kard. Stefan Wyszyński (XIV): Przebaczenie drogą wewnętrznej wolności

Żaden człowiek ani naród nie osiągnie prawdziwej wolności, jeżeli nie nauczy się przebaczenia. To prawda szczególnie znacząca w kontekście roku Jubileuszu 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości. Ponad wiek przeżywanej przez nasz naród niewoli – poniżenia i prześladowań, które podobnie jak inne doznawane krzywdy – bardzo mocno naznaczają i obciążają osobistą, i narodową pamięć. Stanowi to wielkie wyzwanie na drodze ku pełnej wolności.

W tej perspektywie wymowne są obecne w naszej historii heroiczne przykłady umiejętności zwyciężania zła – dobrem. Uczy nas tego wzór św. Maksymiliana, św. Jana Pawła II, bł. ks. Jerzego Popiełuszki, a także Czcigodnego Sługi Bożego Prymasa Tysiąclecia. W swoim Testamencie napisał: „Uważam sobie za łaskę, że mogłem dać świadectwo prawdzie, jako więzień polityczny przez trzyletnie więzienie i że uchroniłem się przed nienawiścią do moich Rodaków, sprawujących władzę w Państwie. Świadom wyrządzonych mi krzywd – przebaczam im z serca wszystkie oszczerstwa, którymi mnie zaszczycali”.

W całym swoim życiu prymas Wyszyński wiernie szedł śladami Chrystusa, który z Krzyża wołał do Ojca: „Odpuść im, bo nie wiedzą co czynią” (Łk 23, 34). A po Zmartwychwstaniu nie przyszedł jako zwycięski Wódz, ale jako bliski ludziom Przyjaciel i Brat. W jednym z wielkanocnych rozważań Prymas mówił: „Chrystus po Zmartwychwstaniu zapłacił ludziom detaliczną dobrocią, serdecznością, bliskością i radością – za zniewagi doznane przed śmiercią. Jakże On jest wielkoduszny i wspaniałomyślny! O, mógł po Zmartwychwstaniu dobrze «zapłacić» faryzeuszom, doktorom zakonnym, Herodowi, Piłatowi, a nawet uczniom, którzy Go opuścili, zwłaszcza Piotrowi, który się go zaparł. (…) Nie ma o tym w Ewangelii żadnej wzmianki. Tak się zachowywał, jakby tego wszystkiego nie było.

Jak wspaniałą rzeczą jest zapominanie i przebaczanie! Jak ono wewnętrznie wyzwala, czyniąc człowieka naprawdę wielkim, a jednocześnie bliskim i braterskim. Taka jest prawdziwa miłość. Taka jest właśnie prawdziwa przyjaźń! Z lekcji danej nam przez Zmartwychwstałego Chrystusa możemy się nauczyć postępowania z naszym otoczeniem. Z tymi, którzy jak «drzazga» wleźli nam za paznokieć, którzy dotrzymali obietnicy: «ja ci pokażę!», którzy «noszą jak kura jajko» drobną urazę w sercu i raz po raz wygrażają się, aby nam powiedzieć – «pamiętam» i «nie zapomnę!»”.

W trosce o wolność serca od nienawiści, często Prymas przywoływał treść prośby: «Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom»: „Gdy zabiegamy o przebaczenie, musimy być gotowi przebaczać. Gdy oczekujemy miłosierdzia, musimy sami uczyć się miłosierdzia. Może właśnie miłosierdzie doznane od Boga daje nam sposobność zrozumieć sens, smak i znaczenie miłosierdzia. Oto brat mój zgrzeszył przeciw mnie. Co mam zrobić? – «idź, a upomnij go w cztery oczy. I gdyby cię usłuchał, pozyskasz brata twego» (Mt 18, 15). Idź, nie czekaj, aż on przyjdzie. Bo może go nie stać na to, aby do ciebie pierwszy przyszedł. A ciebie na pewno na to stać! Skończą się rychło dni męki – twoje i brata twego. Po co macie nosić w sobie zło? Uraza, z którą chodzimy, jest samoudręką. Przebaczanie jest przywróceniem sobie wolności, jest kluczem w naszym ręku od własnej celi więziennej. A przecież tym kluczem możemy otworzyć także i kajdany złości naszego brata. Ileż szczęścia od nas zależy! Większość konfliktów, które gnębią ludzi, zakończyłaby się zapewne zaraz po pierwszym okresie sporu”.

Ksiądz Prymas przypominał, że każdy z nas potrzebuje miłosierdzia i przebaczenia, bo nie jesteśmy wolni od grzechu, słabości i egoizmu. „A jeśli ty zgrzeszyłeś przeciwko bratu twemu? Wyjdź też na jego spotkanie. Może spotkacie się po drodze? Bo jeśli Cię upomni ten, którego obraziłeś, a przyjmiesz upomnienie, zdobyłeś go sobie. «Grzesząc przeciwko braciom – mówi św. Augustyn – grzeszymy przeciwko Chrystusowi, gdyż wszyscy jesteśmy członkami Ciała Jego». Smak doznanego miłosierdzia Bożego jest chlebem dla naszych nieprzyjaciół. Jest szkołą pokoju i wielkoduszności. Bo łaski doznane od Boga będą duchem przebaczenia w życiu domowym, społecznym i zawodowym. I to – bez końca! Nie ma takiej krzywdy, której nie można by przebaczyć! Jest to zwycięstwo mądrości, rozsądku i miłości”.

Prymas Tysiąclecia nie mówił tych słów bez pokrycia. Osaczony przez funkcjonariuszy władzy komunistycznej w więzieniu napisał: «Nie zmuszą mnie, abym ich nienawidził». Przykład przebaczania dał też, podpisując w roku 1965 List biskupów polskich do biskupów niemieckich, którego przesłanie: «Przebaczamy i prosimy o wybaczenie», otworzyło drogę do pojednania między naszymi narodami. Był za to oskarżany przez władze komunistyczne, nazywany zdrajcą. Nie usprawiedliwiał się. Przebaczał i błogosławił.

Tuż przed śmiercią, żegnając się z Radą Główną Episkopatu, 22 maja 1981 roku, jeszcze raz zapewnił wszystkich: „Do nikogo – najmniejszego żalu. Na nikim – najmniejszego zawodu. Wszystkim pozostawiam moje serce, które nie zabiera ze sobą żadnego zastrzeżenia w stosunku do żadnego z biskupów polskich, do kapłanów i ludu Bożego”.

Matko Miłosierdzia – uproś nam ducha przebaczenia i zgody w życiu rodzinnym i społecznym w naszej Ojczyźnie.

Ponawiamy dzisiaj przed Tobą słowa Milenijnego Aktu Oddania:
Bogurodzico Dziewico, Matko Kościoła, Królowo Polski i Pani nasza Jasnogórska (…). Oddajemy dziś ufnym sercem w Twą wieczystą, macierzyńską niewolę miłości wszystkie dzieci Boże ochrzczonego Narodu i wszystko, co Polskę stanowi, za wolność Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej. (…)
Przyjmij naszą ufność, umocnij ją w sercach naszych i złóż przed Obliczem Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Amen.

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz