kard. Stefan Wyszyński (V): Matka Pokoju

Przeżywając stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości, podążamy za niezłomnym Ojcem Narodu – Prymasem Tysiąclecia – maryjnymi drogami wolności. W tej perspektywie odkrywamy nie tylko istotny sens naszych historycznych doświadczeń, ale także ich znaczenie dla całej rodziny ludzkiej.

Powszechnym pragnieniem milionów ludzi w całym świecie jest pragnienie pokoju. Wojny są ciągle powracającą udręką w różnych zakątkach ziemi. Papież Franciszek powiedział, że współczesny świat ogarnięty jest trzecią wojną światową „w kawałkach”, rozczłonkowaną na wiele regionów.

Może pośrednio, ale wszyscy jesteśmy jej uczestnikami – w Syrii, Iraku, na Ukrainie.

Staje przed nami pytanie, co jest powodem tego ogromnego światowego niepokoju, niewoli strachu i przemocy. Dlaczego tak się dzieje? Jako jedną z przyczyn, kardynał Wyszyński wymienia interesy wielkich mocarstw, dla których mniejsze, słabsze kraje są poligonami broni.

„Wiemy – mówił prymas Stefan Wyszyński – jak cały świat się burzy, jest niespokojny. Strategia dzieli nasz glob na najrozmaitsze fronty, które będą niosły potężne bronie niszczycielskie. Naród przeciwko narodowi, jedna część świata przeciwko drugiej! Zdawałoby się, że nikt nie ma już nic do powiedzenia, bo jesteśmy rozparcelowani przez wielkie mocarstwa. My mamy milczeć, nie wolno nam nic mówić, bo oni o nas decydują”.

Wojny są wielkim dramatem ludzi, którzy są jej ofiarami, ale przede wszystkim tych, którzy je wszczynają i podtrzymują! Cały świat napełniają morzem krwi i łez. To jest droga donikąd, bo – jak mówił kardynał Wyszyński:

„Nie można walczyć bez końca, nie można prowadzić wojny totalnej, (…) dlatego że ona wywołuje reakcję i prowadzi do samozniszczenia. Współcześnie wszyscy jesteśmy zaniepokojeni rozwojem zbrojeń. Jedne supermocarstwa zbroją się przeciwko drugim. Mobilizuje się tak potworne środki, które mogłyby służyć ekonomii narodowej, a służą wyłącznie zbrojeniom, że dochodzi to po prostu do absurdu. Mówi się, że niejeden samolot bombowy wystarczyłby na wybudowanie szpitala z całym urządzeniem, chociaż urządzenia szpitalne są bardzo kosztowne”.

Dlaczego pomimo wysiłków tylu międzynarodowych organizacji, tylu spotkań, deklaracji, umów – ciągle nie ma na świecie pokoju, miłości i jedności? Nasz wychowawca do wolności, prymas Wyszyński próbuje odpowiedzieć na to pytanie, wskazując – w jaki sposób i gdzie rodzi się prawdziwy pokój.

„To nie są tylko slogany i słowa. To jest owoc wielkiej pracy, trudu i wysiłku, z którego powstaje ład i porządek, uznanie go świecie, w Ojczyźnie, w rodzinie i w sercu. Pokój buduje się przez zachowanie Ewangelii Chrystusowej. Pokój nie jest tylko ozdobnym kwiatem, który rośnie na drzewie, czy sztucznym kwiatem z bibułki i celofanu. Pokój wyrasta z serca człowieka, z tego, co jest w jego duszy. A serce dopiero wtedy rodzi owoce pokoju, gdy żyje Ewangelią Chrystusową”.

Bez nawrócenia, czyli wejścia na drogę powrotu do Boga, do życia wedle jego przykazań, począwszy od tego najważniejszego – przykazania miłości Boga i człowieka, ludzkość nie zazna pokoju. „Świat nie staje się lepszy – mówił Prymas Tysiąclecia –mimo że jest mądrzejszy, bo zrezygnował z serca. Dlatego świat nie daje pokoju, a ludzie schną z lęku w przywidywaniu czegoś najgorszego”.

Rodzinie ludzkiej potrzeba nie tylko układów i traktatów, ale macierzyńskiej miłości. Dlatego prymas Wyszyński z żarliwą troską prosił Maryję:

„Najlepsza Matko! Spraw, niech rakiety staną się bochnami chleba! Niech granaty i ciężkie szrapnele, przygotowane przeciwko biednym ludziom, staną się pokarmem. Niech kule, którymi nabija się szybkostrzelne karabiny maszynowe, będą raczej słodyczą i karmelkami dla dzieci wynędzniałych bez cukru. Niech olbrzymie lotniskowce, które niosą setki samolotów bombowych, będą młynami, gdzie przygotowuje się ziarno na chleb dla głodnych. Niech narody zrozumieją swoją powinność: ułam chleba głodnemu, nakarm pragnącego. Niech się wzruszy Twoje macierzyńskie serce, Królowo Pokoju, i wyprosi światu innego ducha – ducha Słowa Przedwiecznego, ewangelicznej miłości, ducha pokoju, sprawiedliwości, przyjaźni Bożej, ducha żywicielstwa, karmienia, dzielenia się chlebem”.

Nienawiść nie uratuje świata – uczył Prymas Tysiąclecia. Nie będzie pokoju na świecie i w naszej Ojczyźnie, jeśli nie będzie go w naszych sercach i rodzinach.

Królowo pokoju, przywróć nadzieję tym, którzy teraz najbardziej cierpią na skutek niezgody, rozdarcia i wojny. Wołamy do Ciebie słowami Milenijnego Aktu Oddania:

Bogurodzico Dziewico, Matko Kościoła, Królowo Polski i Pani nasza Jasnogórska (…). Oddajemy dziś ufnym sercem w Twą wieczystą, macierzyńską niewolę miłości wszystkie dzieci Boże ochrzczonego Narodu i wszystko, co Polskę stanowi, za wolność Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej. (…) Przyjmij naszą ufność, umocnij ją w sercach naszych i złóż przed Obliczem Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Amen.

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz