Haniebne kłamstwa – publikujemy oświadczenie ks. prof. Tadeusza Guza w związku z oszczerstwami Gazety Wyborczej [Nasz Dziennik]

Między ludźmi dobrej woli i otwartymi na prawdę „dialog i wzajemne inspiracje są możliwe, między ideologami, a zwłaszcza szeregowymi wyznawcami ideologii, już nie. Możliwe są tylko inwektywy” (prof. Marek Dutkowski).
Z takiego antyducha ideologicznego, który nie posługuje się argumentami merytorycznymi, lecz inwektywami i nawet kłamstwami, wyrosły najpierw wypowiedzi red. Hanny Lis i prof. Leszka Balcerowicza na Twitterze, a następnie red. Wojciecha Czuchnowskiego w „Gazecie Wyborczej” z dnia 9.11.2018 r. o mnie jako „antysemicie”, co jest ewidentnym kłamstwem i przeciwko czemu pragnę niniejszym wyrazić zdecydowany sprzeciw. Skoro wypowiedzi tych Osób mnie i mojej postawy względem Narodu żydowskiego i Izraela nie dotyczą, to traktuję je jako ich samoprezentację.
Określenie mnie jako „antysemity” jest kłamstwem i oszczerstwem – moje wyznanie z Warszawy brzmi: „Naród Izraela” – „przedmiotem mojej prawdziwej miłości”.
Nigdy myślą, słowem ani też czynem nie wystąpiłem ani przeciwko Narodowi żydowskiemu jako żydowskiemu, ani też przeciwko jakiemukolwiek Narodowi, wręcz przeciwnie. Co red. Czuchnowski sprytnie ukrył, to fakt mojego publicznego wyznania ze wspomnianego przez Niego wystąpienia w Warszawie: „[…] jakbyście mnie zapytali, jaki jest mój stosunek do Narodu Izraela czy innych Narodów, Niemców, Rosjan, to samo wam powiem, że te Narody są przedmiotem mojej prawdziwej miłości”.
W tejże samej debacie użyłem też innego pojęcia w stosunku do „Państwa i Narodu Izraela” i nazwałem ich „bratnimi”. Dodałem również, „jeśli przyznajesz się do Narodu żydowskiego, to świetnie! To cudowny Naród. Co więcej, bezpośrednio pochodzący od Pana Boga w swojej duszy żydowskiej i duchu żydowskim. Bezpośrednio tak jak Polacy, Niemcy, Rosjanie, Amerykanie”. Czyż taką postawę można nazwać antysemicką? Co więcej, niech wolno mi zapytać „Gazetę Wyborczą”, czy kiedykolwiek sama tak pozytywnie wyraziła się o Narodzie żydowskim?
Teza: „Hitler dostał kredyt od Żydów na budowę Auschwitz” jest autorstwa Wojciecha Czuchnowskiego („Gazeta Wyborcza”).
Nigdy nie postawiłem takiej tezy i ona jest wyłącznie autorstwa red. Czuchnowskiego, który dokonał manipulacji moich pytań i przemienił je w tezy, co jest niedopuszczalne nie tylko w rzetelnym badaniu naukowym, lecz także i w życiu rozumnego człowieka w ogóle, który ma prawo pytać o kwestie niewyjaśnione i na takiej drodze przecież dokonuje się postęp naukowy i postęp w poznaniu prawdy. Wszyscy wiemy, że kwestia badań naukowych okresu II wojny światowej w aspekcie finansowania III Rzeszy Niemieckiej jest jeszcze dalece nieprzeprowadzona. To jest luka badawcza. Znaczna grupa uczonych amerykańskich, angielskich, niemieckich i żydowskich podejmowała wprawdzie to wyzwanie, ale zawsze utknęły one na jakimś tylko etapie.
W kontekście sporu o „niemieckość” „obozów zagłady”, „śmierci” czy „obozów koncentracyjnych” i wielorako rozpowszechnianego kłamstwa o „polskich obozach śmierci” warto, aby Izrael i Polska połączyły wysiłki także i na tym polu badań, ponieważ słowo Pisma Świętego „prawda was wyzwoli” pozostaje wciąż aktualne.
Teza: „Państwo Izrael nic nie robiło, by bronić Żydów w czasie wojny” jest autorstwa Wojciecha Czuchnowskiego („Gazeta Wyborcza”)
Intencja moja przy pytaniach pod adresem Izraela: „Gdzie byłeś, Izraelu, w czasie II wojny światowej?! Ciebie nie było. To my, Polacy, ratowaliśmy Twoje dzieci”, była natury edukacyjnej, aby przede wszystkim wielu Żydom, ale nie tylko, także innym Narodom na świecie, uświadomić skalę poświęcenia i ofiary naszych rozlicznych Rodaków w procesie ratowania Żydów – dla wielu z nich nawet za cenę własnej śmierci. Tej świadomości niestety niektórym Żydom brakuje, stąd trafność tego akcentu. Moje wielorakie doświadczenie konferencyjne na różnych kontynentach wskazało mi na tę problematykę.
Sprawa „mordów rytualnych” tylko dlatego nie podlega dyskusji, ponieważ jest historycznie weryfikowalna, i to w bardzo prosty sposób dzięki zabezpieczonym zasobom archiwów. Do tego dochodzą zeznania naocznych świadków, którzy jeszcze w II RP przeżywali dramat porwania.
Powstaje pytanie, w czym moje nauczanie i moja postawa sprzeciwiają się nauce Soboru, co sugeruje red. Czuchnowski? Żydzi są „drodzy Bogu” i mnie osobiście też (zob. powyżej) oraz w swojej Konstytucji Ojcowie soborowi nauczają dalej: „Skoro więc tak wielkie jest dziedzictwo duchowe wspólne chrześcijanom i Żydom, święty Sobór obecny pragnie ożywić i zalecić obustronne poznanie się i poszanowanie, które osiągnąć można zwłaszcza przez studia biblijne i teologiczne oraz przez braterskie rozmowy”, co praktykuję już od wielu lat mojego życia poprzez wspólne debaty z żydowskimi uczonymi i spotkaniami z Żydami w różnych częściach świata – również i w Izraelu. Zresztą takie doświadczenie wyniosłem z mojego domu rodzinnego, w którym praojcowie moi mieli zawsze otwarty i gościnny dom – także dla wielu Żydów i ich trosk, którymi dzielili się z moją najbliższą rodziną. Czyż nie jest to dosłowne praktykowanie ducha i litery nauczania soborowego o relacjach chrześcijańsko-żydowskich?
Obiektywną nieprawdą jest teza red. Czuchnowskiego o „zakazie publicznego wypowiadania się na temat tej religii”, tj. protestantyzmu, który „otrzymałem od władz KUL”.
Nic takiego nie otrzymałem ani od władz KUL, ani od władz kościelnych, wprost przeciwnie – tylko „prośbę”, aby z racji na „dialog ekumeniczny” nie wypowidać się na temat „reformacji i Marcina Lutra”. A zatem zakazu nie otrzymałem z tej racji, że nie rozminąłem się w interpretacji protestantyzmu z prawdą.
Cóż za prymitywny upór w zakłamywaniu moich wypowiedzi tkwi w red. Wojciechu Czuchnowskim z „Gazety Wyborczej”, powielającym ewidentne kłamstwo swojego Kolegi, które mi włożył on w usta, że „ekologia to ateistyczny, materialistyczny i nihilistyczny neokomunizm”?
Pozwolę sobie przytoczyć ponownie fragment z mojego artykułu w „Naszym Dzienniku” (nr 136 (5889) z 14-15 czerwca 2017 r.), w którym zdemaskowałem to kłamstwo i szereg innych red. Kacpra Sulowskiego: „Drugie kłamstwo ’Gazety Wyborczej’: ’Ekologia to ateistyczny, materialistyczny i nihilistyczny neokomunizm!’”. Na nadmienionej Konferencji nie przemawiałem na temat ekologii i stąd nie wypowiedziałem tych słów, lecz zaznaczyłem, że „w ideologii ekologizmu, jako zielonego, ateistycznego, materialistycznego i nihilistycznego neokomunizmu, dokonywana jest radykalna negacja Boga, jako Stworzyciela Polski, Polaków i Polek, zwierząt i roślin”, czego nie da się zakwestionować. To kłamstwo „Gazety Wyborczej” jest paradoskalne i „obnaża rozumienie przez nią Nauki Polskiej, w tym także ekologii”, przez niektórych z jej środowiska, „że nauka to ideologia”.
Ja nie dlatego już prawie 30 lat pełnię misję naukową – głównie, choć nie wyłącznie – w naukach filozoficznych, ażeby dyskredytować jakąkolwiek naukę jako naukę. Ale jako człowiek nauki, poddany pozytywnym ocenom najznamienitszych instytucji naukowych Rzeczypospolitej Polskiej i Republiki Federalnej Niemiec, odnoszę się ze stosownym respektem względem każdej nauki jako nauki.
Przecież Panu Redaktorowi Sulowskiemu nie wymknęło się „to określenie ot, tak – ono już długo istniało, ale potrzebowało właściwego kontekstu na jego uzewnętrznienie.
Wątpliwość moją budzą słowa cytowane przez „Gazetę Wyborczą”, które miały być rzekomo wypowiedziane przez Biuro Prasowe KUL: „Dziekan wydziału przeprowadził z ks. Guzem rozmowę, podczas której zobowiązał go do większej rozwagi wypowiedzi i niefirmowania prywatnych poglądów nazwą uniwersytetu”. Owszem, jedyną prawdą jest to, iż Ksiądz Dziekan Wydziału przeprowadził ze mną rozmowę, ale wszystko inne jest nieprawdziwe, ponieważ Ksiądz Dziekan, po tym jak zorientował się, że chodzi przy tym o lawinę kłamstw i oszczerstw napisanych przeciwko mnie przez „Gazetę Wyborczą” i Gazeta.pl, to nie tylko nie udzielił mi żadnej zacytowanej rzekomo przez Biuro Prasowe KUL uwagi, lecz – co więcej – był zszokowany rozmiarem okłamywania opinii publicznej przez „Gazetę Wyborczą”.

Przy tej okazji pragnę nadmienić dla informacji Czytelników „Naszego Dziennika”, iż jestem nauczycielem akademickim KUL od 2003 r. i właśnie od naszego Katolickiego Uniwersytetu otrzymałem, przy każdej dotychczasowej ocenie za pracę naukową, organizacyjną w nauce i działalność społeczną, ocenę wyróżniającą. Ponadto warto wspomnieć jeszcze jeden szczegół, jeśli chodzi o poziom mojej naukowej działalności w kraju i za granicą, iż nikt z ludzi w polskiej i światowej nauce nie zakwestionował w sposób uzasadniony choćby jednej z setek tez, wykładów i wystąpień na wielu Uniwersytetach i Uczelniach Polski, Europy, Ameryki Północnej czy Afryki Południowej, wprost przeciwnie – doświadczyłem olbrzymiego i zapewne czasami niezasłużonego echa poparcia, zainteresowania i szczerej afirmacji mojej osoby i działalności naukowej.

Ks. Prof. Tadeusz Guz

Za: naszdziennik.pl

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz