Grudzień: Polskie władze sprowadziły złoto do kraju + Bankierzy centralni wzywają polityków do działania

0
166

Polskie władze sprowadziły złoto do kraju

Jeszcze do połowy 2018 roku Polska posiadała zaledwie 125 ton złota. Co gorsza, całość przechowywana była w Banku Anglii. Dlaczego to takie ważne? W przeszłości wielokrotnie okazywało się, że poszczególne kraje mogły być pewne jedynie tego kruszcu, który faktycznie był pod ich kontrolą. Na przestrzeni ostatnich lat kilka państw zażądało dostarczenia swojego złota trzymanego za granicą (np. Niemcy – 300 ton) i nagle okazywało się, że na transport trzeba czekać latami.

Tak czy inaczej, polski rząd podjął w 2018 roku jedną dobrą decyzję, a mianowicie postanowił powiększyć rezerwy złota. Stało się to w idealnym momencie. Polska dokupiła ponad 100 ton złota, po czym jego cena natychmiast mocno wzrosła. Wciąż jednak ani jedna uncja nie była przechowywana w Polsce.

Przełom nastąpił dopiero w ostatnich tygodniach, kiedy to do naszego kraju trafiło blisko 100 ton złota, o wartości ponad 18 mld złotych. Tym samym Polska nie tylko dołączyła do grupy krajów kupujących metal, ale też trzyma część kruszcu na własnym terytorium.

Jak polskie rezerwy wyglądają dziś na tle reszty krajów? Poniżej możecie zobaczyć tabelę przedstawiającą porównanie wybranych państw. W ostatniej kolumnie pokazaliśmy wartość rezerw w stosunku do PKB danego kraju, co wydaje się być najbardziej miarodajnym wskaźnikiem.

Pod kątem tego ostatniego wskaźnika, nasza sytuacja wygląda lepiej niż jest to w przypadku chociażby Indii, Brazylii czy Japonii. Musimy jednak pamiętać, że ponad połowa należącego do nas złota, wciąż znajduje się poza granicami kraju.

Sprowadzenie złota do kraju nie jest prostym zadaniem, o czym przekonało się wiele innych państw. Polsce poszło to wyjątkowo sprawnie. Naszym zdaniem wszystko odbywa się na zasadzie „coś za coś”. Na co zgodziła się Polska? Ostatnie tygodnie sugerują, że rząd przychylił się do zaostrzenia walki z gotówką. Twarzą całej akcji jest nowy minister finansów, który już w pierwszych wypowiedziach łamaną polszczyzną przekonywał, że Polacy wolą płatności elektroniczne. Z kolei na początku grudnia w mediach pojawiła się informacja, że resort finansów rozważa obniżenie limitu transakcji gotówkowych między przedsiębiorcami z 15 tys. złotych do 8 tys. złotych. Miejmy nadzieję, że te plany nie zostaną zrealizowane.

(…)

Bankierzy centralni wzywają polityków do działania

Na początku małe przypomnienie. W 2012 roku inwestorzy wyprzedawali obligacje bankrutujących krajów strefy euro. Wydawało się, że to koniec unii walutowej, przynajmniej w dotychczasowej formie. Wówczas prezes EBC Mario Draghi stwierdził, że zrobi „wszystko, co konieczne”, by ratować strefę euro. Uruchomiono skup obligacji rządowych i korporacyjnych, a stopy procentowe sprowadzono do ujemnych poziomów. W ten sposób strefa euro przetrwała, chociaż gospodarki wielu krajów europejskich radziły sobie słabo w kolejnych latach.

W 2018 roku problemy gospodarcze w Europie zaczęły się nasilać. Produkcja przemysłowa ostro wyhamowała, a problemy w sektorze bankowym dosłownie się mnożyły. Problem polega na tym, że luźna polityka monetarna EBC nie jest już w stanie pomóc, a wręcz przeszkadza. Podobna sytuacja dotyczy Japonii. Zarówno Europejski Bank Centralny, jak i Bank Japonii są w stanie jedynie skupować coraz więcej długu rządowego, co pozwala krajom uniknąć bankructwa. Nie mają już jednak amunicji by wesprzeć gospodarkę.

Dlatego też jeden z bardzo wpływowych bankierów Mike Carney (obecnie szef Banku Anglii) stwierdził, że politycy także muszą robić „wszystko, co konieczne” by ratować sytuację. Wezwał do zmian w polityce fiskalnej. Co to oznacza? Że rządy mają przestać przywiązywać uwagę do deficytów i zwiększać wydatki, jeśli jest taka konieczność. Jest to początek realizacji scenariusza o którym wspominaliśmy już kilkukrotnie m.in. w artykule “Modern Monetary Theory, czyli jak pozbyć się długu“.

Dodruk z banków centralnych powoli przestaje przynosić jakiekolwiek efekty. Zadłużenie w skali globalnej jest zbyt duże i nawet tani kredyt (niskie stopy procentowe) nie jest w stanie zwiększyć konsumpcji. To, co jest potrzebne, to wysoka inflacja, która zdewaluuje zadłużenie. W jaki sposób najprościej ją wywołać? Poprzez pompowanie waluty do realnej gospodarki np. przez różnego rodzaju zasiłki, dotacje, wydatki na infrastrukturę. Za to odpowiedzialni są politycy. Carney wymaga od nich, by wzięli się do roboty, a jego słowa mają znaczenie.

Za: independenttrader.pl

fot. Adam Chelstowski / FORUM


MOŻE CIĘ TEŻ ZAINTERESUJE:

Środowe lekcje o pieniądzu: Cel ekonomii – połączyć dobra z tymi, którzy ich potrzebują

Środowe lekcje o pieniądzu: Banki tworzą pieniądze jako dług

Środowe lekcje o pieniądzu: Pieniądze wolne od długu, tworzone przez społeczeństwo