest naturalne, bo na Ukrainie nie można robić polityki bez bardzo dużych pieniędzy. Bez nich nie ma co tam podejmować walki politycznej.

Ale nie zdziwił Pana styl jego wydalenia z Ukrainy? Saakaszwili twierdzi, że został porwany.

Trzeba pamiętać, że już z półtora miesiąca temu była pierwsza próba aresztowania Saakaszwilego, który uciekł na dach budynku, gdzie został pojmany. Zgromadzeni ludzie odbili go jednak z rąk funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa Ukrainy. Teraz prawdopodobnie poczuł się pewnie i przez to stracił czujność, dlatego został aresztowany przez oddział specjalny Straży Granicznej.

Jaki los wróży Pan byłemu prezydentowi Gruzji?

Jeżeli chodzi o dalsze jego perspektywy, to na pewno będzie w Polsce budował ośrodek wsparcia dla tych sił politycznych na Ukrainie, dla których jest jakimś autorytetem i to jest bardzo niebezpieczne dla Polski. Reprezentuje on siły nacjonalistyczne przez co będzie angażował Polskę jednostronnie po ich stronie w walce z oligarchami. Co tutaj jest najbardziej niebezpieczne? Saakaszwili może próbować oddziaływać na ponad milion osób pochodzenia ukraińskiego, które są na terenie Polski i próbować tutaj organizować jakieś zaplecze polityczne, które będzie oddziaływać na Ukrainie.

To znaczy, że Pana zdaniem Saakaszwili zostanie w Polsce? Sam podkreśla, że nie będzie prosił o azyl polityczny w naszym kraju.

O azyl polityczny nie będzie prosił, z Polski go też nikt nie będzie wydalał. Zapewne będzie podróżował po całej Europie, nie wiem na jakich zasadach formalnych. Obawiam się jednak, że w Polsce będzie budował „ośrodek emigracyjny, polityczny”, którym będzie chciał w jakiś sposób wpływać na przyszłoroczne wybory na Ukrainie. To jest bardzo niebezpieczne, bo w jakiś sposób będzie konfliktować Polskę z obozem rządzącym na Ukrainie. I jeżeli dojdzie tam do bardzo poważnej destabilizacji, to bardzo poważnie wpląta Polskę w ten konflikt polityczny.

Rozmawiał Piotr Czartoryski-Sziler

Za: Wpolityce.pl