Wojna o pieniądz 4: Lęk przed niedoborem pieniądza, czyli bachanalia lunatycznych cieni [odcinek 3]

Książka w języku polskim została wydana w 2018 roku przez Wydawnictwo Wektory, natomiast Song Hongbing ukończył ją w 2013 roku.

Ta książka nie pozostawia złudzeń – wielki kryzys i załamanie opartej na dolarze światowej gospodarki, są nieuniknione. Współczesna aktywność gospodarcza nie jest wynikiem racjonalnych przesłanek, lecz niskich pragnień i instynktów, takich jak: chciwość, zawiść, pożądanie.

Wybrane fragmenty rozdziału III poniżej, w tym m.in. o mechanizmie kreacji pieniądza i parapieniądza:



Niezrozumienie systemu częściowych rezerw bankowych oznacza brak możliwości zrozumienia natury dwudziestowiecznych finansów; niezrozumienie wytwarzania pieniądza przez odkup hipoteki oznacza brak możliwości przejrzenia rynku finansowego XXI wieku.

Współcześnie funkcjonująca teoria pieniądza zatrzymała się na tradycyjnej epoce lat osiemdziesiątych XX wieku, podczas gdy podlegający nieustannym zmianom współczesny rynek finansowy sprawił, że owa wiedza stała się przestarzała i bezużyteczna.

Jeśli w artykule analizującym sytuację pieniądza w świecie finansów zabraknie wzmianek o rynku odkupu, stopach procentowych odkupu, stratach hipotecznych, wymianie aktywów, przeniesieniu hipotek, bankach cienia, walucie cienia i innych podstawowych pojęciach, spokojnie można go wyrzucić do kosza, albowiem nie jest on w żaden sposób związany z podstawowymi elementami współczesnego świata finansów i nie pozwoli pojąć najważniejszych jego problemów.

W Stanach Zjednoczonych podaż pieniądza widmowego, czyli parapieniądza jest już trzykrotnie większa od tradycyjnej podaży M2 (czyli gotówki i depozytów). Jak więc można próbować zrozumieć cenę aktywów na rynku finansowym, nie rozumiejąc zasady wytwarzania parapieniądza? Najważniejszym aspektem parabanków nie jest brak nadzoru, ale fakt, że są one centrum wytwarzania parapieniądza. Ten punkt zdecydowanie dominuje nad wszystkimi pozostałymi problemami funkcjonowania parabanków.

Tylko w przypadku ustanowienia całkiem nowego systemu wiedzy ludzkość będzie w stanie pojąć, dlaczego w epoce globalnego zalewu pieniądzem ma miejsce jakże dziwne zjawisko „głodu pieniądza”. Dopiero wtedy będzie zdolna jasno dostrzec, że za kurtyną „głodu pieniądza” znajdują się ukryte znamiona głębokiego kryzysu finansowego.

 

Kryzys syryjski – ratunek dla Wall Street?

21 sierpnia 2013 roku jedna wiadomość wstrząsnęła Bliskim Wschodem, prowadząc do potężnych perturbacji. Zbrojna opozycja wobec syryjskiego rządu oświadczyła, że w trakcie walk wykorzystał on broń chemiczną, co doprowadziło do śmierci ponad 1300 osób. 23 sierpnia amerykański departament obrony rozpoczął wysyłanie wojska w kierunku Bliskiego Wschodu. 24 sierpnia amerykański prezydent Obama oświadczył, że wojna domowa w Syrii bezpośrednio dotyka „podstawowych interesów kraju”. 27 sierpnia armia USA stwierdziła, że przygotowania do wojny zostały zakończone i pozostaje jedynie oczekiwanie na rozkaz prezydenta. Od momentu rozprowadzenia informacji o użyciu broni chemicznej do pełnego przygotowania armii USA minęło tylko siedem dni, podczas gdy w przypadku wojen w Afganistanie i Iraku USA przygotowywały się prawie pół roku.

Dziwne jest, że 18 sierpnia grupa ONZ do nadzoru nad bronią chemiczną dopiero co przybyła do stolicy kraju, Damaszku. Grupa przybyła na zaproszenie rządu Syrii celem przeprowadzenia śledztwa dotyczącego wykorzystania broni chemicznej przez opozycję. Rząd Syrii oświadczył, że w marcu opozycja użyła broni chemicznej, co spowodowało śmierć i obrażenia u bardzo dużej grupy ludzi. Opozycja zaprzeczyła tym oskarżeniom, twierdząc, że to właśnie rząd wykorzystuje broń chemiczną. W sytuacji wzajemnych oskarżeń i braku pewności, która ze stron mówi prawdę, grupa śledcza ONZ miała ustalić stan faktyczny. I właśnie w obecności tej grupy broń chemiczna spowodowała śmierć wielu osób. Jeśli w takiej sytuacji splątane ze sobą w ogniu wojny strony konfliktu nie wstrzymywały się przed użyciem broni chemicznej, to były niesamowicie odważne, ale i bezdennie głupie.

Mimo to Stany Zjednoczone były już przygotowane do uderzenia. Ów kryzys wojenny nadszedł w tak odpowiednim momencie. Czy Obama już znacznie wcześniej podjął decyzję o akcji przeciw Syrii?

Epoka danych pozwala im mówić. W przypadku wykorzystania narzędzia Google Trend do przeszukania globalnych newsów pod tytułem Obama – Syria szybko można się zorientować, że w ciągu ubiegłych pięciu lat Obama bardzo rzadko odnosił się do problemu syryjskiego. Jeśli techniki przeszukujące autorstwa firmy Google warte są zaufania, to możemy założyć, że w przypadku gdy Obama publicznie wspominał Syrię, to tego samego dnia jego słowa bardzo szybko wchodziły do przeglądarek internetowych Google.

Mimo to rezultaty poszukiwań wskazują, że w ciągu 80 lat przed datą 16 sierpnia 2013 związek słów „Obama Syria” we wszystkich globalnych mediach miał praktycznie 0 wskazań.

Dopiero po 16 sierpnia, Obama zaczął bardzo często wypowiadać się na temat Syrii.

Widać zatem, że dla Obamy kryzys syryjski nie mógł wybuchnąć w lepszym czasie, a on sam wcześniej w ogóle nie zastanawiał się nad konfliktem syryjskim. Skoro tak, czemu więc w ciągu tych kilku dni tak śpieszyło mu się z podjęciem decyzji o rozpoczęciu wojny? Wojna to nie zabawa dla dzieci. Rosja podała dowody w wątpliwość, Chiny zaapelowały o ustalenie prawdy, w ONZ zaczęły się niekończące dyskusje i debaty, Unia Europejska sprzeciwiła się wojnie, NATO ogłosiło, że nie przystąpi do interwencji, wahająca się Wielka Brytania wycofywała się, amerykański naród nie chciał tej wojny, a tym bardziej nie życzyli jej sobie ludzie na Bliskim Wschodzie. Już raz, w czasie wojny w Iraku, cały świat został zwiedziony informacjami przekazywanymi przez wywiady USA i Wielkiej Brytanii na temat dowodów istnienia „broni masowego rażenia”, a skoro w przeszłości utracono zaufanie, teraz jego odzyskanie nie mogło być sprawą łatwą.

Mimo to, Waszyngton zaczął przygotowywać się do wojny. Pytanie o to, czy atakować, czy nie, właściwie nie było już zależne od zdobycia dowodów na użycie broni chemicznej. Co więcej, sam Obama i rząd USA nie mogli pozwolić sobie na „utratę zaufania świata”. Skoro Obama stwierdził, że atak jest konieczny, to atak musiał zostać dokonany. Była to dość dziwna i komiczna logika, ponieważ nawet podejrzany o morderstwo musi mieć zapewnione prawo do procesu, gdy tymczasem rząd syryjski, w sytuacji braku wystarczających dowodów, został już uznany przez USA za winnego zbrodni, a kara miała zostać wymierzona po siedmiu dniach.

Tak radykalne nastroje, brak cierpliwości i nadzwyczaj nienormalna sytuacja nie przypominały przygotowań do prawdziwej wojny. Raczej wyglądało na to, że groźba wojny stanowiła zasłonę dymną.

W istocie, podczas szybko pogarszającej się sytuacji w Syrii Wall Street również doświadczał gwałtownego sztormu.

Bernanke w maju rozpuścił wieści o wycofaniu się z polityki QE, w czerwcu ponownie potwierdził swoje zamiary i światowy rynek finansowy wpadł w chaos. Boleśniej odczuto początek odwrócenia trendu ruchu stóp procentowych i stopa zysku od amerykańskich obligacji skarbowych zaczęła gwałtownie rosnąć.

Na początku maja, stopa zysku od dziesięcioletnich obligacji skarbowych wynosiła tylko 1,66 procent, do 16 sierpnia dramatycznie poszybowała do 2,88 procent. W ciągu trzech miesięcy wzrosła o 70 procent. Była to skala niewidziana od 30 lat.

Rząd USA jest pożyczkobiorcą obligacji skarbowych, jest też kredytobiorcą cieszącym się największym zaufaniem na rynku. Każdy może zbankrutować, jednak jak długo istnieją Stany Zjednoczone, rząd USA zawsze może zwracać pieniądze poprzez dodruk banknotów. Stąd stopa zysków od obligacji skarbowych jest dolną granicą na rynku papierów wartościowych, wszystkie pozostałe papiery wartościowe podobnego typu, pod względem stopy zysku, znacznie nad obligacjami skarbowymi górują. W przypadku gdy stopa zysku od obligacji rośnie o 70 procent, pozostałe papiery wartościowe mogą tylko rosnąć w jeszcze bardziej irracjonalny sposób. Co więc w przypadku obligacji śmieciowych? Rzeczywistość zbyt okrutna, by ją spokojnie obserwować.

Gwałtowny wzrost stopy zysku od papierów wartościowych to błyskawiczny spadek ich ceny. Oznacza to, że na rynku papierów wartościowych ma miejsce straszliwa wyprzedaż. Ktoś mógłby zapytać: przecież stopa zysku 2,83 procent wciąż jest bardzo niska, czemu więc bać się wzrostu stóp?

Stopa zysku od amerykańskich obligacji skarbowych jest podstawą określania ceny wszystkich amerykańskich aktywów finansowych. Gdy gwałtownie rośnie, z wielką siłą uderza w ceny na wartym 38 bilionów dolarów rynku papierów wartościowych oraz w wartą 19 bilionów dolarów giełdę. Aktywa finansowe z Wall Street mają określoną cenę, ponieważ stopa zysku od dziesięcioletnich obligacji skarbowych to tylko około 1,66 procent. Tak więc gdy stopa zysku idzie do góry do 2,83 procent, to ceny wszystkich rodzajów aktywów zostają poddane potężnej presji zmuszającej je do korekty w dół. W sierpniu na amerykańskiej giełdzie pojawiły się największe od blisko 18 miesięcy spadki i to właśnie było ich przyczyną.

Czy w takiej sytuacji Rezerwa Federalna może, poprzez kontynuację zakupu papierów wartościowych na rynku, złagodzić presję wynikającą ze wzrostu stopy zysku? Taki jest dokładnie cel polityki QE, jednakże w powyższej sytuacji tą kartą już grać nie można.

Skoro Rezerwa Federalna poinformowała o swoich przygotowaniach do porzucenia polityki QE, to jasne staje się, że rynek papierów wartościowych w przyszłości zostanie pozbawiony największego kupca. Rezerwa wykupywała blisko 90 procent nowo emitowanych obligacji skarbowych, jeśli więc opuści swoje miejsce, kto inny z potentatów rynku będzie w stanie zająć je i sprostać tak gigantycznej podaży obligacji skarbowych? Chiny, Japonia, i wielu zagranicznych inwestorów myślą w następujący sposób: jeśli zamierzasz uciec, to tylko uciekając przed tobą, będę miał szansę uniknąć większych strat. W rezultacie wszyscy masowo odwracają się od obligacji skarbowych, których cena naturalnie leci w dół. Im więcej obligacji skarbowych znajduje się w portfelach, tym okrutniejsza dewaluacja wartości aktywów.

Tylko w ciągu trzech miesięcy na rachunku obciążeń Rezerwy Federalnej pojawiła się strata w wysokości 300 miliardów dolarów. Banki centralne poszczególnych państw, mające w swych portfelach dług USA jako rezerwę zagranicznej waluty, bez wyjątku wpadły w panikę.

Czerwiec 2013: skala ucieczki kapitału zagranicznego z aktywów dolarowych przekroczyła szczyt z okresu finansowego tsunami w 2008 roku.

Chiny i Japonia, dwa kraje posiadające najwięcej amerykańskich obligacji skarbowych, w czerwcu pozbyły się ze swoich portfeli obligacji USA wartych 42 miliardy dolarów, bijąc historyczny rekord miesięcznej redukcji zapasu. Przez cały czerwiec inwestorzy zagraniczni pospiesznie wyprzedawali amerykańskie obligacje skarbowe, a także obligacje firm, akcje i wszystkie aktywa rozliczane w dolarach. Rozpoczęła się ucieczka kapitału zagranicznego z amerykańskiego rynku finansowego, jeszcze bardziej przerażająca i potężna w porównaniu z bankructwem banku Lehman Brothers w 2008 i wybuchem finansowego tsunami.

Właśnie z tego powodu stopa zysku od dziesięcioletnich obligacji skarbowych tak gwałtownie poszła do góry. Zbijanie wzrostu stóp przez Rezerwę Federalną za pomocą wykupu długu jako element polityki QE osiągnęło swój kres.

(…)

Fundusze hedgegingowe, fundusze wspólne, fundusze emerytalne, firmy ubezpieczeniowe, podobnie jak Chiny czy Japonia, są największymi posiadaczami amerykańskich obligacji skarbowych oraz innych papierów wartościowych. W tym momencie stały się świadkami raptownego wzrostu stopy zysku od obligacji skarbowych przy jednoczesnym gwałtownym spadku ich cen, a na ich rachunkach zachodziły potężne straty wartości aktywów. Celem uniknięcia jeszcze większych strat pozostawało im tylko grać na wyprzedaż obligacji skarbowych, aby skutecznie zabezpieczyć się przed ryzykiem. To wszystko dodatkowo przyspieszyło spadek cen obligacji skarbowych.

Od maja do sierpnia rynek stóp poszybował w górę, generując straty na globalnym rynku finansowym w wysokości trzech bilionów dolarów. W przypadku niepowodzenia próby szybkiego odwrócenia trendu gwałtownego wzrostu stóp na rynku nieunikniona byłaby seria potężnych implozji na rynkach finansowych.

Dla Wall Street kryzys syryjski nadszedł w sam czas.

16 sierpnia, stopa zysku od dziesięcioletnich obligacji skarbowych USA osiągnęła 2,83 procent.

Kiedy Obama ogłosił przygotowania USA do akcji zbrojnej, wszyscy na Bliskim Wschodzie i na całym świecie zamarli w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń. Światowe środki kapitałowe instynktownie zaczęły ponownie płynąć w kierunku amerykańskich obligacji skarbowych, by uniknąć ryzyka wojny, a stopa odsetek od dziesięcioletnich obligacji USA z 2,9 procent spadła do 2,75 procent .

Bliski wymknięciu się spod kontroli trend gwałtownego wzrostu stóp został zastopowany. Począwszy od maja Rezerwa Federalna w ciągu czterech miesięcy kolejno dokonała, zgodnie z polityką QE, zakupu obligacji za kwotę 340 miliardów dolarów, a jednak wszystko to nie zdołało zdusić kryzysu stóp. Dopiero demonstracja siły kilku amerykańskich okrętów wojennych przyniosła oczekiwany skutek.

W przyszłości, podczas wycofywania się Rezerwy Federalnej z polityki QE, wojny, niepokoje społeczne, konflikty geograficzne i inne formy kryzysów międzynarodowych najprawdopodobniej staną się skuteczną metodą „łagodzenia wstrząsów” wynikających z szybkiego wzrostu stopy zysku.

Mimo to, bez względu na naturę kryzysu, zahamowanie wzrostu stóp może mieć charakter tylko tymczasowy. Trend ogólny nie może zostać w ten sposób odwrócony, albowiem ciśnienie implozyjne w systemie finansowym systematycznie rośnie i to rynek odkupu jest w tym przypadku największym punktem napięcia.

Odkup, po prostu zastaw za papiery wartościowe

Gdy zwykła osoba zakupuje obligacje skarbowe to poza faktem posiadania ich w portfelu oraz oczekiwaniem na termin ich sprzedaży nie pozostaje jej nic więcej do zrobienia. Kapitał jest bezpośrednio zamknięty w obligacji aż do czasu wygaśnięcia kontraktu bądź decyzji o sprzedaży.

Inaczej jest w przypadku, gdy obligacje posiada instytucja finansowa, albowiem potrafi ona „martwe obligacje” zamienić na „żywą gotówkę”.

Oto czar umowy odkupu (REPO, repurchase agreement).

(…)

Na amerykańskim rynku papierów wartościowych 21 firm dealerów obligacji pierwszej kategorii (primary dealers) jest zdolnych do utrzymywania w portfelach papierów wartych biliony dolarów właśnie w oparciu o kanał zbiórki środków finansowych na rynku odkupu.

Gdy departament skarbu USA dokonuje aukcji obligacji skarbowych, wspomniane 21 firm posiada uprawnienia do bezpośredniej rywalizacji o ich zakup. W ten sposób kształtuje się rynek obligacji pierwszej kategorii. Firmy te są jednocześnie ważnymi dealerami na rynku wtórnym, a więc drugiej kategorii. Nowojorski Bank Rezerwy Federalnej poprzez bardzo ścisłą z nim współpracę steruje otwartym rynkiem, wykupując i sprzedając obligacje skarbowe czy papiery MBS, rozszerzając lub kurcząc aktywa Rezerwy Federalnej na rachunku obciążeń. QE bądź jakakolwiek inna polityka monetarna zawsze jest szczegółowo wprowadzana w życie przez dealerów rynku pierwotnego.

Należy wiedzieć, że członkowie kręgu firm-dealerów pochodzą z odgałęzień 17 wielkich rodzin finansowych z osiemnastowiecznej Europy, które odziedziczyły wytworzone przez przodków w ciągu 300 lat, rozpościerające się na cały świat kanały finansowe. Pracują z pokolenia na pokolenie, pokolenie z pokoleniem, na wszystkich poziomach, wspólnie. Kolejne pokolenie rozpoczyna pracę w branży finansów z reguły w roli praktykantów. Pomiędzy bankami rodzin następuje wymiana stażystów, pozwalająca im zaznajomić się ze szczegółami prowadzenia działalności w branży, jak również ustanowieniu pomiędzy nimi przyjaznych relacji zaufania. Rzecz jasna, konkurują ze sobą, często wchodzą wręcz w ostre konflikty, mimo to ich podstawowym celem jest wzmocnienie już posiadanej monopolistycznej pozycji. W przypadku postępowania wbrew ogólnie przyjętym regułom i zagrożenia systemowi interesów lub też fatalnego zarządzania, głupich wyczynów generowanych przez członków kolejnego pokolenia, rodziny potrafią połączyć siły i wyczyścić dom. Ponieważ przez setki lat nagromadziły skumulowaną wiedzę dotyczącą zasobów klientów oraz od dawna zajmują pierwszą linię na rynku, informacje, które zdobywają, bardzo często są dokładniejsze i bardziej aktualne niż te, które mogłyby zdobyć firmy spoza tego układu. Ich doświadczenie znacznie wyprzedza umiejętności i sztukę szefów Rezerwy Federalnej. To właśnie oni stanowią prawdziwy mózg amerykańskiego rynku finansowego, jego serce, nerwy, kości, mięśnie i kończyny. Natomiast rezydujący daleko w Waszyngtonie urzędnicy Rezerwy Federalnej są raczej medialną twarzą tego rynku.

(…)

Ponieważ dealerzy rynku pierwotnego posiadają niewidzialny i kluczowy wpływ na politykę Rezerwy Federalnej,, bardzo często ich „zakłady” trafiają w dziesiątkę. Nie mylą się w przewidywaniu kierunku ruchu stóp odsetek, co daje szansę na wykorzystania wielu metod uderzenia w czułe miejsca przeciwników.

Dlaczego tak często słyszymy o skandalach z manipulacją stóp odsetek przez londyńskie banki związanych z krótkookresową dzienną stopą odsetek (Libor)? Albowiem manipulowanie rynkiem stóp odsetek umożliwia dealerom rynku pierwotnego poszerzenie przestrzeni dla generowania zysków. Ludzie ci nie tylko kontrolują siły natury na amerykańskim rynku finansowym, ale bardzo wielu z nich zajmuje również hegemoniczną pozycję na rynku europejskim. Rynek odkupu jest tylko małym przykładem na zdobywanie korzyści poprzez manipulacje stopami odsetek. Jeszcze większe korzyści są czerpane z rynku SWAP odsetek czy innych finansowych instrumentów pochodnych.

Tradycyjne tworzenie pieniądza

Istotą systemu bankowego jest dostarczanie usług, pośród których ważną funkcją jest dostarczanie pieniądza na rzecz aktywności gospodarczej. Jest to w zasadzie tożsame z usługami przekazywania wiadomości oferowanymi przez firmy telekomunikacyjne czy usługami firm transportowych. Zyski systemu bankowego pochodzą z opłat wnoszonych przez społeczeństwo za usługi monetarne.

Skąd pochodzi pieniądz w systemie bankowym? Odpowiedź jest następująca:

pieniądz w banku pochodzi z procesu samowytwarzania go przez system bankowy.

Zdecydowana większość ludzi codziennie używa pieniądza, absolutnie nie rozumiejąc mechanizmu jego tworzenia, błędnie sądząc, że to wydrukowane w rządowych fabrykach banknoty są całą walutą funkcjonującą w społeczeństwie.

Faktycznie we współczesnych państwach banknoty stanowią tylko drobną część pieniądza, zdecydowana większość pieniądza jest pieniądzem wytwarzanym przez banki.

Jak więc bank tworzy pieniądz?

Spójrzmy najpierw na prostą tabelę rachunku obciążeń w banku. Na samym początku w banku nie ma aktywów, nie ma obciążeń, brak jest więc praw do czerpania korzyści. Stan ten można przedstawić w uproszczony sposób tak:

Aktywa Obciążenia i prawa
Gotówka: 0 Rezerwy: 0

Rachunek obciążeń aktywów banku jest stanem operacyjnym banku w dowolnym momencie, czymś w rodzaju zdjęcia zrobionego w danej chwili. W przypadku wykonania serii szybkich zdjęć dotyczących każdego momentu pracy banku i oglądaniu ich w kolejności wykonania można poznać rozwój bankowych usług.

Pośród nich, znajdujące się po lewej stronie, saldo aktywów jest zawsze równe znajdującym się po prawej stronie obciążeniom i prawom do korzyści. Gotówka jest jednym z bankowych aktywów, natomiast rezerwa jedynym z obciążeń. Ponieważ po zdeponowaniu gotówki w banku ludzie nieustannie ją pobierają, bank jest zmuszony do zaspokajania wymagań klientów względem pobierania gotówki. Jest to jednym z jego zadań i obowiązków.

Gdy klient A przychodzi do banku i deponuje 100 dolarów gotówki, a my wykonujemy szybkie zdjęcie bankowej tabeli aktywów i obciążeń, zmiana wygląda tak:

Aktywa Obciążenia i prawa
Gotówka: 100 Rezerwy klienta A:100

Jak widać, aktywa po lewej stronie oraz obciążenia i prawa do korzyści po prawej wciąż są identyczne. Bank dostarcza klientowi A książeczkę z rachunkiem, plastikową kartę bankową czy też USB do transakcji internetowych. Bez względu na formę, klient A posiada prawo do pobrania gotówki w dowolnym czasie: istotą bankowej rezerwy jest prawo klienta do pobrania gotówki.

W tym momencie do banku przychodzi kolejny klient, klient B, którego celem nie jest zdeponowanie pieniędzy, lecz chęć pożyczki. Bank sprawdza klienta B bardzo dokładnie, wielokrotnie analizując popyt na pożyczkę i w końcu zgadza się na jej udzielenie. Bank jest jednak ograniczony regulacjami banku centralnego, dla przykładu, z kwoty 100 dolarów depozytu największa dopuszczalna suma, która może być przeznaczona na pożyczkę, wynosi 90 dolarów, pozostałe 10 dolarów musi być zatrzymane w banku jak rezerwa na nagłe potrzeby.

Zazwyczaj ludzie sądzą, że bank wydziela 90 dolarów gotówką ze swoich aktywów i pożycza je klientowi B, tak więc na rachunku aktywów winno pozostać tylko 10 dolarów. Czyż funkcją banku nie jest udzielanie kredytu osobom potrzebującym środków kapitałowych z pieniędzy zdeponowanych przez depozytariuszy?

Jeśli tak właśnie sądzi większość społeczeństwa, to oznacza to, że owa większość społeczeństwa w ogóle nie pojmuje, na czym polega sekret zarabiania pieniędzy przez współczesne banki. W rzeczywistości bank nie rusza owych 100 dolarów gotówki, lecz „z niczego” wytwarza nową rezerwę. Jeśli zrobimy kolejne szybkie zdjęcie, rachunek aktywów i obciążeń banku będzie wyglądał następująco:

Aktywa Obciążenia i prawa
Gotówka: 100 Rezerwy klienta A:100
Pożyczka klienta B: 90 Rezerwa klienta B: 90

Nie rozumiecie? O to właśnie chodzi.

W istocie bank jest dużo sprytniejszy niż najlepszy magik, ponieważ niespodziewanie naprawdę potrafi „z niczego” wytwarzać nowe rezerwy. Sposób rozumowania zwykłego człowieka nie bardzo może być wykorzystany do zdroworozsądkowego i logicznego zrozumienia takiej metody księgowania. Od XIX wieku europejskie rodziny bankierów posługują się taką właśnie zasadą księgowania, jak opisana powyżej, co więcej, uzyskały dla niej legitymizację w Wielkiej Brytanii, USA i Francji. Obecnie system rezerw cząstkowych stał się powszechnie stosowanym światowym standardem. Nie jest to ani logiczne, ani nie jest fair, nie ma to jednak znaczenia. Istotne jest, że zwykli ludzie nie są w stanie zrozumieć, że ów system traktuje ich niesprawiedliwie. Zwróćmy uwagę, że poza bankami, które cieszą się owym specjalnym prawem księgowym do wytwarzania „z niczego”, jakakolwiek inna firma, która ośmieli się postępować podobnie, zostanie oskarżona o oszustwo, a jej legalni przedstawiciele zostaną wtrąceni do więzienia. Pokazuje to poważny problem, albowiem począwszy od XIX wieku system bankowy uzyskał pozycję uprzywilejowaną w świecie aktywności gospodarczej.

Dlaczego pożyczka dla klienta B jest postrzegana przez bank jako aktyw? Kwit podpisany przez klienta B tworzy zysk od odsetek. Dla banku wszystko to, co pozwala na przypływ gotówki, jest aktywem. Dlatego aktywa bankowe są długiem winnym bankowi przez pozostałe segmenty społeczeństwa. Teraz łączna wartość aktywów banku wynosi 190 dolarów, a wartość obciążeń również 190 dolarów, obie wartości wciąż są sobie równe. Po prawej stronie obciążenia wzrosły o 90 dolarów i jest to nowy rachunek otwarty dla klienta B przez bank: klient B poprzez transfer czeku lub pobranie gotówki może te pieniądze wydać.

Zwróćmy uwagę, że w czasie, gdy rachunek klienta B jest aktywowany, podaż pieniądza w całej gospodarce wzrasta o 90 dolarów.

Bez względu na to, jak klient B wydaje pieniądze, owo 90 dolarów prędzej czy później wpłynie na konto do innego banku, który jest częścią całego tego systemu. W ten sposób ów inny bank uzyska 90 dolarów nowej rezerwy i jednocześnie zwiększy swoją pozycję aktywów gotówkowych o 90 dolarów. Na tej samej zasadzie będzie mógł z tych pieniędzy udzielić pożyczki w wysokości 81 dolarów i wytworzyć nową rezerwę wartą 81 dolarów. Ten cykl może być kontynuowany aż do chwili, gdy podaż pieniądza w całym systemie bankowym wzrośnie dziesięciokrotnie. Oznacza to, że 100 dolarów nowej rezerwy ostatecznie wytwarza 1000 dolarów podaży pieniądza.

Tak właśnie banki wytwarzają pieniądz. W normalnej sytuacji nowo wytworzony pieniądz nie wpływa na rynek w formie banknotów, lecz jest deponowany w postaci elektronicznych liczb w systemie bankowym. Liczby te są dodawane, odejmowane na rachunkach bankowych, a pieniądz po cichu, bez odsetek wykonuje tam nieustanne ruchy.

Kiedy klient B pożycza z banku pieniądze, ów popyt odpowiada popytowi na pieniądz wytworzonemu w obrębie rzeczywistej gospodarki, dochód z odsetek jest czerpany przez bank, który pobiera od społeczeństwa opłaty za usługi. Gdy realna gospodarka nie wytwarza nowego popytu na tworzenie pieniądza, ale to system bankowy zdolny jest do samoistnego kreowania nowego popytu na pieniądz, to wówczas płacone bankom przez społeczeństwo opłaty za usługi przemieniają się w równomiernie rozłożony i obowiązkowy „haracz” pobierany od społeczeństwa.

Jednak w sytuacji, gdy realna gospodarka ma przed sobą blade perspektywy, bankom również trudno jest udzielać kredytów. Jak wtedy pobierają ową „opłatę za obsługę”?

Na współczesnym rynku finansowym tradycyjna zdolność banków do wytwarzania rezerw uległa atrofii i została zastąpiona przez nowy mechanizm wytwarzania parapieniądza przez parabanki. Tworzenie obciążeń przez kredyty ustąpiło już obciążeniom odkupu wytwarzanym przez zastaw. Rynek odkupu jest właśnie głównym, współczesnym centrum wytwarzania pieniądza.

Pieniądz ulega ewolucji, a sposób myślenia zdecydowanej większości ludzi nie jest w stanie za nią nadążyć. Obecne finansowe teorie pieniądza wciąż pozostają na poziomie za lat osiemdziesiątych XX wieku. Taka przestarzała wiedza jest całkowicie nieprzydatna w zrozumieniu nowego fenomenu wytwarzania pieniądza, co prowadzi do popełniania wielkich błędów w odczytywaniu sytuacji pieniądza, cen, kursów wymiany walut, stóp procentowych oraz rynku finansowego przez wielu ludzi. Niezrozumienie systemu rezerw cząstkowych to niezrozumienie istoty finansów wieku XX. Niezrozumienie wytwarzania pieniądza przez odkup zastawu oznacza brak umiejętności przejrzenia natury finansów XXI stulecia.

Parapieniądz: całkowicie nowe zasady tworzenia pieniądza

W celu zrozumienia podstawowych elementów tworzenia pieniądza przez współczesne rynki finansowe, najprościej będzie przyjrzeć się temu, jak fundusz hedgingowy wytwarza podobne do bankowych rezerwy obciążeń.

Jeśli spojrzeć na początkową sytuację, widać, że jeden z funduszy zebrał 100 dolarów środków finansowych, następnie z pompą otwiera rachunek. Ponieważ środki kapitałowe nie mogą być pozostawione w stanie bezczynności, dyrektor funduszu zakupuje obligacje skarbowe warte 100 dolarów. W tym momencie rachunek aktywów i obciążeń jest prosty:

Aktywa Obciążenia i prawa
Gotówka: 0 Obciążenia : 0
Obligacje: 100 Prawa: 100

Celem zakupu obligacji skarbowych przez dyrektora funduszu nie jest bierne korzystanie z odsetek – to są motywy indywidualnych ciułaczy. Dyrektor kupuje obligacje po to, by o kolejny krok zwiększyć skalę zbiórki środków kapitałowych, dzięki czemu możliwe jest zarabianie pieniędzy. Dlatego przeprowadza on zastaw pod środki kapitałowe na rynku odkupu owych, wartych 100 dolarów, obligacji skarbowych. W rezultacie pobiera 90 dolarów gotówki, a na rachunku aktywów i obciążeń dodana zostaje transakcja odkupu. Powstaje wówczas interesująca zmiana:

Aktywa Obciążenia i prawa
Gotówka: 90 Obciążenie odkupu : 90
Obligacje: 100 Prawa: 100

Po wykonaniu zbiórki środków kapitałowych przez odkup łączna wartość aktywów funduszu wzrosła do 190 dolarów, a uzyskane 90 dolarów gotówki może być użyte do ryzykownych działań o wysokiej stopie zysku i zarobienia na różnicy pomiędzy kosztem odsetek od odkupu a wysoka stopą zysku.

W tym miejscu należy podkreślić jedną rzecz: choć manipulowanie odkupem opiera się na zasadzie „najpierw sprzedaj, następnie odkup”, to jednak to, co wygląda na „prawdziwą sprzedaż”, faktycznie jest „prawdziwym pożyczaniem pieniędzy”, albowiem strona pożyczająca pieniądze zobowiązuje się (w treści umowy odkupu) do odkupienia aktywu w ciągu jednego lub kilku dni. W istocie więc wszystkie stopy procentowe czy inne ryzyka wynikające z niewykonania umowy wciąż są zaliczane do zastawu wnoszonego przez pożyczkobiorcę, dlatego też, zgodnie z wymogami księgowymi, aktywa odkupu muszą być zatrzymane na rachunku obciążeń strony pożyczającej pieniądze i nie mogą zostać przeniesione na rachunek pożyczkodawcy.

Lehman Brothers w tym miejscu dokonał podmiany konceptu, co doprowadziło do słynnej sprawy „odkupu 105” (repo 105).

Na dzień przed wybuchem kryzysu finansowego ujawnił się ogrom problemów na rynku subprime, co doprowadziło do ostrej dewaluacji aktywów głęboko w ten rynek zaangażowanego banku Lehman Brothers. Bank ów znajdował się w beznadziejnej sytuacji na rynku finansowym i niezwykle trudno było mu sprzedać toksyczne aktywa śmieciowe, co pomagałoby uniknąć strat księgowych na ogromna skalę. Celem przykrycia prawdziwych kłopotów księgowych, Lehman Brothers za każdym razem, tuż przed publikacją raportu finansowego, dokonywał akcji potężnego odkupu. „Sprzedawał” warte 105 dolarów aktywa papierów wartościowych za cenę 100 dolarów, a „dochód z tej sprzedaży”, uzyskaną gotówkę, wykorzystywał do regulowania obciążeń. W rezultacie w raporcie księgowym zachodziła jednoczesna wielka redukcja aktywów oraz obciążeń, upiększająca sytuację księgową firmy. Po kilkunastu dniach i zakończeniu publikacji raportu finansowego, Lehmann Brothers ponownie przeprowadzał zbiórkę środków kapitałowych, „odkupując” te aktywa. W ten sposób rachunek aktywów i obciążeń powracał do pierwotnego kształtu. Dzięki tej metodzie szefowie Lehmann Brothers „tymczasowo” przenosili warte 50 miliardów dolarów toksyczne aktywa śmieciowe z rachunku aktywów i obciążeń, zwodząc inwestorów i wpływając na ich wycenę ryzyka. Było to gigantyczne finansowe oszustwo.

W normalnej sytuacji na rynku odkupu pod zastaw 102 dolarów aktywów papierów wartościowych można uzyskać pożyczkę o wartości 100 dolarów, natomiast Lehmann Brothers uzyskiwał pożyczkę w wysokości 100 dolarów pod zastaw papierów wartościowych wartych 105 dolarów. Jak to możliwe? Okazało się, że Lehmann Brothers starał się, by „odkup na pożyczkę pieniędzy” jeszcze bardziej przypominał „prawdziwą sprzedaż”. Na rynku odkupu „uczciwa” cena dla przekraczania kwoty zastawu wynosi dwa procent. Gdy tylko ta wartość zostaje przekroczona, strona pożyczająca pieniądze jest uznawana za niezdolną do dalszego realnego kontrolowania zastawianych aktywów i bardziej zbliża się ku „sprzedaży” aktywów, co już nie jest zaliczane do odkupu zastawu.

Kryteria księgowe pozwalały Lehmann Brothers, by owe „naprawdę sprzedawane” papiery wartościowe przenosić z rachunku aktywów i obciążeń. Lehmann Brothers wykorzystywał tę lukę, skłonny był ponosić koszt większego upustu, tak, by z punktu widzenia prawa uciec przed ryzykiem oszustwa.

Dlatego więc ponadkwotowy odkup pod zastaw 105 procent stał się tak znany i jako „odkup 105” przeszedł do annałów finansowej historii świata.

(…)

W USA funkcjonuje powiedzenie: jeśli jest pewne zwierzę, wyglądem przypominające kaczkę, wydawanym dźwiękiem przypominające kaczkę, chodzące jak kaczka, to jest to właśnie kaczka. Odkup obciążeń posiada wszystkie funkcje podobne do bankowych rezerw obciążeń, a jedyną różnicą jest to, że obciążenia rezerw bankowych, czyli pieniądz bankowy, mogą być używane na każdym terenie gospodarczym, czyli można nimi płacić za towary i usługi, natomiast odkup obciążeń, a więc parapieniądz, jest wykorzystywany specjalnie na rynku finansowym celem handlu finansowymi aktywami. (…)

Transakcje „upłynięcia czasu odkupu”: nowa metoda gry finansowych magików

W listopadzie 2011 roku, po upadku banku Lehmann Brothers, zbankrutował inny dealer rynku pierwotnego, MF Global. Ze specjalnie założonych kont bankowych klientów w tajemniczy sposób zniknęło 1,2 miliarda dolarów.

MF Global był jednym z najmniejszych dealerów na rynku. Wartość posiadanych przezeń aktywów sięgała tylko 1/30 wartości u pozostałych firm. Nie był to duży dealer, ale za to nie brakowało mu odwagi. MF Global aspirował do statusu mini Goldman Sachs, i na koniec, niespodziewanie, osiągnął status mini Lehmann Brothers.

Cechą szczególną MF Global była jego chęć do ostrej gry spekulacyjnej, skłonność do ryzykowania wszystkiego na jednym przedsięwzięciu, dużym zakładzie. Główną przyczyną jego klęski było włożenie środków kapitałowych wartych 6,2 miliarda dolarów w wielką grę suwerennym długiem europejskim, szczególnie obligacjami skarbowymi „PIIGS” (a więc Portugalii, Irlandii, Włoch, Grecji i Hiszpanii).

Posiadane przez MF Global „papiery wartościowe PIIGS” naturalnie zostały przyniesione na rynek odkupu celem przeprowadzenia nań zbiórki kapitałów pod zastaw. Uzyskaną gotówkę wykorzystywano do podbijania stawki zakładów. Potem owe zakłady ponownie były wykorzystywana na zastaw i pobieranie gotówki – i tak raz za razem, aż do momentu, gdy doszło do katastrofy. (…)

Celem usatysfakcjonowania nadzoru finansowego i upiększenia raportów księgowych MF Global potrzebował czegoś w rodzaju operacji plastycznej dla swojego rachunku obciążeń aktywów, szczególnie po wybuchu kryzysu zadłużenia w strefie euro, kiedy ceny jego aktywów ze złych stawały się niższe. Operacja nie ograniczała się tylko do korygowania wad; ważniejsze było niepoduszczenie do ujawnienia stanu pogarszających się aktywów, a tutaj najwygodniejszym narzędziem naturalnie były transakcje odkupu. Jednak po globalnej aferze „zakupu 105” Lehmann Brothers MF Global nie miał odwagi by znów zagrać „prawdziwą sprzedażą” aktywów. Po długim czasie gorączkowych rozmyślań, niespodziewanie stworzył nową magiczną metodę „upłynięcia czasu odkupu” (repo-to-maturity).

Parapieniądz i parabanki

Parapieniądz jest podażą pieniądza wytwarzaną przez system parabankowy. Cyrkuluje na rynku kapitałowym, jest wykorzystywany przy sprzedaży i zakupach aktywów finansowych, prowadząc do powstania efektu fikcyjnej własności. Produkując inflację aktywów, zmienia zasady rozdzielania własności, wpływając też na wpływy kapitału do realnej gospodarki konfigurując, w społeczeństwie zasoby. Czym więc jest ów system parabanków?

Upraszczając, nie jest on związany ograniczeniami ze strony nadzoru tradycyjnych banków, posiadając zarazem zdolność do wytwarzania pieniądza cienia. Co więcej, jest systemem, w którym za każdym razem następuje akceptacja parapieniądza jako metody, za pomocą której dokonywane są płatności. Tradycyjny bank jest zmuszony do zgody na nadzór banku centralnego, ma też cechy takie jak: prawne pozwolenie na absorpcję depozytów klientów, przywilej wytwarzania bankowego pieniądza czy też rządowe gwarancje dla depozytów. Natomiast parabank nie posiada jednego, globalnego mechanizmu zarządzania. Nie może w bezpośredni sposób absorbować depozytów, opierając się głównie na zbiórce środków finansowych z odkupu zastawu. Wytwarzanie parapieniądza w całości zależy od stopnia akceptowalności przez rynek, brakuje mu regulacji prawnych, a w przypadku porażki w zarządzaniu nie przysługują żadne rządowe gwarancje.

Czemu więc instytucja parabanku może rozwijać się na tak dużą skalę?

Główną przyczyną jest w tym wypadku porzucenie przez USA parytetu złota w 1971 roku, kiedy utracono efektywną kontrolę nad wytwarzaniem pieniądza i możliwość utrzymywania równowagi. Nadmierna emisja dolara stawała się coraz dramatyczniejsza, a wzrost ceny aktywów w wielkim stopniu przewyższał wzrost stopy zysku w realnej gospodarce. Środowisko działania dla przedsiębiorców zmieniło się na gorsze. Żeby przeżyć i rozwijać się, coraz więcej amerykańskich firm produkcyjnych przenosiło się do Azji Wschodniej i Azji Południowo-Wschodniej, starając się poprzez obniżkę kosztów utrzymywać względnie wysoką stopę zysków.

Pod wpływem amerykańskiej polityki monetarnej Europa i Japonia również stopniowo podążyły za falą inwestycji zamorskich. Był to rdzeń procesu wypierania realnych branż przez tani pieniądz.

W ciągu ubiegłych 40 lat w obszarze realnej gospodarki USA dokonała się bezprecedensowa, historyczna transformacja, której skutkiem są aktywa o wysokiej jakości wciąż zdolne do wytwarzania stałego napływu gotówki lub aktywa pozostające w USA, które coraz mocniej opierają się na pożyczkach dokonywanych na rynku nieruchomości lub na pożyczkach konsumpcyjnych. Tradycyjny model generowania zysków przez banki napotkał wielkie wyzwanie.

Kiedy banki udzielają kredytu firmom, szczególnie firmom produkcyjnym o wysokiej jakości i wysokiej stopie zysku, nie muszą martwić się o bezpieczeństwo kredytu, wiedząc, że firmy są zdolne do pozyskania jeszcze większej gotówki na spłacenie pożyczek.

Natomiast kiedy bank udziela konsumentom kredytu na zakup mieszkania bądź samochodu jest zmuszony wykonać dokładną ocenę ich dochodów oraz zdolności do zwrotu zaciągniętych pożyczek, albowiem pożyczki nie są wykorzystywane na podniesienie zdolności do wytwarzania bogactwa, lecz na zwyczajne zaspokojenie konsumpcyjnych pragnień. W takim wypadku kapitał jest przejadany, nie zaś wykorzystany na produkcję czegoś, co mogłoby stać się źródłem dochodu. Dla banków aktywa typu wytwórczego różnią się zasadniczo od aktywów o charakterze konsumpcyjnym. Chociaż ta druga forma aktywów jest zdolna do generowania dochodu dla banku, to ta pierwsza tworzy napływ gotówki do gospodarki, podczas gdy druga jedynie ową gotówkę konsumuje. Kiedy konsumpcja jest większa od produkcji, dane państwo coraz bardziej uzależnia się od podaży kapitałów z zagranicy, by uzupełnić wewnętrzny „upływ krwi” w ciele gospodarki. (…)

W roku 1934 w USA przyjęto ustawę Glass and Steagall, która był odpowiedzią na wielki finansowy krach i nieograniczoną chciwość z lat trzydziestych XX stuleca. Akt ów całkowicie rozdzielał i izolował od siebie banki handlowe i banki inwestycyjne, zapewniając na 60 lat stabilne funkcjonowanie systemu finansowego.

W roku 1999 prezydent Bill Clinton, pod wpływem potężnego lobbingu ze strony Wall Street, podpisał ustawę znoszącą rozdział pomiędzy bankami handlowymi, bankami inwestycyjnymi i firmami ubezpieczeniowymi (Gramm Leach Bliley Act).

Wystarczyło tylko 10 lat, by cały świat powitał pierwszy ostry kryzys finansowy epoki „modernizacji finansowej”, który pod względem skali i siły zniszczenia może być porównywany z Wielkim Kryzysem z lat trzydziestych XX wieku.

Po zakończeniu kryzysu finansowego sekurytyzacja aktywów oraz rynek odkupu stały się znacznie mniej popularne. Mimo to Rezerwa Federalna, w celu dokonania cudu „ponownego wzrostu wartości aktywów”, ruszyła do akcji i używając trzech niekonwencjonalnych metod, zbiła niemal do zera krótkoterminowe, bazowe stopy procentowe. Zbiła także średnioterminowe bazowe stopy procentowe, opierając je na mocnych oczekiwaniach względem własnej polityki, oraz długoterminowe bazowe stopy procentowe, opierając je polityce QE. W rezultacie rynek finansowy ponownie się ożywił. Mimo to, ważna rola tworzenia para waluty uprzednio odgrywana przez papiery subprime i obligacje firm, została przeniesiona na obligacje skarbowe i instytucjonalne MBS. Ryzyko finansowe szybko gromadzi się w suwerennym kredycie. (…)

W epoce finansowej globalizacji, niezliczona liczba długich i niewidzialnych łańcuchów zastawu ściśle splata ze sobą globalne instytucje finansowe i rachunki aktywów obciążeń setek milionów ludzi. Obligacje PIIGS na samym początku najprawdopodobniej znajdowały się w portfelu Deutsche Bank, następnie zostały jako zastaw przetransferowane do brytyjskiego dealera, by po niezliczonych transferach na londyńskiej giełdzie wylądować w kieszeni amerykańskiego MF Global i w londyńskiej filii Lehmann Brothers. Potem poprzez „swap aktywów” zostały przekazane funduszom hedgegingowym, by ostatecznie „dryfując” znaleźć się na rachunkach amerykańskich funduszy emerytalnych. Gdy nadejdzie kryzys, zaskoczonymi ofiarami będą amerykańscy emeryci. Według tej samej zasady obligacje śmieciowe „made in USA” – poprzez fundusze hedgegingowe oraz przez międzynarodowe gałęzie dealerów rynku pierwotnego w Londynie – mogą zostać przekazane instytucjom finansowym w Hong Kongu, by ostatecznie kupił je chiński fundusz QDII i w ten sposób umieścił na rachunkach obciążeń aktywów zwykłych Chińczyków. (…)

Łańcuch odkupu zastawu przypomina rozciągliwą gumę: im bardziej się ją rozciągnie, tym większa jest siła odbicia, a ryzyko pęknięcia wyższe. Koniec tej gumy to własność setek milionów gospodarstw domowych, jej początek zaś znajduje się w rękach banku centralnego. Siła naciągania wysokiej dźwigni na rynku finansowym może przenieść się do banku centralnego. Proporcja dźwigni w niemieckim banku centralnym od roku 2007 wzrosła dwukrotnie i wynosi 75:1, a przeciętna proporcja dźwigni banków centralnych na całym świecie to aż 153:1.

Jeśli pęknie guma i zaczną upadać instytucje finansowe, wybawcą ma być bank centralny. Co więc się stanie, jeśli nie będzie on zdolny do poradzenia sobie z długiem? Ratunkiem dla niego zawsze jest własność wszystkich obywateli.

Wnioski 

Banki oferują społeczeństwu usługi monetarne, a ich zyski są opłatą, którą za te usługi społeczeństwo płaci. Społeczeństwo oddaje bankom w powiernictwo różnego rodzaju aktywa, następnie zaś pobiera na nie kwity. Te kwity to pieniądz w cyrkulacji. Kwity pieniężne są równoznaczne z prawem do odebrania powierzonych aktywów. Ludzie poprzez kwity pieniężne dokonują płatności na rynku. Kiedy kwity pieniężne przechodzą w inne ręce, oznacza to, że odpowiadające im powierzone w banku aktywa i ich prawo własności również zmienia właściciela.

Pośród powierzonych bankom aktywów, najbardziej popularnymi w społeczeństwie są aktywa o największej płynności. Kiedy za pomocą tych aktywów dokonujesz na rynku transakcji, wszyscy je akceptują, owe aktywa o najlepszej płynności są reprezentantem własności, czyli prawdziwymi pieniędzmi. Dlatego waluta nie jest pieniądzem, natomiast jest nim kwit pieniężny; waluta również nie jest własnością, lecz prawem do pobrania własności.

W epoce parytetu złota złoto stanowiło prawdziwy pieniądz, banki były miejscem oddawania pieniędzy w depozyt, kwity bankowe emitowane przez banki były kwitami na złoto i każdy posiadający kwit bankowy mógł w dowolnym czasie zażądać od banku powierzonego mu złota. Po porzuceniu parytetu złota przez USA w 1971 roku złoto zastąpiły amerykańskie obligacje skarbowe, które stały się odpowiednikiem kwitów walutowych. Kwity walutowe funkcjonują w wielu formach i bez względu na to, czy jest to papierowa książeczka lokat, czy plastikowa karta debetowa, czy też liczby na internetowym koncie, ich natura jest taka sama: jest to dowód pozwalający na zażądanie zastawionych w banku aktywów.

W sytuacji gdy złoto stanowi podstawę pieniądza, zdolności banków do tworzenia pieniądza z konieczności zależą od wzrostu ilości złota, natomiast wzrost ilości złota w zasadzie podąża za wzrostem realnej gospodarki. Co dzieje się w przypadku, gdy jedna z branż gospodarczych przeżywa wzrost, znacznie wykraczający poza wzrost ilości złota, a więc jej produkty i usługi pod względem jakości oraz ilości nie posiadają wystarczającego wsparcia ze strony złota dla prowadzenia transakcji? Najprawdopodobniej cena tych produktów spadnie. Czy doprowadzi to do deflacji cen? Prawdopodobnie, ale nie stanowi to zagrożenia dla gospodarki. Podsumowując: złoto jest tylko „kalkulatorem”, pomagającym w zamianie produktu na cenę podczas wymiany. Wielkość kalkulatora nie może wpłynąć na rezultat kalkulacji, dlatego też nie występuje związek pomiędzy cenami towarów a ilością złota. W sytuacji stabilnej podaży pieniądza w ostatecznym rozrachunku pieniądz działa „neutralnie” na gospodarkę.

W historii gospodarczej świata znajdujemy faktyczną ilustrację powyższej zasady.

W 1664 roku Wielka Brytania ustanowiła system kalkulacji cen. Jeśliby przyjąć, że poziom cen z tamtego okresu odpowiada liczbie 100, to po 250 latach w roku 1914 brytyjski indeks cen wynosił 91. W systemie parytetu złota w długiej perspektywie miała miejsce deflacja cen, jakkolwiek pozostało to bez wpływu na brytyjską rewolucję przemysłową. Wzrost mocy produkcyjnych wynikający z rewolucji przemysłowej w porównaniu z epoką agrarną był ogromny. Pod względem liczby rodzajów nowych produktów, ich ilości, była to zupełnie inna kategoria niż epoka agrarna.

W rzeczywistości naturą gospodarczej prosperity jest wzrost mocy wytwórczych oraz spadek kosztów produkcji, a zatem ciągły spadek cen różnych towarów jest odbiciem wzrostu sił produkcyjnych.

To zjawisko znajduje swoje potwierdzenie we współczesnej epoce Internetu i transakcji elektronicznych. Ceny komputerów oraz telefonów komórkowych nieustannie spadają, mimo to nie prowadzi to konsumentów do trzymania pieniędzy w portfelach i oczekiwania na obniżki, lecz coraz częstszego nabywania nowych produktów bądź aktualizowania posiadanych. Czyż nie jest to efekt wzrostu mocy produkcyjnych? Wspomniane branże nie tylko nie wpadają w stagnację z powodu „deflacji cen”, lecz przeciwnie, rozwijają się jeszcze szybciej.

USA są następnym historycznym przykładem. Gdy przyjmiemy poziom cen w USA w roku 1800 za 100, to indeks cen w roku 1939 spadł do 81. To wciągu tych 139 lat „deflacji”, USA z koloni przeobraziło się w najsilniejsze państwo na świecie, dokonując zakończenia procesu wzrostu w ramach systemu parytetu złota. Nic dziwnego, że zachodni myśliciele określają epokę parytetu złota mianem złotej ery kapitalizmu.

System monetarny jest w istocie ugodą dotyczącą dystrybucji własności. Gdy pieniądz jest stabilny, panuje sprawiedliwość, gdy następuje chaos, dochodzi do nieszczęść.

Po ciężkiej codziennej pracy ludzie powierzają jej owoce bankom, w zamian odbierając papierowy kwit. Wszyscy żywią nadzieję, że gdy przejdą na emeryturę bądź nie będą zdolni do dalszej pracy, wymienią kwity na owoce pracy ich wkładu w społeczeństwo, tak by zapewnić sobie jakość życia na podobnym poziomie. Kiedy kwity ulegają potężnej dewaluacji mamy więc od czynienia niewątpliwie z oszustwem i rabunkiem. W danym społeczeństwie ludzie mogą się wzajemnie nie znać, ale ponieważ istnieje ugoda pieniądza, ludzie mogą sobie wzajemnie ufać i wspólnie tworzyć jeszcze więcej dóbr. Jeśli pieniądz ulega dewaluacji, jest to równoznaczne z podeptaniem mechanizmu uczciwej dystrybucji własności, przyczyniając się do powstania braku zaufania na wszystkich poziomach społecznych. W rezultacie niszczony jest podział pracy w społeczeństwie, zostają podkopane motywacje do pracy, a zamiast tego propagowany zostaje model spekulacyjny, co ostatecznie niszczy podstawy uczciwości. To wszystko prowadzi do wielkiego wzrostu kosztów transakcyjnych.

Gdy dany kraj nieuczciwie podchodzi do własnego pieniądza, jakie ma prawo oczekiwać, że obywatele będą uczciwi wobec państwa? Na jakiej podstawie oczekuje też, że obywatele będą uczciwi względem siebie? Dewaluacja waluty to potężny cios dla danego kraju i jego kultury, jeśli trwa długo, proces staję się trudny do odwrócenia.

Po odejściu przez Wielką Brytanię od parytetu złota w 1914 roku przeznaczeniem Imperium Brytyjskiego stał się stopniowy upadek. Po odejściu przez Stany Zjednoczone od parytetu złota w 1971 roku porzuciły one uczciwość, wytwórczość, pracowitość, oszczędność, na których ufundowano państwo. Rozpowszechnieniu uległy chciwość, spekulacja, konsumpcja, ekstrawagancja, rozpleniając się niesione wiatrem degeneracji.

Kryzys gospodarczy z 2008 roku jest tylko jednym z serii ostrych kryzysów gospodarczo-społecznych. Tragiczne jest to, że reprezentowany przez dolara wiatr dewaluacji pieniądza rozprzestrzenił się już na cały świat, a to właśnie dewaluacja pieniądza przyśpieszyła narodziny parabanków i parapieniądza, podczas gdy przez 300 lat epoki przemysłowej sprzed roku 1971 zyski banków nie wymagały parabanków, a społeczeństwo nie potrzebowało parapieniądza.

Im dłuższy jest łańcuch zastawu parapieniądza, tym mocniej znajdujące się w nim siły odśrodkowe dążą do sytuacji, w której nastąpi pęknięcie. Światowy głód pieniądza z czerwca 2013 roku jest tylko omenem znacznie potężniejszego finansowego trzęsienia ziemi.

Globalizacja światowych finansów poprzez łańcuch transferu aktywów zastawu ściśle splotła ze sobą poszczególne kraje, a to oznacza, że przyszły kryzys w nieunikniony sposób stanie się kryzysem globalnym.

 



Poprzedni odcinek:

Wojna o pieniądz 4. Tunel prawdy. Przechodząc przez bańkę [odcinek 2]

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz