Mailem z Waszyngtonu… Wybory Środka [mid-term] nadal trwają, a za drzwiami czeka Thanksgiving

Jak długo sięgam pamięcią  wybory do Senatu i Kongresu Stanów Zjednoczonych oraz walka o fotele gubernatorów stanowych  ( nazywane także przez media wyborami środka)  nie budziły takich emocji jak w tym roku.  Rekordy pobił okres przedwyborczy (od 25 października do 1 listopada ) w czasie którego głosowało ponad 35 milionów osób.  To się przedtem nigdy nie zdarzyło.

Tegoroczne wybory przejdą do przeszłości pod nazwą “Efekt Trumpa“, bo choć o wybór prezydenta w nich nie chodzi, to jednak wpływ decyzji Trumpa na amerykańską politykę wewnętrzną i zagraniczną  jest ogromny. Jego spotkania z Republikanami w  ostatnich dniach w ponad jedenastu stanach  przekonało wiele osób o tym, że warto nadal głosować na ich partię  i jej przedstawicieli z powodów istotnych dla kraju i życia Amerykanów. W codziennym życiu liczy się ekonomia i miejsca pracy i po raz pierwszy, po kilku lat rządów Demokratów, Amerykanie powinni być zadowoleni. Ekonomia poszybowała w górę a miejsc pracy  znacznie przybyło, wliczając w to miejsca pracy dla Afro- Amerykanów i Latynosów. Nawet ci, którzy się z prezydentem nie zgadzają i po prostu go nie lubią z różnych powodów, przyznać muszą, że prezydent stara się wypełnić obietnice wyborcze  i że hasło “America First” jest jego myślą przewodnią. Czy wszystko mu się udaje?. Nie, ale przez pierwsze dwa lata jego prezydentury  Demokraci, a przynajmniej ich znaczna część, skupiali się na ośmieszaniu,  kłamaniu i przeszkadzaniu  Trumpowi w jego decyzjach i akcjach.  “ Demokratyczna “ prasa nazywała go rasistą, antysemitą i Hitlerem. Wystarczy spojrzeć na wydarzenia ostatnich tygodni gdy do granic Stanów Zjednoczonych z Meksykiem zbliżały się “ karawany “ migrantów z  Hondurasu i Gwatemali gotowych na nielegalne przekroczenie granic . Gdy prezydent zdecydowany na obronę granic wysłał do Teksasu wojsko, Demokraci gorąco optowali otwarcie granic i wpuszczenie, nawet bez azylu, kilku tysięcy ludzi, głównie młodych mężczyzn.

Gdy wyborem Trumpa na sędziego Sądu Najwyższego został Brett Kavanaugh,  Demokraci zrobili wszystko, żeby do jego mianowania nie dopuścić. Oskarżono sędziego o usiłowanie gwałtu na znajomej sprzed 30 lat i rozpowszechniano informację o kobiecie z Kalifornii na której sędzia popełnił gwałt. Komisja śledcza i sam Kavanaugh odparli te zarzuty i sędzia został zaprzysiężony. Przed tygodniem jedna z tych kobiet odwołała swoje zarzuty i teraz jest do dyspozycji FBI , druga nie potrafiąca  wskazać żadnego świadka wydarzenia sprzed lat stała się niewiarygodna. Sprawiedliwości stało się zadość, bo wielu  Amerykanów zdecydowało się nie głosować na Demokratów z Kongresu przeciwnych zaprzysiężeniu Kavanaugha. Kłamstwo ma krótkie nogi, a to kłamstwo  spotkało się z szerokim oburzeniem.

6-go listopada, (dzisiaj) gdy zmierzą się  poglądy i siły  Republikanów i Demokratów,  od 7-ej rano przed punktami głosowań  zaczęły się ustawiać kolejki. Dzień jest szary i deszczowy  i tylko naprawdę ważne sprawy mogą skłonić Amerykanina do stania w długiej kolejce  z parasolem w ręku. Za takie uznano sprawy emigracji, ekonomii,  podatków, ochrony zdrowia, infrastruktury i finansów państwa. Dzisiejsze wybory  powinny pokazać czy Amerykanie wolą rozwiązania proponowane przez   Demokratów  czy przez Republikanów.

Na dzień dzisiejszy w Senacie zasiada 51 Republikanów i 49 Demokratów, w Izbie Reprezentantów 240 Republikanów i 195 Demokratów. Jutro ten stosunek się zmieni. Przewaga Republikanów w obu izbach bardzo by ułatwiła rządzenie prezydentowi, ale tak się nie stanie. Patrząc na kandydatów i na sytuację Republikanie zapewne utrzymają  większość  w Senacie, i  ale czy uda im się wygrać w Izbie Reprezentantów, wątpię. Bardzo niepewna sytuacja jest na Florydzie gdzie po stratach po przejściu huraganów Michael i Maria, Demokraci  wystawili czarnoskórego Andrew Gillum,  który nie tylko ma lewicowe poglądy ale także dostał poparcie Komunistycznej Partii USA.(sic !) Jego wybór oznaczałby porażkę dla Republikanów i nawet dla niektórych Demokratów, dla których lewicowość Gilluma jest nie do przyjęcia. Nie wiadomo jak zostanie potraktowany walczący o fotel w Senacie przyjaciel Trumpa, Rick Scott, gubernator z Florydy.  Kolejna niewiadoma to Connecticut  gdzie gubernator z Partii Demokratycznej nie tylko 3 razy zwiększył podatki w ostatnich pięciu latach ale  także doprowadził do opuszczenia stanu przez najbogatszych ludzi. Demokraci wystawili swojego nowego kandydata, Republikanie proponują Bob’a Stefanowskiego, który ma szanse uratować kwitnący kiedyś stan przed biedą. Kolejny stan z kłopotami to New Jersey, gdzie Demokraci wystawili ponownie jednego z najbardziej skorumpowanych  polityków w Waszyngtonie Bob’a Mendeza.  To są przykłady, jak bardzo trudno przewidzieć  jak zagłosują  wyborcy . W Demokratycznych, tzw niebieskich stanach głosowanie może opierać się na  anty- Trump’owych emocjach.  Ku mojemu  zdumieniu dowiedziałam się dziś , że w 16 stanach i w Waszyngtonie DC głosować można bez żadnego dokumentu identyfikującego głosującego. Wypełnia się małą karteczkę z  nazwiskiem i adresem i na tym się kończy. Za podawanie nieprawdziwych danych grozi kara, ale gdzie szukać kogoś, kto to zrobi ? Moje zdziwienie budzi powtarzana przez kilku dziennikarzy sentencja “ Wall Street

Z polskich akcentów –  w przerwach miedzy programami ze studia wyborczego ukazywały się  reklamy. Jedna z nich była nagraniem Polish NATO Forces z sylwetkami polskich żołnierzy z napisem  Thank you! Miło ich było zobaczyć, ale jednocześnie nasuwa się pytanie, co Polish NATO Forces robią w programie poświęconym wyborom w Stanach Zjednoczonych ?

7 listopada (też dzisiaj), 9 rano. Po bardzo gorącej nocy, ostatecznych wyników wyborów jeszcze nie ma. Trzy stany liczą glosy, bo różnice między kandydatami są minimalne. Ale można już powiedzieć, że  wybory do Senatu wygrali Republikanie, wybory do Izby Reprezentantów Demokraci. O 9ej rano media  podały : Republikanie wywalczyli 51 miejsc w Senacie versus 45 miejsc dla Demokratów; Demokraci w Izbie Reprezentantów otrzymują 222 miejsc versus 199 dla Republikanów. W nowej Izbie Reprezentantów znajdzie się rekordowo wysoka liczba kobiet – 85, w tym dwie demokratyczne muzułmanki (z Minnesoty i z Michigan). Ciekawe czy na sesje w Kongresie będą przychodzić w hidżabie ?

Wall Street nie zareagowała zgodnie z przekonaniem, że giełda preferuje taki układ w którym jedna partia dominuje w jednej Izbie, druga w drugiej izbie. Mocne zwycięstwo Demokratów oznaczające dla Amerykanów “ politykę rozdawnictwa “ powoduje zawsze spadki na giełdzie.

Nie wiadomo, jak się ułoży współpraca między przedstawicielami partii, czy Demokraci będą przy każdej okazji i bez okazji atakować prezydenta. Tymczasem nastąpiła wymiana uprzejmości miedzy Prezydentem  a Nancy Pelosi ( Partia Demokratyczna ).

Na Twitterze Donald Trump ocenił wybory jako “ogromny sukces” i podziękował wszystkim.

W mojej ocenie największym zwycięzcą wyborów został sędzia Brett  Kavanaugh. Nikt z przedstawicieli Demokratów którzy brali udział w nagonce na sędziego nie został wybrany, a 75% osób pytanych na ulicach jaki wpływ na ich głosowanie miała sprawa sędziego odpowiedziała że zdecydowanie miała.

13 listopada ( wybory trwają ) Missisipi i Floryda nie są w stanie podać prawidłowej liczby głosów. Dotyczy to zwłaszcza Florydy, w której jeszcze raz przelicza są głosy w 67 hrabstwach (counties), z głównym naciskiem na Broward County, gdzie osoba nadzorująca wybory- Brenda Snipes- nie jest w stanie wytłumaczyć dlaczego było mniej głosów niż protokoły przekazały, dlaczego znajdowały się głosy w paczkach, w samochodach, w szufladach, czyli w miejscach gdzie absolutnie nie powinny się znajdować i uwaga – wczorajsza wiadomość, dlaczego wzięło udział w  wyborach około 200 tyś. osób, które nie miały prawa głosować. W tydzień po wyborach nie wiadomo kto wygrał na Florydzie w wyborach do Senatu i w wyborach na stanowisko gubernatora.

Floryda w rozmowach Amerykanów nazywana jest, chyba słusznie – Banana Republik, na łamach prasy toczy się walka między Demokratami i Republikanami, pod nieobecność prezydenta (wizyta w Paryżu) Demokraci wysłali do Broward County swoich prawników, prezydent, dowiedziawszy się o tym, zapowiedział wysłanie swoich prawników ( republikańskich ), zdecydowanie ( jego zdaniem )lepszych. Wczoraj wydał oświadczenie Jeb Bush, były gubernator Florydy, którego brat George Bush powołał w 2000 roku na zajmowane stanowisko Brendę Snipes i wezwał do zwolnienia pani Snipes natychmiast po wyborach.W międzyczasie  ręcznie i przy użyciu maszyn do liczenia głosów, powtórne głosowanie trwa i ma się zakończyć  w  nadchodzący czwartek, (w co pani Snipes wątpi ). Wyobrażam sobie, co by się działo w mediach gdyby Brenda Snipes była  białą Republikanką. Ale tak nie jest.

W międzyczasie prezydent Trump będąc w Paryżu nie zapomniał o Polsce i w rocznicę stulecia naszej niepodległości napisał na Twitterze “ Polsko, wielki kraju- gratulacje z okazji stulecia niepodległości. Nigdy nie zapomnę spędzonego tam czasu”.

19 listopada (wybory ciągle jeszcze trwają). Republikanie dziś ogłaszają zwycięstwo w wyborach na  Florydzie. Rick Scott ( przyjaciel prezydenta ) wygrał różnicą 10 tysięcy głosów z przedstawicielem Demokratów Billem Nelsonem. Pani Snipes, nazwana przez wielu Amerykanów “ koszmarem Florydy “ nareszcie została zwolniona z pracy. Republikanie w efekcie końcowym zdobyli dwa dodatkowe fotele w Senacie i mają teraz 52 miejsca versus 47 należących do Demokratów. Jest to bardzo ważna przewaga, zwłaszcza jeśli chodzi o wybór sędziów, także do Sądu Najwyższego.

Wybory formalnie nadal trwają, gdyż w Missisipi kandydatka Demokratów odmówiła uznania wygranej Republikanina i do końca listopada wybory przebiegną ponownie, a staną do nich tylko dwaj kandydaci. (Jest to tak zwany “runoff voting”). Wygrana będzie oznaczała zwycięstwo, a pokonany kandydat będzie musiał je uznać.

Izba Reprezentantów zdobyła dodatkowo 37 miejsc plus 5 miejsc jeszcze nie rozstrzygniętych. W sumie daje to Demokratom 232, foteli a Republikanom 198 i zapowiada nieustanne starcia  obu partii w sprawach podatków, ochrony zdrowia, imigracji , infrastruktury kraju i edukacji.

Uwagę Amerykanów skupiają nie tylko nieprawidłowości w wyborach. Od kilku dni szaleje w północnej i w południowej Kalifornii pożar, podsycany silnym wiatrem i wysuszoną roślinnością, która przez miesiące nie zaznała deszczu. Pożar jest ogromnych rozmiarów, walczy z nim ponad pięć tysięcy strażaków z wielu stanów, straty będą trudne do policzenia. Do dziś zginęło 77 osób, ponad 500 osób uważa się za zaginione. Wielu zwłok nie można rozpoznać, przyjechały więc samochody  z urządzeniami do badania DNA. Z mapy zniknęło miasto “ Paradise”, strawione przez ogień w ciągu kilkunastu minut. Dziś przyjechały rodziny mieszkańców tego “Raju“. Ludzie nie są w stanie mówić, nie ruszają się, rozmiar nieszczęścia jest nie do zniesienia. Reporterka telewizyjna zaniemówiła. Kamera zamiast jej twarzy pokazuje zgliszcza.

Spaliło się ponad ćwierć miliona domów, ale to nie są kompletne dane. Mieszkańcy słynnego Malibu zostali ewakuowani w ostatniej chwili. Po pięknych domach znanych osób zostały zgliszcza. Rodziny, które straciły domy będą objęte pomocą i dostaną tymczasowe miejsce zamieszkania.Symbol radosnej, szczęśliwej , ciepłej i zielonej Ameryki został  bardzo boleśnie ranny. Tak jak i Floryda, Kalifornia dobijana nielegalnymi imigrantami i kłopotami z ich akomodacją, podatkami i coraz gorszą infrastrukturą, staczała się w ostatnich latach niżej i niżej. Los Angeles walczy z czarnymi i łacińskimi gangami, San Francisco opanowane jest przez Azjatów i Latynosów. Średnia klasa, w rękach Demokratów, płaci coraz wyższe podatki. Dolina Krzemowa utrzymuje swoją range, ale wielu wyedukowanych cudzoziemców ( Hindusi, Chińczycy ) przenoszą się do Kanady. Im jest wszystko jedno, w jakim systemie będą żyli. Maja zapłacić niskie podatki i przesłać pieniądze do domu, do rodziny. Słynny kalifornijski patriotyzm zniknął. Pochłonęły go głupie  hollywoodzkie filmy i nic nie warte programy nauczania w liberalnych uczelniach. Nie wiadomo czym te dwa ogromne pożary zostały spowodowane.Po miesiącach,po badaniach może się okazać, ze nie był to tylko wiatr i susza. Ale tego jeszcze nie wiemy.Tymczasem liczą się ludzie, którym trzeba pomóc. I pomagam po raz drugi .  Raz po strasznym huraganie Michael na Florydzie, który zniszczył w ciągu kilku minut miasteczko “ Mexico Beach” i dom mojej przyjaciółki, który porwał , a z nim także całe miasteczko. Pozostał tylko jeden jedyny dom, osadzony na wysokich słupach.

Drugi raz rodzinom ofiar, które zniknęły we wszystko ogarniającym ogniu straszliwego pożaru Camp Fire. Umęczone twarze strażaków w wiadomościach telewizyjnych mówią więcej niż potrafią wyrazić słowa. Na terenie wokół Camp Fire pięć i pół tysiąca strażaków walczyło z ogniem. Ich szef poproszony o wypowiedz stwierdził ” To wszystko wyglądało tak, jak post apokaliptyczne zdarzenie.” Po czym głos mu się załamał.

Kalifornijskie schroniska dla zwierząt proszą o pomoc inne stany i osoby prywatne. Nie są w stanie przetrzymać zwierząt, psów i kotów, które oddzielone od właścicieli, w głębokiej traumie boja się wszystkiego.Ilość zaginionych zwierząt ocenia się na ok. 20 tysięcy.

W cieniu kalifornijskiej tragedii pozostały na jakiś czas karawany ludzkie maszerujące i jadące z Hondurasu i Gwatemali w stronę granicy Meksyku ze Stanami Zjednoczonymi. Część z nich dotarła do granicy i rozłożyła się po meksykańskiej stronie przy miasteczku granicznym Tijuana. 

Od Tijuany do San Diego drogą 805 jedzie się 45 minut. Do pokonania piechotą  są 32 kilometry. Ile czasu potrzeba grupie 5 tysięcy mężczyzn, w większości młodych, często agresywnych, żeby do San Diego dotrzeć ? “Otwórzmy przejścia dla każdego” domagają się Demokraci.

“Przejścia są dla tych, którzy maja legalnie załatwiona wizę wjazdową do Stanów Zjednoczonych“ odpowiadają Republikanie, przy czym często przedstawiają problem Europy z imigrantami. Nie trzeba wielkiej wyobraźni aby sobie uzmysłowić co by się działo w trawionej ogniem Kalifornii z tysiącami nachodźców.

Prezydent Trump nie zbudował jeszcze ściany miedzy Meksykiem a Stanami, ale konieczność jej budowy widzi coraz więcej Amerykanów.Tymczasem broni  przejść ponad pięć tysięcy żołnierzy i Gwardia Narodowa. Granica zagrodzona jest zaporami z drutu kolczastego. Na jakiś czas musi to wystarczyć.

Wezwania do ludzi którzy przyszli w karawanach, żeby wrócili do swoich domów i stamtąd występowali o wizę nie odnosi żadnego skutku. Władze Tijuany nie maja wystarczających środków

na utrzymanie rosnącego tłumu, kradzieże są na porządku dziennym ,a do ludzi zaczyna docierać świadomość, że zostali oszukani. Najgorsza jest sytuacja dzieci i matek z dziećmi, bo na drogę powrotna z obiecanego raju fizycznie nie będzie ich stać..

Cala ta sytuacja, problemy z wyborami, pożary, huragany i karawany nie skłaniają do optymizmu. A Amerykanie maja przed sobą swoje największe, najważniejsze święto- Thanksgiving (Święto Dziękczynienia ). Obchodzą je wszyscy  bez względu na wyznanie, poglądy, pozycję społeczną i  rasę. Dzień Podziękowania za miniony rok, za pomyślne zbiory, za zdrowie, za przyjaźń i miłość, za wszystko dobre co nas spotkało. Stara, dobra tradycja, w czasie której  tracą życie miliony indyków, je się zupy z dyni, ciasta z owocami i sosy żurawinowe  i spotyka się, członków rodziny i przyjaciół, których się przez rok lub więcej nie widziało. Pije się grog i grzane wino, i absolutnie nie rozmawia się o polityce.

Z Waszyngtonu Małgorzata Wirkus

Polski akcent to Tom Malinowski urodzony w  1965 w Słupsku, wychowany w podwarszawskim Brwinowie , który z ramienia Demokratów wygrał wybory w 7-mym okręgu w stanie w New Jersey i zasiądzie w Izbie Reprezentantów Kongresu. Ukończył Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley i pracował w administracji Baraka Obamy.

I jeszcze jeden polski akcent z 11 listopada. Po mszy w polskim kościele pod Waszyngtonem starszy pan pytał uczestników, czy to możliwe, że były polski premier Donald Tusk pełniący obecnie funkcję Przewodniczącego Rady Europejskiej, zjawił się pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego i oświadczył “ Kochamy Cie Polsko ! “. Starszy pan, po usłyszeniu wypowiedzi potwierdzających, bardzo się zmartwił, gdyż ostatnia wypowiedz Tuska jaką pamiętał to było stwierdzenie “ Polska to nienormalność “ I teraz już nie wie, czy to on czy Tusk zapadł na chorobę Alzheimera charakteryzująca się utrata pamięci, brakiem orientacji, problemami z wyrażeniem intencji, utratą motywacji, depresją i psychozą. Akurat nie było mnie wtedy w kościele, ale starszy pan przychodzi tam często więc chciałabym go wypytać na jakiej opinii stanęło. 

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz